Trzy problemy cyfrowego euro, które mogą zablokować projekt

Cyfrowe euro EBC ma debiutować w 2029 r., ale projekt stoi pod znakiem zapytania – brak zgody Parlamentu, luki w bezpieczeństwie i wątpliwe korzyści dla użytkowników.

  • Parlament Europejski jeszcze nie wypowiedział się w sprawie cyfrowego euro. Brak kompromisu między frakcjami może zablokować projekt lub wymusić powrót do prac nad jego założeniami.
  • Wersja online pozwala EBC śledzić wszystkie transakcje, a pseudonimizacja nie chroni w pełni prywatności.
  • Wersja offline opiera się na tajemnicy systemu (security by obscurity), co stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami kryptografii.
  • Ewentualne przełamanie zabezpieczeń offline mogłoby umożliwić produkcję „nieograniczonej ilości” cyfrowego euro.
  • Limity posiadanych środków (~3 tys. euro) i brak odsetek sprawiają, że CBDC nie jest atrakcyjniejsze niż gotówka czy bankowe konta.

Europejski Bank Centralny kontynuuje prace nad cyfrową wersją wspólnej waluty euro, która miałaby wejść do obiegu w 2029 roku. Proces przygotowań obejmuje m.in. opracowanie standardów technicznych dla systemu płatności, wybór partnerów technologicznych odpowiedzialnych za budowę infrastruktury oraz działania promocyjne mające przybliżyć ideę e-euro opinii publicznej. W ostatnich tygodniach Piero Cipollone z Rady Zarządzającej EBC w serii wywiadów dla mediów francuskich i niemieckich podkreślał potencjalne korzyści wynikające z wprowadzenia cyfrowego pieniądza, wskazując na jego rolę w zapewnieniu Europie niezależności w systemach płatniczych.

Jednak mimo tych przygotowań start e-euro nie jest przesądzony. Obecnie brak jest parlamentarnej zgody na projekt, co stanowi formalną barierę w procesie wprowadzania cyfrowego pieniądza banku centralnego w strefie euro. Dodatkowo w debacie pojawiają się uwagi krytyczne wobec samej koncepcji projektu, dotyczące zarówno jego zasad działania, jak i możliwych skutków dla systemów finansowych w państwach członkowskich.

Prace nad cyfrowym euro trwają równolegle z intensywną promocją projektu przez EBC, co ma przygotować rynek na przyjęcie nowego instrumentu płatniczego. Pomimo tego wielu ekspertów podkreśla, że termin debiutu w 2029 roku pozostaje jedynie deklaracją planów, a w rzeczywistości harmonogram wdrożenia będzie zależał od decyzji politycznych, uzgodnień prawnych oraz testów technologicznych. Obecnie cyfrowa wersja euro znajduje się w fazie planowania i weryfikacji, a jej przyszłość zależy od szeregu czynników formalnych, technicznych i legislacyjnych, które muszą zostać rozstrzygnięte, zanim e-euro stanie się realnym środkiem płatniczym w strefie euro.

Po pierwsze, Parlament Europejski może zablokować projekt

Europejski projekt cyfrowego euro wciąż znajduje się na wczesnym etapie procesu legislacyjnego, a jego przyszłość nie jest przesądzona. W lutym 2026 r. serwis Euronews informował, powołując się na wiarygodne źródła, że Parlament Europejski nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, a głosowanie przewidziane jest dopiero na maj tego roku. Na razie wśród frakcji politycznych brak jest spójnego stanowiska w sprawie kształtu e-euro.

„– Zgadzamy się w tym, że się nie zgadzamy – przekazano.”

Europejska Partia Ludowa opowiada się za tym, aby cyfrowe euro funkcjonowało wyłącznie w formie tokenów elektronicznych, bez korzystania z rachunków w Europejskim Banku Centralnym. Wariant ten stoi w sprzeczności z koncepcją, nad którą obecnie pracuje EBC, zakładającą zarówno portfele online (DEA – Digital Euro Accounts), jak i portfele offline. Pozostałe największe frakcje popierają pomysł EBC, łączący obie funkcje. Brak kompromisu może opóźnić podjęcie decyzji o emisji waluty w formie CBDC. Wygrana wizji EPL oznaczałaby konieczność rewizji obecnych założeń projektu.

Opublikowany w styczniu 2026 r. szkic artykułu „Digital Euro: Frequently Asked Questions Revisited”, przygotowany przez pięciu autorów, zwraca uwagę na techniczne aspekty i potencjalne problemy związane z projektem. Wersja online cyfrowego euro będzie przypominała systemy płatności znane obecnie, jednak rachunki DEA prowadzone przez EBC obejmą całą populację strefy euro, przy zasadzie „jeden konsument – jeden rachunek”. Autory artykułu wskazują, że jedyną formą ochrony prywatności użytkowników może być pseudonimizacja – zastąpienie danych płatnika identyfikatorem.

„– Jednak nadal pozwala to na zbudowanie ‘odwzorowania zwyczajów’ i szczegółowy wgląd w prywatne życie obywatela. Wystarczy powiązać jedną transakcję z daną osobą, aby uzyskać całą jej historię transakcji — rzeczywiście nie ‘bezpośrednio’, lecz bez większego wysiłku. Umożliwi to bezprecedensowy poziom łatwej masowej inwigilacji i stanie się wartościowym celem cyberataków, ponieważ dane płatnicze nie będą już rozdzielane na tysiące organizacji, baz danych i niekompatybilnych formatów – poinformowano.”

Wariant offline e-euro ma działać bardziej jak tradycyjna gotówka. Użytkownik doładowuje portfel offline środkami i może przeprowadzać transakcje bez pośredników, a weryfikacja podwójnego wydania odbywa się dopiero po połączeniu z siecią. Autorzy zwracają uwagę, że EBC nie ujawnia szczegółów technologicznych systemu offline, stosując tzw. „security by obscurity”, co stoi w sprzeczności z zasadą Kerckhoffsa, zakładającą, że bezpieczeństwo systemu nie powinno zależeć od tajemnicy algorytmu. Wybór platformy G+D do realizacji wersji offline został oceniony nisko ze względu na główną linię obrony opartą na ukrywaniu technologii. Specjaliści wskazują również, że cyfrowe euro offline wymaga zabezpieczenia informacji przed właścicielem urządzenia, który ma nieograniczony czas na próby złamania systemu. Ewentualne przełamanie tych zabezpieczeń mogłoby doprowadzić do sytuacji porównywalnej z produkcją niewykrywalnych falsyfikatów banknotów, przy niejasnym podziale odpowiedzialności za transakcje wykonane „skopiowanym” środkiem.

Wątpliwości dotyczą także realnych korzyści dla użytkowników. EBC wskazuje, że e-euro umożliwi płatności w cyfrowym świecie oraz uniezależni europejski system od zewnętrznych dostawców płatności, głównie amerykańskich. Autorzy opracowania zwracają jednak uwagę, że przewagi CBDC są ograniczone. Kwoty cyfrowego euro mają być ograniczone do ok. 3 tys. euro, podczas gdy środki bankowe gwarantowane są do co najmniej 100 tys. euro. Nie przewidziano również opcji naliczania odsetek od sald e-euro. Darmowe transakcje nie stanowią konkurencyjnej przewagi wobec obecnych systemów płatności, gdzie koszty obsługi ponoszą akceptanci.

Projekt cyfrowego euro pozostaje zatem w fazie dyskusji politycznej i technicznej, z wieloma niewyjaśnionymi kwestiami dotyczącymi prywatności, bezpieczeństwa oraz realnych korzyści dla konsumentów.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu