8 zł za diesla? To realny scenariusz po irańskim kryzysie

Początek marca przyniósł cenowy szok na polskich stacjach paliw. Olej napędowy podrożał średnio o złotówkę na litrze, osiągając 6,99 zł/l – najwyższy poziom od trzech lat. Benzyna Pb95 poszła w górę o 52 gr/l (do 6,25 zł/l), a autogaz o 14 gr/l. To efekt wojny w Iranie, blokady Cieśniny Ormuz i wzrostu cen ropy z 60 do 85 USD za baryłkę. W hurcie ON kosztuje już 7,56 zł/l, co oznacza, że w detalu może wkrótce sięgnąć 8 zł/l.

  • W pierwszym tygodniu marca olej napędowy podrożał średnio o 1 zł/l, osiągając 6,99 zł/l – najwyższy poziom od 2023 roku. To drugi najsilniejszy tygodniowy wzrost w historii (większy był tylko w marcu 2022 – 1,48 zł/l). Benzyna Pb95 zdrożała o 52 gr/l do 6,25 zł/l, autogaz o 14 gr/l do 2,97 zł/l.
  • Bezpośrednią przyczyną jest wojna w Iranie i blokada Cieśniny Ormuz, przez którą normalnie przepływa 20 proc. światowej ropy. Ceny ropy Brent wzrosły z 60 do 85 USD za baryłkę, a w skrajnym scenariuszu mogą się podwoić. Dodatkowo złoty osłabł wobec dolara, co potęguje wzrosty.
  • Dramatyczna sytuacja panuje na rynkach gotowych paliw. Tona oleju napędowego na giełdzie ICE kosztuje ponad 1100 USD – o blisko połowę więcej niż przed tygodniem. To bezpośrednio przekłada się na ceny w rafineriach. W piątek 6 marca Orlen oferował ON po 6150 zł/m3 (bez VAT), co po doliczeniu podatków daje ok. 7,56 zł/l – o 1,69 zł/l więcej niż tydzień wcześniej.
  • Utrzymanie takiego poziomu cen hurtowych oznacza, że w detalu wkrótce możemy zobaczyć ceny zbliżone do 8 zł/l. W przypadku benzyny sytuacja jest nieco lepsza – cena hurtowa to 5008 zł/m3, co po doliczeniu VAT daje ok. 6,16 zł/l (wzrost o 66 gr/l).
  • Jedynym sposobem na obniżenie cen paliw w krótkim terminie byłoby czasowe obniżenie podatków. Obecnie ponad 50 proc. ceny paliwa to daniny na rzecz państwa. Bez nich benzyna kosztowałaby ok. 3 zł/l, a ON ok. 4 zł/l. Premier Tusk zażyczył sobie obniżenia marż Orlenu, ale przy globalnych wzrostach cen i słabym złotym to może nie wystarczyć.

Początek marca przyniósł cenowy szok na polskich stacjach paliw. Jak wynika z danych BM Reflex, w pierwszym tygodniu marca olej napędowy kosztował średnio 6,99 zł za litr i był o przeszło złotówkę droższy niż tydzień wcześniej. To drugi najsilniejszy tygodniowy wzrost detalicznych cen oleju napędowego w historii. Mocniej, bo o 1,48 zł na litrze, paliwo to podrożało tylko na początku marca 2022 roku, po rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Mówiąc o średnich cenach w skali całego kraju, zbieranych przez cały tydzień, trzeba podkreślić, że w piątek 6 marca nie brakuje stacji, na których ceny oleju napędowego grubo przekraczają 7 zł za litr. I patrząc na ceny hurtowe, raczej nie jest to koniec podwyżek. Nieco lepiej prezentuje się sytuacja posiadaczy aut benzynowych. Benzyna Pb95 na początku marca kosztowała przeciętnie 6,25 zł za litr i była o 52 grosze droższa niż pod koniec lutego. To także najwyższa od przeszło roku średnia cena detaliczna tego paliwa. Autogaz tankowano przeciętnie po 2,97 zł za litr, a więc o 14 groszy drożej niż przed tygodniem i najdrożej od maja ubiegłego roku.

Zapisz się do newslettera!

Dramat na rynku hurtowym. Skąd te podwyżki?

Przyczyną tych drakońskich podwyżek cen paliw w Polsce są nie tylko zmiany notowań ropy naftowej, która podskoczyła z 60 do 85 dolarów za baryłkę, ale także osłabienie złotego i umocnienie dolara amerykańskiego. Kluczowa jest jednak sytuacja na rynkach gotowych paliw, w tym przede wszystkim oleju napędowego. Tona tego paliwa na londyńskiej giełdzie ICE w piątek 6 marca kosztowała ponad 1100 dolarów. To o blisko połowę więcej niż przed tygodniem. W przypadku giełdowych notowań oleju napędowego wróciliśmy do poziomów obserwowanych tylko w roku 2022.

To ma swoje bezpośrednie przełożenie na ceny w krajowych rafineriach. W piątek, 6 marca Orlen oferował olej napędowy Ekodiesel po 6150 zł za metr sześcienny, co po dodaniu 23 procent VAT daje około 7,56 zł na litrze. To o 1,69 zł więcej niż przed tygodniem. Utrzymanie takiego stanu rzeczy oznacza, że w detalu już niedługo możemy zobaczyć ceny zbliżone do 8 zł za litr, a być może nawet wyższe, jeśli giełdowe notowania oleju napędowego nadal będą rosły.


Dane z początku tygodnia, jeszcze przed ostatnią falą podwyżek, pokazywały skalę problemu. We wtorek 3 marca w hurtowniach Orlenu litr podstawowej odmiany oleju napędowego kosztował 5,24 zł netto, a po doliczeniu podatku VAT dawało to 6,45 zł. Już wtedy Urszula Cieślak, analityczka rynku paliw z BM Reflex, zwracała uwagę, że dostawcy paliw dla stacji benzynowych zaczęli podnosić ceny, a w ślad za tym od wtorku cenniki zaczęli podnosić także sprzedawcy. Ceny detaliczne benzyny 95-oktanowej rosły wtedy do 30 groszy na litrze, a oleju napędowego od 30 do 50 groszy.

Dlaczego diesel drożeje bardziej niż benzyna?

Szczególnie dotkliwa jest sytuacja na rynku oleju napędowego. Europa posiada strukturalny deficyt diesla i musi go importować, podczas gdy w produkcji benzyny jest samowystarczalna. Zablokowanie szlaków przez Bliski Wschód uderza więc nieproporcjonalnie mocniej w ceny diesla. Jak wynika z analiz Polskiego Radia 24, skok ceny tego paliwa w hurcie o ponad 1100 zł na metrze sześciennym w dwa tygodnie jest zjawiskiem, którego rynek nie doświadczył od lat.

Od soboty 28 lutego do środy 4 marca ceny detaliczne poszły w górę o ponad 10 procent zarówno dla benzyny, jak i oleju napędowego, ale to diesel utrzymuje się na wyższych poziomach i rośnie szybciej. W piątkowym cenniku Orlenu benzyna Eurosuper 95 kosztowała 5008 zł za metr sześcienny, co po doliczeniu VAT daje około 6,16 zł za litr, czyli o 66 groszy więcej niż przed tygodniem. To wciąż poziom zbliżony do obecnej średniej ceny detalicznej, co daje nadzieję, że jeśli giełdowe ceny benzyny nie będą już rosły, a złoty nie będzie tracił do dolara, to benzyna na stacjach nie powinna już tak drastycznie drożeć.

Reakcje rządu i Orlenu. Premier mówi o marżach

W obliczu narastającej niepewności głos zabrał Premier Donald Tusk, który stanowczo gwarantuje pełną dostępność paliw w kraju. Szef rządu podkreślił, że Polska dysponuje rekordowymi zapasami strategicznymi, które zabezpieczają potrzeby gospodarki na wiele tygodni. Poziom wypełnienia magazynów wynosi ponad 73 procent, co przekłada się na około 3 miliony metrów sześciennych ropy naftowej.

Co istotne, w wystąpieniu pojawił się wątek marż PKN Orlen. Premier wspomniał o konieczności monitorowania polityki cenowej koncernu, by uniknąć nadmiernego obciążania obywateli w czasie kryzysu. Donald Tusk zaznaczył, że Orlen użyje narzędzi finansowych, w tym związanych na przykład z marżą, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się „w sposób masywny” na cenach paliwa w Polsce. Jednocześnie przyznał, że nie można zagwarantować nienaruszalności cen w tym czasie.

Premier zapewnił także, że Orlen nie sprowadza żadnej ilości ropy naftowej z Iranu ani przez Cieśninę Ormuz. Surowiec trafiający do zakładów spółki pochodzi z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, obu Ameryk oraz z krajowego wydobycia.

– Historia pokazała, że taka możliwość jest. Natomiast czy tak się stanie – jestem na razie daleka od jednoznacznej oceny. Widzimy, że ceny hurtowe rosną adekwatnie do tego, co – niestety – dzieje się na rynku. Ceny na stacjach Orlenu również rosną – powiedziała Urszula Cieślak, BM Refleks.

Orlen odpowiada. „Nie funkcjonujemy na rynku samodzielnie”

Głos w sprawie zabrała sama spółka. Biuro prasowe Orlenu w odpowiedzi na pytania mediów przekazało, że koncern dąży do zapewnienia klientom najniższych możliwych cen paliw, które są teraz jednymi z najniższych w Unii Europejskiej. Jednocześnie spółka zwraca uwagę na szerszy kontekst rynkowy.

– Orlen nie funkcjonuje na rynku paliw samodzielnie – w 2025 r. 38 proc. zużywanego w naszym kraju oleju napędowego i 25 proc. benzyn pochodziło z importu, z rafinerii poza Polską. Dlatego poziom cen na krajowych stacjach kształtowany jest zarówno przez lokalnych producentów, jak również importerów sprowadzających paliwo zza granicy – czytamy w odpowiedzi spółki.

Orlen zapewnia, że „będzie dążyć do złagodzenia skutków zawirowań geopolitycznych na świecie przy zachowaniu bezpieczeństwa kraju” . Koncern wyjaśnia także mechanizm cenowy, zwracając uwagę, że „ewentualne zmiany cen ropy naftowej na rynkach światowych nie przekładają się automatycznie ani natychmiast na ceny paliw na stacjach. Na ich poziom wpływa jednocześnie wiele czynników, w tym notowania gotowanych produktów paliwowych, kursy walut, koszty produkcji i logistyki, obciążenia fiskalne oraz sytuacja konkurencyjna na rynku krajowym” .

Scenariusze na marzec

Prognozowanie cen w warunkach wojny jest ryzykowne, ale deklaracja prezydenta Trumpa o czterotygodniowej operacji i gotowości amerykańskiej marynarki wojennej do eskortowania tankowców przez Cieśninę Ormuz pozwalają na wykreślenie scenariusza bazowego. Jeśli szlaki zostaną udrożnione w ciągu miesiąca, ceny ustabilizują się na podwyższonym poziomie. Eksperci przewidują, że benzyna 95-oktanowa może utrwalić się w przedziale 6,50–6,80 zł, a cena detaliczna oleju napędowego może zbliżyć się do psychologicznej granicy 7 zł za litr.

Rzeczywistość może być jednak gorsza. Jeśli konflikt przybierze formę „wojny tankowcowej”, a Iran zrealizuje groźby zaminowania wód lub użycia rojów dronów przeciwko statkom handlowym, zmaterializuje się scenariusz długotrwałego paraliżu. Wówczas ceny ropy Brent mogą trwale przebić poziom 95 dolarów za baryłkę, co na polskich stacjach oznaczałoby ceny sięgające 8-9 zł za litr.

Jedynym sposobem na znaczące obniżenie cen paliw w Polsce, albo przynajmniej na wyhamowanie ich wzrostu, byłoby trwałe lub tymczasowe obniżenie stawek podatków. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50 procent trafia do budżetu państwa. Bez tego haraczu na rzecz rządu moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po około 3 zł za litr, olej napędowy po około 4 zł, a autogaz mógłby kosztować około 2 zł.

Warto przypomnieć, że w 2022 roku rolników chroniła tarcza antyinflacyjna z obniżonym do 8 procent VAT-em. Dziś brak obniżonego VAT-u sprawia, że każda podwyżka ceny netto uderza z dużo większą siłą . W lutym 2022 roku, przy szczycie w hurcie Orlenu sięgającym 7,70 zł netto, cena brutto wynosiła 8,32 zł. Dziś, przy cenie netto 5,68 zł, cena brutto sięga 6,99 zł . Różnica w obciążeniach podatkowych sprawia, że wojenna spekulacja uderza dziś w portfele Polaków znacznie mocniej niż cztery lata temu.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu