Czy transformacja energetyczna w Polsce jest w ogóle możliwa bez atomu?

W styczniu 2026 roku, gdy mróz sięgnął minus 10 stopni, a zapotrzebowanie na moc wzrosło do 29,2 GW, polski system przetrwał dzięki węglowi (60 proc. produkcji). Ale węgiel odchodzi. OZE nie zapewnią stabilności, gdy nie świeci słońce i nie wieje wiatr. Atom ma być rozwiązaniem, ale pierwszy blok ruszy najwcześniej w 2036 roku. Pytanie, czy zdążymy z budową, zanim stare elektrownie definitywnie się wyłączą.

  • System energetyczny oparty na OZE nie posiada naturalnej inercji, czyli zdolności do stabilizowania częstotliwości i napięcia w sieci przy nagłych wahaniach. W 2024 roku moc zainstalowana w OZE w Polsce przekroczyła 30 GW (ponad 55 proc. całkowitej mocy), ale ani fotowoltaika, ani wiatr nie są źródłami sterowalnymi. Latem 2022 roku, gdy padły rekordy zużycia, moc z OZE spadła o połowę z powodu zachmurzenia i bezwietrznej pogody.
  • Starzejące się bloki węglowe, jak w Elektrowni Bełchatów, regularnie notują awarie, a krajowe rezerwy importowe są ograniczone do około 4,5 GW. Dla porównania – podczas blackoutu w Hiszpanii w 2025 roku z sieci zniknęło 15 GW, co stanowiło 60 proc. zapotrzebowania. Polska w podobnej sytuacji nie miałaby fizycznych możliwości przywrócenia równowagi. Zdaniem ekspertów, blackout w Polsce może przyjąć formę narastających lokalnych awarii, a nie spektakularnego wyłączenia całej sieci.
  • Minister przemysłu Marzena Czarnecka podkreśla, że energia jądrowa z czasem zastąpi węgiel jako stabilna podstawa systemu. Według harmonogramu, pierwszy blok elektrowni w Lubiatowie-Kopalinie ma ruszyć komercyjnie w 2036 roku (dwa lata później niż pierwotnie planowano). Dan Lipman z Westinghouse wskazuje, że kluczowe dla dotrzymania terminu będzie szybkie zamówienie elementów o długim czasie produkcji (LLI) oraz podpisanie kontraktu EPC w 2026 roku.
  • Równolegle trwają prace nad małymi reaktorami modułowymi (SMR). W lutym 2026 roku podpisano umowę między Orlen Synthos Green Energy a GE Vernova Hitachi w sprawie opracowania polskiego projektu reaktora BWRX-300. Minister Motyka zapowiedział, że reaktor może zostać włączony do systemu w latach 30. Pełnomocnik rządu Wojciech Wrochna zapowiedział publikację mapy drogowej dla SMR-ów w najbliższych tygodniach oraz potwierdził, że projekty jądrowe nie powstaną bez wsparcia państwa w formie kontraktów różnicowych.
  • Trwa dialog konkurencyjny w sprawie wyboru partnera dla drugiej elektrowni jądrowej. Dan Lipman przekonuje, że powinna ona powstać w krótszym czasie niż pierwsza i również wykorzystywać technologię AP1000. Jego zdaniem zmiana technologii przy drugiej elektrowni byłaby błędem ze względu na koszty oraz ograniczone zasoby polskiego dozoru jądrowego. Westinghouse deklaruje, że w ramach kontraktu EPC przewidziany będzie local content – udział polskich firm w budowie i łańcuchu dostaw, co może otworzyć im drzwi do globalnych kontraktów.

System energetyczny oparty w dużej mierze na odnawialnych źródłach energii nie posiada naturalnej inercji, czyli zdolności do stabilizowania częstotliwości i napięcia w sieci w przypadku nagłych wahań . W przeszłości tę funkcję pełniły duże turbiny elektrowni cieplnych, które swoim momentem bezwładności chroniły system przed zaburzeniami. W obecnym miksie energetycznym Polska coraz bardziej zbliża się do krytycznego punktu, w którym brak tej stabilności może wywołać efekt domina – a więc blackout energetyczny o zasięgu krajowym lub regionalnym.

W 2024 roku moc zainstalowana w OZE w Polsce przekroczyła 30 GW, czyli ponad 55 procent całkowitej mocy wytwórczej. Problem polega jednak na tym, że ani fotowoltaika, ani energetyka wiatrowa nie są źródłami sterowalnymi – ich dostępność zależy od warunków atmosferycznych. Latem 2022 roku w Polsce padły rekordy zużycia, które przekroczyły 25 GW, a jednocześnie moc dostępna z OZE spadła o połowę z powodu zachmurzenia i bezwietrznej pogody. Zimą z kolei efektywność PV drastycznie spada.

Równolegle z rosnącą rolą OZE, Polska zmniejsza udział elektrowni węglowych – i to często bez ich modernizacji. Starzejące się bloki energetyczne, takie jak Elektrownia Bełchatów, regularnie notują awarie techniczne. Tymczasem krajowe rezerwy importowe, czyli możliwości szybkiego sprowadzenia energii z zagranicy, są ograniczone do około 4,5 GW. Dla porównania – podczas blackoutu w Hiszpanii w 2025 roku z sieci zniknęło 15 GW, co stanowiło 60 procent zapotrzebowania. Polska w podobnej sytuacji nie miałaby fizycznych możliwości przywrócenia równowagi.

Zapisz się do newslettera!

Atom fundamentem miksu. Deklaracje rządu i strategia

Minister przemysłu Marzena Czarnecka podczas konferencji FISA Euradwaste 2025 w Warszawie podkreśliła, że inwestycje w energetykę jądrową odegrają kluczową rolę w procesie transformacji energetycznej Polski i że energia jądrowa z czasem zastąpi węgiel jako stabilna podstawa systemu elektroenergetycznego.

– To największy projekt w Polsce i wierzymy, że będzie czymś wyjątkowym i pomoże nam w transformacji. Pozwala na tworzenie nowych miejsc pracy, nowych umiejętności, nowych możliwości. Nie mówimy tylko o wysoko wykwalifikowanych specjalistach i ekspertach, ale również o zwykłych pracownikach, którzy pomogą nam w tym wyzwaniu. W budowie pierwszej elektrowni jądrowej weźmie udział ponad 10 tysięcy pracowników, tak byśmy mieli energię z bezpiecznych i tanich źródeł – mówiła minister Czarnecka.

Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z Trójką Polskiego Radia zapewniał, że ryzyko blackoutu Polsce nie grozi.

– Polska jest na to gotowa. Mamy zupełnie inną strukturę miksu energetycznego, znacznie lepsze połączenia z innymi państwami, niż te, które są chociażby na Półwyspie Iberyjskim, które były dotknięte blackoutem – powiedział.

Jednocześnie Motyka przyznał, że transformacja energetyczna w Polsce to inwestycja w odporność państwa, bezpieczeństwo obywateli i konkurencyjność gospodarki.

– Budowa nowoczesnej energetyki jądrowej, rozwój małych reaktorów modułowych i dywersyfikacja dostaw LNG czynią z Polski niezawodnego partnera dla Europy i Stanów Zjednoczonych. To nasza odpowiedź na globalne wyzwania i gwarancja stabilności dla przyszłych pokoleń – podkreślił podczas wizyty w Waszyngtonie.

Harmonogram i realia. Kiedy popłynie prąd z atomu?

Według najnowszego harmonogramu, prace nad pierwszą polską elektrownią jądrową w Lubiatowie-Kopalinie wyglądają następująco: w 2025 roku dojdzie do przekazania placu budowy wykonawcy do rozpoczęcia prac przygotowawczych. W 2026 roku powstanie raport lokalizacyjny, a w 2027 roku ma zostać wydane pozwolenie na wstępne roboty budowlane. Właściwe prace budowlane, polegające na wylaniu betonu jądrowego, mają rozpocząć się w 2028 roku. Pierwszy blok ma ruszyć komercyjnie w 2036 roku, drugi w 2037, a trzeci w 2038.

Oznacza to około dwuletnie opóźnienie względem pierwotnych założeń Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, który przewidywał start pierwszego bloku w 2033 roku.

Dan Lipman, szef działu Energy Systems w Westinghouse, wskazuje, że dotrzymanie harmonogramu zależy w najbliższym czasie od realizacji dwóch punktów: szybkiego zamówienia pewnych elementów oraz podpisania kontraktu EPC. Zasadnicze znaczenie ma zamówienie elementów o długim czasie produkcji (long lead items – LLI). Powinno to nastąpić tak szybko, jak to możliwe – podkreślił Lipman. Drugim elementem jest podpisanie kontraktu EPC, czyli głównego kontraktu wykonawczego; to także powinno się wydarzyć szybko. Myślę, że realny termin to do połowy 2026 roku. Byłbym rozczarowany, gdyby te dwie rzeczy – złożenie zamówień i podpisanie kontraktu – nie wydarzyły się w 2026 roku – dodał.

Kontrakt EPC ma określić m.in. podział ryzyk, kary za opóźnienia, cenę i local content, czyli udział polskich firm oraz budowę lokalnych łańcuchów dostaw.

Logistyka atomu. Droga, bez której nie będzie prądu

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad skierowała do wojewody pomorskiego wniosek o wydanie decyzji ZRID, czyli zezwolenia na realizację inwestycji drogowej, dla 5-kilometrowego fragmentu trasy na odcinku Lubiatowo – droga wojewódzka nr 213. Ten krótki, ale strategiczny fragment ma połączyć teren przyszłej elektrowni poprzez drogę pożarową z funkcjonującą siecią dróg publicznych.

To tzw. ostatnia mila, bez której trudno wyobrazić sobie sprawną realizację jednej z najważniejszych inwestycji energetycznych w Polsce. Choć 5 kilometrów może nie brzmieć imponująco, w praktyce to odcinek o ogromnym znaczeniu logistycznym. Umożliwi bezpośredni dojazd do placu budowy i usprawni przewóz ciężkiego sprzętu oraz materiałów niezbędnych przy wznoszeniu elektrowni jądrowej.

Cała droga do elektrowni jądrowej Lubiatowo-Kopalino będzie miała około 26 kilometrów długości, podzielonych na dwa zasadnicze odcinki realizacyjne. Zakończenie prac planowane jest odpowiednio na drugi i czwarty kwartał 2028 roku.

Program polskiej energetyki jądrowej. Aktualizacja w 2026 roku

Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna zapowiedział, że aktualizacja Programu polskiej energetyki jądrowej (PPEJ) będzie gotowa do przyjęcia przez rząd w pierwszym kwartale 2026 roku. PPEJ precyzuje plany polskiego państwa w sprawie rozwoju energetyki jądrowej.

– Czekaliśmy z finalizacją aktualizacji PPEJ na zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną dla elektrowni w Lubiatowie-Kopalinie. Dlatego, że ta decyzja Komisji zawiera istotne wskazania dotyczące tego, kto może zostać inwestorem drugiej z zakładanych w tym dokumencie elektrowni i na jakich warunkach może on uzyskać pomoc publiczną – wyjaśnił Wrochna.

9 grudnia 2025 roku Komisja Europejska wydała zgodę na pomoc publiczną dla pierwszej elektrowni jądrowej w postaci dokapitalizowania PEJ 60 miliardami złotych z budżetu, 40-letniego kontraktu różnicowego i gwarancji Skarbu Państwa dla całości finansowania dłużnego.

SMR-y jako uzupełnienie. Mapa drogowa w 2026 roku

Równolegle do wielkoskalowego atomu, Polska rozwija program małych reaktorów modułowych (SMR). W lutym 2026 roku w amerykańskim Departamencie Energii podpisano umowę między Orlen Synthos Green Energy a koncernem GE Vernova Hitachi Nuclear Energy dotyczącą opracowania europejskiego, a de facto polskiego projektu małego modułowego reaktora dostosowanego do europejskich realiów funkcjonowania rynku energii.

– Mamy ambicję, żeby w latach 30. ten reaktor został włączony do naszego systemu energetycznego – poinformował minister Motyka.

Wojciech Wrochna zapowiedział, że mapa drogowa dla SMR-ów zostanie przedstawiona w najbliższych tygodniach.

– Mapa drogowa dla SMR-ów w praktyce określi ramy współpracy, procedury w relacjach pomiędzy tym sektorem, inwestorami a państwem – wyjaśnił.

Na pytanie, czy inwestorzy w SMR-y mogą liczyć na kontrakty różnicowe i inne formy wsparcia państwa, Wrochna odpowiada wprost: „Żadna energetyka jądrowa, w tym małe reaktory jądrowe, nie powstaną bez wsparcia państwa. Dzisiaj takim domyślnym modelem wsparcia jest kontrakt różnicowy. Jeżeli myślimy zatem o wsparciu energetyki jądrowej jakimś systemem pomocowym, to kontrakty różnicowe się narzucają”.

Druga elektrownia jądrowa. Kolejny projekt w planach

Równolegle trwa dialog konkurencyjny, którego celem jest wybór partnera strategicznego dla drugiej elektrowni jądrowej. Resort poinformował, że już na początku 2025 roku ruszyły prace dotyczące drugiej lokalizacji. Screening wstępny lokalizacji wystartował, a postępowanie konkurencyjne z potencjalnymi partnerami jest w toku.

Dan Lipman z Westinghouse przekonuje, że druga polska elektrownia jądrowa powinna powstać w krótszym czasie niż pierwsza i też używać technologii AP1000.

– To ważne dla łańcucha dostaw: dwa razy większe zamówienie pozwala wygenerować oszczędności. Zmiana technologii przy drugiej elektrowni byłaby błędem z dwóch powodów. Pierwszy to koszty – rzecz oczywista. Ale drugi to bezpieczeństwo jądrowe – uważa Lipman.

Jak wyjaśnił, polski dozór jądrowy ma ograniczone zasoby, jeśli chodzi o profesjonalistów. Dla jednej technologii potrzeba ponad 200 ludzi. A jeśli wprowadzimy drugą, to będzie potrzeba drugie tyle. To może być problem z punktu widzenia bezpieczeństwa: w Polsce byłoby dwóch różnych operatorów operujących różnymi technologiami. To nie jest optymalny sposób wykorzystania floty reaktorów – ocenił.

Local content i polski przemysł. Szansa dla krajowych firm

EPC będzie przewidywał local content, czyli lokalny wkład – udział polskich firm w budowie. Jego skala dalej jest przedmiotem negocjacji, ale my jako Westinghouse mamy takie podejście: kupujemy tam, gdzie budujemy. Co oznacza, że staramy się stworzyć jak najwięcej lokalnych łańcuchów dostaw – zaznaczył Dan Lipman.

Sprawdziliśmy wiele polskich firm i jesteśmy zadowoleni z tego, co znaleźliśmy na miejscu. Znaleźliśmy już na przykład potencjalnych wykonawców pewnych modułów, bo nasz blok ma budowę modułową. Moduły to elementy o krytycznym znaczeniu. Jeżeli te firmy się sprawdzą w tym projekcie, prawdopodobnie będą pracować z nami przy innych w regionie, a może nawet i w USA – podkreślił Lipman.

Westinghouse ma globalny łańcuch dostaw; zdobywamy elementy na całym świecie. Dla Polski olbrzymie znaczenie ma to, aby wejście do tego łańcucha nastąpiło szybko, ponieważ otworzy drogę do wysyłania polskich elementów do USA, gdzie w przygotowaniach jest 10 budów – wyjaśnił.

Bezpieczeństwo i wyzwania. Czy atom zdąży przed blackoutem?

Z technicznego punktu widzenia odpowiedź na pytanie o ryzyko blackoutu brzmi: tak, ale nie w formie natychmiastowego, całkowitego wyłączenia sieci. Blackout w Polsce może przyjąć formę narastających lokalnych awarii, które nie będą miały charakteru spektakularnego, ale będą coraz bardziej uciążliwe – wielogodzinne przerwy w dostawie prądu, wahania napięcia, konieczność ograniczania dostaw do przemysłu.

Scenariusz całkowitej awarii ogólnokrajowej pozostaje mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy – zwłaszcza w sytuacji sprzężenia kilku negatywnych czynników, jak awaria dużej jednostki, niska produkcja z OZE i ekstremalne warunki pogodowe.

Minister Motyka zapewnia, że system pracuje stabilnie i nie ma ryzyka blackoutu. W styczniu 2026 roku, gdy padł rekord zapotrzebowania na moc, Polska nie musiała importować energii, a system miał solidną rezerwę. Jednak transformacja energetyczna to proces długotrwały, a pierwszy blok jądrowy ma ruszyć dopiero w 2036 roku. Przez najbliższe dziesięć lat Polska będzie musiała polegać na węglu, gazie i imporcie energii, jednocześnie rozwijając OZE i magazyny energii.

Dyrektor generalny OECD/NEA William Magwood przypomniał podczas konferencji FISA Euradwaste 2025, że osiągnięcie celów neutralności klimatycznej do 2050 roku nie będzie możliwe bez znaczącego udziału energii jądrowej. Polska, stawiając na atom, idzie w dobrym kierunku. Pytanie, czy zdąży z realizacją tego gigantycznego projektu, zanim stary system definitywnie się zawali.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu