Gazowa gorączka na Morzu Śródziemnym. Turcja kontra Grecja w walce o złoża na południe od Krety

Wschodnia część Morza Śródziemnego znów staje się areną zaostrzonego sporu o surowce energetyczne. Grecja podpisała z amerykańskim koncernem Chevron umowy na poszukiwanie gazu na południe od Krety, podwajając obszar dostępny do eksploracji. Ankara natychmiast zareagowała, uznając te działania za nielegalne i sprzeczne z porozumieniem turecko-libijskim z 2019 roku. Spór dotyczy nie tylko rywalizacji o złoża, ale ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo energetyczne Europy, która po inwazji Rosji na Ukrainę desperacko poszukuje alternatywnych źródeł gazu.

  • 16 lutego 2026 roku Grecja sfinalizowała umowy z konsorcjum Chevron (70 proc. udziałów) i HELLENiQ Energy (30 proc.) na poszukiwanie gazu na czterech podmorskich blokach o łącznej powierzchni około 47 tysięcy kilometrów kwadratowych – South Crete 1, South Crete 2, South of Peloponnese oraz Block A2. To praktycznie podwojenie obszaru udostępnionego przez Ateny do eksploracji surowców.
  • Ankara natychmiast zaprotestowała, określając greckie działania jako „nielegalne i sprzeczne z prawem międzynarodowym”. Turcja powołuje się na memorandum z Libią z 27 listopada 2019 roku, które wyznacza granice wyłącznych stref ekonomicznych z pominięciem greckich wysp, w tym Krety. Zdaniem Turcji, greckie poszukiwania wkraczają na obszary zastrzeżone dla Libii.
  • Spór ma głębokie podstawy prawne. Grecja, jako sygnatariusz Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS), uznaje prawo wysp do własnych stref ekonomicznych. Turcja nie jest sygnatariuszem UNCLOS i opiera się na doktrynie „Błękitnej Ojczyzny” (Mavi Vatan), która kwestionuje uprawnienia greckich wysp. Turecki parlament w 2025 roku rozważał nawet możliwość wypowiedzenia wojny w razie rozszerzenia greckich wód terytorialnych.
  • Sytuację komplikuje wewnętrzny konflikt w Libii. Umowa z 2019 roku została podpisana z uznawanym międzynarodowo rządem w Trypolisie, który kontroluje jednak tylko część kraju. Wschodnia Libia z większością zasobów gazu podlega gen. Haftarowi, który sprzeciwia się porozumieniu. Grecja od początku uznaje umowę turecko-libijską za nieważną.
  • Dla Europy, uniezależniającej się od rosyjskiego gazu, odkrycie nowych złóż w pobliżu Krety mogłoby być przełomem. Chevron, obecny już w Izraelu i na Cyprze, traktuje region priorytetowo. Jednak bez rozwiązania sporu politycznego między dwoma członkami NATO, inwestycje pozostają zablokowane, a wschodnia część Morza Śródziemnego pozostaje „beczką prochu”.

16 lutego Grecki rząd sfinalizował umowy z konsorcjum, w którym amerykański koncern Chevron posiada 70 procent udziałów operatorskich, a grecka spółka HELLENiQ Energy 30 procent . Porozumienie obejmuje cztery podmorskie bloki: South Crete 1, South Crete 2, South of Peloponnese oraz Block A2, o łącznej powierzchni około 47 tysięcy kilometrów kwadratowych. To praktycznie podwojenie obszaru dna morskiego udostępnionego przez Ateny do wydobycia surowców.

Umowy zostały zawarte w wyniku międzynarodowego przetargu ogłoszonego przez Grecję w 2025 roku . W pierwszej fazie konsorcjum przeprowadzi programy prac sejsmicznych 2D i 3D, które mają ocenić potencjał węglowodorowy tych obszarów. Jak podkreślił Kevin McLachlan, wiceprezes Chevron ds. poszukiwań, region Morza Śródziemnego jest dla amerykańskiego giganta priorytetem – Chevron dysponuje tam już dwoma produkującymi złożami gazu u wybrzeży Izraela oraz zagospodarowuje pole gazowe Aphrodite na wodach Cypru.

Dla Grecji to nie tylko kwestia suwerenności ekonomicznej, ale także strategiczny element uniezależnienia się od zewnętrznych dostawców. Ateny traktują eksplorację złóż jako część szerszej strategii wzmocnienia niezależności energetycznej i zwiększenia swojej roli geopolitycznej we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Zapisz się do newslettera!

Turecki sprzeciw. Ankara powołuje się na umowę z Libią

Reakcja Turcji była błyskawiczna i stanowcza. Tureckie ministerstwo obrony podczas cotygodniowej konferencji prasowej 18 lutego 2026 roku określiło greckie działania jako „nielegalne i sprzeczne z prawem międzynarodowym oraz zasadami dobrosąsiedzkich stosunków”.

Ankara powołuje się na memorandum w sprawie jurysdykcji morskiej podpisane z Libią 27 listopada 2019 roku. Umowa, zawarta między Turcją a uznawanym międzynarodowo libijskim Rządem Jedności Narodowej w Trypolisie, wyznacza granice wyłącznych stref ekonomicznych obu krajów w taki sposób, aby bezpośrednio ze sobą graniczyły, z pominięciem greckich wysp, w tym Krety.

Turcja argumentuje, że greckie poszukiwania naruszają wody podlegające jurysdykcji Libii, którą kraj ten zgłosił do Organizacji Narodów Zjednoczonych w maju 2025 roku. Turecki minister obrony przyznał wprawdzie, że grecka licencja nie dotyka bezpośrednio tureckiego szelfu kontynentalnego, ale według Ankary wkracza na obszary zastrzeżone dla Libii na mocy wspomnianego porozumienia.

Tureckie ministerstwo obrony zapewniło, że Ankara będzie nadal wspierać libijskie władze w przeciwdziałaniu temu, co określa mianem „bezprawnych działań Grecji”. Dla Greków umowa turecko-libijska jest całkowicie nieważna, ponieważ ignoruje obecność greckich terytoriów morskich i wysp.

Prawo morza kontra doktryna „Błękitnej Ojczyzny”. Fundamentalna rozbieżność interpretacji

Spór ma głębokie podstawy prawne i wynika z dwóch skrajnie różnych interpretacji prawa morskiego. Grecja, będąca stroną Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) z 1982 roku, opiera swoje roszczenia na jej przepisach. Zgodnie z UNCLOS, każde państwo nadbrzeżne ma prawo do wyłącznej strefy ekonomicznej rozciągającej się do 200 mil morskich od linii podstawowej, przy czym wyspy mają pełne prawo do własnych szelfów kontynentalnych i stref ekonomicznych.

Turcja nie jest sygnatariuszem UNCLOS i konsekwentnie kwestionuje prawo greckich wysp do posiadania pełnych stref ekonomicznych. Tureckie stanowisko opiera się na doktrynie „Błękitnej Ojczyzny” (Mavi Vatan), która głosi, że duże połacie Morza Śródziemnego, Egejskiego i Czarnego należą do Turcji ze względów historycznych i geopolitycznych. Doktryna ignoruje istnienie wielu greckich wysp lub traktuje je jako enklawy pozbawione własnych wód terytorialnych.

Turecki parlament w 2025 roku zajął się nawet kwestią prawa do wypowiedzenia wojny Grecji w przypadku, gdyby Ateny rozszerzyły swoje wody terytorialne z 6 do 12 mil morskich w regionie Morza Egejskiego i na południe od Krety, co Grecja ma prawo uczynić na mocy UNCLOS. Grecka deputowana Maria Zacharia w lipcu 2025 roku skierowała w tej sprawie interpelację do Komisji Europejskiej, pytając, jak Unia zamierza reagować na groźby użycia siły wobec państwa członkowskiego realizującego swoje prawne uprawnienia.

Libia jako kość niezgody. Kto kontroluje libijskie wybrzeże?

Sprawę dodatkowo komplikuje sytuacja wewnętrzna w Libii. Umowa z 2019 roku została podpisana z rządem w Trypolisie, który kontroluje jedynie część terytorium libijskiego i jest wspierany przez Turcję, między innymi dostawami dronów Bayraktar TB2 i wozów bojowych. Wschodnią część Libii, wraz z większością libijskich zasobów gazu, kontroluje Libijska Armia Narodowa gen. Chalify Haftara, popierana przez Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Parlament w Tobruku, który sprzyja Haftarowi, sprzeciwił się umowie turecko-libijskiej.

Oznacza to, że Turcja podpisała porozumienie z jedną ze stron konfliktu, nie mając realnej kontroli nad znaczną częścią wybrzeża, które według umowy miało być podstawą wyznaczenia granic morskich. Grecja od początku argumentowała, że „porozumienie zostało zawarte w złej wierze” i stanowi pogwałcenie prawa morza .

Geopolityczna szachownica. Interesy USA, Izraela, Egiptu i UE

Stawka w tym sporze jest ogromna. Wschodnia część Morza Śródziemnego kryje znaczne złoża gazu ziemnego. Odkryte w 2011 roku cypryjskie złoże Afrodyta zawiera około 100-170 miliardów metrów sześciennych gazu. W pobliżu znajdują się izraelskie złoża Lewiatan oraz egipskie Zohr, jedno z największych na świecie.

Egipt, Izrael, Cypr i Grecja od lat współpracują w celu eksploatacji tych zasobów i eksportu gazu do Europy. Grecja ratyfikowała już w 2020 roku umowę o wyznaczeniu granic morskich z Egiptem, co było bezpośrednią odpowiedzią na turecko-libijskie porozumienie. Projekty takie jak gazociąg EastMed, choć obecnie wstrzymane, pokazują kierunek myślenia strategicznego tych państw.

Włączenie się Chevron w greckie projekty wpisuje się w szerszą strategię amerykańskiego koncernu w regionie. W ciągu ostatnich miesięcy Chevron zdobył licencje na wydobycie w Libii, planuje wejście na rynek izraelski, a także podpisał memoranda z Turcją i Syrią. Obecność amerykańskiego giganta po stronie greckiej może być interpretowana jako wyraz wsparcia USA dla greckich roszczeń, choć oficjalnie Waszyngton stara się zachowywać neutralność i nawołuje do dialogu między sojusznikami z NATO.

Unia Europejska stoi przed trudnym wyzwaniem. Z jednej strony musi bronić integralności terytorialnej swojego państwa członkowskiego, czyli Grecji. Z drugiej strony, jest uzależniona od współpracy z Turcją w kwestiach migracji i stabilności regionu. Bruksela wielokrotnie potępiała tureckie działania, a w październiku 2019 roku uzgodniła nawet ramy sankcji wobec Turcji za wiercenia wokół Cypru, ale nigdy ich nie wdrożyła, obawiając się eskalacji i tureckich gróźb otwarcia granic dla uchodźców.

Dialog czy konfrontacja?

Sytuacja jest tym bardziej napięta, że reakcja Turcji nastąpiła zaledwie tydzień po spotkaniu w Ankarze prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana z greckim premierem Kyriakosem Mitsotakisem, podczas którego dyskutowano o kwestiach morskich i stabilności regionalnej. Najnowsze wydarzenia wystawiają na próbę kruche porozumienie o przyjaznych stosunkach zawarte między oboma krajami w 2023 roku.

Turcja, która w ostatnich latach znacząco rozbudowała swoją marynarkę wojenną w ramach doktryny „Błękitnej Ojczyzny”, wielokrotnie demonstrowała gotowość do użycia siły w obronie swoich roszczeń. W przeszłości tureckie statki wiertnicze, eskortowane przez okręty wojenne, prowadziły odwierty na wodach uznawanych przez Cypr za swoją wyłączną strefę ekonomiczną.

Dla Europy, która po inwazji Rosji na Ukrainę stara się uniezależnić od rosyjskiego gazu, odkrycie nowych złóż w pobliżu Krety mogłoby być przełomem. Ale zanim jakikolwiek gaz popłynie na rynek, konieczne jest rozwiązanie politycznego impasu. Wschodnia część Morza Śródziemnego pozostaje beczką prochu, w której każde nieprzemyślane posunięcie może doprowadzić do otwartego konfliktu między dwoma członkami NATO.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu