Złoto najtańsze od listopada. Inflacja w USA zaskakuje, a polski dług przekracza 60 proc. PKB

Cena złota spadła poniżej 4100 dolarów za uncję, tracąc 27 proc. od styczniowego szczytu. Inwestorzy wyceniają podwyżki stóp w USA po tym, jak inflacja sięgnęła 4,2 proc., najwyżej od trzech lat. W tym samym czasie polski dług publiczny pierwszy raz w historii przekroczył unijny próg 60 proc. PKB, a w Zatoce Perskiej pojawiają się kolejne sygnały, że blokada cieśniny Ormuz traci na szczelności.


Rynki finansowe przeżywają wyraźną korektę. Złoto, które jeszcze w styczniu kosztowało 5626 dolarów za uncję, obecnie jest wyceniane na mniej niż 4100 dolarów. Tylko w czerwcu straciło 11 proc. – Główną przyczyną spadku jest zasadnicza zmiana oczekiwań co do stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych – wyjaśnia Rafał Hirsch, dziennikarz ekonomiczny. Gdy rynek spodziewał się obniżek, złoto drożało; teraz prognozuje podwyżki, więc kruszec tanieje. Do tego doszły sygnały, że banki centralne Turcji i Rosji sprzedawały złoto w pierwszym kwartale, a spekulacyjna bańka pękła.

Amerykańska inflacja wywraca kalkulacje

Inflacja w USA w maju wyniosła 4,2 proc., to najwyższy odczyt od trzech lat. Dla porównania w strefie euro było to 3,2 proc., w Chinach 1,2 proc., a w Polsce 3,1 proc. – W Stanach nie wprowadzono żadnych mechanizmów ograniczających wzrost cen paliw, a koniunktura pozostaje dobra, co napędza presję cenową – dodaje Hirsch. W maju drugi miesiąc z rzędu ceny rosły szybciej niż wynagrodzenia, co oznacza spadek płac realnych o 0,7 proc. – największy od lutego 2023 roku. Po publikacji danych rynek wycenia pierwszą podwyżkę stóp Fed w październiku, a kolejną w czerwcu 2027 roku.

Dane te bezpośrednio przekładają się na notowania złota. Mechanizm jest prosty: złoto nie wypłaca odsetek, więc gdy stopy procentowe rosną, a obligacje i lokaty stają się bardziej opłacalne, popyt na kruszec maleje. – Zejście ceny poniżej dołka z marca może zachęcić do kapitulacji i sprzedaży przez tych, którzy liczyli na odbicie – przestrzega Hirsch.

Polski dług po raz pierwszy po złej stronie progu

Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku dług publiczny Polski liczony według metodologii unijnej sięgnął 61,6 proc. PKB. Tym samym pierwszy raz w historii przekroczyliśmy symboliczny próg 60 proc., wymieniany w polskich i unijnych przepisach. – Na szczęście w tej chwili nic z tego nie wynika, bo nie wchodzimy do strefy euro – uspokaja Hirsch. Z kolei konstytucyjny zakaz dotyczy długu liczonego według krajowej metodologii, który wynosi 50,6 proc. PKB. Różnica między metodologiami to aż 436,1 mld zł, na co składają się głównie zadłużenie Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 (221 mld zł) i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (87 mld zł). Tempo przyrostu długu pozostaje szybkie – w pierwszym kwartale wzrósł o 109 mld zł, podczas gdy PKB zwiększył się o mniej niż 60 mld zł.

Tymczasem na rynku ropy naftowej napięcie geopolityczne słabnie. Cena baryłki Brent utrzymuje się w okolicach 95 dolarów, mimo kolejnych amerykańskich bombardowań w Iranie. – Dla rynków kluczowe jest to, czy cieśnina Ormuz jest zablokowana, a pojawia się coraz więcej dowodów, że nie jest – zauważa Hirsch. Kuwejt wznowił ofertę sprzedaży ropy do Azji, w irackim porcie Basra przepompowano w dziesięć dni 7 mln baryłek, a prezydent Donald Trump poinformował o przepłynięciu przez cieśninę ponad 200 statków handlowych.

W Polsce nie maleje boom na kredyty mieszkaniowe. W maju banki otrzymały 45,1 tys. wniosków, a średnia wartość wniosku wzrosła do 505,6 tys. zł. Łączny popyt sięgnął 22,8 mld zł. – To efekt rosnących dochodów i spadku stóp procentowych w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – wyjaśnia Hirsch. Spora część wniosków pochodzi od osób refinansujących stare, droższe kredyty.

Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Leszek Szymański

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com