Trzech czeskich turystów zginęło, a jeden jest zaginiony w wyniku zderzenia katamaranu pasażerskiego z prywatnym jachtem na środkowym Adriatyku, u wybrzeży Chorwacji. Do tragicznego wypadku doszło na wodach między wyspami Solta i Brač, w pobliżu Splitu.
Chorwackie służby potwierdziły, że w niedzielę statek pasażerski, którym podróżowało 118 osób oraz 7 członków załogi, zderzył się z żaglówką pod banderą francuską. Na pokładzie jachtu znajdowało się osiem osób – trzy z nich zginęły, jedna jest uznawana za zaginioną, a cztery udało się uratować z wody.
– Znaleźliśmy się w niezwykle smutnej sytuacji, zginęło co najmniej trzech obywateli Czech w wyniku zderzenia jachtu z katamaranem w Chorwacji – powiedział agencji AFP rzecznik czeskiego MSZ Adam Corgo, składając kondolencje rodzinom ofiar. – Konsul czeski jest na miejscu – dodał.
Szczegóły zderzenia i akcja ratunkowa
Do wypadku doszło, gdy „statek pasażerski obsługiwany przez prywatną firmę krajową zderzył się z żaglówką pod banderą francuską, która następnie zatonęła” – poinformowało chorwackie ministerstwo gospodarki morskiej i transportu. Żaglówka zatonęła po zderzeniu, a jej wrak został zlokalizowany przez podwodnego drona chorwackiej marynarki wojennej na głębokości ponad 50 metrów.
– Zaginiona osoba prawdopodobnie nadal przebywa w środku – powiedział kapitan portu w Splicie Željko Kustera państwowej stacji telewizyjnej HRT. – Akcja wydobycia żaglowca rozpocznie się w poniedziałek rano. To ogromna tragedia – dodał.
Według szpitala w Splicie, trzech rannych obywateli Czech odniosło lekkie obrażenia, a jeden nadal przebywa w szpitalu z poważnymi urazami kręgosłupa. Nikt na pokładzie katamaranu nie odniósł obrażeń.
Reakcje władz i dalsze działania
Chorwacki premier Andrej Plenković złożył kondolencje rodzinom ofiar oraz swojemu czeskiemu odpowiednikowi Andrejowi Babiszowi. – Wciąż trwają intensywne poszukiwania jednej osoby – przekazał na platformie X. Lokalne służby wyjaśniają obecnie przyczyny tragedii, a śledztwo ma ustalić okoliczności zderzenia.
Źródło: AFP, PAP, Fot. AFP

