Chińskie platformy online odpowiedzą za niebezpieczne towary? KE szykuje nowe przepisy

Unijny system wczesnego ostrzegania Safety Gate zarejestrował w 2025 roku 4671 niebezpiecznych produktów na rynku UE – ponad 2 tysiące pochodziło z Chin. Najczęściej zgłaszane kategorie to kosmetyki, zabawki dziecięce i sprzęt elektryczny. Głównym kanałem dystrybucji są platformy internetowe jak Temu, Shein i Alibaba. KE prowadzi dochodzenia i szykuje nowe przepisy.

  • Skala zjawiska i główne kategorie zagrożeń. W 2025 roku unijny Safety Gate zarejestrował 4671 ostrzeżeń o niebezpiecznych produktach, z czego ponad 2 tysiące pochodziły z Chin. Najczęściej zgłaszanymi kategoriami były kosmetyki, zabawki dziecięce (ryzyko zadławienia) oraz sprzęt elektryczny (ładowarki rażące prądem) – produkty zwykle trafiają do UE przez platformy online.
  • Tylko w 2024 roku na unijny rynek trafiło 4,6 miliarda małych paczek, z czego 91 proc. wysłano z Chin. Obowiązek posiadania „upoważnionego przedstawiciela w UE” nie sprawdził się w praktyce, co uniemożliwia ustalenie odpowiedzialnego podmiotu – organizacje konsumenckie apelują o blokowanie towarów zanim trafią do konsumentów.
  • Od 1 lipca 2026 roku wchodzą w życie tymczasowe opłaty celne w wysokości 3 euro na małe paczki z państw trzecich. KE prowadzi dochodzenia wobec Temu i Shein (uzależniające funkcjonalności, sprzedaż nielegalnych produktów, w tym lalek erotycznych o wyglądzie dzieci), a we wrześniu ma przedstawić projekt ustawy o produktach z opcją utworzenia unijnego urzędu nadzoru rynku.

System wczesnego ostrzegania Safety Gate zarejestrował w 2025 roku 4671 ostrzeżeń dotyczących niebezpiecznych produktów, które trafiły na unijny rynek. Ponad 2 tysiące z nich pochodziło z Chin. To nie są marginalne przypadki – zabawki, którymi dzieci mogą się zadławić, kosmetyki wywołujące wysypki i ładowarki rażące prądem trafiają do europejskich domów codziennie, przewożone w małych paczkach wysyłanych z drugiego końca świata. Problem narasta od lat, ale dopiero teraz nabiera wymiarów, które zmuszają instytucje unijne do radykalnych kroków.

Unijne organizacje konsumenckie alarmują, że będzie jeszcze gorzej. Import z Chin do Unii Europejskiej gwałtownie wzrósł za pośrednictwem platform e-handlowych takich jak Temu, Shein i Alibaba. W 2024 roku na unijny rynek trafiło 4,6 miliarda małych paczek, z czego 91 procent zostało wysłanych właśnie z Chin. Każda z tych paczek mogła zawierać produkt niespełniający unijnych norm bezpieczeństwa – a system kontroli granicznej nie jest w stanie fizycznie sprawdzić każdej przesyłki.

Zapisz się do newslettera!

Kategorie produktów najczęściej zgłaszanych

Najczęściej zgłaszanymi kategoriami niebezpiecznych produktów w systemie Safety Gate były kosmetyki, zabawki dziecięce i sprzęt elektryczny. To trzy grupy towarów, które – każde na swój sposób – niosą konkretne ryzyko dla zdrowia i życia konsumentów. Kosmetyki mogą zawierać zakazane substancje chemiczne, które wywołują reakcje alergiczne, podrażnienia skóry, a w skrajnych przypadkach – uszkodzenia hormonalne. Zabawki często mają drobne elementy łatwe do oderwania i połknięcia, ostre krawędzie lub toksyczne farby. Sprzęt elektryczny, zwłaszcza ładowarki i zasilacze, może mieć wadliwą izolację, co prowadzi do porażenia prądem lub pożaru.

Agustin Reina, dyrektor generalny unijnej organizacji konsumenckiej BEUC (która zrzesza organizacje z państw członkowskich, w tym z Polski – Federację Konsumentów i Fundację Konsumentów), wprost wskazuje na skalę problemu. Jego zdaniem chińskie towary często nie spełniają unijnych norm bezpieczeństwa, a obowiązki chińskich platform związane z wprowadzaniem produktów na unijny rynek są obecnie niejasne. Teoretycznie każdy produkt wprowadzany do obrotu w UE powinien mieć „upoważnionego przedstawiciela w UE” – podmiot, który ponosi odpowiedzialność za zgodność z normami. W praktyce koncepcja ta nie sprawdziła się, co utrudnia ustalenie, kto faktycznie odpowiada za niebezpieczny towar.

Problem odpowiedzialności i niejasne regulacje

System unijny został zaprojektowany w czasach, gdy import odbywał się głównie przez hurtownie i dystrybutorów mających fizyczną siedzibę w Europie. Dziś produkt może zostać zamówiony przez konsumenta bezpośrednio z Chin, zapakowany w magazynie w Shenzhen i dostarczony do Warszawy, Berlina czy Paryża w ciągu kilku dni. Platforma internetowa (Temu, Shein, AliExpress) działa jako pośrednik, ale nie jest ani importerem, ani producentem, ani dystrybutorem w rozumieniu przepisów. Kto zatem odpowiada, gdy zabawka okaże się niebezpieczna? Platforma twierdzi, że to sprzedawca (często firma-krzak zarejestrowana w Chinach), sprzedawca jest nieuchwytny, a konsument zostaje z wadliwym produktem i nikim, kogo mógłby pozwać. Organizacje konsumenckie apelują do UE o pilne działania, w tym o blokowanie towarów, zanim trafią one do unijnych konsumentów. To oznaczałoby kontrolę przesyłek na granicy celnej jeszcze przed ich dopuszczeniem do obrotu – co przy 4,6 miliarda paczek rocznie jest wyzwaniem logistycznym niewyobrażalnych rozmiarów. Dlatego Komisja Europejska idzie w innym kierunku: regulacje mają objąć same platformy, przerzucając na nie odpowiedzialność za produkty sprzedawane za ich pośrednictwem.

Dochodzenia Komisji Europejskiej wobec platform

Komisja Europejska bada naruszenia prawa przez platformy online w ramach przepisów o usługach cyfrowych (Digital Services Act – DSA). To rozporządzenie, które weszło w życie w latach 2023-2024, nakłada na duże platformy internetowe obowiązki związane z moderacją treści, przejrzystością algorytmów i ochroną konsumentów.

W przypadku Temu i Shein Komisja prowadzi dochodzenia dotyczące stosowania przez te platformy uzależniających funkcjonalności – wyskakujących powiadomień, systemów nagród dla użytkowników, mechanizmów grywalizacji, które mają zatrzymać konsumenta na stronie i skłonić go do kolejnych zakupów. To nie są drobne uchybienia – DSA wyraźnie zakazuje projektowania interfejsu w sposób, który manipuluje użytkownikami lub wykorzystuje ich słabości.

W lutym 2026 roku Komisja wszczęła formalne dochodzenie przeciwko platformie Shein w związku ze sprzedażą nielegalnych produktów. Wśród nich znalazły się lalki erotyczne o wyglądzie dzieci – produkty, których wprowadzanie do obrotu w UE jest absolutnie zakazane, niezależnie od tego, czy są sprzedawane jako „kolekcjonerskie” czy „dla dorosłych”. To pokazuje, że problem nie dotyczy tylko niespełniających norm zabawek czy kosmetyków, ale również towarów, które w ogóle nie powinny znaleźć się w legalnym obrocie.

Nowe przepisy i opłaty celne od lipca 2026 roku

Unia Europejska przygotowuje pakiet rozwiązań prawnych, które mają zatamować falę niebezpiecznych produktów. We wrześniu 2026 roku Komisja Europejska ma przedstawić projekt ustawy o produktach (Product Safety Regulation), który zastąpi dotychczasowe przepisy i dostosuje je do realiów handlu elektronicznego. Jedną z rozważanych opcji jest utworzenie unijnego urzędu ds. nadzoru rynku – centralnej instytucji, która miałaby monitorować przestrzeganie prawa przez chińskie podmioty i platformy, a także koordynować działania krajowych organów nadzoru.

Już od 1 lipca 2026 roku wejdą w życie przepisy nakładające tymczasowe opłaty celne w wysokości 3 euro na małe paczki wysyłane do UE z państw trzecich. To rozwiązanie, które ma bezpośrednio uderzyć w model biznesowy platform takich jak Temu i Shein. Dziś przesyłki o wartości poniżej 150 euro są zwolnione z cła, co sprawia, że wysyłanie taniego towaru z Chin jest bardziej opłacalne niż magazynowanie go w Europie. Opłata 3 euro od paczki – nawet jeśli towar kosztuje 2 euro – zmienia rachunek ekonomiczny. Platformy będą musiały albo podnieść ceny, albo przenieść magazyny do Europy, co podniesie koszty, ale też ułatwi kontrolę jakości.

Po raz pierwszy od 8 lat delegacja Parlamentu Europejskiego udała się do Chin. Grupa eurodeputowanych z komisji PE ds. rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów (IMCO) odwiedziła Pekin i Szanghaj, gdzie spotkała się z chińskimi władzami oraz z gigantami handlu elektronicznego – Temu, Shein i Alibaba. Celem rozmów były wyzwania związane z cyfryzacją, handlem elektronicznym oraz bezpieczeństwem produktów.

Europoseł PiS Piotr Mueller, który wziął udział w wizycie, podkreślił w rozmowie z PAP, że Unia Europejska od wielu lat obserwuje negatywny bilans handlowy w relacji z Chinami oraz rosnącą rolę tego kraju w sektorze e-commerce. „Naszym priorytetem jest ochrona europejskich konsumentów i zapewnienie uczciwej konkurencji. Chcemy mieć pewność, że towary docierające do UE spełniają nasze normy” – powiedział polityk. Delegacja rozmawiała twardo o bezpieczeństwie produktów, przejrzystości polityki cenowej oraz mechanizmach ochrony użytkowników wynikających z europejskich przepisów.

To ważny sygnał – Unia nie zamierza już tylko narzekać na problem, ale aktywnie angażuje się w dialog z chińskimi władzami i platformami. Czy to przyniesie efekty? W przeszłości podobne delegacje kończyły się ogólnikowymi deklaracjami. Tym razem jednak kontekst jest inny: UE ma gotowe narzędzia prawne (DSA, nowe opłaty celne, projekt ustawy o produktach) i nie czeka na dobrą wolę Chin, tylko działa jednostronnie.

Dlaczego akurat platformy są kanałem dystrybucji?

Model biznesowy Temu, Shein i AliExpress opiera się na bezpośrednim łączeniu chińskich producentów z konsumentami na całym świecie. Platforma nie przejmuje towaru na własność, nie magazynuje go w Europie, nie sprawdza jego jakości przed wysyłką. Działa jak wirtualny bazar – wystawia oferty tysięcy sprzedawców, pobiera prowizję, a za resztę odpowiadają już sami sprzedawcy i firmy kurierskie. To sprawia, że platforma może twierdzić, iż nie jest importerem ani dystrybutorem, a zatem nie ponosi odpowiedzialności za niezgodność produktów z normami.

Konsument, który kupuje na Temu, często nie ma świadomości, że sprzedawcą jest firma zarejestrowana w Chinach, nieposiadająca żadnego przedstawiciela w UE. Gdy produkt okaże się niebezpieczny, konsument nie ma kogo pozwać – chińska firma jest poza zasięgiem europejskich sądów, a platforma zasłania się klauzulami wyłączającymi odpowiedzialność. To właśnie tę lukę prawną chce wypełnić nowa unijna regulacja – przerzucając odpowiedzialność na platformę, jeśli ta nie może wskazać odpowiedzialnego sprzedawcy z siedzibą w UE.

4,6 miliarda małych paczek rocznie to około 12,6 miliona dziennie. Żaden system celny na świecie nie jest w stanie fizycznie skontrolować każdej z nich. Kontrole są prowadzone losowo – i to w bardzo niewielkim odsetku. Większość paczek przechodzi przez granicę bez żadnej weryfikacji, opierając się na deklaracji nadawcy co do zawartości i wartości. A deklaracje te bywają – delikatnie mówiąc – twórcze.

Problem nie dotyczy tylko Chin. Ale Chiny są zdecydowanie największym źródłem niebezpiecznych produktów zgłaszanych do Safety Gate. W 2025 roku ponad 2 tysiące ostrzeżeń dotyczyło towarów pochodzących z Chin, podczas gdy drugi kraj na liście (Turcja) miał ich kilkaset. To pokazuje, że nie chodzi o przypadkowe jednostkowe naruszenia, lecz o systemowy problem związany z modelem produkcji i dystrybucji.

Rola Chin jako partnera handlowego UE

Chiny są trzecim co do wielkości partnerem handlowym Unii Europejskiej – po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – oraz drugim pod względem handlu towarami. Relacje handlowe między UE a Chinami są ogromne i złożone. Z jednej strony europejskie firmy chcą mieć dostęp do chińskiego rynku, z drugiej – chińskie produkty zalewają Europę, często nie spełniając norm. To asymetryczna relacja, w której UE jest importerem netto, a Chiny eksporterem netto. Negatywny bilans handlowy od lat jest źródłem napięć, a kwestia bezpieczeństwa produktów dodaje kolejną warstwę do tych sporów.

Unia nie może sobie pozwolić na całkowite zamknięcie granic dla chińskich towarów – to uderzyłoby w europejskich konsumentów (którzy przyzwyczaili się do tanich produktów) i w europejskie firmy (które często same korzystają z chińskich komponentów). Ale może i musi zadbać o to, by produkty sprzedawane w UE spełniały unijne normy. Nowe przepisy i opłaty celne to pierwszy krok. Kolejnym może być obowiązek posiadania przez platformy depozytu zabezpieczającego na pokrycie kosztów wycofania niebezpiecznych produktów z rynku.

Przyszłość chińskich platform w Unii Europejskiej zależy od tego, jak szybko i skutecznie uda się wdrożyć nowe regulacje. Temu i Shein już teraz dostosowują swoje modele biznesowe – otwierają magazyny w Europie (Temu w Polsce i Niemczech, Shein w Polsce), co pozwala im na szybszą dostawę i częściowe ominięcie ceł. Ale to nie rozwiązuje problemu bezpieczeństwa produktów – magazyn w Europie nie oznacza automatycznie, że produkty są testowane przed wysyłką.

Dochodzenia Komisji Europejskiej mogą zakończyć się nałożeniem kar finansowych sięgających nawet 6 procent globalnego rocznego obrotu platformy. Dla Temu i Shein to miliardy euro. To może być wystarczająca motywacja, by zmieniły swoje praktyki – albo przynajmniej zaczęły poważniej traktować unijne normy. Do tego dochodzi presja polityczna ze strony Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich, które coraz głośniej mówią o konieczności ochrony europejskich konsumentów i firm przed nieuczciwą konkurencją ze strony chińskiego e-handlu.

Delegacja PE do Chin po ośmiu latach przerwy to sygnał, że UE przechodzi od słów do czynów. Nie chodzi już tylko o apele i raporty, ale o konkretne rozmowy na najwyższym szczeblu – z władzami Chin i z samymi platformami. Czy te rozmowy przyniosą efekt, okaże się w najbliższych miesiącach. Jedno jest pewne: 4,6 miliarda paczek rocznie to skala, której nie można dłużej ignorować. System Safety Gate zarejestrował 4671 ostrzeżeń w 2025 roku – to kropla w morzu potrzeb, ale też dowód, że problem jest realny i wymaga natychmiastowej interwencji.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu