Wybory parlamentarne w Danii odbędą się 24 marca 2026 roku, a ich kontekst jest być może najbardziej nieprzewidywalny od czasów zimnej wojny. Gdy 26 lutego premier Mette Frederiksen ogłaszała z mównicy Folketingetu rozwiązanie parlamentu, nikt nie spodziewał się, że kampanię zdominują tak różnorodne i palące tematy – od zagrożeń ze strony Donalda Trumpa wobec Grenlandii, przez losy 28 milionów duńskich świń, aż po przyszłość państwowego giganta energetycznego Ørsted. Dla duńskiego przemysłu te wybory mają znaczenie egzystencjalne. Kraj liczący zaledwie 6 milionów mieszkańców jest domem dla globalnych koncernów farmaceutycznych, światowego lidera w energetyce wiatrowej i jednego z największych producentów wieprzowiny na świecie. To, w którą stronę skieruje się Dania po 24 marca, będzie miało konsekwencje nie tylko dla duńskich fabryk, ale dla całej europejskiej architektury przemysłowej.
- Głównym tematem kampanii stał się dobrostan świń – organizacje pozarządowe utworzyły Koalicję na rzecz wyborów świńskich, ujawniając, że 25 tysięcy prosiąt ginie dziennie w duńskich fermach. Krytycy wskazują, że ogony są obcinane, a zwierzęta trzymane w ciasnych przestrzeniach. Sprawa trafiła do Brukseli, a rolnicy ostrzegają, że gwałtowne ograniczenie produkcji (6. miejsce na świecie w eksporcie wieprzowiny) doprowadzi do bankructw gospodarstw.
- Ørsted, duński potentat offshore wind, stał się kością niezgody. Pięć partii prawicowych chce sprzedaży państwowych udziałów (obecnie 50,1 proc.) po wyborach, argumentując, że rząd powinien wyjść z biznesu. Rządząca koalicja dokładała właśnie do pakietu ratunkowego dla spółki (emisja 60 mld koron). Socialdemokratiet blokuje sprzedaż – jeśli utrzymają władzę, Ørsted pozostanie w rękach państwa.
- Krajobraz polityczny jest głęboko podzielony – tylko Socialdemokratiet przekracza 20 proc., a 7 partii oscyluje wokół 10 proc. Po 4 latach w koalicji z centroprawicą socjaldemokraci stracili tożsamość, godząc się na obniżki podatków dla spadkobierców firm. Największym beneficjentem jest SF, które przejęło lewicowych wyborców. Od decyzji Larsa Løkke Rasmussena (Moderaterne) może zależeć, kto utworzy rząd.
Obecne wybory są konsekwencją niestabilności, która trawiła duńską scenę polityczną przez ostatnie 4 lata. W 2022 roku Mette Frederiksen dokonała politycznego przewrotu, tworząc niecodzienną koalicję wykraczającą poza tradycyjny podział na czerwony i niebieski blok. Tak zwana SVM-regering – koalicja Socialdemokratiet, Venstre i Moderaterne – miała być gwarancją stabilności w trudnych czasach wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana. Rządząca koalicja przeżyła serię kryzysów, które podkopywały jej legitymację. Wojna o zniesienie Store Bededag, czyli Wielkiego Dnia Pokuty, konflikt wokół reformy emerytur seniorskich oraz chaos wewnątrz Venstre z chorobową byłego lidera Jakoba Ellemanna-Jensena na czele – to tylko niektóre z nich.
Największym ciosem dla tożsamości Socialdemokratiet okazało się jednak odejście od tradycyjnych socjaldemokratycznych wartości. W oczach wyborców partia Mette Frederiksen rozmyła swoje polityczne DNA, godząc się na obniżki podatków dla spadkobierców firm oraz przyjmując politykę oszczędnościową wymierzoną w gminy. Ogromne niezadowolenie wyborców socjaldemokratycznych ujawniło się podczas wyborów europejskich, co w końcu zmusiło Frederiksen do uświadomienia sobie skali problemu. Dla przemysłu oznacza to, że partia rządząca wchodzi w wybory osłabiona i rozdarta wewnętrznie, a jej propozycje podatkowe – w tym zapowiedziany podatek od majątku dla najbogatszego procenta społeczeństwa – są próbą odzyskania lewicowego elektoratu kosztem przedsiębiorców.
Krajobraz polityczny. Socialdemokratiet traci, SF zyskuje, a prawica się konsoliduje
W przededniu wyborów duńskie społeczeństwo jest głęboko podzielone, a sondaże nie dają jasnej odpowiedzi na pytanie, kto przejmie ster rządu. Green Power Denmark, organizacja zrzeszająca duński sektor energetyczny, opisuje sytuację jako niezwykle trudną do przewidzenia. Kluczową cechą obecnego krajobrazu politycznego jest fragmentacja. Według analizy Thomasa Aarestrupa Jeppena z Green Power Denmark, sondaże wskazują, że tylko jedno ugrupowanie – Socialdemokratiet – może przekroczyć próg dwudziestu procent poparcia. Siedem innych partii oscyluje w okolicach 10 procent, co czyni układ sił niezwykle płynnym. Co więcej, zarówno Alternativet, jak i nowo powstałe Borgerne Partiet balansują na granicy progu wyborczego, co może skomplikować proces tworzenia koalicji.
Kondycja Socialdemokratiet jest według Altinget fatalna. Partia, która przez lata budowała swoją tożsamość wokół wartości socjalnych i pracy, po 4 latach w koalicji z centroprawicą straciła swój przekaz. Problem ma charakter systemowy. Socjaldemokratyczne ślady na fundamencie rządowym zatarły się w oczach wyborców. Nawet tak znacząca inicjatywa jak podwyżka płac dla pracowników sektora publicznego nie zdołała odwrócić uwagi od kompromisów, na które partia musiała pójść. Szczególnie bolesne okazały się 2 kwestie: konflikt wokół zniesienia Store Bededag oraz zgoda na obniżki podatków dla spadkobierców firm, co według krytyków pogłębia nierówności i stoi w sprzeczności z socjaldemokratyczną zasadą premiowania pracy nad kapitałem i dziedziczeniem.
Największym beneficjentem kryzysu rządowego okazała się partia SF – Socialistisk Folkeparti. Pia Olsen Dyhr, jej liderka, nie postawiła ani jednej stopy nieprawidłowo od czasu powstania rządu SVM. Strategia SF jest prosta, ale skuteczna. Partia konsekwentnie atakuje socjaldemokratów z lewej strony, zarówno w kwestiach polityki rynku pracy, jak i w sprawach ochrony środowiska, gdzie minister środowiska Magnus Heunicke regularnie jest krytykowany jako nieskuteczny. Równocześnie SF pokazuje się jako konstruktywny partner, przystępując do kluczowych porozumień w sprawie obronności, edukacji i zasiłków socjalnych. Dla wielu byłych wyborców Socialdemokratiet SF stała się tym socjaldemokratycznym ugrupowaniem, które – ich zdaniem – powinni byli wybrać.
Venstre przeszło przez ostatnie lata prawdziwą gehennę. Chaos związany z chorobą Jakoba Ellemanna-Jensena, krótki epizod jego powrotu i ostateczne przekazanie steru Troelsowi Lundowi Poulsenowi pozostawiły partię osłabioną i poszukującą nowego kierunku. Mimo tych trudności, ostatnie miesiące przyniosły pewne ożywienie. Partia zaskakująco dobrze wypadła w wyborach europejskich, zdobywając 2 mandaty, co można przypisać silnej kampanii Mortena Løkkegaarda. Kluczowym osiągnięciem było jednak doprowadzenie do porozumienia w sprawie zielonej transformacji rolnictwa – Grøn Trepart – które zażegnało trwający od roku konflikt wokół opłaty węglowej dla rolnictwa. W kampanii wyborczej Venstre stawia na tradycyjne dla liberałów tematy: obniżkę podatków, poprawę warunków dla biznesu oraz odpowiedzialną politykę klimatyczną.
Moderaterne Larsa Løkke Rasmussena to partia, która powstała jako alternatywa dla tradycyjnego podziału na bloki. Jej lider, były premier, zbudował ugrupowanie wokół idei pragmatycznego centrum, gotowego do współpracy zarówno z lewicą, jak i prawicą. W obecnym rozdaniu parlamentarnym Moderaterne odgrywają kluczową rolę. Jak wynika z sondażu Voxmeter dla Ritzau, to właśnie od decyzji Larsa Løkke Rasmussena może zależeć, kto utworzy rząd po wyborach. W scenariuszu, w którym żaden z bloków nie uzyska samodzielnej większości, 12 mandatów Moderaterne może okazać się decydujące. Co ciekawe, mimo, że partia jest członkiem obecnej koalicji rządowej, jej pozycja w sondażach pozostaje stabilna. Lars Løkke Rasmussen skutecznie dystansuje się od najbardziej kontrowersyjnych decyzji rządu, w tym od zniesienia Store Bededag, którego – jak sam przyznał – nie był wynalazcą.
Danmarksdemokraterne Inger Støjberg to fenomen duńskiej polityki. Partia stworzona przez byłą minister imigracji opiera swój przekaz na 2 filarach: twardej polityce azylowej i obronie interesów obszarów wiejskich przed kopenhaską elitą. Jak wynika z analizy Altinget, agenda podziału między miastem a wsią, z konfliktem o opłatę węglową jako punktem centralnym, zgarnęła głosy z tradycyjnego zaplecza Venstre. Partia systematycznie się rozwija, zarówno pod względem liczby mandatów w Folketingecie, jak i w sondażach, które konsekwentnie plasują ją powyżej wyniku z 2022 roku. Støjberg stoi jednak przed strategicznym dylematem. Wprowadzenie opłaty węglowej zaakceptowanej przez Landbrug & Fødevarer, główną organizację rolniczą, postawiło ją w sytuacji, w której dalsze protesty przeciwko tej daninie stają się bezprzedmiotowe – nawet w przypadku zmiany władzy opłata nie zostanie cofnięta.
Konserwatyści pod nowym przywództwem Mony Juul próbują odbudować swoją pozycję jako głównej siły prawicowej, która stawia na tradycyjne wartości, wolny rynek i odpowiedzialność fiskalną. Najbardziej spektakularną propozycją konserwatystów w tej kampanii jest plan obniżki podatków i opłat o 34 miliardy koron. W szczegółach oznacza to obniżenie podatku CIT z 22 do 17 procent, zniesienie limitu odliczeń podatkowych dla pracujących i zwiększenie ich wartości oraz trwałe obniżenie opłaty elektrycznej. Mona Juul argumentuje, że finansowanie tych ulg możliwe jest dzięki rezerwie budżetowej, usprawnieniu administracji państwowej oraz wolniejszemu wzrostowi świadczeń socjalnych. Liberal Alliance to partia, która w ciągu ostatnich lat ugruntowała swoją pozycję jako główny rzecznik radykalnie wolnościowej agendy, stawiając w kampanii 2026 roku na energetykę jądrową oraz cięcia w pomocy rozwojowej.
Geopolityczne cienie nad kampanią. Trump, Grenlandia i ceny ropy
Wybory w Danii nie odbywają się w próżni międzynarodowej. Jak zauważa portal Euractiv, zagrożenia ze strony Donalda Trumpa wobec Grenlandii – duńskiego terytorium autonomicznego – wysoko zawisły nad kampanią, zmuszając polityków do zajęcia stanowiska w kwestiach bezpieczeństwa narodowego i suwerenności terytorialnej. Równocześnie sytuacja na Bliskim Wschodzie i wojna USA-Iran doprowadziły do wzrostu cen ropy do poziomu około stu dolarów za baryłkę, co bezpośrednio uderza w duńską gospodarkę i podgrzewa debatę o bezpieczeństwie energetycznym. W tym kontekście duńska polityka zagraniczna i bezpieczeństwo stały się tematami, które – choć nie przesądzają o rozkładzie mandatów – stanowią ważne tło dla wszystkich innych dyskusji, w tym o przemyśle i konkurencyjności.
Green Power Denmark wskazuje, że bezpieczeństwo energetyczne powraca na agendę z całą mocą. Ceny ropy na poziomie około 100 dolarów za baryłkę, wynikające z napięć na Bliskim Wschodzie, są bolesnym przypomnieniem o zależności Europy od importu paliw kopalnych. Thomas Aarestrup Jepsen, dyrektor polityczny organizacji, argumentuje, że rozwiązaniem jest więcej energii produkowanej w Danii. Odpowiedzią na wyzwanie jest więcej krajowej energii z wiatru, słońca i zrównoważonej biomasy oraz elastyczny system energetyczny z wystarczającą przepustowością przesyłową. Organizacja postuluje przyspieszenie realizacji planu elektryfikacji, wzmocnienie sieci przesyłowej, opracowanie krajowej strategii dla zielonego przemysłu energetycznego oraz rozwój odnawialnych źródeł energii.
Państwowy gigant w ogniu politycznej dyskusji
Ørsted, duński potentat energetyczny specjalizujący się w offshore wind, stał się jednym z centralnych tematów kampanii. Pięć partii prawicowych – Konserwatyści, Liberal Alliance, Dansk Folkeparti, Danmarksdemokraterne i Venstre – chce sprzedaży państwowych udziałów w spółce po wyborach. Obecnie państwo duńskie posiada 50,1 procent udziałów w Ørsted. Rządząca koalicja właśnie wzięła udział w pakiecie ratunkowym dla spółki, dokładając połowę do ubiegłorocznej emisji akcji o wartości 60 miliardów koron, czyli 9,4 miliarda dolarów, która była potrzebna firmie do poradzenia sobie z kryzysem w branży energetyki wiatrowej.
Jak zauważa Jakob Magnussen, szef badań kredytowych w Danske Bank, jeśli władza przesunie się z obecnego rządu centrum w stronę rządu prawicowego, dni Ørsted jako podmiotu publicznego mogą być policzone. Prawicowe partie argumentują, że rząd powinien najpierw opracować plan wyjścia, a następnie sprzedać udziały Ørsted w dogodnym momencie. Niektóre ugrupowania postulują, by przed sprzedażą wydzielić z Ørsted aktywa kluczowe dla duńskiej infrastruktury energetycznej. Socialdemokratiet, które jest przeciwne sprzedaży, będzie blokować taki ruch, jeśli utrzyma się przy władzy. Sondaże sugerują jednak, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz lewicowego rządu, który nie wyraził chęci sprzedaży Ørsted.
Life science i farmacja. Przemysł przyszłości pod presją
Dania jest domem dla światowej klasy klastra life science, z takimi gigantami jak Novo Nordisk, Lundbeck i Leo Pharma na czele. Sektor ten jest jednym z filarów duńskiej gospodarki, generując znaczną część eksportu i zatrudniając tysiące wysoko wykwalifikowanych pracowników. Organizacja Lif, zrzeszająca duńskie firmy farmaceutyczne, przedstawiła swoje priorytety dla nowego rządu. Pierwszym jest uczynienie Danii atrakcyjnym miejscem dla wprowadzania innowacyjnych leków. Żaden przemysł nie rośnie bez inwestycji, dlatego Dania musi inwestować w nową innowację. Tylko w ten sposób można zapewnić, że nowe terapie będą opracowywane, testowane i wdrażane w kraju.
Drugim priorytetem jest stworzenie systemu opieki zdrowotnej gotowego na przyszłość. Nowe leki i terapie muszą być szybciej wdrażane. To warunek konieczny, by duńscy pacjenci mogli ponownie znaleźć się w europejskiej czołówce pod względem dostępu do leczenia światowej klasy. Trzecim – targetowane inwestycje w badania i innowacje. To wzmacnia jakość opieki nad pacjentami i zdrowie publiczne, zwiększa produktywność i toruje drogę nowym rozwiązaniom.
W ramach przygotowań do wyborów Lif zebrał wypowiedzi rzeczników partii odpowiedzialnych za zdrowie, gospodarkę i badania. Charlotte Bagge z Moderaterne podkreśla znaczenie stabilnych ram regulacyjnych i inwestycji w badania. Mette Reissmann z Socialdemokratiet akcentuje rolę publicznego systemu opieki zdrowotnej jako partnera dla przemysłu oraz potrzebę zapewnienia, by innowacje były dostępne dla wszystkich pacjentów. Christoffer Aagaard Melson z Venstre wskazuje na konieczność skrócenia czasu wdrażania nowych leków oraz na znaczenie eksportu dla duńskiej gospodarki. Peder Hvelplund i Rosa Lund z Enhedslisten podkreślają, że rozwój sektora musi iść w parze z powszechnym dostępem do leków i kontrolą cen.
Parki przemysłowe jako przykład szerokiego konsensusu
Tuż przed wyborem, bo w październiku 2025 roku, szerokie porozumienie w Folketingecie doprowadziło do utworzenia 11 państwowych parków przemysłowych. To znacząco więcej niż początkowo planowane pięć. Parki te zostały rozlokowane w całym kraju, a ich lokalizacje odzwierciedlają polityczną mapę Danii: pięć parków trafiło do gmin z burmistrzami z Venstre, pięć do gmin z burmistrzami z Socialdemokratiet, a jeden do gminy z burmistrzem konserwatywnym. Porozumienie podpisane przez rząd, Dansk Folkeparti, Konserwatystów, Radikale, Danmarksdemokraterne i SF pokazuje, że istnieje szeroki konsensus co do potrzeby wspierania rozwoju przemysłowego poprzez dedykowane strefy inwestycyjne.
Kwestia podatków dzieli partie w sposób wyraźny. Konserwatyści proponują radykalne obniżki. Socialdemokratiet idzie w przeciwnym kierunku, proponując wprowadzenie podatku od majątku dla najbogatszego procenta społeczeństwa, z którego wpływy, około 6 miliardów koron, mają zostać przeznaczone na dzieci, szkoły i dobrostan. Venstre koncentruje się na obniżce akcyzy na paliwa do najniższego poziomu dopuszczanego przez Unię Europejską. Danmarksdemokraterne proponuje pakiet 12 miliardów koron dla obszarów wiejskich, z czego połowa na obniżkę akcyzy na paliwa. Liberal Alliance chce ciąć wydatki, w tym pomoc rozwojową i programy wsparcia eksportowego.
Relacje polsko-duńskie. Gdzie są nasze interesy?
Polska i Dania są ważnymi partnerami handlowymi. Dania jest dla Polski znaczącym rynkiem eksportowym, szczególnie w sektorze maszyn, urządzeń elektrycznych, mebli i artykułów spożywczych. Z kolei Polska importuje z Danii przede wszystkim produkty farmaceutyczne, maszyny, elektronikę oraz produkty rolno-spożywcze, w tym wieprzowinę. Duński import wieprzowiny do Polski jest tematem szczególnie istotnym w kontekście debaty o dobrostanie zwierząt – Polska jest jednym z głównych odbiorców duńskiego mięsa, a warunki jego produkcji mogą stać się przedmiotem dyskusji również nad Wisłą.
Polskie firmy są obecne na rynku duńskim w kilku kluczowych sektorach. W budownictwie i materiałach budowlanych polskie firmy wykonawcze i dostawcy materiałów są aktywnie obecni na duńskim rynku, korzystając z boomu inwestycyjnego w infrastrukturę i budownictwo mieszkaniowe. Polski transport drogowy jest kluczowym ogniwem duńskich łańcuchów dostaw, obsługując zarówno import, jak i eksport. Polscy specjaliści IT i firmy z sektora nowoczesnych usług biznesowych znajdują zatrudnienie w duńskich centrach usług wspólnych i firmach technologicznych. Polskie firmy z sektora spożywczego, szczególnie mięsnego, są obecne na duńskim rynku, choć relacje w tym obszarze bywają konkurencyjne.
Duńskie firmy są dobrze znane na polskim rynku. Novo Nordisk ma w Polsce znaczącą obecność handlową, a Polska jest ważnym rynkiem dla jego produktów, szczególnie w obszarze leczenia cukrzycy i otyłości. Ørsted jest aktywnym graczem na polskim rynku offshore wind, rozwijając projekty na Bałtyku. Przyszłość jego zaangażowania w Polsce może zależeć od decyzji politycznych dotyczących struktury własnościowej firmy. Maersk jest kluczowym partnerem dla polskiego handlu zagranicznego, obsługując transport kontenerowy przez polskie porty. Duńskie produkty spożywcze, w tym wieprzowina, nabiał i piwo Carlsberg, są powszechnie dostępne na polskim rynku.
Scenariusze po 24 marca. Co nas czeka?
Wybory parlamentarne w Danii 24 marca 2026 roku odbędą się w atmosferze wyjątkowej nieprzewidywalności. Z wielu powodów bardzo trudno będzie utworzyć czysto czerwony lub czysto niebieski rząd.
Scenariusz pierwszy to kontynuacja koalicji centrum. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to ponowna koalicja z udziałem Socialdemokratiet, Venstre i Moderaterne, być może rozszerzona o kolejne partie. W tym wariancie Mette Frederiksen pozostaje premierem, a polityka przemysłowa kontynuuje obecny kurs: inwestycje w zieloną transformację, wsparcie dla parków przemysłowych i pragmatyczne podejście do współpracy z biznesem. Kluczową niewiadomą jest, czy SF zdecyduje się wejść do rządu, co mogłoby przesunąć politykę w bardziej lewicowym kierunku.
Scenariusz drugi to czerwono-zielony rząd. Alternatywą jest koalicja lewicowa, w której Socialdemokratiet rządzi wspólnie z SF, Enhedslisten i Radikale. Taki układ wymagałby jednak, by SF poświęciło swoją dotychczasową strategię pozostawania w opozycji i wzięło na siebie ciężar odpowiedzialności rządowej. Dla przemysłu oznaczałoby to wyższe podatki dla najbogatszych, większe regulacje w obszarze ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt oraz potencjalnie mniej przychylne nastawienie do prywatyzacji Ørsted.
Scenariusz trzeci to niebieski rząd. Koalicja prawicowa z Troelsem Lundem Poulsenem jako premierem jest możliwa, ale wymagałaby skonsolidowania rozdrobnionego bloku niebieskiego. W skład takiego rządu mogłyby wejść Venstre, Konserwatyści, Liberal Alliance, Danmarksdemokraterne i Dansk Folkeparti. Dla przemysłu oznaczałoby to radykalne obniżki podatków, sprzedaż państwowych udziałów w Ørsted, cięcia w pomocy rozwojowej i wsparciu eksportowym oraz liberalizację polityki klimatycznej.
Niezależnie od scenariusza, nowy rząd stanie przed trzema kluczowymi wyzwaniami. Po pierwsze, bezpieczeństwo energetyczne – jak zapewnić stabilne dostawy energii w świecie naznaczonym geopolitycznymi napięciami i wysokimi cenami ropy, kontynuując jednocześnie zieloną transformację. Po drugie, przyszłość Ørsted – czy państwo powinno pozostać właścicielem giganta energetycznego, czy wycofać się, pozostawiając rozwój offshore wind rynkowi. Po trzecie, przemysł świński – jak pogodzić wymogi dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska i rentowności produkcji w sektorze kluczowym dla duńskiej gospodarki.
Dla polskich firm i inwestorów wybory w Danii mają znaczenie nie tylko ze względu na bezpośrednie relacje handlowe, ale także dlatego, że Dania jest często postrzegana jako laboratorium rozwiązań, które z czasem trafiają do innych krajów europejskich. To, jak Dania poradzi sobie z wyzwaniami zielonej transformacji, konkurencyjności przemysłu i równowagi między wzrostem gospodarczym a ochroną środowiska, będzie uważnie obserwowane również nad Wisłą. Jak podsumowuje Green Power Denmark, zielona agenda nie jest tematem samym w sobie, ale pojawia się jako element składowy w ramach bezpieczeństwa, kosztów utrzymania i konkurencyjności – a także w dyskusji o podziale na miasto i wieś, politycznym zmęczeniu i powszechnym lęku przed przyszłością.
Opracowano na podstawie: analiz Altinget, sondaży Voxmeter dla Ritzau, wypowiedzi przedstawicieli Green Power Denmark, Lif, Animal Welfare Denmark, Landbrug & Fødevarer, a także doniesień Euractiv, DR, TV2 oraz informacji prasowych partii politycznych biorących udział w wyborach parlamentarnych w Danii w 2026 roku.
Fot. Unsplash

