Chińscy giganci kontra polskie fabryki. Stawką bezpieczeństwo pacjentów

80 proc. substancji czynnych do leków pochodzi z Azji, a Chiny zamierzają zdominować także rynek leków gotowych – ostrzega Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Niższe koszty pracy, skala produkcji i państwowe wsparcie sprawiają, że chińskie firmy mogą oferować leki po cenach nie do pobicia dla europejskich producentów. Bez systemowego wsparcia UE i preferencji dla lokalnych wytwórców w zamówieniach publicznych, polskie zakłady mogą być zmuszone do ograniczania produkcji i zwolnień. Stawką jest bezpieczeństwo lekowe Europy.

  • Chiny nie poprzestają na dostawach półproduktów – zamierzają zdominować rynek leków gotowych. Ich przewagi to niższe koszty pracy, gigantyczna skala produkcji i systematyczne wsparcie państwowe. Europejskie zakłady, działające w realiach wysokich cen energii i kosztów regulacyjnych, nie są w stanie konkurować cenowo bez systemowego wsparcia.
  • Od 2019 roku w Polsce koszty wytwarzania farmaceutyków wzrosły o 28 proc., a średnia cena koszyka najczęściej stosowanych leków refundowanych spadła o 4 proc. Do tego ceny energii w Europie są znacznie wyższe niż u konkurentów, a zaostrzające się wymagania środowiskowe dodatkowo podnoszą koszty. Jeśli ceny leków nie są indeksowane do kosztów produkcji, rośnie ryzyko przenoszenia wytwarzania poza Europę.
  • Bezpieczeństwo lekowe staje się dziś jednym z najważniejszych tematów w Europie – obok bezpieczeństwa energetycznego i militarnego. Ponad 50 proc. zgłoszonych niedoborów leków wynika z problemów produkcyjnych, w tym z niedoborów substancji czynnych. Pandemia i wojna w Ukrainie pokazały, jak łatwo może dojść do przerw w dostawach, gdy produkcja jest skoncentrowana w Azji.
  • W marcu 2025 KE przedstawiła projekt Aktu o Lekach Krytycznych, a w styczniu 2026 Parlament Europejski przyjął wnioski mające zwiększyć dostępność leków. Kluczowym elementem ma być podejście „kupuj europejskie” w zamówieniach publicznych – cena nie może być jedynym kryterium. Posłowie chcą też tworzenia „projektów strategicznych” w UE i unijnego mechanizmu koordynacji zapasów awaryjnych.
  • Projekt Aktu nie przewiduje jednak specjalnego funduszu na budowanie bezpieczeństwa lekowego – zakłada jedynie redystrybucję obecnych środków. Branża liczyła na więcej. Tymczasem firmy nie czekają – Gedeon Richter inwestuje ze środków własnych w rozbudowę zakładu w Grodzisku Mazowieckim. Polska ma technologię, wykwalifikowanych specjalistów i infrastrukturę, by wytwarzać substancje czynne i leki gotowe. Potrzebuje tylko systemowego wsparcia.

Mniej więcej 80 procent substancji czynnych niezbędnych do produkcji leków pochodzi dziś z krajów azjatyckich. Przez lata uznawano to za naturalny efekt globalizacji – w Azji było taniej, a łańcuchy dostaw wydawały się bezpieczne i stabilne. Dziś Europa staje jednak przed nowym wyzwaniem. Chiny nie poprzestają na dostawach półproduktów, ale zamierzają zdominować rynek leków gotowych, wchodząc w segment, który do tej pory był domeną europejskich producentów.

Przewagi Chin są przytłaczające. Niższe koszty pracy, gigantyczna skala produkcji i systematyczne wsparcie państwowe dla przemysłu farmaceutycznego sprawiają, że chińskie firmy mogą oferować leki po cenach, z którymi europejskie zakłady nie są w stanie konkurować. Jak ostrzegają producenci w Polsce i Europie, bez wsparcia systemowego trudno będzie utrzymać rentowność w starciu z azjatycką konkurencją.

Co gorsza, jak wskazuje Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, stoimy tuż przed momentem, gdy producentami większości innowacyjnych leków będą Chińczycy. To groźne nie tylko z punktu widzenia unijnych gospodarek, ale i w ogóle bezpieczeństwa państw. Uzależnienie od jednego dostawcy w obszarze tak strategicznym jak zdrowie publiczne to ryzyko, którego Europa nie powinna podejmować.

Zapisz się do newslettera!

Europejskie koszty, czyli przegrana walka o marże

Podczas gdy Chiny mogą produkować tanio i dużo, europejskie zakłady działają w zupełnie innych realiach. Od 2019 roku w Polsce koszty wytwarzania farmaceutyków wzrosły o 28 procent, a średnia cena koszyka najczęściej stosowanych leków refundowanych spadła o 4 procent. Ta rozbieżność jest druzgocąca dla producentów.

Na koszty składają się przede wszystkim trzy elementy. Po pierwsze, wysokie ceny energii, które w Europie są znacznie wyższe niż u globalnych konkurentów. W pewnych momentach gaz w USA był 4-6 razy tańszy niż w Europie, co bezpośrednio przekłada się na rachunek zysków i strat europejskich zakładów. Po drugie, rosnące koszty pracy i presja płacowa w walce o wykwalifikowanych specjalistów. Po trzecie, zaostrzające się wymagania środowiskowe i regulacyjne, które choć potrzebne, dodatkowo podnoszą koszty produkcji.

Katarzyna Byczkowska, prezes BASF Polska, zwraca uwagę na skalę problemu: „w Europie wydajemy już dwa razy więcej pieniędzy na dostosowanie do regulacji niż na badania i rozwój”. W efekcie, jak zauważa Kamil Majczak, prezes Qemetiki, my w Europie gramy w inną grę niż reszta świata, ale na tym samym boisku. Zaczynamy przegrywać.

Gdy do tego dodać, że ceny leków w Polsce są najniższe w UE i wciąż spadają, a koszty produkcji systematycznie rosną, obraz staje się kompletny. Jeśli ceny leków nie są indeksowane do realnych kosztów produkcji, rośnie ryzyko ograniczania inwestycji, spadku opłacalności produkcji w Unii i przenoszenia części wytwarzania poza Europę.

Co tracimy, gdy produkcja ucieka?

Dyskusja o tanich lekach z Chin to nie tylko kwestia ekonomii i marż. To przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa pacjentów i stabilności systemu zdrowia. Jak podkreśla Piotr Zaleski z Łukasiewicz – Instytutu Chemii Przemysłowej, nasza niezależność jest ważniejsza niż rachunek ekonomiczny.

Pandemia COVID-19 i wojna w Ukrainie pokazały, jak łatwo może dojść do przerw w dostawach, szczególnie kiedy duża część produkcji leków i ich komponentów odbywa się w Azji. W jednej chwili okazuje się, że bezpieczeństwo lekowe Europy zależy od dostawców zewnętrznych, a to ogromne ryzyko. Krajowa produkcja substancji czynnych to nie tylko kwestia biznesu – to kwestia zdrowia i życia milionów ludzi.

Niedobory leków, które regularnie występują w Europie, nie są przypadkiem. Ponad 50 procent zgłoszonych niedoborów wynika z problemów produkcyjnych, w tym z niedoborów substancji czynnych. Gdy fabryki w Azji stają z powodów pandemicznych, politycznych czy logistycznych, europejskie magazyny szybko pustoszeją.

Aneta Grzegorzewska z Gedeon Richter Polska, członek zarządu Izby Gospodarczej Farmacja Polska, podkreśla, że bezpieczeństwo lekowe staje się dziś jednym z najważniejszych tematów w Europie – obok bezpieczeństwa energetycznego czy militarnego. To nie jest abstrakcyjne pojęcie. Chodzi o to, by pacjent mógł kupić potrzebny lek w aptece. Tylko tyle – i aż tyle.

Unia odpowiada, czyli Akt o Lekach Krytycznych i mechanizmy obronne

W marcu 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła długo wyczekiwany projekt Aktu o Lekach Krytycznych (Critical Medicines Act). Dokument ten wyznacza kierunki działań, które mają poprawić bezpieczeństwo lekowe w Unii Europejskiej. W styczniu 2026 roku Parlament Europejski przyjął wnioski mające na celu zwiększenie dostępności i podaży leków o znaczeniu krytycznym.

Kluczowym elementem nowej polityki ma być podejście „kupuj europejskie” w zamówieniach publicznych. Zgodnie z propozycjami posłów, instytucje zamawiające w UE musiałyby stosować wymogi, które faworyzują producentów wytwarzających znaczną część tych kluczowych leków w UE. Cena nie może być już jedynym kryterium przy udzielaniu zamówień na leki. Należy wziąć pod uwagę bezpieczeństwo dostaw, odporność łańcuchów produkcyjnych i zdolności produkcyjne w UE.

Posłowie popierają również tworzenie „projektów strategicznych” w UE w celu modernizacji i poprawy zdolności produkcyjnych. Chcą, aby rządy krajowe i UE nadały priorytet wsparciu finansowemu dla takich projektów w obecnym budżecie i kolejnych wieloletnich ramach finansowych UE. Przedsiębiorstwa korzystające z publicznego wsparcia finansowego muszą spełniać jasne wymagania, w tym nadawanie priorytetu dostawom na rynek UE.

Dodatkowo, aby lepiej przewidywać niedobory i zarządzać nimi, posłowie wzywają do stworzenia unijnego mechanizmu koordynacji krajowych zapasów i zapasów awaryjnych leków o znaczeniu krytycznym. Komisja miałaby prawo decydować, w ostateczności, o redystrybucji leków z jednego krajowego zapasu do innych krajów w przypadkach stwierdzenia niedoboru lub zakłócenia dostaw.

Brakujące ogniwo, czyli pieniądze na inwestycje

Mimo tych pozytywnych sygnałów, branża zwraca uwagę na istotną lukę w unijnych planach. Projekt Aktu o Lekach Krytycznych nie przewiduje bowiem powstania specjalnego, dodatkowego funduszu przeznaczonego na budowanie bezpieczeństwa lekowego Europy – zakłada jedynie redystrybucję obecnych środków unijnych i podkreśla rolę państw członkowskich i ich własnych budżetów.

Aneta Grzegorzewska z Gedeon Richter Polska, komentując projekt, zwraca uwagę, że branża liczyła na stworzenie funduszu, który wspierałby inwestycje w produkcję leków krytycznych. Bez tego trudno mówić o przełomie. Czekamy na wbicie przysłowiowej pierwszej łopaty ze strony UE i budżetu państwa – mówiła podczas X Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Tymczasem firmy nie czekają z założonymi rękami. Gedeon Richter inwestuje ze środków własnych w rozbudowę zakładu produkcyjnego w Grodzisku Mazowieckim. To dowód, że polski przemysł ma gotowość do inwestycji i chęć utrzymania produkcji w kraju. Ale bez systemowego wsparcia, bez mechanizmów, które sprawią, że produkcja w Europie będzie opłacalna, takie inicjatywy mogą okazać się kroplą w morzu potrzeb.

Fundusze, które są dostępne. Horyzont, FENG i EIC

Choć brakuje dedykowanego funduszu dla leków krytycznych, producenci mogą korzystać z szerszych programów unijnych. Horyzont Europa, największy program badawczo-innowacyjny UE z budżetem 95,5 miliarda euro, oferuje w ramach Klastra „Zdrowie” finansowanie projektów nad nowymi terapiami, lekami i technologiami medycznymi.

EIC Accelerator to narzędzie stworzone z myślą o małych i średnich przedsiębiorstwach rozwijających przełomowe technologie. Program oferuje granty do 2,5 miliona euro oraz komponent kapitałowy do 15 milionów euro, a od 2025 roku także dodatkowe finansowanie w ramach STEP Scale-Up sięgające nawet 30 milionów euro.

Na poziomie krajowym Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) z budżetem 7,9 miliarda euro oferują modułowe podejście do projektów. Firmy mogą łączyć badania i rozwój, wdrożenie innowacji, cyfryzację, zazielenienie procesów czy internacjonalizację. Szczególną uwagę warto zwracać na Kredyt technologiczny BGK, który pozwala na częściową spłatę kredytu inwestycyjnego przy wdrażaniu nowych technologii.

Program EU4Health z budżetem 4,6 miliarda euro to odpowiedź Unii na wyzwania związane z pandemią i potrzebę wzmocnienia systemów ochrony zdrowia. Koncentruje się na promocji zdrowia, gotowości kryzysowej, dostępie do leków i modernizacji systemów zdrowia.

Inwestycje w kompetencje i technologię jako odpowiedź na presję

W obliczu presji cenowej ze strony Chin, polscy producenci nie mogą polegać wyłącznie na ochronnych mechanizmach unijnych. Równie ważne są inwestycje we własną konkurencyjność. Jak wskazuje Grzegorz Rychwalski, w sektorze farmaceutycznym jedyną trwałą odpowiedzią na wyzwania jest inwestowanie w kompetencje krajowe, współpraca z uczelniami oraz przyspieszona automatyzacja i cyfryzacja.

Model oparty wyłącznie na taniej sile roboczej stał się krótkoterminowy i nie buduje przewagi konkurencyjnej. Perspektywiczny jest model oparty na technologii i kapitale ludzkim wysokiej jakości. W przemyśle farmaceutycznym kluczowe są dziś automatyczne linie produkcyjne, cyfrowe systemy jakości, predykcyjne planowanie produkcji i sztuczna inteligencja w analizie danych.

Wartością AI jest to, że bardzo trafnie selekcjonuje wstępne dane i pozwala wybrać te obszary, które rokują na pozytywne efekty w dalszych badaniach. Z rozmów z przedstawicielami firm członkowskich Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego wynika, że AI nie jest już traktowana jako nowinka, tylko po prostu jako narzędzie optymalizujące procesy.

Czy polscy producenci mają szansę?

Odpowiedź na tytułowe pytanie nie jest prosta. Z jednej strony presja ze strony Chin jest ogromna, a przewagi kosztowe azjatyckich producentów – przy obecnych uwarunkowaniach – wydają się nie do pokonania w uczciwej konkurencji rynkowej. Z drugiej strony, Europa buduje mechanizmy ochronne, a polscy producenci mają atuty, których nie można przecenić.

Polska ma technologię, wykwalifikowanych specjalistów i infrastrukturę, by wytwarzać substancje czynne i leki gotowe. Wiemy, jak to robić – to nie jest marzenie, ale realna opcja. Do tego dochodzi przewaga jakościowa i stabilność dostaw, którą doceniają odbiorcy w Europie.

Kluczowe będzie to, czy unijne mechanizmy ochronne, w tym preferencje dla lokalnych producentów w zamówieniach publicznych, zostaną wdrożone na tyle szybko i skutecznie, by zatrzymać falę chińskiego importu. Równie ważne są krajowe decyzje – czy rząd zdecyduje się na realne wsparcie dla producentów leków krytycznych, czy też pozostawi ich samym sobie w starciu z globalnymi gigantami.

W dłuższej perspektywie liczyć się będzie także zdolność polskich firm do inwestowania w automatyzację, cyfryzację i nowe technologie, które pozwolą obniżać koszty produkcji bez utraty jakości. Ci, którzy postawią na innowacje i podniesienie wydajności, mają szansę przetrwać i rozwijać się nawet w trudnym otoczeniu rynkowym. Ci, którzy pozostaną przy starych metodach, mogą nie wytrzymać presji.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu