Koszty działalności związków zawodowych w czterech największych spółkach górniczych sięgają już 100 milionów złotych rocznie. Problemem nie są jednak wynagrodzenia działaczy, lecz absurdalnie wysoki poziom uzwiązkowienia, który w Jastrzębskiej Spółce Węglowej przekracza 180 procent. Oznacza to, że każdy pracownik statystycznie należy do dwóch organizacji jednocześnie.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, w Polskiej Grupie Górniczej, która zatrudnia blisko 35 tysięcy osób, do działalności związkowej oddelegowanych jest średnio 240 pracowników. Roczny koszt tych oddelegowań to około 48 milionów złotych. Osoby oddelegowane otrzymują wynagrodzenie równe średniej z trzech ostatnich miesięcy przed skierowaniem – ale nie pracują pod ziemią i nie wydobywają węgla.
Rekordowy wskaźnik uzwiązkowienia w JSW
W Jastrzębskiej Spółce Węglowej na koniec 2025 roku działały 82 zakładowe organizacje związkowe. Wskaźnik uzwiązkowienia wyniósł aż 182 procent, co oznacza, że każdy pracownik przynależy średnio do dwóch różnych związków. Dla porównania: w Polskiej Grupie Górniczej wskaźnik ten sięga 99,4 procent, w Południowym Koncernie Węglowym – 119 procent, a w Lubelskim Węglu Bogdanka – około 72 procent.
– Każda organizacja związkowa w każdej kopalni może samodzielnie wyłaniać osoby oddelegowane do pełnienia funkcji w związkach zawodowych. Związkowcy otrzymują taką samą pensję, ale nie muszą wykonywać pracy na dole i nie generują wartości dodanej dla spółki – mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.
Koszty rosną, wydobycie maleje
Eksperci wskazują, że luki w przepisach pozwalają na mnożenie organizacji związkowych, co winduje koszty. Sami związkowcy przyznają, że problemem jest nadmierna liczba związków, a nie wysokość wynagrodzeń działaczy. W sytuacji, gdy polskie górnictwo zmaga się z malejącym wydobyciem i rosnącą presją transformacji energetycznej, każdy milion złotych wydany na działalność nieprodukcyjną obciąża kopalnie.
Źródło: Rzeczpospolita, Fot. Shutterstock/SaskiaAcht

