Donald Trump po rozmowach z Władimirem Putinem i Wołodymyrem Zełenskim deklaruje, że widzi szansę na zakończenie wojny. Jednak w Europie narasta niepokój, że Waszyngton podejmie kluczowe decyzje za plecami sojuszników. Kwestia formatu negocjacyjnego ma być jednym z głównych tematów wtorkowego spotkania G7 z udziałem ukraińskiego prezydenta.
Podczas szczytu G7 przywódcy grupy spotkają się z Wołodymyrem Zełenskim na dwugodzinnej sesji roboczej. Zełenski publicznie podkreśla, że udział Stanów Zjednoczonych pozostaje kluczowy dla zakończenia konfliktu. Po niedzielnej rozmowie z Trumpem ukraiński prezydent przekazał, że obaj mieli „dobre pomysły, które mogą przybliżyć pokój”. Zupełnie inaczej sprawa wygląda z perspektywy Brukseli, Paryża czy Berlina – ustalił portal Politico.
Zanim rozmowy na szczycie G7 rozpoczęły się na dobre, Trump dał europejskiej stronie powody do obaw. W dniu swoich 80. urodzin odbył długą rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji.
– Wczoraj odbyliśmy bardzo dobrą rozmowę z prezydentem Zełenskim i prezydentem Putinem. Myślę, że może uda się coś z tym zrobić. Sądzę, że obaj są na to bardzo otwarci – stwierdził Donald Trump, cytowany przez portal Politico.
Europa obawia się marginalizacji
Europejscy przywódcy obawiają się, że deklaracja Trumpa oznacza próbę marginalizacji roli Europy. Oliwy do ognia dolał doradca Putina Jurij Uszakow, który przekazał, że wyznaczeni przez prezydenta USA specjalni wysłannicy ds. Ukrainy – Steve Witkoff i Jared Kushner – mają w najbliższym czasie udać się do Moskwy. Za kulisami europejscy urzędnicy nie kryją frustracji.
– To, że Trump był rozproszony, niekoniecznie było czymś złym – przyznaje anonimowo jeden z unijnych dyplomatów w rozmowie z Politico. Prezydent Francji Emmanuel Macron przypomniał, że to Europa finansuje obecnie znaczną część uzbrojenia i pomocy dla Kijowa, dlatego musi mieć bezpośredni wpływ na kształt rozmów pokojowych.
W podobnym tonie wypowiada się szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Podkreśliła, że pomoc Unii Europejskiej dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro pokrywa aż dwie trzecie potrzeb finansowych Kijowa na ten i przyszły rok.
– W przypadku pozostałej jednej trzeciej potrzebujemy większego zaangażowania partnerów Ukrainy. To będzie jeden z tematów tego szczytu – zapowiedziała. Von der Leyen ogłosiła również dodatkowe 75 milionów euro unijnych grantów dla Ukrainy oraz 15 miliardów euro pożyczki dla Francji na wzmocnienie przemysłu obronnego w ramach programu SAFE.
Strategia maksymalnej presji i różnice z USA
Aby zmusić Moskwę do ustępstw, kraje europejskie chcą realizować strategię maksymalnej presji. Unia Europejska planuje w najbliższych tygodniach sfinalizować 21. pakiet sankcji. Ma on uderzyć m.in. w tzw. flotę cieni, czyli tankowce wykorzystywane przez Rosję do omijania restrykcji na eksport ropy. W tym obszarze rysuje się jednak kolejny rozdźwięk na linii Bruksela-Waszyngton.
Stany Zjednoczone w obawie przed wzrostem globalnych cen surowców złagodziły ostatnio sankcje energetyczne wobec Rosji i nie wykazują chęci do ponownego ich zaostrzania. Swoją grę dyplomatyczną próbuje prowadzić również format E3 (Niemcy, Francja i Wielka Brytania). Wysłannicy tych państw w ubiegłym tygodniu polecieli do Moskwy na rozmowy z wiceministrem spraw zagranicznych Rosji Michaiłem Gałuzinem. Przedstawili tam twarde warunki: pełne zawieszenie broni, solidne gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz uznanie obecnej linii kontaktu jedynie za punkt wyjścia do rozmów.
Jeśli jednak Trump zaangażuje się bezpośrednio, może nie podzielać europejskiej wizji rozmów – ani nawet nie chcieć udziału Europejczyków przy stole.
– Okazuje się, że jedyną osobą na świecie, co pokazuje rolę prezydenta na arenie międzynarodowej, która może doprowadzić obie strony do rozmów i spróbować wynegocjować koniec tej wojny, jest prezydent Trump – powiedział portalowi Politico wysoki rangą przedstawiciel administracji USA.
Źródło: Politico, Fot. Politico

