Dlaczego Dania jest potęgą offshore? 3 dekady wiatru, które zmieniły energetyczną mapę Europy

Dania to kraj, który jako pierwszy na świecie postawił na morską energię wiatrową i do dziś pozostaje jej niekwestionowanym liderem. W 1991 roku u wybrzeży wyspy Lolland powstała pierwsza na świecie komercyjna farma wiatrowa Vindeby, składająca się z zaledwie jedenastu turbin, która mogła zasilić około 2200 duńskich gospodarstw domowych. To wydarzenie, początkowo uznawane przez wielu za eksperyment graniczący z szaleństwem, zapoczątkowało proces, który na trwałe zmienił oblicze europejskiej energetyki.

Duński sukces nie jest dziełem przypadku ani chwilowej koniunktury. Jest wynikiem konsekwentnie realizowanej strategii, która rozpoczęła się ponad cztery dekady temu. W przeciwieństwie do wielu innych krajów, które traktowały energetykę wiatrową jako dodatek do miksu energetycznego, Dania uczyniła z niej jeden z filarów swojej polityki przemysłowej i bezpieczeństwa energetycznego. Kraj, który nie posiada własnych znaczących złóż paliw kopalnych, zrozumiał, że jego największym bogactwem są silne, stałe wiatry wiejące nad Morzem Północnym i Bałtyckim. To właśnie ta świadomość, połączona z odwagą do podejmowania ryzyka i długoterminowym myśleniem, pozwoliła Danii zbudować przewagę konkurencyjną, której inne państwa nie są w stanie szybko dogonić. Dania nie tylko zbudowała farmy wiatrowe, ale także stworzyła cały ekosystem przemysłowy, który dostarcza technologie, usługi i know-how dla całego globalnego rynku offshore wind.

Klucze do duńskiego sukcesu w offshore wind należy szukać w latach 70. XX wieku, kiedy to światowy kryzys naftowy dotknął również Danię, uświadamiając krajowi jego ogromną zależność od importowanych paliw kopalnych. W odpowiedzi na ten szok duński rząd podjął decyzję o poszukiwaniu własnych źródeł energii i zwiększaniu niezależności energetycznej. Zamiast jednak postawić wyłącznie na wydobycie ropy i gazu z dna Morza Północnego, co uczyniła na przykład Wielka Brytania, Dania obrała inną, bardziej odważną ścieżkę. Kraj, który jeszcze wówczas był liderem w badaniach jądrowych i planował budowę własnej elektrowni atomowej, w 1985 roku definitywnie zarzucił te plany pod wpływem silnych protestów społecznych, a katastrofa w Czarnobylu rok później tylko utwierdziła ten wybór. Decyzja ta, choć wówczas kontrowersyjna, otworzyła drzwi do rozwoju energii wiatrowej, która szybko stała się narodowym priorytetem. Duńskie władze dostrzegły ogromny potencjał drzemiący w silnych, stałych wiatrach wiejących nad Morzem Północnym i Bałtyckim, a także w istniejącym już przemyśle stoczniowym i doświadczeniu w budowie turbin.

Kluczowym elementem duńskiej strategii było stworzenie stabilnych, przewidywalnych ram prawnych i finansowych, które zachęcałyby do inwestycji w nową, niepewną technologię. Państwo nie tylko wspierało finansowo pierwsze projekty, ale przede wszystkim stworzyło rynek, gwarantując odkup energii z farm wiatrowych po preferencyjnych cenach. To właśnie dzięki temu mechanizmowi pierwsza komercyjna farma Vindeby mogła powstać w 1991 roku i stać się poligonem doświadczalnym dla całej branży. Dania zbudowała pierwsze farmy, ale też pierwsze firmy, które później stały się globalnymi liderami w produkcji turbin i zarządzaniu projektami offshore. Duński ambasador w Polsce Ole Toft przyznał, że Dania po drodze nie uniknęła wielu błędów, ale to właśnie umiejętność wyciągania z nich wniosków i konsekwentne dążenie do celu pozwoliły jej zbudować potęgę. Duński model opierał się na długoterminowym myśleniu, które wykraczało poza kadencyjność polityczną i na bliskiej współpracy administracji z sektorem prywatnym, co okazało się receptą na sukces.

Równie istotnym elementem duńskiej strategii było inwestowanie w badania i rozwój oraz w edukację kadr dla nowej gałęzi przemysłu. Duńskie uniwersytety i instytuty badawcze, takie jak Uniwersytet Techniczny w Danii, od lat prowadzą zaawansowane prace nad technologiami wiatrowymi, a programy edukacyjne przygotowują inżynierów i specjalistów, którzy są poszukiwani na całym świecie. Dania stworzyła również efektywny system wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw, które chciały wejść w łańcuch dostaw dla offshore wind. Dzięki temu wokół morskiej energetyki wiatrowej wykształcił się cały ekosystem firm, od producentów komponentów, przez firmy logistyczne i instalacyjne, po wyspecjalizowane biura projektowe i firmy konsultingowe. To właśnie ta kompleksowość podejścia, łącząca politykę przemysłową, edukację i badania, sprawia, że duńska dominacja w offshore wind jest tak trudna do podważenia.

Wizjonerskie inwestycje i wielkie ambicje. Duńskie plany na przyszłość

Dania nie spoczywa na laurach, a jej plany na przyszłość są równie ambitne, co wizjonerskie. Kraj postawił sobie za cel osiągnięcie neutralności klimatycznej już w 2045 roku, a kluczową rolę w realizacji tego celu ma odegrać dalsza ekspansja morskiej energetyki wiatrowej. Rząd planuje znacząco zwiększyć produkcję energii z lądowej energetyki wiatrowej i fotowoltaiki do 2030 roku, a w przypadku morskich farm wiatrowych cel ten jest jeszcze bardziej spektakularny. Zgodnie z duńskimi ambicjami, do 2030 roku całkowita zainstalowana moc offshore wind w Danii ma sięgnąć 12,9 GW, co stanowiłoby ponad czterokrotny wzrost w stosunku do obecnych poziomów. Projekty takie jak Thor, największa morska farma wiatrowa w historii Danii o mocy 1,1 GW, która ma być w pełni operacyjna w 2027 roku i zasilić ponad milion gospodarstw domowych, są tylko początkiem.

Jednak największym symbolem duńskich ambicji są projekty wysp energetycznych, które mają zrewolucjonizować sposób przesyłu i dystrybucji zielonej energii. Plan przewiduje budowę sztucznej wyspy na Morzu Północnym, która będzie służyć jako hub dla farm wiatrowych o łącznej mocy 3-4 GW, z możliwością rozbudowy nawet do 10 GW. Druga wyspa energetyczna powstanie na Bornholmie, gdzie elektrotechniczne instalacje na wyspie będą pełnić funkcję hubu dla farm wiatrowych o mocy 3 GW. Wyspy te mają stanowić kluczowy element hub-and-spoke grid, czyli inteligentnej sieci przesyłowej, która umożliwi efektywną dystrybucję energii między regionami na Morzu Północnym i Bałtyckim. Projekt wysp energetycznych, zapoczątkowany porozumieniem klimatycznym z czerwca 2020 roku, jest postrzegany jako początek nowej ery w generowaniu energii z morskich farm wiatrowych, umożliwiającej tworzenie zielonego zasilania nie tylko dla duńskich, ale także zagranicznych sieci elektroenergetycznych.

Duńskie ambicje wykraczają jednak poza granice własnego kraju. Dania aktywnie promuje rozwój offshore wind w całej Europie, dzieląc się swoim doświadczeniem i technologiami. Kraj jest jednym z głównych motorów napędowych współpracy w ramach regionu Morza Bałtyckiego, gdzie powstają pierwsze morskie farmy wiatrowe w Polsce, Niemczech i państwach bałtyckich. Duńskie firmy, takie jak Orsted, Vestas czy Copenhagen Infrastructure Partners, są obecne w największych projektach offshore na całym świecie, od Wielkiej Brytanii po Tajwan. Dania udowadnia, że bycie liderem w dziedzinie zielonych technologii to nie tylko kwestia własnego bezpieczeństwa energetycznego, ale także ogromna szansa ekonomiczna i narzędzie budowania miękkiej siły na arenie międzynarodowej. W 2026 roku sektor offshore wind w Danii generuje już dziesiątki tysięcy miejsc pracy i stanowi znaczący procent duńskiego eksportu, co czyni go jednym z filarów duńskiej gospodarki.

Jak kryzys wymusił zmianę strategii?

Mimo imponujących sukcesów, droga Danii do bycia potęgą offshore nie była usłana różami. Pod koniec 2024 roku branża wstrzymała oddech, gdy gigantyczny przetarg na budowę pierwszych trzech farm wiatrowych na Morzu Północnym o łącznej mocy 3 GW, stanowiący pierwszą fazę planu wprowadzenia co najmniej 6 GW nowych mocy do 2030 roku, nie przyciągnął ani jednej oferty. Był to bezprecedensowy cios dla duńskich ambicji, który ujawnił fundamentalną słabość modelu aukcyjnego opartego na zerowych dotacjach. Inwestorzy, mimo optymalnych warunków wietrznych i łagodnego dna morskiego, uznali ryzyko związane z finansowaniem inwestycji za zbyt duże. Kluczowymi czynnikami, które zniechęciły inwestorów, były wysoka cena kapitału, deficyty w łańcuchach dostaw, rosnące koszty surowców oraz niepewność co do przyszłych cen energii na rynkach. W praktyce oznaczało to, że nawet najbardziej doświadczeni gracze na rynku offshore wind uznali, że ryzyko inwestycyjne przewyższa potencjalne zyski.

Fiasko aukcji było dla duńskiego rządu bolesną, ale niezbędną lekcją. Minister klimatu, energii i usług komunalnych Lars Aagaard Møller przyznał, że obecny model bez dotacji nie działa w obecnych warunkach rynkowych i zapowiedział natychmiastowe zawieszenie wszystkich trwających przetargów. Rząd rozpoczął prace nad nowym systemem wsparcia dla inwestorów, który ma uwzględniać nowe realia ekonomiczne i przywrócić zainteresowanie inwestorów. Dania zareagowała z typową dla siebie pragmatyczną determinacją, ogłaszając, że jest gotowa zapewnić państwowe dotacje, aby utrzymać tempo rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. W odpowiedzi na kryzys, rząd zadeklarował bezprecedensowe zobowiązanie w wysokości 55,2 miliardów koron duńskich (około 7,77 miliarda euro) na wsparcie kolejnych przetargów, co ma na celu odbudowę zaufania inwestorów i zapewnienie realizacji celów klimatycznych. To pokazuje, że Dania jest gotowa na kosztowne korekty, by nie stracić przywództwa.

Kryzys ujawnił również głębsze problemy strukturalne, z którymi boryka się cała europejska branża offshore wind. Rosnące koszty surowców, inflacja i niedobory wykwalifikowanej kadry to wyzwania, które dotykają nie tylko Danię, ale wszystkich producentów i deweloperów w Europie. Dania, jako lider, musi teraz nie tylko dbać o własne projekty, ale także aktywnie uczestniczyć w tworzeniu rozwiązań na poziomie europejskim, które pomogą ustabilizować cały sektor. Obejmuje to między innymi ułatwienia w procedurach administracyjnych, wsparcie dla łańcuchów dostaw i tworzenie stabilnych ram prawnych, które zachęcą do długoterminowych inwestycji. Duński rząd zapowiedział już rozpoczęcie prac nad nowelizacją ustawy o morskiej energetyce wiatrowej, która ma uprościć procedury i skrócić czas oczekiwania na pozwolenia, co jest jednym z głównych wyzwań dla nowych projektów.

Duński sukces w offshore wind byłby niepełny bez giganta, który wyrósł z narodowych ambicji energetycznych. Mowa o Orsted, firmie, która jest dzisiaj absolutnym liderem w dziedzinie morskiej energetyki wiatrowej na świecie. Początki Orsted sięgają 1972 roku, kiedy to w odpowiedzi na kryzys naftowy założono Dansk Olie & Naturgas (DONG), czyli Duński Olej i Gaz. Przez dekady firma ta, będąca własnością państwa, odpowiadała za wydobycie ropy i gazu z Morza Północnego. Jednak w 2008 roku DONG ogłosił strategiczną decyzję o transformacji z firmy opartej na paliwach kopalnych w koncern odnawialny. Firma zaczęła masowo inwestować w rozwój i budowę morskich farm wiatrowych na całym świecie, jednocześnie przekształcając swoje elektrownie węglowe i gazowe na biomasę. W 2016 roku firma zadebiutowała na giełdzie, a rok później, po sprzedaży swojego biznesu naftowego i gazowego, zmieniła nazwę na Orsted, na cześć duńskiego fizyka Hansa Christiana Orsteda, odkrywcy elektromagnetyzmu. Ta symboliczna zmiana nazwy podkreśliła zerwanie z przeszłością i pełne oddanie zielonej transformacji.

Orsted nie tylko zbudował pierwszą na świecie morską farmę wiatrową, ale przez kolejne dekady wyznaczał standardy dla całej branży. Firma zbudowała największe projekty offshore na świecie, w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, a nawet na Tajwanie, stając się eksporterem duńskiego know-how na globalną skalę. Sukces Orstedu opiera się nie tylko na technologii, ale także na umiejętności zarządzania ogromnymi, wielomiliardowymi projektami, które wymagają skoordynowanej pracy tysięcy osób i firm. To doświadczenie jest nieocenione w kontekście rosnącej konkurencji na rynku offshore wind, gdzie coraz więcej firm z całego świata chce wejść do gry. Orsted jest również liderem w dziedzinie innowacji, rozwijając nowe technologie, takie jak pływające farmy wiatrowe, systemy magazynowania energii i produkcję zielonego wodoru z wykorzystaniem energii wiatrowej.

Obok Orsted, w duńskim ekosystemie offshore kluczową rolę odgrywają inni globalni gracze, tacy jak niemiecki RWE, który realizuje największy w historii Danii projekt Thor, oraz Vestas, duński producent turbin wiatrowych, który jest jednym z największych na świecie. Vestas, założony w 1945 roku, przeszedł podobną transformację jak Orsted, przekształcając się z producenta sprzętu rolniczego w światowego lidera w dziedzinie turbin wiatrowych. Firma dostarcza turbiny dla największych projektów na całym świecie i nieustannie inwestuje w rozwój nowych, bardziej wydajnych konstrukcji. Ta koncentracja wiedzy, doświadczenia i kapitału sprawia, że Dania jest nie tylko rynkiem, ale przede wszystkim globalnym centrum kompetencji dla całej branży offshore wind. Duńskie firmy dostarczają nie tylko turbiny, ale także usługi doradcze, inżynieryjne i finansowe, co umacnia pozycję Danii jako niekwestionowanego lidera. Szacuje się, że duńskie firmy kontrolują znaczącą część globalnego rynku morskiej energetyki wiatrowej, co czyni ten sektor jednym z najważniejszych filarów duńskiej gospodarki.

Europa patrzy na Danię

Historia duńskiego sukcesu w offshore wind jest źródłem cennych lekcji dla innych państw, w tym dla Polski, która dopiero rozpoczyna swoją przygodę z morską energetyką wiatrową. Przede wszystkim, Dania pokazuje, że kluczem do sukcesu jest długoterminowa, konsekwentna polityka energetyczna, która przetrwa zmiany rządów i zapewni stabilność inwestorom. Ważne jest również stworzenie odpowiednich ram prawnych i systemów wsparcia, które zminimalizują ryzyko dla inwestorów, zwłaszcza na wczesnym etapie rozwoju technologii. Duńczycy udowodnili, że państwo może i powinno być aktywnym graczem w kształtowaniu rynku, nie tylko jako regulator, ale także jako partner i gwarant bezpieczeństwa inwestycji. To właśnie państwowe gwarancje i systemy wsparcia były kluczowe dla pierwszych, ryzykownych projektów offshore wind w Danii, które otworzyły drogę dla całej branży.

Nie bez znaczenia jest także bliska współpraca między administracją, instytutami badawczymi a przemysłem, która pozwala na szybkie wdrażanie innowacji i rozwiązywanie problemów. Duński model partnerstwa publiczno-prywatnego jest często przywoływany jako przykład do naśladowania dla innych krajów. Dania pokazuje również, że inwestycje w edukację i badania są kluczowe dla długoterminowego sukcesu. Duńskie uniwersytety i szkoły techniczne kształcą kadry, które są poszukiwane na całym świecie, a duńskie instytuty badawcze prowadzą prace nad przełomowymi technologiami, które przesuwają granice możliwości offshore wind. To właśnie ta kompleksowość podejścia, łącząca politykę przemysłową, edukację i badania, sprawia, że duńska dominacja w offshore wind jest tak trudna do podważenia.

Jednak nawet Dania, jako pionier i lider, musi dziś mierzyć się z nowymi wyzwaniami. Fiasko przetargów z 2024 roku pokazało, że nawet najlepszy system nie jest odporny na zmieniające się warunki rynkowe, takie jak inflacja, wzrost kosztów finansowania i niepewność geopolityczna. Dlatego Dania, aby utrzymać swoją pozycję, musi być elastyczna i gotowa do szybkich korekt w swojej polityce. Zawieszenie przetargów i zapowiedź wprowadzenia dotacji to dowód na to, że duński rząd potrafi wyciągać wnioski z porażek i dostosowywać strategię do nowej rzeczywistości. W przyszłości kluczowe będzie dla Danii nie tylko zwiększanie mocy produkcyjnych, ale także rozwój nowych technologii, takich jak magazyny energii, zielony wodór i inteligentne sieci przesyłowe, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał morskiego wiatru. Dania, która zainaugurowała erę offshore wind, ma teraz szansę przewodzić również w kolejnym etapie transformacji energetycznej, udowadniając, że wiatr z morza to nie tylko czysta energia, ale także ogromny impuls dla gospodarki i bezpieczeństwa całej Europy.

Fot. Pixabay

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu