Przepisy o metanie uderzą w import paliw. Branża bije na alarm

Firmy naftowe i gazowe wezwały UE do wstrzymania nowych przepisów dotyczących emisji metanu, ostrzegając, że surowsze zapisy mogą zakłócić import paliw do Europy. Rozporządzenie UE w sprawie metanu z sierpnia 2024 nakłada rygorystyczne wymogi monitorowania, raportowania i weryfikacji (MRV) na cały sektor energii, w tym import LNG. Od 2027 importerzy będą musieli wykazać, że dostawcy stosują standardy równoważne unijnym, a od 2030 spełniać maksymalne progi intensywności metanu. Branża obawia się kar sięgających 20 proc. obrotu i wzrostu kosztów energii.

  • Rozporządzenie UE w sprawie metanu weszło w życie w sierpniu 2024 roku jako pierwszy akt obejmujący cały sektor energii. Nakłada ono rygorystyczne wymogi monitorowania, raportowania i weryfikacji (MRV), zobowiązuje do wykrywania i naprawy wycieków oraz ogranicza rutynowe odpowietrzanie i spalanie.
  • Głównym punktem spornym jest wpływ regulacji na import skroplonego gazu ziemnego (LNG). Od 2027 roku importerzy będą musieli wykazać, że ich dostawcy stosują równoważne standardy MRV jak producenci z UE. Do 2030 roku import będzie musiał również spełniać maksymalne progi intensywności metanu.
  • Branża ostrzega, że terminy na dostosowanie są trudne do spełnienia i mogą prowadzić do ograniczeń podaży oraz wyższych kosztów energii dla europejskich odbiorców. Producenci spoza UE i europejscy importerzy obawiają się ryzyka kar, które mogą sięgnąć nawet 20 proc. obrotu z poprzedniego roku.
  • Regulacja obejmuje również kopalnie węgla, zakazując od 2027 roku odpowietrzania z niektórych szybów wentylacyjnych i nakładając obowiązek inwentaryzacji na zamknięte i opuszczone wyrobiska. Część organizacji ekologicznych krytykuje jednak prawo za zbytnią pobłażliwość, zwłaszcza ze względu na opóźnione do 2027 roku wprowadzenie progów emisji dla węgla koksowego.
  • Komisja Europejska utrzymuje, że ograniczenie emisji metanu to opłacalny sposób walki ze zmianą klimatu, ponieważ przechwycony gaz można sprzedać. Mimo sprzeciwu branży, UE nie zamierza ustępować w kwestii wdrażania przepisów, które mają wejść w życie zgodnie z harmonogramem.

Rozporządzenie UE w sprawie metanu jest pierwszym aktem prawnym obejmującym cały sektor energetyczny. Nakłada ono na producentów i importerów obowiązek monitorowania, raportowania i weryfikacji emisji metanu, zobowiązuje do wykrywania i naprawy wycieków oraz ogranicza rutynowe odpowietrzanie i spalanie gazu.

Głównym punktem spornym jest wpływ regulacji na import skroplonego gazu ziemnego. Od 2027 roku importerzy będą musieli wykazać, że ich dostawcy stosują równoważne standardy monitorowania, raportowania i weryfikacji jak producenci z UE. Do 2030 roku import będzie musiał również spełniać maksymalne progi intensywności metanu. Budzi to obawy producentów spoza UE i europejskich importerów co do wykonalności tych wymogów oraz ryzyka kar, które mogą sięgnąć nawet 20 procent obrotu z poprzedniego roku.

Badanie opublikowane w poniedziałek przez Wood Mackenzie, a zlecone przez branżę, wykazało że aż 43 procent importu gazu i 87 procent importu ropy naftowej do UE może mieć trudności z dostosowaniem się do nowych przepisów od 2027 roku. Importowaliby wówczas narażeni na wysokie grzywny, a także istniałoby ryzyko przerw w dostawach, gdyby producenci zniechęcili się do wysyłania paliw do Europy.

Francois Regis Mouton de Lostalot z IOGP, organizacji zrzeszającej takie firmy jak ExxonMobil, Chevron, BP i TotalEnergies, ostrzegł, że „UE nie może sobie pozwolić na samodzielnie wywołany szok regulacyjny, zwłaszcza w obecnym klimacie geopolitycznym”. Konflikt USA-Izrael z Iranem, który w tym miesiącu podbił ceny ropy i gazu, dodatkowo zwiększa presję na europejskie rządy przygotowujące się do całkowitego wycofania się z importu rosyjskiej energii.

Zapisz się do newslettera!

Exxon ostrzega przed wzrostem kosztów importu ropy

Exxon Mobil Corp. ostrzegł, że unijne przepisy dotyczące metanu mogą znacząco podnieść koszty importu ropy naftowej i dodatkowo nadszarpnąć konkurencyjność przemysłową bloku. Firma szacuje, że około 80 procent obecnego importu ropy do UE nie spełniłoby kryteriów metanowych do 2027 roku . Konieczność pozyskiwania surowca z węższej puli zgodnych dostaw mogłaby dodać około 9 dolarów do ceny baryłki, co przy obecnych cenach Brent w okolicach 70 dolarów oznacza wzrost o około 13 procent.

Matt Crocker, prezes Exxon ds. rozwiązań produktowych, w rozmowie z Bloombergiem podkreślił, że koncern popiera działania na rzecz redukcji emisji metanu i jest w nie aktywnie zaangażowany w USA, ale europejska polityka posuwa się w jego ocenie za daleko.

– Chodzi o to, by prowadzić rozsądną, proaktywną politykę, z którą możemy pracować, a nie antykonkurencyjną, której firmy po prostu nie będą w stanie spełnić i dostosować się do niej – powiedział Crocker.

Prawie jedna trzecia europejskich rafinerii została zamknięta lub przekształcona od 2009 roku, według danych branżowych. Crocker ostrzegł, że dalsza presja polityczna może popchnąć części europejskiego sektora rafineryjnego i bazy przemysłowej poza punkt, z którego nie ma już odwrotu, w miarę jak kary za emisje metanu zaczną obowiązywać w drugiej połowie dekady.

Stanowisko USA i presja polityczna na Brukselę

Administracja Donalda Trumpa od miesięcy naciska na UE, aby albo wycofała się z przepisów dotyczących metanu, albo znacząco je złagodziła. Amerykański sekretarz energii Chris Wright podczas wizyty w Brukseli we wrześniu 2025 roku krytykował unijne regulacje, wskazując, że jeśli UE chce utrzymać dostawy amerykańskiego LNG, musi zmienić ramy prawne.

– Gdyby regulacje pozostały w obecnym kształcie, nie ujrzelibyście więcej amerykańskiego LNG płynącego do Europy – ani jednej dostawy – mówił Wright. Administracja USA argumentuje, że przepisy stanowią nieuzasadnioną barierę pozataryfową dla amerykańskiego eksportu, podważając tym samym umowę handlową z lipca 2025 roku, w ramach której UE zobowiązała się do zakupu amerykańskiej energii za 750 miliardów dolarów w ciągu trzech lat.

Amerykański Instytut Naftowy (API), największa grupa lobbingowa w sektorze naftowym i gazowym, w swoim programie politycznym na 2026 rok wyraźnie wskazał, że będzie dążył do tego, aby przepisy poza granicami USA „nie stawiały w niekorzystnej sytuacji amerykańskich producentów”. API wymienia unijne rozporządzenie o metanie jako jeden z dwóch głównych celów ataku.

Z drugiej strony, niektórzy analitycy wskazują, że wielu amerykańskich producentów może być w stanie spełnić unijne normy. Jak wynika z analiz RBN Energy, co najmniej 25 procent, a być może nawet ponad jedna trzecia całej produkcji gazu ziemnego w USA jest już oceniana pod kątem emisji metanu, głównie przez niezależne jednostki certyfikujące, takie jak MiQ. Expand Energy, największy producent gazu w USA, poinformował, że 100 procent jego produkcji jest obecnie niezależnie certyfikowane, a intensywność metanu w skali całej firmy wynosi zaledwie 0,2 procent . EQT Corp., drugi co do wielkości producent, osiągnął intensywność metanu na poziomie zaledwie 0,007 procent.

Problemem pozostaje jednak struktura amerykańskiego rynku gazu, gdzie produkcja pochodzi z tysięcy rozproszonych odwiertów, a surowiec jest mieszany w systemie przesyłowym, zanim trafi do terminali eksportowych. W przeciwieństwie do Kataru czy Algierii, w USA nie ma jednej państwowej spółki kontrolującej cały łańcuch wartości LNG – od produkcji, przez przesył, po skraplanie i eksport.

Reakcja Komisji Europejskiej i elastyczność we wdrażaniu

Mimo nacisków ze strony branży i administracji USA, Komisja Europejska nie zamierza wycofywać się z przepisów, które są kluczowym elementem strategii klimatycznej UE. Ditte Juul Jørgensen, dyrektor generalna ds. energii w Komisji Europejskiej, wyraziła jednak gotowość do bardziej elastycznego wdrażania przepisów, aby uniknąć zakłóceń w handlu.

– Myślimy o tym, by wdrożenie regulacji w sprawie metanu odbywało się w sposób, który nie będzie stanowił w żadnym wypadku czynnika drażniącego – mówiła Jørgensen we wrześniu 2025 roku. Komisja rozważa między innymi możliwość wykorzystania certyfikatów stron trzecich, takich jak te oferowane przez MiQ, jako de facto standardu dla amerykańskiego gazu. Takie podejście pozwoliłoby ominąć problem braku federalnych regulacji w USA i polegać na dobrowolnych działaniach poszczególnych producentów.

Wobec faktu, że w USA nie ma federalnych przepisów dotyczących monitorowania i raportowania emisji metanu, Komisja może również rozważyć system „book & claim”, w którym certyfikaty byłyby przedmiotem obrotu niezależnie od fizycznych dostaw gazu. Postulowały o to między innymi europejskie koncerny energetyczne, takie jak RWE.

Reakcja organizacji ekologicznych

Organizacje ekologiczne przedstawiają odmienne stanowisko. Environmental Defense Fund we własnej analizie wykazał, że biorąc pod uwagę zobowiązania głównych firm naftowych i gazowych do redukcji metanu, ilość gazu zgodnego z najwyższym poziomem standardu OGMP 2.0 (Level 5) byłaby ponad dwukrotnie większa niż popyt UE w 2027 roku, wliczając w to dostawy z Norwegii i USA.

Climate activists are concerned the EU will cave to U.S. pressure by relaxing the regulation, expanding emissions trading options that allow LNG imports or giving the U.S. the power to certify its LNG meets the regulation. Myriam Douo, starsza kampanierka z Oil Change International, wyraziła obawę, że „ogólny nastrój nie jest dobry” i spodziewa się nacisków ze strony sekretarza energii Chrisa Wrighta, by UE ugięła się w sprawie rozporządzenia o metanie, czego – jej zdaniem – zrobić nie powinna.

Jonathan Banks z Clean Air Task Force ocenia, że Stany Zjednoczone są w „całkiem dobrej pozycji”, by spełnić europejskie normy metanowe, a nawet zyskać przewagę rynkową nad konkurencją. Rozwój przepisów stanowych i federalnych w USA pomógł „zmienić kulturę firm działających w Stanach Zjednoczonych, w wielu aspektach priorytetowo traktując bardziej efektywne operacje, które zmniejszają ilość gazu marnowanego do atmosfery”.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu