Działalność związków zawodowych w czterech największych spółkach górniczych generuje koszty sięgające 100 mln zł rocznie. Kluczowym problemem nie są jednak wynagrodzenia działaczy, lecz nadmierna liczba organizacji związkowych oraz luki w obowiązujących przepisach.
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że w Polskiej Grupie Górniczej, która obejmuje 17 ruchów i zakładów, na koniec 2025 roku pracowało blisko 35 tys. osób. Średnio około 240 pracowników było oddelegowanych do działalności związkowej, a łączny roczny koszt tych oddelegowań sięga ok. 48 mln zł.
Osoby oddelegowane do pracy w związkach zawodowych otrzymują wynagrodzenie równe średniej z trzech ostatnich miesięcy przed skierowaniem. Same zarobki nie budzą większych kontrowersji – problemem jest natomiast skala uzwiązkowienia.
Uzwiązkowienie na poziomie 182 proc.
W Jastrzębskiej Spółce Węglowej wskaźnik uzwiązkowienia wynosi aż ok. 182 proc. Oznacza to, że w firmie działa 82 zakładowe organizacje związkowe, a statystyczny pracownik należy średnio do dwóch związków jednocześnie. Na koniec 2025 roku poziom uzwiązkowienia w PKW wynosił około 119 proc., w PGG – ok. 99,4 proc., a w Bogdance – około 72 proc.
Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, zwraca uwagę na paradoks. – Związkowcy oddelegowani do pracy w związkach zawodowych otrzymują taką samą pensję, ale już nie muszą wykonywać pracy na dole w kopalni i co najważniejsze nie generują wartości dodanej dla spółki, bo nie wydobywają węgla – powiedział Markowski.
Setki milionów bez pokrycia
Każda organizacja związkowa w każdej kopalni może samodzielnie wyłaniać osoby oddelegowane do pełnienia funkcji. Łączny koszt uzwiązkowienia w czterech spółkach sięga w skali roku 100 mln zł. Eksperci wskazują, że sytuacja wynika z luk prawnych – przepisy nie ograniczają liczby związków ani liczby oddelegowanych, co prowadzi do patologii.
Jak podkreślają sami związkowcy w rozmowie z dziennikiem, nie chodzi o walkę z etatami działaczy, ale o racjonalizację systemu. W JSW działa 82 organizacje, co generuje ogromne koszty administracyjne i rozmywa odpowiedzialność.
Źródło: wnp.pl, Fot. Shutterstock/SaskiaAcht

