Polska potrzebuje niespełna czterech lat, by osiągnąć obecny średni poziom rejestracji samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej – wynika z raportu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności i F5A. Wzrost napędzają dopłaty z programu „NaszEauto”, który zakończy się w czerwcu 2026 roku.
- Wzrost liczby rejestracji BEV w Polsce przekroczył 100% w ujęciu rocznym, a ich udział w rynku osiągnął 8 proc., co wciąż pozostaje poniżej średniej unijnej – wynika z raportu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM) i F5A.
- Optymistyczna prognoza zakłada, że do 2030 r. po polskich drogach będzie ponad 700 tys. samochodów elektrycznych, a udział BEV na rynku osobowym zrówna się z obecną średnią unijną już za mniej niż cztery lata.
- Program dopłat „NaszEauto” zakończy się w czerwcu 2026 r., co może spowodować tymczasowy spadek rejestracji elektryków, zanim rynek odbije w 2027 r. w związku z unijnymi regulacjami dotyczącymi redukcji emisji i rosnącą liczbą ładowarek.
- Ceny samochodów elektrycznych zbliżają się do spalinowych – w pierwszej połowie 2025 r. różnica cen wynosiła już tylko 20 proc., wobec 39 proc. rok wcześniej. Spadek wynika m.in. z rosnącej popularności mniejszych modeli BEV oraz spadku średnich cen w segmencie C.
- Najwięcej aut elektrycznych zarejestrowano w Warszawie i województwie mazowieckim, które odpowiadają łącznie za ponad jedną trzecią wszystkich BEV w kraju. Udział firm w rynku elektryków wynosi 82 proc., choć dopłaty dostępne są tylko dla osób indywidualnych.
Osiągnięcie przez Polskę obecnego unijnego średniego poziomu rejestracji samochodów elektrycznych zajmie blisko 4 lata – wynika z raportu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM) oraz F5A. Rok 2026 będzie ostatnim, w którym nabywcy elektryków otrzymają dofinansowanie ze środków publicznych.
Jak wskazano w raporcie, liczba rejestracji osobowych BEV w pierwszych trzech kwartałach wzrosła ponad dwukrotnie, a ich udział rynkowy sięga 8 proc. To jednak nadal znacznie mniej niż średnia unijna.
– Optymistyczna prognoza, przewidująca m.in. szeroką optymalizację prawa, zakłada, że do 2030 r. liczba rejestracji osobowych i dostawczych BEV (w pełni elektrycznych) może wzrosnąć do ok. 197 tys., a po polskich drogach będzie jeździć ponad 700 tys. takich pojazdów. To niemal 7 razy więcej niż obecnie. Udział BEV na rynku pojazdów osobowych zbliży się do średniej odnotowanej obecnie w UE już za mniej niż 4 lata. W 2029 r. pod względem udziału zbliżymy się do wyników obserwowanych dziś w Niemczech lub Francji. Europejskich liderów, w szczególności Danii, nie dogonimy jednak aż do 2035 r. – wskazał Jan Wiśniewski z PSNM.
Eksperci zauważyli, że kluczowym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu popularności samochodów elektrycznych na polskim rynku stanowią dopłaty z programu „NaszeEauto”. Jego wygaśnięcie w czerwcu 2026 r. doprowadzi zaś – w ich opinii – do przejściowego spadku rejestracji BEV.
– To naturalne zjawisko, które obserwowaliśmy wcześniej nie tylko w Polsce, ale również na wielu innych, europejskich rynkach. Po obniżeniu popytu w II połowie 2026 r., w 2027 r. segment BEV ponownie wróci na ścieżkę wzrostu. Będzie to m.in. konsekwencja konieczności realizacji obowiązku redukcji emisji wynikającego z unijnego rozporządzenia 2019/631. Koncerny, które w latach 2025-2026 nie wypełniły minimalnych limitów sprzedaży pojazdów zeroemisyjnych, będą musiały to nadrobić w roku 2027. Równie ważną przyczyną prognozowanego wzrostu jest rozbudowa infrastruktury ładowania i postępujące wyrównywanie cen pojazdów spalinowych i BEV” – stwierdził Wiśniewski.
Z raportu wynika, że w I połowie 2025 r. średnia cena ważona osobowych „elektryków” sprzedawanych na polskim rynku była o ok. 20 proc. wyższa niż pojazdów spalinowych. Rok wcześniej różnica wynosiła 39 proc.
– Przyczyną zmniejszenia tej różnicy jest m.in. wzrost cen samochodów spalinowych oraz zwiększone zainteresowanie Polaków mniejszymi i tańszymi „elektrykami”. Istotne znaczenie ma jednak również realny spadek cen BEV. Dla przykładu średnia ważona cena samochodów elektrycznych segmentu C w ciągu roku zmniejszyła się ze 176 849 zł do niecałych 174 748 zł. Różnica nie jest może znacząca, ale obrazuje trend, który w kolejnych miesiącach będzie miał coraz bardziej pozytywny wpływ na rozwój elektromobilności w Polsce – ocenił Albert Kania z F5A New Mobility Research and Consulting.
Eksperci wskazali, że Polacy najchętniej kupują duże modele elektryczne. Najpopularniejsze na polskim rynku są pojazdy segmentu D, który w br. odpowiada za 28 proc. wszystkich rejestracji. Ten trend zaczyna się jednak odwracać – w tym roku największy wzrost sprzedaży zarejestrowano wśród SUV-ów z segmentu B.
Samochody elektryczne są w Polsce rejestrowane przede wszystkim przez firmy. Obecnie udział przedsiębiorców w rynku pojazdów BEV wynosi ok. 82 proc. Nieznaczny spadek w porównaniu do ubiegłego roku wynika – jak wskazali autorzy raportu – z dopłat przewidzianych w programie „NaszEauto”, które przysługują tylko nabywcom indywidualnym.
– Największa flota elektryków jeździ w Warszawie – w stolicy zarejestrowano 23 proc. wszystkich samochodów całkowicie elektrycznych w Polsce. Łączny udział miast liczących od 300 tys. do 1 mln mieszkańców (Bydgoszcz, Lublin, Szczecin, Gdańsk, Poznań, Łódź, Wrocław, Kraków) wynosi zaś 26 proc. Biorąc pod uwagę województwa, zdecydowanie liderem jest mazowieckie, gdzie zarejestrowano prawie 33 tys. takich samochodów. To więcej niż we wszystkich trzech kolejnych województwach w zestawieniu: wielopolskim, śląskim oraz małopolskim – poinformował Albert Kania.
Źródło: PAP

