Orlen potwierdził, że otrzymał od QatarEnergy oficjalne zawiadomienie o wystąpieniu siły wyższej związanej z czasowym wstrzymaniem części produkcji LNG w Katarze. Koncern zapewnia jednak, że informacja ma charakter formalny, dotyczy wybranych wolumenów kontraktowych i na obecnym etapie nie wpływa na realizację dostaw do Polski. Wszystkie marcowe dostawy są realizowane zgodnie z harmonogramem, a import z Kataru stanowi niecałe 10 proc. zapotrzebowania. Orlen ma zdywersyfikowany portfel – gaz z własnego wydobycia, Baltic Pipe i USA.
- QatarEnergy, drugi największy producent LNG na świecie, ogłosił 2 marca 2026 siłę wyższą po irańskich atakach na instalacje w Ras Laffan i Mesaieed. Orlen, jako długoletni kontrahent, otrzymał oficjalne zawiadomienie o czasowym wstrzymaniu części produkcji.
- Koncern uspokaja: zawiadomienie ma charakter formalny i dotyczy wybranych wolumenów kontraktowych. Na obecnym etapie nie wpływa na realizację dostaw LNG do Polski. Wszystkie zaplanowane dostawy z Kataru, w tym marcowe, są realizowane zgodnie z harmonogramem.
- Import LNG z Kataru odpowiadał w 2025 roku za niecałe 10 proc. zapotrzebowania Orlenu i jego odbiorców. Nawet całkowite wstrzymanie dostaw nie stanowiłoby zagrożenia dla bezpieczeństwa gazowego Polski.
- Zdecydowana większość potrzeb rynku jest pokrywana z innych źródeł: własnego wydobycia gazu w Polsce i Norwegii, dostaw gazociągiem Baltic Pipe oraz LNG z innych kierunków, głównie ze Stanów Zjednoczonych. Orlen posiada zdywersyfikowany portfel dostaw.
- Koncern dysponuje elastycznymi narzędziami handlowymi, które umożliwiają bieżące bilansowanie dostaw LNG, w tym wykorzystanie alternatywnych kierunków dostępnych na rynku globalnym. W przypadku przedłużającego się kryzysu może zwiększyć wolumeny z USA i Norwegii.
W poniedziałek Katarski gigant QatarEnergy, drugi największy producent skroplonego gazu ziemnego na świecie, ogłosił wystąpienie siły wyższej po serii irańskich ataków na swoje instalacje w Ras Laffan i Mesaieed. Produkcja stanęła, a klienci na całym świecie otrzymali oficjalne zawiadomienia o niemożności realizacji kontraktów.
Orlen, jako jeden z długoletnich kontrahentów Kataru, również otrzymał takie zawiadomienie. Jak jednak wynika z odpowiedzi koncernu na pytania redakcji Industry Alarm, sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak mogłoby się wydawać.
– Orlen, podobnie jak inni klienci QatarEnergy, otrzymał informację o wystąpieniu siły wyższej związanej z czasowym wstrzymaniem części produkcji LNG przez katarskiego dostawcę. Zawiadomienie to ma charakter formalny i dotyczy wybranych wolumenów kontraktowych – czytamy w odpowiedzi biura prasowego Orlenu, przesłanym redakcji Industry Alarm.
Kluczowe jest tu sformułowanie „wybranych wolumenów”. Oznacza ono, że nie wszystkie dostawy z Kataru zostały wstrzymane, a jedynie ich część, być może ta, która pochodziła z instalacji bezpośrednio dotkniętych atakami. Dzięki elastyczności kontraktów i możliwościom operacyjnym po obu stronach, udało się utrzymać ciągłość dostaw przynajmniej na razie.
– Na obecnym etapie informacja o sile wyższej nie wpływa na realizację dostaw LNG do Orlen. Wszystkie zaplanowane dostawy z Kataru, w tym marcowe, są realizowane zgodnie z harmonogramem – zapewnia biuro prasowe koncernu. To kluczowa informacja dla polskiego rynku gazu, który w ostatnich dniach z niepokojem obserwował wydarzenia w Zatoce Perskiej i wzrost cen na giełdach.
Bezpieczeństwo dostaw, czyli dywersyfikacja procentuje
Orlen w swojej odpowiedzi podkreśla, że nawet gdyby dostawy z Kataru ustały całkowicie, nie stanowiłoby to zagrożenia dla bezpieczeństwa gazowego Polski.
– Wstrzymanie części produkcji LNG przez QatarEnergy nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski. Import LNG z Kataru odpowiadał w 2025 roku za niecałe 10% zapotrzebowania generowanego przez Orlen i jego odbiorców – czytamy w odpowiedzi dla redakcji Industry Alarm.
To kluczowa informacja, która pokazuje, jak bardzo zmieniła się struktura polskiego importu gazu w ciągu ostatnich lat. Przez dekady Polska była uzależniona od dostaw z Rosji, a kontrakt z Katarem, podpisany jeszcze w 2009 roku, miał być pierwszym krokiem do dywersyfikacji. Dziś, po uruchomieniu Baltic Pipe, rozbudowie terminala w Świnoujściu i wejściu na rynek amerykańskiego LNG, rola Kataru spadła do poziomu, który pozwala na swobodne bilansowanie ewentualnych braków.
– Zdecydowana większość potrzeb rynku jest pokrywana z innych źródeł, w szczególności własnego wydobycia gazu w Polsce i Norwegii, dostaw realizowanych gazociągiem Baltic Pipe czy LNG z innych kierunków, głównie ze Stanów Zjednoczonych – wylicza Orlen. To pokazuje, że strategia budowania niezależności energetycznej, realizowana konsekwentnie przez kolejne rządy i zarządy, przynosi efekty w najbardziej kryzysowych momentach.
Elastyczność i alternatywne kierunki, czyli jak Orlen radzi sobie z kryzysem
Ostatnia część odpowiedzi biura prasowego Orlenu dotyczy możliwości operacyjnych koncernu w sytuacji przedłużającego się kryzysu.
– Orlen posiada zdywersyfikowany portfel dostaw oraz elastyczne narzędzia handlowe, które umożliwiają bieżące bilansowanie dostaw LNG, w tym także wykorzystanie alternatywnych kierunków dostaw dostępnych na rynku globalnym – zapewnia biuro prasowe spółki.
W praktyce oznacza to, że w przypadku, gdyby dostawy z Kataru jednak ustały, Orlen może zwiększyć wolumeny z innych kierunków. Głównym beneficjentem takiej sytuacji byliby amerykańscy producenci LNG, którzy od lat zabiegają o europejski rynek i mają wolne moce eksportowe. Ceny na rynku spot wprawdzie poszybowały w górę, ale koncern, dysponując długoterminowymi kontraktami z USA i Norwegią, ma zabezpieczone dostawy po relatywnie stabilnych cenach.
Dodatkowym atutem są magazyny gazu. Choć operator przyznał niedawno, że nie są one wystarczające na wypadek wielomiesięcznej przerwy w dostawach, to na krótką metę, w połączeniu z elastycznością kontraktową, dają bufor bezpieczeństwa. Orlen może też ograniczyć eksport, jeśli taki istnieje, i skierować cały dostępny gaz na rynek krajowy.
Perspektywy na najbliższe tygodnie
Na razie sytuacja wydaje się opanowana, ale nikt nie wie, jak długo potrwa kryzys w Zatoce Perskiej. Katarskie instalacje zostały uszkodzone, a produkcja wstrzymana. Jeśli okaże się, że ataki były na tyle skuteczne, że remont potrwa miesiące, jak to miało miejsce w norweskim terminalu Melkøya po awarii turbiny, wtedy nawet najlepsza dywersyfikacja może zostać wystawiona na ciężką próbę.
Orlen zapewnia, że jest przygotowany na różne scenariusze. Kluczowe będzie jednak to, czy inni dostawcy, zwłaszcza amerykańscy, będą w stanie zwiększyć produkcję na tyle, by zaspokoić globalny popyt przy jednoczesnym zniknięciu z rynku katarskiego LNG. Jeśli nie, ceny pozostaną wysokie, a to odczują wszyscy, łącznie z polskimi gospodarstwami domowymi i przemysłem. Na razie jednak marcowe dostawy płyną zgodnie z planem, a Orlen uspokaja, że „siła wyższa” to formalność, która nie wpływa na bieżącą sytuację.
Fot. Orlen

