Prawo energetyczne po nowemu. Kto zapłaci za projekty zombie?

W ostatni piątek lutego Sejm stosunkiem głosów 234 do 200 przyjął nowelizację Prawa energetycznego UC84, która ma wyeliminować tzw. „projekty zombie” blokujące moce przyłączeniowe. Branża OZE protestuje, ostrzegając, że zbyt krótkie terminy, wyższe opłaty i retroaktywne stosowanie przepisów mogą zahamować napływ kapitału i zablokować transformację energetyczną. Teraz ustawa trafi do Senatu, który może jeszcze złagodzić jej najbardziej kontrowersyjne zapisy.

  • Ustawa UC84 ma na celu odblokowanie mocy przyłączeniowych przez eliminację „projektów zombie” – inwestycji, które uzyskały warunki przyłączenia, ale nie są realizowane. Problem jest realny: wydano warunki na moc znacznie przekraczającą potrzeby i możliwości sieci. Jednak sposób osiągnięcia celu budzi ogromne kontrowersje wśród inwestorów i ekspertów.
  • Kluczowe zmiany to skrócenie czasu obowiązywania decyzji przyłączeniowych z dwóch lat do jednego, podwyższenie opłat za wydanie warunków oraz znaczący wzrost wymogów dotyczących zabezpieczeń finansowych. Dla dużych projektów, takich jak farmy wiatrowe, rok to zbyt mało, by przejść przez wszystkie etapy – od pozwoleń środowiskowych po fizyczną budowę.
  • Nowe, ostrzejsze wymogi mają być stosowane retroaktywnie – obejmą projekty, które już uzyskały warunki przyłączenia. To budzi sprzeciw nie tylko praktyczny, ale i konstytucyjny. Inwestorzy, którzy działali w zaufaniu do dotychczasowych przepisów i ponieśli nakłady, stają przed widmem utraty warunków, jeśli nie sprostają nowym obciążeniom.
  • Branża OZE protestuje. Krzysztof Kochanowski z Polskiej Izby Magazynowania Energii ocenia: „Ustawodawca wytoczył wielką armatę i strzela do mrówek”. Paweł Konieczny z PSEW ostrzega, że nowe opłaty uderzą w polskie małe i średnie firmy, które mogą zostać wyparte przez wielkie zagraniczne koncerny. Prof. Henryk Majchrzak szacuje, że straty mogą sięgnąć nawet 10 mld zł.
  • Ustawa trafi teraz do Senatu, który może wprowadzić poprawki łagodzące najbardziej kontrowersyjne zapisy. Jeśli nie, czeka ją podpis prezydenta, który może skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego ze względu na wątpliwości co do retroaktywności. Niezależnie od dalszych losów, sam fakt przyjęcia ustawy wysyła niepokojący sygnał do inwestorów o stabilności prawa w Polsce.

Problem, który ustawa UC84 ma rozwiązać, jest realny i od lat narasta. W polskim systemie elektroenergetycznym wydano warunki przyłączenia dla projektów o łącznej mocy znacznie przekraczającej rzeczywiste potrzeby i możliwości sieci. Część z tych projektów to tak zwane „projekty zombie” – inwestycje, które uzyskały warunki przyłączenia, ale z różnych powodów nie są realizowane. Blokują one moce przyłączeniowe dla rzeczywistych, gotowych do budowy projektów, spowalniając rozwój odnawialnych źródeł energii i utrudniając transformację energetyczną.

Ministerstwo Energii argumentowało, że konieczne jest uporządkowanie systemu i wprowadzenie mechanizmów, które wyeliminują spekulantów i zmuszą inwestorów do realnego podejścia do projektów. W tym celu zaproponowano szereg zmian, które – jak się okazuje – uderzają nie tylko w patologie, ale w cały rynek.

Zapisz się do newslettera!

Kluczowe zmiany. Co dokładnie zakłada nowelizacja?

Przyjęta przez Sejm nowelizacja wprowadza kilka kluczowych zmian, które budzą największe kontrowersje wśród inwestorów i ekspertów.

Po pierwsze, radykalnie skrócono czas obowiązywania decyzji przyłączeniowych. Dotychczas inwestorzy mieli dwa lata na realizację projektu od momentu uzyskania warunków przyłączenia. Nowe przepisy skracają ten okres do zaledwie jednego roku. Dla dużych, skomplikowanych projektów, takich jak farmy wiatrowe czy wielkoskalowe instalacje fotowoltaiczne, rok to zdecydowanie za mało, by przejść przez wszystkie etapy – od uzyskania pozwoleń środowiskowych, przez finansowanie, po fizyczną budowę.

Po drugie, podniesiono stawki opłat za wydanie warunków przyłączenia do sieci. To dodatkowe obciążenie finansowe dla inwestorów, którzy muszą już na wstępnym etapie ponieść wyższe koszty.

Po trzecie i najważniejsze, znacząco wzrosły wymogi dotyczące zabezpieczeń finansowych. W najbardziej negatywnym scenariuszu obciążenia dla dużych projektów mogą wzrosnąć nawet kilkukrotnie. Dla deweloperów, którzy mają w portfelu kilkanaście czy kilkadziesiąt projektów na różnych etapach zaawansowania, oznacza to konieczność zamrożenia ogromnych środków finansowych na etapie, gdy projekt nie generuje jeszcze żadnych przychodów.

Co szczególnie kontrowersyjne, nowe, ostrzejsze wymogi mają być stosowane retroaktywnie – będą dotyczyć nie tylko nowych wniosków, ale także projektów, które już uzyskały warunki przyłączenia. To budzi sprzeciw nie tylko ze względów praktycznych, ale także konstytucyjnych. Inwestorzy, którzy działali w zaufaniu do dotychczasowych przepisów i ponieśli już nakłady na rozwój projektów, nagle stają przed widmem utraty warunków przyłączenia, jeśli nie sprostają nowym, ostrzejszym wymogom.

Protesty branży. „Ustawodawca wytoczył wielką armatę i strzela do mrówek”

Branża odnawialnych źródeł energii nie pozostała bierna wobec tych zmian. Przedstawiciele organizacji branżowych wielokrotnie apelowali do posłów o spokojne przemyślenie proponowanych rozwiązań i wprowadzenie poprawek, które pozwolą osiągnąć cel bez niszczenia rynku.

Krzysztof Kochanowski, prezes Polskiej Izby Magazynowania Energii, w ostrych słowach skomentował podejście ustawodawcy.

– Ustawodawca wytoczył wielką armatę i strzela do mrówek – ocenił, wskazując, że zamiast precyzyjnie wyeliminować patologie, nowe przepisy uderzają we wszystkich inwestorów, także tych, którzy poważnie podchodzą do realizacji projektów.

Przedstawiciele branży ostrzegają, że weryfikacja już wydanych warunków przyłączenia pod kątem nowych, zaostrzonych wymogów to „niebezpieczny precedens, który może zahamować napływ kapitału niezbędnego do transformacji”. Inwestorzy, którzy już wydali miliony złotych na rozwój projektów, teraz stają przed widmem ich utraty. To uderza nie tylko w duże koncerny, ale przede wszystkim w małe i średnie polskie firmy deweloperskie, które są kręgosłupem rynku OZE.

Paweł Konieczny, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Słonecznej, zwracał uwagę, że nowe obciążenia szczególnie uderzają w polskie małe i średnie firmy.

– Dla polskiego średniego przedsiębiorcy, już nie mówię o małym, który ma tych projektów kilkanaście czy kilkadziesiąt, to są często pieniądze nie do zorganizowania. Być może spowoduje to, że część tych firm co najmniej ograniczy swoją działalność, a ich lukę być może wypełnią wielkie zagraniczne koncerny o nieograniczonej kapitalizacji – ostrzegał podczas debaty nad projektem.

Prof. Henryk Majchrzak z Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej wyliczał, że straty mogą sięgnąć setek milionów złotych.

– Te przepisy w kilku pozornie drobnych zapisach czynią sytuację inwestorów dramatyczną. W praktyce mogą zatrzymać rozwój projektów, na które rynek już wydał realne pieniądze – mówił. Jego zdaniem, w grę wchodzą bezpośrednie straty nawet 10 miliardów złotych poniesionych nakładów na etapie rozwoju.

Polityczny spór. Cienka większość

Ostatni dzień lutego przyniósł w Sejmie burzliwą debatę i głosowanie, które zakończyło się wynikiem 234 głosów za przyjęciem ustawy i 200 przeciw. To pokazuje, jak kontrowersyjny jest to projekt i jak głębokie są podziały w tej sprawie.

Koalicja rządząca, popierająca ustawę, argumentowała, że konieczne są radykalne kroki, by oczyścić system z projektów zombie i udrożnić ścieżkę przyłączeń dla rzeczywistych inwestycji. Przedstawiciele ministerstwa energii przekonywali, że bez takich zmian transformacja energetyczna w Polsce będzie niemożliwa, a sieci pozostaną zablokowane przez spekulantów.

Opozycja, wspierana przez branżę OZE, wskazywała na zagrożenia związane z retroaktywnością przepisów i zbyt krótkimi terminami. Posłowie opozycji składali poprawki, które miały złagodzić najbardziej kontrowersyjne zapisy, ale zostały one odrzucone przez sejmową większość.

Teraz ustawa trafi do Senatu. Izba wyższa będzie miała okazję do wprowadzenia poprawek, które mogłyby złagodzić skutki nowelizacji. Branża OZE liczy, że senatorowie, często bardziej niezależni i mniej poddani presji partyjnej, dostrzegą zagrożenia płynące z ustawy w jej obecnym kształcie i zaproponują rozwiązania, które pozwolą osiągnąć cel bez niszczenia rynku.

Jeśli Senat nie wprowadzi poprawek lub wprowadzi takie, które zostaną odrzucone przez Sejm, ustawa trafi do podpisu prezydenta. Prezydent może ustawę podpisać, zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Biorąc pod uwagę kontrowersje wokół retroaktywności przepisów, nie można wykluczyć, że ostateczny werdykt w tej sprawie wydadzą sądy, a nie parlament.

Konsekwencje dla transformacji energetycznej. Co dalej z OZE w Polsce?

Niezależnie od dalszych losów ustawy, sam fakt jej przyjęcia w tak kontrowersyjnym kształcie wysyła niepokojący sygnał do inwestorów. Stabilność i przewidywalność prawa to jeden z kluczowych czynników branych pod uwagę przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Jeśli inwestorzy uznają, że w Polsce można zmieniać reguły gry w trakcie trwania procesu inwestycyjnego, kapitał może odpłynąć do innych, bardziej stabilnych jurysdykcji.

Dla transformacji energetycznej, która wymaga gigantycznych nakładów inwestycyjnych w najbliższych latach, to fatalna wiadomość. Bez prywatnego kapitału, bez zaangażowania tysięcy małych i średnich firm deweloperskich, osiągnięcie celów klimatycznych będzie niemożliwe. Polska może zostać w tyle za innymi krajami Europy, które już dawno zrozumiały, że rozwój OZE to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim ogromna szansa gospodarcza.

Branża OZE apeluje do Senatu i prezydenta o rozwagę. Chcemy, aby reforma była wykonalna, proporcjonalna i zgodna z zasadą zaufania do państwa prawa. Deklarujemy gotowość do dalszego dialogu z rządem i parlamentem nad rozwiązaniami, które uporządkują system przyłączeń, wyeliminują patologie, a jednocześnie nie zahamują inwestycji finansowanych w ogromnej mierze przez prywatny polski kapitał.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu