Transformacja na zakręcie. Węgiel wraca do łask w Europie

Wojna w Iranie i blokada Cieśniny Ormuz wywołały gwałtowny wzrost cen gazu w Europie (TTF blisko 55 euro/MWh, +70 proc. w tydzień). W odpowiedzi ceny węgla energetycznego skoczyły o 20 proc., do ok. 135 dolarów za tonę. Włochy rozważają uruchomienie uśpionych bloków węglowych, Niemcy mają je w gotowości. Mimo historycznego spadku udziału węgla w UE do 9,2 proc. w 2025 (dane Ember), kryzys pokazuje, że czarne złoto wciąż pełni rolę rezerwuaru mocy w sytuacjach zagrożenia dostaw gazu.

  • Od czasu eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej i zakłóceń w dostawach przez cieśninę Ormuz, ceny węgla energetycznego dla elektrowni wzrosły o około 20 proc., osiągając poziom ok. 135 dolarów za tonę (wskaźnik ARA w Europie). To najwyższy poziom od początku 2025 roku, a dynamika wzrostu przypomina tę z 2022 roku.
  • Głównym powodem nagłego wzrostu atrakcyjności węgla są ceny gazu, które wystrzeliły w kosmos. Notowania gazu w holenderskim hubie TTF sięgnęły 55 euro za MWh, co oznacza wzrost o 70 proc. w ciągu tygodnia. Przy takiej relacji cen, wytwarzanie energii z węgla staje się ekonomicznie uzasadnione mimo kosztów emisji CO₂.
  • Europa już podejmuje konkretne decyzje. Włochy rozważają ponowne uruchomienie uśpionych bloków węglowych, by zabezpieczyć dostawy prądu w sytuacji kryzysowej. W Niemczech operatorzy sieci mają w gotowości elektrownie, które mogą być uruchomione w sytuacjach kryzysowych, podobnie jak w 2022 roku.
  • Według raportu think tanku Ember (styczeń 2026), w 2025 roku energia z wiatru i słońca po raz pierwszy wygenerowała więcej prądu niż paliwa kopalne (30 proc. całkowitej produkcji w UE). Udział węgla spadł do historycznego minimum 9,2 proc. Jednocześnie analitycy wskazują, że węgiel nadal pełni rolę rezerwuaru mocy, zwłaszcza gdy ceny gazu rosną, a dostawy są zakłócone.
  • Dla Polski, która wciąż opiera energetykę na węglu, kryzys jest sygnałem ostrzegawczym. Pokazuje, jak ważne jest dywersyfikowanie źródeł energii i inwestowanie w magazyny oraz połączenia transgraniczne. Węgiel, choć w odwrocie, wciąż jest kołem ratunkowym, ale im szybciej zbudujemy alternatywy, tym mniej będziemy musieli po nie sięgać.

Od czasu eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej i zakłóceń w dostawach przez cieśninę Ormuz, ceny węgla energetycznego dla elektrowni wzrosły o około 20 procent, osiągając poziom około 135 dolarów za tonę. To najwyższy poziom od początku 2025 roku, a dynamika wzrostu przypomina tę z 2022 roku, gdy po wybuchu wojny w Ukrainie ceny węgla poszybowały w górę do rekordowych poziomów przekraczających 400 dolarów za tonę.

Jak wynika z danych zebranych przez Reuters i chińskie media branżowe, w pierwszym tygodniu marca 2026 roku benchmarkowe kontrakty terminowe na węgiel energetyczny w australijskim porcie Newcastle, który jest punktem odniesienia dla rynku azjatyckiego, podskoczyły o ponad 17 procent, osiągając 137-138 dolarów za tonę. Ceny węgla w Europie, mierzone wskaźnikiem ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia), poszły w górę do około 133 dolarów za tonę, choć część analityków wskazuje, że wzrosty w Europie są nieco bardziej stonowane ze względu na wyższe zapasy i niższy popyt.

Analitycy cytowani przez „Financial Times” zauważają jednak, że obecny wzrost jest skromny w porównaniu z szokiem z 2022 roku, gdy ceny węgla podwoiły się do ponad 400 dolarów za tonę. Wówczas Europa w panicznym tempie zapełniała magazyny, rezygnując z rosyjskiego gazu i węgla. Dziś sytuacja jest inna – zapasy są wyższe, a kraje członkowskie mają za sobą dwa lata adaptacji do nowych realiów rynkowych.

Zapisz się do newslettera!

Dlaczego węgiel wraca do łask?

Głównym powodem nagłego wzrostu atrakcyjności węgla są ceny gazu, które wystrzeliły w kosmos. W poniedziałek 9 marca 2026 roku, po weekendowej eskalacji konfliktu, notowania gazu w holenderskim hubie TTF poszybowały w górę o blisko 20 procent, przebijając poziom 50 euro za megawatogodzinę i zbliżając się do 55 euro. Wzrost cen gazu w ciągu tygodnia sięgnął 70 procent, co jest skalą niespotykaną od 2022 roku.

Przy takiej relacji cen, wytwarzanie energii z węgla staje się ekonomicznie uzasadnione, mimo kosztów emisji CO₂. Dla wielu europejskich operatorów sieci, zwłaszcza w krajach takich jak Niemcy, Polska czy Włochy, które wciąż dysponują sprawnymi elektrowniami węglowymi, uruchomienie lub zwiększenie produkcji z węgla jest najszybszym sposobem na zastąpienie drogiego gazu.

Jak wynika z analiz opublikowanych w branżowym serwisie Carbon Pulse, rosnące ceny gazu w Europie osłabiły marże opłacalności produkcji energii z tego paliwa, co automatycznie zwiększa atrakcyjność węgla w miksie wytwórczym. Oczekuje się, że w 2026 roku udział węgla w produkcji energii w UE może wzrosnąć, co utrzyma popyt na uprawnienia do emisji CO₂, nawet w obliczu rosnących obaw o recesję i możliwej interwencji politycznej w system ETS.

Które kraje już sięgają po węgiel?

Europa nie czeka na teoretyczne analizy – już podejmuje konkretne decyzje. Włochy, które w ostatnich latach znacząco ograniczyły rolę węgla w swoim miksie, rozważają ponowne uruchomienie uśpionych bloków węglowych, by zabezpieczyć dostawy prądu w sytuacji kryzysowej. Włoski rząd analizuje możliwość tymczasowego zwiększenia produkcji z węgla, jeśli dostawy gazu zostaną zakłócone lub jego ceny utrzymają się na rekordowych poziomach.

W Niemczech, choć oficjalna polityka zakłada odejście od węgla do 2038 roku, operatorzy sieci mają w gotowości elektrownie, które mogą być uruchomione w sytuacjach kryzysowych. Podobnie jak w 2022 roku, gdy po wybuchu wojny w Ukrainie Niemcy tymczasowo przedłużyły żywotność elektrowni węglowych, dziś znów mogą sięgnąć po to rozwiązanie.

Japonia i Korea Południowa, które są ogromnymi importerami LNG z Bliskiego Wschodu, również zwiększają zapasy węgla i rozważają zwiększenie produkcji energii z tego surowca, by zredukować zależność od gazu płynącego przez zagrożone szlaki morskie. Ich zapotrzebowanie na węgiel już teraz winduje ceny na rynkach azjatyckich.

Rola rezerwowa węgla w miksie energetycznym Europy

Wszystko to dzieje się w momencie, gdy dane za 2025 rok pokazują historyczny przełom w europejskiej energetyce. Według raportu think tanku Ember, opublikowanego w styczniu 2026 roku, energia z wiatru i słońca po raz pierwszy w historii wygenerowała więcej prądu niż paliwa kopalne, stanowiąc 30 procent całkowitej produkcji energii elektrycznej w UE. Udział węgla spadł do historycznego minimum 9,2 procent, a w 19 krajach UE węgiel stanowi zero lub mniej niż 5 procent miksu.

To niezwykle ważny sygnał, że transformacja energetyczna postępuje. Jednocześnie, jak zauważają analitycy cytowani przez Ember, węgiel może nadal pełnić rolę rezerwuaru mocy w miksie energetycznym Europy, zwłaszcza jeśli ceny gazu będą rosły, a dostawy zostaną zakłócone. System energetyczny potrzebuje źródeł, które można uruchomić w każdej chwili, by zbilansować wahania produkcji z OZE i pokryć szczyty zapotrzebowania. Dopóki magazyny energii nie osiągną odpowiedniej skali, a połączenia transgraniczne nie zostaną rozbudowane, węgiel, choć w odwrocie, pozostaje elementem awaryjnego planu.

Beatrice Petrovich, główna autorka raportu Ember i starsza analityczka ds. energii, podkreśla, że kolejnym priorytetem UE powinno być poważne ograniczenie zależności od drogiego, importowanego gazu . Gaz nie tylko czyni UE bardziej podatną na energetyczny szantaż, ale także winduje ceny. Wczesne sygnały z 2025 roku wskazują, że większe wykorzystanie magazynów bateryjnych pomaga przesuwać wytwarzaną w kraju energię odnawialną na godziny, w których dominuje gaz. Gdy ten trend przyspieszy, może to zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz w szczytach wieczornych i pomóc stabilizować ceny energii.

Czy węgiel zostanie z nami na dłużej?

Pytanie, czy obecne odbicie węgla jest chwilowe, czy może zapowiada dłuższy epizod jego obecności w europejskim miksie, pozostaje otwarte. Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie i czy uda się odblokować dostawy gazu z Kataru. Jeśli kryzys będzie się przedłużał, a ceny gazu pozostaną wysokie, węgiel może na jakiś czas odzyskać utracone udziały.

Nie zmienia to jednak faktu, że długoterminowy trend jest spadkowy. Unia Europejska ma ambitne cele klimatyczne, a koszty emisji CO₂ w systemie ETS wciąż są wysokie. Elektrownie węglowe są stare, często awaryjne i wymagają kosztownych remontów, by utrzymać je w ruchu. Inwestycje w nowe moce węglowe w Europie nie wchodzą w grę, a te istniejące będą stopniowo wygaszane.

Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje, że globalny popyt na węgiel ustabilizuje się lub zacznie spadać do 2030 roku, w miarę wzrostu wykorzystania energii odnawialnej i jądrowej oraz zwiększonej dostępności gazu ziemnego. Jednak, jak podkreślają analitycy cytowani przez Bloomberg i inne agencje, przedłużające się napięcia geopolityczne mogą zmienić tę trajektorię, opóźniając odejście od węgla w niektórych regionach świata.

Dla Polski, która wciąż w znacznym stopniu opiera swoją energetykę na węglu, obecny kryzys jest sygnałem ostrzegawczym. Pokazuje, jak ważne jest dywersyfikowanie źródeł energii i inwestowanie w magazyny oraz połączenia transgraniczne, by w sytuacjach kryzysowych nie być zdanym wyłącznie na jeden surowiec. Węgiel, choć w odwrocie, wciąż jest dla nas kołem ratunkowym, ale im szybciej zbudujemy alternatywy, tym mniej będziemy musieli po nie sięgać.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu