CBAM dzieli świat. Ekologia czy protekcjonizm?

Od 1 stycznia 2026 roku unijny Mechanizm Dostosowywania Cen na Granicach z uwzględnieniem emisji CO₂ wszedł w fazę definitywną, przekształcając się z okresu raportowania w pełnoprawny system kontroli granicznej i compliance. To jedno z najbardziej ambitnych i kontrowersyjnych narzędzi unijnej polityki klimatycznej. W uproszczeniu CBAM to podatek węglowy nakładany na import towarów wysokoemisyjnych, którego celem jest wyrównanie kosztów emisji między producentami unijnymi a importerami z państw o mniej restrykcyjnej polityce klimatycznej. Mechanizm stanowi odpowiedź na ryzyko tak zwanej ucieczki emisji – przenoszenia produkcji poza UE do krajów, gdzie koszty środowiskowe są niższe.

  • CBAM budzi głębokie kontrowersje na arenie międzynarodowej, szczególnie wśród państw rozwijających się. Brazylijscy eksperci wskazują, że mechanizm ignoruje czystszy miks energetyczny krajów takich jak Brazylia, uwzględniając wyłącznie emisje bezpośrednie w zakładzie przemysłowym (zakres 1). Chiny, drugi największy partner handlowy UE, w dniu wejścia w życie CBAM wydały oświadczenie, w którym stwierdziły, że mechanizm poważnie niszczy międzynarodowe zaufanie. Pekin ostrzegł, że stosowane przez UE wartości domyślne dla emisyjności produktów są zawyżone – dla aluminium lotniczego próg jest 1,6 razy wyższy niż rzeczywista emisyjność chińskich produktów.
  • Od 1 stycznia 2026 roku importerzy towarów objętych CBAM muszą uzyskać status upoważnionego deklaranta, obliczać emisje (rzeczywiste lub domyślne) oraz składać roczną deklarację do 30 września każdego roku. Pierwsze zakupy certyfikatów rozpoczną się w lutym 2027 roku, a pierwsza deklaracja zostanie złożona do 30 września 2027 roku za rok 2026. Wprowadzono próg de minimis – importerzy, których łączna masa towarów CBAM nie przekracza 50 ton rocznie (z wyjątkiem energii elektrycznej i wodoru), są zwolnieni z obowiązków. Szacuje się, że zwolnienie obejmie około 90 proc. importerów przy utrzymaniu około 99 proc. emisji w systemie.
  • Dla Polski, jako kraju uzależnionego od węgla z rozwiniętym przemysłem stalowym, cementowym i chemicznym, CBAM ma dwojaki skutek. Z jednej strony polscy producenci eksportujący do UE mogą zyskać na wyrównaniu konkurencji wobec tańszych, bardziej emisyjnych produktów z Chin czy Turcji. Z drugiej strony polskie firmy importujące surowce objęte mechanizmem poniosą wyższe koszty. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych rekomenduje wzmocnienie politycznego wsparcia dla CBAM, systematyczne monitorowanie technicznych aspektów mechanizmu oraz aktywne uczestnictwo w międzynarodowych negocjacjach dotyczących handlu emisjami.

Unia Europejska argumentuje, że CBAM jest przede wszystkim narzędziem ochrony klimatu, które ma przeciwdziałać ucieczce emisji. Bez CBAM przedsiębiorstwa UE ponoszące koszty uprawnień do emisji CO₂ byłyby w niekorzystnej pozycji wobec importerów z krajów, w których koszty emisji są niższe lub zerowe. To mogłoby prowadzić do przenoszenia produkcji poza UE, a tym samym do wzrostu globalnych emisji, a nie ich redukcji. Mechanizm nakłada na importerów obowiązek zakupu certyfikatów odpowiadających kosztom emisji CO₂, które ponosiliby, gdyby produkt był wytwarzany w UE. W ten sposób koszty środowiskowe są uwzględnione w cenie produktu niezależnie od jego pochodzenia.

Unia podkreśla również, że CBAM zachęca zagranicznych producentów do dekarbonizacji procesów produkcyjnych. Im niższa emisyjność produktu, tym mniejsze obciążenie z tytułu mechanizmu. Jednocześnie UE postrzega CBAM jako narzędzie, które może stać się wzorem dla innych państw i regionów, przyspieszając rozwój globalnych systemów handlu emisjami. To logiczne dopełnienie unijnego systemu handlu emisjami, który bez mechanizmu granicznego mógłby prowadzić do przenoszenia produkcji poza Europę.

Zielony protekcjonizm. Brazylia i Chiny mówią o jednostronności i dyskryminacji

Mimo ekologicznych deklaracji, CBAM budzi silny sprzeciw wielu państw, zwłaszcza rozwijających się, które postrzegają go jako zielony protekcjonizm – narzędzie ochrony rynku UE maskowane troską o środowisko. Głównym zarzutem jest jednostronność mechanizmu. Brazylijscy eksperci podkreślają, że CBAM został stworzony przez unijną legislację wewnętrzną, bez udziału partnerów handlowych, i narzuca dodatkowe reguły wykraczające poza ustalenia międzynarodowych porozumień.

Felipe Espanhol, koordynator obrotu handlowego Brazylijskiej Konfederacji Rolnictwa, wskazuje wprost na problem.

– Są prezentowane jako środowiskowe, ale w praktyce bezpośrednio wpływają na międzynarodowy handel. Generalnie mają jedną wspólną cechę: są jednostronne, stworzone przez ustawodawstwo krajowe, które nakłada dodatkowe reguły do tych, które są już ustanowione w porozumieniach międzynarodowych – mówi Espanhol.

Krytycy zwracają uwagę, że CBAM nie uwzględnia sprawiedliwości historycznej. Państwa rozwijające się emitują historycznie znacznie mniej CO₂ niż uprzemysłowione kraje Zachodu, ale to one ponoszą największe koszty dostosowania do nowych regulacji. Davi Bomtempo z Brazylijskiej Konfederacji Przemysłu wskazuje na kolejny problem – mechanizm ignoruje czystszy miks energetyczny niektórych krajów.

– W przypadku dostosowania na granicach pod kątem emisji uwzględniany jest tylko zakres 1, czyli to, co dzieje się w zakładzie przemysłowym. To ignoruje brazylijską matrycę energetyczną, która jest znacznie czystsza i bardziej konkurencyjna – wyjaśnia Bomtempo.

Chiny uderzają w stół. CBAM niszczy międzynarodowe zaufanie

Chiny, jako drugi największy partner handlowy UE, stanowczo sprzeciwiają się CBAM. W dniu wejścia w życie mechanizmu chińskie Ministerstwo Handlu wydało oświadczenie, w którym stwierdziło, że CBAM poważnie niszczy międzynarodowe zaufanie, tworząc konflikt między zasadami ochrony klimatu a regulacjami handlowymi. Pekin ostrzegł, że podejmie wszelkie niezbędne środki w odpowiedzi na to, co określa mianem niesprawiedliwych restrykcji handlowych.

Chińscy eksperci zwracają uwagę, że stosowane przez UE wartości domyślne dla emisyjności produktów są zawyżone w stosunku do rzeczywistych wartości chińskich, co prowadzi do nieproporcjonalnego obciążenia. Na przykład dla aluminium lotniczego próg emisyjności ustalony przez UE jest 1,6 razy wyższy niż rzeczywista emisyjność chińskich produktów. Dla Pekinu to dowód, że mechanizm nie służy ochronie klimatu, ale ochronie unijnego rynku.

Obecnie CBAM obejmuje 6 grup sektorowych: cement, żelazo i stal, aluminium, nawozy, energię elektryczną oraz wodór. Planowane jest rozszerzenie zakresu od 2028 roku o produkty downstream z sektora stalowego i aluminiowego. Oznacza to, że mechanizm obejmie nie tylko surowce, ale także gotowe wyroby – od maszyn po części samochodowe, urządzenia AGD, a nawet śruby i wkręty. Komisja Europejska zaproponowała również włączenie kolejnych sektorów, takich jak chemia i tworzywa sztuczne, choć proces legislacyjny w tej sprawie wciąż trwa.

Zakres opodatkowania emisji jest zróżnicowany w zależności od sektora. Dla cementu i nawozów opodatkowane są zarówno emisje bezpośrednie, jak i pośrednie związane z zużyciem energii elektrycznej. Dla stali, aluminium i wodoru – wyłącznie emisje bezpośrednie. Dla energii elektrycznej – emisje bezpośrednie. Ta niejednolitość budzi dodatkowe kontrowersje, szczególnie w krajach o czystym miksie energetycznym, które argumentują, że ich przewaga konkurencyjna jest przez CBAM niwelowana.

Jak działa CBAM w praktyce? Obowiązki importerów i pierwsze płatności w 2027 roku

Od 1 stycznia 2026 roku importerzy towarów objętych CBAM muszą spełniać szereg rygorystycznych wymogów. Po pierwsze, muszą uzyskać status upoważnionego deklaranta CBAM. Importerzy nieposiadający siedziby w UE mogą wyznaczyć pośrednika celnego, który będzie działał w ich imieniu. Po drugie, muszą obliczać emisje – określić ilość emisji zawartych w importowanych produktach, stosując metody określone w załączniku IV do rozporządzenia. Mogą korzystać z rzeczywistych wartości emisji, które wymagają weryfikacji, lub z wartości domyślnych, które nie wymagają weryfikacji, ale są mniej korzystne.

Po trzecie, importerzy muszą składać roczną deklarację CBAM do 30 września każdego roku. Pierwsza deklaracja zostanie złożona do 30 września 2027 roku za rok 2026. Zawiera informacje o ilości importowanych towarów, całkowitych emisjach oraz liczbie certyfikatów do umorzenia. Certyfikaty CBAM są kupowane po cenie powiązanej z ceną uprawnień EU ETS. W 2026 roku cena będzie obliczana jako średnia kwartalna, od 2027 roku – jako średnia tygodniowa. Pierwsze zakupy certyfikatów rozpoczną się w lutym 2027 roku.

Dla małych importerów wprowadzono uproszczenia. W ramach pakietu uproszczeń Omnibus Simplification Package wprowadzono próg de minimis: importerzy, których łączna masa towarów CBAM w ciągu roku kalendarzowego nie przekracza 50 ton, są zwolnieni z obowiązków wynikających z CBAM, z wyjątkiem energii elektrycznej i wodoru. Szacuje się, że zwolnienie to obejmie około 90 procent importerów, przy jednoczesnym utrzymaniu około 99 procent emisji w systemie.

Wyzwania wdrożeniowe. Jakość danych i niska świadomość przedsiębiorców

Największym wyzwaniem dla importerów jest jakość danych o emisji. Brak wiarygodnych danych może wymusić korzystanie z wartości domyślnych, które są celowo zawyżane, by zachęcić do raportowania rzeczywistych wartości. Jak informuje Komisja Europejska, marża nakładana na wartości domyślne wzrośnie z 10 procent w 2026 roku do 20 procent w 2027 i 30 procent w 2028 roku. Dla importerów to ogromna różnica – korzystanie z wartości domyślnych może oznaczać wielokrotnie wyższe koszty.

W pierwszym tygodniu stycznia 2026 roku systemy celne UE automatycznie i w czasie rzeczywistym zweryfikowały ponad 10 tysięcy deklaracji importowych dotyczących towarów CBAM. Oznacza to, że mechanizm działa, ale równocześnie pokazuje skalę wyzwania logistycznego. Jak zauważają eksperci, luka wiedzy wśród przedsiębiorców pozostaje alarmująco duża. Dan Maleski z Redshaw Advisors ostrzega, że niektórzy traderzy z wielomilionową ekspozycją na CBAM w 2026 roku wciąż nie rozumieją podstaw systemu.

Ceny uprawnień EU ETS, od których uzależniona jest wartość certyfikatów CBAM, wykazują dużą zmienność. W grudniu 2025 roku osiągnęły średnią 84,95 euro za tonę – najwyższy poziom od sierpnia 2023 roku, co przełoży się na wyższe koszty dla importerów. Według prognoz w 2026 roku ceny będą oscylować w przedziale 70–110 euro za tonę. Dla przedsiębiorców oznacza to trudność w planowaniu budżetów – koszt importu może się zmieniać z miesiąca na miesiąc.

Co CBAM oznacza dla Polski?

Polska, jako kraj wciąż silnie uzależniony od węgla i posiadający rozwinięty przemysł stalowy, cementowy i chemiczny, jest szczególnie narażona na skutki CBAM. Z jednej strony polscy producenci eksportujący do UE mogą zyskać na wyrównaniu konkurencji wobec tańszych, bardziej emisyjnych produktów z Chin czy Turcji. Z drugiej strony polskie firmy importujące surowce objęte CBAM, takie jak stal, aluminium czy nawozy, poniosą wyższe koszty, które będą musiały przenieść na odbiorców.

Polski Instytut Spraw Międzynarodowych podkreśla, że skuteczność CBAM będzie zależeć od właściwej wyceny emisji i raportowania danych przez importerów. Zbyt niskie stawki podważyłyby funkcję ochronną mechanizmu, zbyt wysokie – zdestabilizowały jednolity rynek. Analitycy PISM formułują rekomendacje dla polskiej polityki: wzmocnienie politycznego wsparcia dla CBAM na poziomie krajowym i unijnym, systematyczne monitorowanie technicznych i administracyjnych aspektów mechanizmu, aktywne uczestnictwo w międzynarodowych negocjacjach dotyczących handlu emisjami, utrzymanie transparentnej komunikacji na temat założeń i zmian w systemie oraz promowanie współpracy z partnerami handlowymi w zakresie wymiany informacji i dobrych praktyk.

Ekologia czy protekcjonizm? Odpowiedź nie jest czarno-biała

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule nie jest jednoznaczna. CBAM z pewnością ma wymiar ekologiczny – przeciwdziała ucieczce emisji, wyrównuje warunki konkurencji dla unijnego przemysłu i motywuje zagranicznych producentów do dekarbonizacji. Jest to logiczne dopełnienie unijnego systemu handlu emisjami, który bez mechanizmu granicznego mógłby prowadzić do przenoszenia produkcji poza Europę.

Równocześnie jednak CBAM nosi cechy protekcjonizmu – jest jednostronny, został wprowadzony bez konsultacji z partnerami handlowymi, nakłada dodatkowe koszty na produkty z krajów rozwijających się i może prowadzić do eskalacji napięć handlowych. Dla Chin, Brazylii czy Indii jest to narzędzie, które faworyzuje unijnych producentów kosztem ich eksportu. Brak uznania czystszego miksu energetycznego krajów takich jak Brazylia czy Kanada dodatkowo wzmacnia wrażenie, że mechanizm służy przede wszystkim ochronie unijnego rynku.

CBAM można postrzegać jako konieczność w świecie braku globalnego porozumienia klimatycznego. Dopóki nie istnieje jednolity globalny system handlu emisjami ani powszechnie akceptowana cena węgla, państwa wprowadzające ambitną politykę klimatyczną muszą chronić swoje rynki przed dumpingiem środowiskowym. Unia Europejska podkreśla, że CBAM jest zgodny z regułami Światowej Organizacji Handlu, ponieważ ma charakter niedyskryminacyjny – obowiązuje wszystkich importerów – i jest bezpośrednio związany z ochroną środowiska.

Kluczowe będzie, by UE potraktowała CBAM nie jako zamknięty system, ale jako narzędzie do budowania globalnego dialogu na temat ceny węgla. Współpraca, wymiana informacji i stopniowe uznawanie równoważnych systemów handlu emisjami w innych państwach mogą przekształcić CBAM z jednostronnego mechanizmu w katalizator globalnej transformacji. Już teraz mechanizm przewiduje możliwość odliczenia opłat za emisje zapłaconych w kraju pochodzenia – warunkiem jest dostarczenie dowodów. W ramach uproszczeń wprowadzonych w 2026 roku rozszerzono tę możliwość: odliczenie przysługuje nie tylko w kraju pochodzenia, ale także w innych państwach trzecich, które wprowadziły własne mechanizmy opłat węglowych.

Dla polskich przedsiębiorców i decydentów najważniejsze jest pragmatyczne podejście: CBAM jest faktem, a jego znaczenie będzie rosło. Rozszerzenie na produkty downstream w 2028 roku oznacza, że mechanizm wkrótce obejmie znacznie szerszy zakres towarów. Kluczowe będzie dostosowanie systemów raportowania emisji, inwestycje w niskoemisyjne technologie oraz aktywne uczestnictwo w kształtowaniu przyszłych regulacji. Firmy, które zignorują CBAM, mogą w najbliższych latach stanąć przed nieprzewidzianymi kosztami i utratą konkurencyjności. Te, które podejdą do mechanizmu jako bodźca do dekarbonizacji, mogą zyskać przewagę na europejskim rynku.

Opracowano na podstawie: rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/956, dokumentów Komisji Europejskiej dotyczących wdrażania CBAM, wypowiedzi Felipe Espanhola i Davi Bomtempo, oświadczenia chińskiego Ministerstwa Handlu, danych o cenach uprawnień EU ETS, analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz publikacji branżowych poświęconych mechanizmowi dostosowywania cen na granicach.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu