Wrocławskie Zakłady Elektroniczne ELWRO produkowały komputery Odra, kalkulatory i urządzenia dla przemysłu. W 1980 roku zatrudniały ponad 5800 osób, a ich konstrukcje trafiały do polskich przedsiębiorstw, instytucji naukowych i odbiorców zagranicznych. W 1993 roku 80 procent akcji zakładu kupił Siemens. Wkrótce zakończono produkcję komputerów, ograniczono zatrudnienie i rozpoczęto likwidację znacznej części fabrycznej infrastruktury. W 2000 roku przedsiębiorstwo przejął amerykański Telect, a w 2009 roku zamknięto zakład. Zostały działające niegdyś maszyny, dokumentacja, archiwalne fotografie i wspomnienia ludzi, którzy tworzyli polską informatykę. Żeby zrozumieć, dlaczego tak duże przedsiębiorstwo zniknęło, trzeba przyjrzeć się nie tylko prywatyzacji, lecz także technologiom, które rozwijało, zmianom na światowym rynku komputerowym i decyzjom podejmowanym w kolejnych latach.
Wrocławskie Zakłady Elektroniczne ELWRO utworzono na początku 1959 roku. Nazwa przedsiębiorstwa łączyła słowa „elektronika” i „Wrocław”. Zakład otrzymał do zagospodarowania zabudowania dawnej cukrowni przy ulicy Obornickiej. Równolegle powstawał kompleks biurowy i hale produkcyjne przy ulicy Ostrowskiego. Początkowo przedsiębiorstwo zajmowało się między innymi produkcją przełączników kanałów dla Warszawskich Zakładów Telewizyjnych oraz przyrządów pomiarowych. Jednocześnie zaczęto tworzyć zaplecze do projektowania maszyn cyfrowych, które wówczas nazywano maszynami matematycznymi.
Wybór takiego kierunku działalności nie był przypadkowy. Rozwój elektroniki stawał się jednym z warunków modernizacji gospodarki. Komputery umożliwiały wykonywanie obliczeń, które wcześniej wymagały ogromnego nakładu pracy, a wraz z rozwojem ich zastosowań rosło zapotrzebowanie na urządzenia do przetwarzania danych. W Polsce brakowało jednak własnego, rozwiniętego przemysłu komputerowego. Budowanie go oznaczało konieczność kształcenia specjalistów, tworzenia konstrukcji, uruchamiania produkcji podzespołów i opracowywania metod testowania coraz bardziej złożonych urządzeń.
W ELWRO powołano Pracownię Matematyczną, która współpracowała z Zakładem Aparatów Matematycznych Polskiej Akademii Nauk oraz Instytutem Badań Jądrowych. Instytucje te prowadziły prace nad maszynami cyfrowymi, a współpraca z nimi pozwalała rozwijać kompetencje niezbędne do budowy komputerów. Pierwsze lata nie przyniosły od razu produktu, który można byłoby wytwarzać bez większych problemów. Na przełomie 1960 i 1961 roku powstały konstrukcje Odra 1001 i Odra 1002. Obie miały ograniczenia techniczne i często ulegały awariom, dlatego nie weszły do produkcji seryjnej.
Niepowodzenia pierwszych modeli nie zakończyły prac. W nowej dziedzinie przemysłu stworzenie prototypu było zaledwie początkiem. Maszyna musiała nie tylko wykonywać obliczenia, lecz także działać stabilnie, nadawać się do powtarzalnej produkcji i umożliwiać naprawy. Konstruktorzy musieli rozwiązywać problemy związane z niezawodnością podzespołów, temperaturą, zasilaniem, pamięcią oraz współpracą poszczególnych części systemu. Każda kolejna konstrukcja dostarczała doświadczeń, które można było wykorzystać w następnych projektach.
W miarę rozwoju przedsiębiorstwa rosło też jego zaplecze mechaniczne i elektroniczne. Produkcja komputerów wymagała znacznie więcej niż montażu gotowych elementów. Potrzebne były obudowy, podzespoły, urządzenia wejścia i wyjścia, wyposażenie pomiarowe oraz stanowiska umożliwiające kontrolę jakości. Własne wydziały produkcyjne dawały większą kontrolę nad procesem wytwarzania, ale oznaczały również wysokie koszty utrzymania infrastruktury i konieczność ciągłego jej unowocześniania.
ELWRO rozwijało się zatem jako duże przedsiębiorstwo elektroniczne, w którym projektowanie i produkcja były ze sobą powiązane. Taki model miał znaczenie w warunkach ograniczonego dostępu do nowoczesnych urządzeń i komponentów. Pozwalał gromadzić doświadczenie w wielu etapach tworzenia produktu, ale z czasem mógł utrudniać szybkie dostosowywanie się do zmian, jeżeli poszczególne części zakładu wymagały kosztownej modernizacji.
Odra 1304 otworzyła drogę do produkcji seryjnej
Istotny postęp przyniosła współpraca z brytyjską firmą ICL. Dzięki zdobytemu doświadczeniu w ELWRO opracowano nową generację komputerów, w tym Odrę 1304. Prototyp skonstruowano na przełomie 1968 i 1969 roku, a na początku lat siedemdziesiątych maszyna weszła do produkcji seryjnej. Komputery tej rodziny znajdowały zastosowanie w energetyce, górnictwie, kolejnictwie, bankowości i instytucjach statystycznych. Trafiały również za granicę, między innymi do Związku Radzieckiego, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Wietnamu i na Węgry. Do obsługi urządzeń powołano zagraniczne placówki serwisowe.
Współpraca z ICL pokazuje, że rozwój polskich komputerów nie polegał na całkowitym odcięciu się od zagranicznej technologii. W praktyce przemysł komputerowy wymagał korzystania z doświadczeń innych producentów, dostępu do dokumentacji i dostosowywania rozwiązań do potrzeb użytkowników. Partnerstwo mogło przyspieszyć rozwój konstrukcji i zwiększyć ich użyteczność. Równocześnie stawiało pytanie o zakres własnych kompetencji: które elementy rozwijano w kraju, które opierały się na rozwiązaniach partnera i jaką część systemu można było samodzielnie modernizować.
W kolejnych latach rozwijano serię Odra 1300, obejmującą między innymi modele 1305 i 1325. Wykorzystywały one nowocześniejsze rozwiązania, w tym układy scalone. Komputery te nie przypominały dzisiejszych urządzeń osobistych. Były częścią większych instalacji, wymagały specjalistycznej obsługi i służyły do przetwarzania danych w instytucjach, dla których ciągłość działania systemu miała duże znaczenie. Ich użytkownicy potrzebowali nie tylko samej maszyny, ale także oprogramowania, urządzeń peryferyjnych, serwisu i ludzi potrafiących utrzymywać cały system.
To rozróżnienie jest istotne dla oceny konkurencyjności ELWRO. W przypadku dużych komputerów nie wystarczało zaprojektowanie procesora czy jednostki centralnej. Producent musiał dostarczyć rozwiązanie, które można było wdrożyć w konkretnym przedsiębiorstwie, połączyć z jego procedurami i utrzymywać przez kolejne lata. Znaczenie miała zgodność z oprogramowaniem, dostępność części zamiennych, czas reakcji serwisu i możliwość rozbudowy systemu. ELWRO posiadało doświadczenie w tych obszarach, ale jego dalsze wykorzystanie zależało od zdolności do finansowania kolejnych generacji produktów.
Kalkulatory i produkcja na licencji japońskiej
Komputery nie były jedyną specjalnością zakładów. W 1971 roku ELWRO podpisało umowę z japońską firmą Busicom dotyczącą technologii produkcji kalkulatorów. We Wrocławiu uruchomiono wytwarzanie kalkulatorów Elwro 105-LN, przy czym zakład produkował wszystkie ich podzespoły. Rozszerzenie asortymentu pozwalało wykorzystać istniejące kompetencje elektroniczne i mechaniczne w urządzeniach o innym przeznaczeniu niż duże systemy komputerowe.
Kalkulatory stanowiły odmienny segment rynku. Nie wymagały infrastruktury takiej jak duże komputery, ale ich produkcja także zależała od sprawności technologicznej, jakości podzespołów i kosztów. Wraz z upowszechnianiem się elektroniki użytkowej konkurencja w tym obszarze mogła szybko rosnąć. Umowa licencyjna dawała dostęp do określonej technologii, lecz długofalowa pozycja producenta zależała od tego, czy potrafił aktualizować ofertę i dostosowywać ją do zmieniających się potrzeb odbiorców.
Przykład kalkulatorów ma znaczenie także z innego powodu. Pokazuje, że ELWRO nie było przedsiębiorstwem uzależnionym wyłącznie od jednego modelu komputera. Zakład podejmował się produkcji różnych urządzeń i korzystał z partnerstw technologicznych. Z tego nie wynika jednak automatycznie, że mógł łatwo przejść do dowolnej dziedziny elektroniki. Każdy nowy segment wymagał własnej wiedzy, odpowiedniego wyposażenia, dostawców i klientów. Dywersyfikacja mogła ograniczać ryzyko, ale mogła również rozpraszać środki, jeżeli firma nie miała kapitału wystarczającego do rozwijania wszystkich linii produktowych.
Pięć tysięcy osiemset pracowników i rosnąca skala przedsiębiorstwa
Rozwój produkcji szybko zmieniał wielkość ELWRO. Na początku lat siedemdziesiątych zakład zatrudniał około 2500 osób, w 1975 roku już ponad 4300, a w 1978 roku około 5900. W 1980 roku liczba pracowników wynosiła 5832. Był to jeden z największych zakładów przemysłowych Wrocławia, zatrudniający nie tylko robotników produkcyjnych, lecz także konstruktorów, inżynierów, technologów, pracowników kontroli jakości i specjalistów odpowiedzialnych za wdrażanie urządzeń u odbiorców.
Tak duże zatrudnienie świadczyło o przemysłowej skali działalności, ale oznaczało również określony model funkcjonowania firmy. ELWRO potrzebowało stałego dopływu zamówień, materiałów i części, a także odpowiednio dużych środków na utrzymanie budynków, urządzeń oraz całej organizacji. W gospodarce planowanej wielkość przedsiębiorstwa i jego zdolności produkcyjne miały znaczenie inne niż w systemie, w którym firmy muszą samodzielnie zdobywać klientów i finansować rozwój. Zamówienia instytucjonalne oraz potrzeby państwowych przedsiębiorstw tworzyły rynek, ale nie zawsze wymuszały taką presję kosztową i tempo zmian, jakie później przyniosła konkurencja międzynarodowa.
ELWRO było ponadto częścią szerszego układu przemysłowego. W 1976 roku połączono je z ELMAT-em, tworząc Centrum Komputerowych Systemów Automatyki i Pomiarów MERA-ELWRO. Zmiany organizacyjne odzwierciedlały próbę skupienia kompetencji związanych z komputerami, automatyką i pomiarami. Taka integracja mogła ułatwiać współpracę między zespołami i wykorzystywanie wspólnego zaplecza. Jednocześnie oznaczała, że analiza późniejszych losów zakładu wymaga uwzględnienia zmian jego struktury, a nie tylko historii samej produkcji Odry.
Przedsiębiorstwo nie funkcjonowało w próżni. Wrocław był ośrodkiem akademickim i przemysłowym, a zakład dawał zatrudnienie osobom z wykształceniem technicznym oraz tworzył zapotrzebowanie na specjalistyczne usługi. Wokół dużego producenta rozwijają się relacje z dostawcami, serwisem i instytucjami szkolącymi przyszłych pracowników. Utrata takiego zakładu oznacza więc zmianę nie tylko dla bezpośrednio zatrudnionych, lecz także dla otoczenia gospodarczego.
Skala zatrudnienia nie powinna jednak przesłaniać zmian, które nastąpiły jeszcze przed sprzedażą firmy. W 1989 roku ELWRO zatrudniało 4459 osób, a w 1991 roku, po odłączeniu zakładów automatyki we Wrocławiu i elektroautomatyki w Górze, liczba pracowników wynosiła 2133. W 1993 roku, w którym większościowy pakiet akcji kupił Siemens, w przedsiębiorstwie pozostały 1052 osoby. To oznacza, że zasadnicze ograniczenie zatrudnienia rozpoczęło się przed przejęciem przez niemiecki koncern.
Te liczby mają zasadnicze znaczenie dla oceny prywatyzacji. Nie pozwalają przypisać całego spadku zatrudnienia Siemensowi, ponieważ redukcje i zmiany organizacyjne rozpoczęły się wcześniej. Nie oznaczają też, że późniejsze decyzje nowego właściciela nie miały istotnego wpływu na losy zakładu. Pokazują natomiast, że ELWRO wchodziło w proces prywatyzacji już po głębokim ograniczeniu swojej pierwotnej skali. W 1993 roku przedsiębiorstwo nie było już tym samym organizmem przemysłowym, którym było dekadę wcześniej.
Kryzys dawnego modelu i przerwane kontakty zagraniczne
Lata osiemdziesiąte przyniosły polskiemu przemysłowi problemy wykraczające poza sytuację pojedynczych zakładów. Stan wojenny, ograniczenia gospodarcze, zerwane lub utrudnione kontakty międzynarodowe oraz niedobory materiałów wpływały na możliwości planowania produkcji. W przypadku ELWRO konsekwencje miały szczególne znaczenie, ponieważ przemysł komputerowy wymagał dostępu do podzespołów i wiedzy rozwijanej również poza granicami kraju.
Według historii przedsiębiorstwa militaryzacja zakładu po wprowadzeniu stanu wojennego wiązała się z zerwaniem kontraktów międzynarodowych. W 1987 roku część zagranicznych punktów obsługi technicznej zlikwidowano, a w ich miejsce utworzono delegatury Biura Handlu Zagranicznego przy biurach radców handlowych polskich ambasad w Sofii i Berlinie. Zmiany te pokazują, że międzynarodowa obecność ELWRO nie była jedynie kwestią eksportu gotowych komputerów. Obejmowała także serwis i utrzymywanie kontaktów z użytkownikami, którzy potrzebowali pomocy technicznej.
W branży komputerowej relacje z klientami mają długotrwałe konsekwencje. Przedsiębiorstwo kupujące duży system informatyczny musi uwzględnić koszt instalacji, szkolenia personelu, utrzymania oprogramowania i ewentualnej rozbudowy. Jeżeli producent traci możliwość regularnego dostarczania urządzeń lub zapewniania serwisu, klienci mogą zacząć szukać alternatyw. Odzyskanie ich zaufania po kilku latach przerwy jest trudniejsze niż zdobycie pojedynczego zamówienia.
Utrzymanie zagranicznej sprzedaży wymagało również stabilnych dostaw i zdolności do konkurowania z producentami dysponującymi większymi zasobami. W warunkach gospodarki niedoborów samo posiadanie konstrukcji odpowiadającej potrzebom odbiorcy nie gwarantowało możliwości dostarczenia odpowiedniej liczby urządzeń. Wraz z otwieraniem się polskiej gospodarki ograniczenia te zaczęły mieć inne znaczenie. Odbiorcy mogli porównywać produkty pochodzące z różnych krajów, a krajowe przedsiębiorstwa musiały konkurować nie tylko jakością, lecz także ceną, warunkami finansowania i dostępnością wsparcia.
To istotny element historii ELWRO, ponieważ przemiany po 1989 roku nie rozpoczęły się na pustym polu. Firma miała za sobą doświadczenia współpracy międzynarodowej, ale również okres, w którym kontakty handlowe i serwisowe były ograniczane przez sytuację polityczną. Nowe warunki dawały szansę na pozyskanie partnerów i technologii, lecz równocześnie wystawiały przedsiębiorstwo na konkurencję, której skali wcześniej nie doświadczało w takim wymiarze.
Co właściwie kupił Siemens?
Umowę sprzedaży 80 procent akcji ELWRO zawarto 23 września 1993 roku. Pozostałe 20 procent należało początkowo do Skarbu Państwa. Dokumentacja historyczna zakładu wskazuje, że pod koniec tego samego roku podjęto decyzje dotyczące rozbiórki części obiektów. W 1994 roku udział Siemensa wzrósł do 99,2 procent, a zatrudnienie spadło do 394 osób. W 1996 roku w firmie pracowały 194 osoby.
Skala tej zmiany była ogromna. Między 1993 a 1994 rokiem liczba zatrudnionych zmniejszyła się o ponad połowę. Nie można jednak utożsamiać tego procesu wyłącznie z likwidacją produkcji komputerów, ponieważ zakład przechodził również przekształcenia organizacyjne i ograniczał inne obszary działalności. Aby dokładnie odtworzyć przebieg restrukturyzacji, należałoby przeanalizować dokumenty spółki i ustalić, jakie działy zamykano, jakie zadania przejmowały inne podmioty oraz które aktywa pozostały w przedsiębiorstwie.
Istotny jest również kontekst transakcji. Siemens uczestniczył w przekształceniach polskiego rynku telekomunikacyjnego, a przejęcie ELWRO wiązało się z zakupem warszawskich Zakładów Wytwórczych Urządzeń Telefonicznych. Według historycznego opracowania poświęconego ostatniemu etapowi działalności wrocławskiej fabryki przejęcie całego przedsiębiorstwa było związane z uzyskaniem przez Siemensa możliwości działania na polskim rynku central telefonicznych. Autor tego opracowania, były pracownik ELWRO Adam Urbanek, opisywał komputerową część zakładu jako działalność, którą nowy właściciel uznał za niepasującą do swojej strategii. Jest to ocena autora, a nie samodzielny dowód na wszystkie motywy decyzji koncernu.
Rozróżnienie to ma znaczenie. Siemens był międzynarodowym koncernem, który podejmował decyzje zgodnie z własnymi celami biznesowymi. Nie musiał traktować utrzymania polskiej produkcji komputerów jako celu samego w sobie. Z punktu widzenia pracowników, konstruktorów i polskiej gospodarki interes w zachowaniu kompetencji mógł być jednak inny niż interes nowego właściciela. Prywatyzacja nie gwarantowała więc, że przejęty zakład będzie rozwijany we wszystkich dotychczasowych dziedzinach.
Jednocześnie nie można bez dokumentów transakcyjnych przesądzić, jakie dokładnie zobowiązania inwestycyjne przyjął Siemens, jakie warianty restrukturyzacji rozważano i czy utrzymanie produkcji komputerów było przedmiotem poważnych negocjacji. Sam fakt zakupu akcji nie oznacza, że nabywca zobowiązał się do finansowania każdego działu przedsiębiorstwa. Z drugiej strony, jeśli proces prywatyzacji miał uwzględniać zachowanie strategicznych kompetencji technologicznych, należałoby sprawdzić, czy ten cel znalazł odzwierciedlenie w warunkach sprzedaży i nadzorze nad ich realizacją.
Ważne jest także pytanie, kto odpowiadał za ocenę alternatywnych scenariuszy. Sprzedającym był Skarb Państwa, a więc strona dysponująca możliwością ustalania warunków transakcji. W ocenie procesu należałoby uwzględnić nie tylko decyzje Siemensa po przejęciu przedsiębiorstwa, lecz również to, jakie cele postawił sobie właściciel publiczny przed sprzedażą. Czy priorytetem było uzyskanie wpływów z prywatyzacji, zapewnienie dalszej działalności produkcyjnej, utrzymanie miejsc pracy, czy może pozyskanie inwestora dla całego kompleksu? Bez odpowiedzi na te pytania trudno ocenić, czy los komputerowej części ELWRO był skutkiem świadomie przyjętej strategii, czy też konsekwencją braku planu dla tej części przedsiębiorstwa.
Dlaczego produkcja Odry nie mogła po prostu trwać dalej?
Odra miała rzeczywistą historię zastosowań i odbiorców. Nie była wyłącznie eksperymentalnym projektem, który nigdy nie wyszedł poza laboratorium. Jej kolejne wersje wykorzystywano w instytucjach i przedsiębiorstwach, a wybrane modele eksportowano do innych krajów. Nie oznacza to jednak, że kontynuowanie produkcji po 1993 roku byłoby prostą decyzją.
Największym wyzwaniem była zmiana technologiczna. Komputery rozwijały się w kierunku coraz większej wydajności, mniejszych rozmiarów i niższych kosztów jednostkowych. Postęp mikroprocesorów i układów scalonych zmieniał konstrukcję urządzeń, a rozwój komputerów osobistych i stacji roboczych wpływał na sposób organizowania pracy z danymi. Producenci musieli podejmować decyzje o kolejnych generacjach produktów, zanim poprzednie przestały przynosić przychody. Opóźnienie jednej generacji mogło utrudnić zdobycie klientów, a utrata rynku ograniczała środki na następny projekt.
Duże systemy komputerowe miały ponadto własną ekonomię. Wymagały zespołów projektowych, infrastruktury produkcyjnej, oprogramowania i wsparcia serwisowego. Producent musiał utrzymywać odpowiednie kompetencje przez lata, nawet gdy liczba zamówień w danym okresie była niewielka. Przy mniejszej skali sprzedaży koszt rozwoju nowej konstrukcji rozkładał się na mniejszą liczbę urządzeń. Firma dysponująca dużym rynkiem i znacznym kapitałem mogła łatwiej finansować kolejne generacje sprzętu niż przedsiębiorstwo działające przede wszystkim na rynku krajowym.
ELWRO musiało więc odpowiedzieć na pytanie, czy rozwijać kolejne komputery własnej konstrukcji, czy szukać partnera, który dostarczyłby technologię i pomógł w sprzedaży. Trzecią możliwością była specjalizacja w urządzeniach przemysłowych i systemach automatyki, a czwartą wykorzystanie części infrastruktury do produkcji na zamówienie innych firm. Każdy wariant wymagał innego wyposażenia, kompetencji i nakładów.
Nie ma podstaw, by twierdzić, że produkcja komputerów Odra mogła być kontynuowana bez znaczących inwestycji. Nie ma też podstaw, by z góry uznać, że każda forma działalności komputerowej musiała zostać zamknięta. Odpowiedź zależy od tego, jakie produkty ELWRO mogło opracować, ilu odbiorców mogło pozyskać, jakie koszty poniosłoby przy modernizacji i czy istniał partner gotowy sfinansować rozwój. Bez danych finansowych i technicznych nie da się wiarygodnie określić, czy taki plan miałby szanse powodzenia.
Możliwy do rozważenia był również model, w którym firma rezygnowałaby z produkcji całych komputerów, ale zachowała część kompetencji projektowych i zespołów inżynierskich. Mogłyby one pracować nad urządzeniami sterującymi, elektroniką przemysłową albo systemami przeznaczonymi dla określonych branż. Taki kierunek nie zapewniałby zachowania dawnej skali zatrudnienia. Mógłby jednak pozwolić wykorzystać część wiedzy, którą rozwijano w zakładzie przez kilkadziesiąt lat. To hipoteza wymagająca porównania z rzeczywistymi możliwościami technicznymi i rynkowymi firmy na początku lat dziewięćdziesiątych.
Od komputerów do urządzeń telekomunikacyjnych
Po przejęciu przez Siemensa działalność ELWRO coraz bardziej odbiegała od dawnego profilu. Przedsiębiorstwo stopniowo traciło znaczenie jako producent komputerów, a jego dalsze funkcjonowanie wiązało się z innymi rodzajami produkcji. W 2000 roku Siemens sprzedał 99,2 procent akcji amerykańskiej firmie Telect. Ówczesne doniesienia prasowe wskazywały, że Telect był już klientem ELWRO i kupował urządzenia wykorzystywane przy budowie sieci telefonicznych.
Ta informacja pokazuje, że przed ostatecznym zamknięciem zakład nie był wyłącznie pustym kompleksem po dawnej produkcji komputerów. Istniała działalność związana z urządzeniami telekomunikacyjnymi i klient, który kupował wyroby firmy. Nie wystarcza to jednak, by określić rentowność tej działalności ani perspektywy jej dalszego rozwoju. Potrzebne byłyby dane o przychodach, kosztach, wielkości zamówień i planach nowego właściciela.
Przejęcie przez Telect nie doprowadziło do odbudowy dawnego przedsiębiorstwa komputerowego. W 2000 roku w zakładzie pozostawało 173 pracowników, czyli niewielka część załogi zatrudnianej dwie dekady wcześniej. Sama nazwa spółki została wykreślona z rejestru sądowego w maju 2000 roku. Nie oznaczało to jednak natychmiastowego zniknięcia całej działalności produkcyjnej na terenie fabryki. Przez następne lata funkcjonowały tam jeszcze procesy związane z działalnością przemysłową, aż do decyzji o całkowitym zamknięciu zakładu.
W tym okresie zmieniło się również znaczenie nieruchomości. Kompleks przemysłowy położony w obrębie dużego miasta mógł przedstawiać wartość niezależną od tego, co wcześniej wytwarzano w halach. Utrzymywanie rozległych obiektów generowało koszty, a ich adaptacja do nowych zastosowań wymagała inwestycji. Dla właściciela mogło być korzystniejsze ograniczenie działalności i sprzedaż wyposażenia niż odbudowywanie produkcji, która nie należała już do jego podstawowej specjalizacji.
Nie da się jednak na podstawie samego przebiegu zmian właścicielskich stwierdzić, że likwidacja infrastruktury była wyłącznie skutkiem rachunku ekonomicznego. Żeby ocenić decyzje o wyburzeniach, trzeba znać stan techniczny budynków, koszty ich utrzymania, możliwość adaptacji i wartość alternatywnych sposobów zagospodarowania terenu. Ważne byłoby także ustalenie, czy analizowano sprzedaż poszczególnych części zakładu inwestorom zainteresowanym działalnością produkcyjną.
Wyburzone hale i sprzedane wyposażenie
Likwidacja ELWRO była procesem rozłożonym na lata. Część budynków zaczęto rozbierać już po przejęciu przedsiębiorstwa przez Siemensa. Dokumentacja dotycząca historii zakładu wskazuje, że pod koniec 1993 roku podjęto uchwałę o rozbiórce obiektów i uporządkowaniu terenu, a w kolejnych etapach przewidziano również rozbiórkę budynków galwanizerni i lakierni.
Według Adama Urbanka w 2004 roku Telect zdecydował o wyburzeniu kolejnego wielokondygnacyjnego budynku produkcyjnego wraz z obiektami pomocniczymi. Autor opisywał ten proces jako usunięcie znacznej części infrastruktury dawnej fabryki komputerów. W lutym 2009 roku wygaszono ostatnie stanowiska produkcyjne, a wyposażenie, maszyny i zapasy magazynowe przeznaczono do sprzedaży na licytacji. W tym samym roku zakończyła się działalność zakładu.
Wyburzenie hali nie jest równoznaczne z utratą technologii, podobnie jak zachowanie budynku nie gwarantuje możliwości wznowienia produkcji. Fabryka to przede wszystkim zorganizowany proces. Potrzebne są urządzenia, dokumentacja techniczna, narzędzia, wykwalifikowani pracownicy, dostawcy i odbiorcy. Jeśli te elementy zostaną rozproszone, odtworzenie działalności może być znacznie trudniejsze niż samo znalezienie odpowiedniego budynku.
W przypadku ELWRO osobnym zagadnieniem jest zachowanie dokumentacji. Archiwum Państwowe we Wrocławiu dysponuje materiałami dotyczącymi przedsiębiorstwa, w tym dokumentacją wyrobów, katalogami, folderami i dokumentami technicznymi poszczególnych modeli Odry. W archiwum zachowały się między innymi materiały związane z Odrą 1001, 1003, 1013, 1204 i 1304. Są to źródła pozwalające badać konstrukcje i działalność zakładu nawet po zniknięciu większości jego infrastruktury.
Z punktu widzenia historii techniki takie materiały mają dużą wartość. Pozwalają prześledzić ewolucję konstrukcji, zmiany organizacyjne i skalę produkcji. Nie zastąpią jednak całego doświadczenia zakładowego. Dokumentacja może opisywać sposób montażu lub parametry urządzenia, ale nie zawsze zawiera pełną wiedzę o problemach rozwiązywanych przez pracowników podczas produkcji i serwisowania. Część tej wiedzy miała charakter praktyczny i była przekazywana w pracy, a nie zapisywana w instrukcjach.
Likwidacja zakładu oznaczała więc rozproszenie wielu elementów dawnego systemu. Część wyposażenia mogła zostać wykorzystana przez innych producentów, część sprzedana, a część utraciła przydatność wraz ze zmianami technologicznymi. Bez pełnej dokumentacji licytacji i ewidencji wyposażenia nie sposób określić, ile urządzeń znalazło dalsze zastosowanie i które z nich miały szczególną wartość dla polskiego przemysłu elektronicznego.
Co naprawdę można zarzucić procesowi prywatyzacji?
Spór o ELWRO często sprowadza się do dwóch skrajnych interpretacji. Według pierwszej zakład nie miał szans na przetrwanie, ponieważ światowy przemysł komputerowy rozwijał się zbyt szybko, a polskie przedsiębiorstwo nie dysponowało środkami potrzebnymi do konkurowania z międzynarodowymi producentami. Według drugiej likwidacja była przede wszystkim skutkiem decyzji właściciela, który nie chciał rozwijać odziedziczonej produkcji i stopniowo usuwał jej zaplecze.
Każda z tych interpretacji opisuje część problemu, ale żadna nie wystarcza bez szczegółowych danych. Zmiana technologiczna rzeczywiście tworzyła poważne bariery. Jednocześnie wybór strategii właścicielskiej wpływał na to, czy określona działalność otrzyma finansowanie, czy zostanie sprzedana innemu podmiotowi, czy też będzie wygaszana. Warunki rynkowe ograniczają dostępne możliwości, lecz nie określają automatycznie jednej decyzji dla każdego przedsiębiorstwa.
Ocena prywatyzacji powinna zacząć się od dokumentów transakcyjnych i finansowych. Potrzebne są sprawozdania ELWRO z okresu poprzedzającego sprzedaż, informacje o zadłużeniu, zamówieniach i kosztach produkcji, a także plany inwestycyjne przygotowane przez kierownictwo i potencjalnych nabywców. Warto ustalić, czy istniały propozycje przejęcia komputerowej części zakładu przez innego inwestora oraz jakie warunki musiałby spełnić podmiot zainteresowany kontynuacją produkcji.
Istotne byłoby również porównanie kosztów poszczególnych wariantów. Utrzymanie całej fabryki przy dawnym zatrudnieniu mogło być nieopłacalne, ale nie przesądza to o ekonomicznej zasadności likwidacji wszystkich obszarów działalności. Mniejszy zakład, skoncentrowany na wybranych urządzeniach przemysłowych lub usługach technicznych, wymagałby innego poziomu finansowania. Jego szanse zależałyby od portfela zamówień, kompetencji pracowników i zdolności do znalezienia niszy rynkowej.
Nie można też zakładać, że każdy potencjalny inwestor byłby zainteresowany ratowaniem produkcji komputerów. Przedsiębiorstwo kupujące zakład może kierować się dostępem do klientów, technologią, nieruchomościami, personelem lub możliwością włączenia wybranych części działalności do własnej sieci produkcyjnej. Dlatego znaczenie ma nie tylko cena transakcji, ale także warunki, na jakich dochodziło do sprzedaży, oraz to, czy sprzedający próbował zabezpieczyć dalsze wykorzystanie najważniejszych zasobów.
W przypadku ELWRO trzeba uwzględnić również ograniczenia czasowe. W latach dziewięćdziesiątych sytuacja gospodarcza Polski zmieniała się szybko, a przedsiębiorstwa musiały podejmować decyzje w warunkach niepewności. Nie każda restrukturyzacja mogła zakończyć się powodzeniem, a publiczne finansowanie dalszego rozwoju nie gwarantowałoby sukcesu. Ocena powinna więc uwzględniać realne koszty i ryzyko, zamiast zakładać, że zachowanie zakładu było możliwe za wszelką cenę.
Pracownicy i utrata kompetencji
Wraz z ograniczaniem działalności ELWRO malało zatrudnienie. Z ponad 5800 osób w 1980 roku liczba pracowników spadła do 1052 w 1993 roku, następnie do 394 rok później, a w 1996 roku wynosiła 194. W 2000 roku w przedsiębiorstwie pozostawały 173 osoby. Dane te pokazują skalę przemian, ale nie opisują wszystkich ich konsekwencji.
Zamknięcie dużego zakładu wpływa na ludzi w różny sposób. Część pracowników może znaleźć zatrudnienie w innych firmach, część przechodzi na emeryturę, a inni muszą zmienić zawód. W przypadku specjalistów o wąskich kwalifikacjach problemem jest to, że ich doświadczenie nie zawsze daje się łatwo wykorzystać w innej branży. Inżynier znający architekturę konkretnego komputera ma umiejętności techniczne, ale wartość części jego wiedzy zależy od tego, czy istnieje przedsiębiorstwo, które nadal rozwija podobne urządzenia.
Nie należy przy tym zakładać, że wszyscy byli pracownicy ELWRO pozostali poza branżą elektroniczną. Część mogła znaleźć zatrudnienie w innych przedsiębiorstwach, prowadzić własną działalność lub wykorzystać doświadczenie w nowych obszarach technologii. Żeby określić rzeczywiste skutki likwidacji dla rynku pracy, potrzebne byłyby dane o dalszych losach pracowników, ich kwalifikacjach i kolejnych miejscach zatrudnienia. Sama liczba zwolnionych nie daje pełnego obrazu ich sytuacji.
Z perspektywy przemysłowej znaczenie ma jednak to, czy wiedza zespołów została zachowana w zorganizowanej formie. Poszczególni specjaliści mogą przenieść się do innych firm, ale rozproszenie całego zespołu utrudnia kontynuowanie projektów wymagających współpracy wielu dziedzin. Projektowanie komputera, produkcja jego podzespołów, uruchamianie urządzeń i utrzymanie systemów wymagały współdziałania konstruktorów, technologów, programistów i serwisantów. Nie da się zastąpić takiej struktury samym przejęciem dokumentacji.
Wartość kompetencji ELWRO należy więc rozpatrywać oddzielnie od wartości majątku. Budynki można sprzedać, maszyny przenieść, a produkty wycofać z rynku. Doświadczenie pracowników jest trudniejsze do wycenienia i nie zawsze można je zachować w dokumentach. Jeśli zespół przestaje istnieć, jego odtworzenie wymaga zatrudnienia specjalistów, zapewnienia im warunków pracy i ponownego zbudowania współpracy między różnymi dziedzinami.
Dokumenty, które pozwalają odtworzyć historię
Dzieje ELWRO nie są skazane wyłącznie na wspomnienia byłych pracowników. W 2017 roku Archiwum Państwowe we Wrocławiu opublikowało monografię „Polskie komputery rodziły się w Elwro we Wrocławiu. Rola Wrocławskich Zakładów Elektronicznych Elwro w rozwoju informatyki w Polsce”. Książkę przygotowali Barbara Maćkowiak, Andrzej Myszkier i Bogdan Safader, byli pracownicy zakładu. Publikacja opiera się na dokumentach archiwalnych oraz zbiorach prywatnych i obejmuje historię przedsiębiorstwa w latach 1959 do 2000.
W materiałach archiwalnych można znaleźć informacje o kolejnych konstrukcjach, katalogi wyrobów, dokumentację techniczną i dane dotyczące zatrudnienia. Pozwalają one zestawić wspomnienia z dokumentami i sprawdzić, jak zmieniała się skala działalności. Szczególnie ważne są liczby dotyczące zatrudnienia, ponieważ pokazują, że kurczenie się przedsiębiorstwa zaczęło się przed przejęciem przez Siemensa i postępowało w kilku etapach.
Do dokładnej oceny prywatyzacji potrzebne są jednak także dokumenty dotyczące samej transakcji, planów restrukturyzacyjnych i decyzji o likwidacji poszczególnych części zakładu. Warto byłoby przeanalizować protokoły zarządu, sprawozdania finansowe, warunki sprzedaży akcji i dokumenty związane z rozbiórką budynków. Uzupełnieniem powinny być relacje osób odpowiedzialnych za zarządzanie przedsiębiorstwem w latach dziewięćdziesiątych, przedstawicieli inwestora oraz pracowników działów technicznych.
Takie materiały pozwoliłyby rozdzielić fakty od późniejszych interpretacji. Można udokumentować datę sprzedaży akcji, spadek zatrudnienia, zakończenie produkcji i rozbiórkę obiektów. Trudniej ustalić, jakie alternatywy były wówczas realne, jakie prognozy finansowe przedstawiano i dlaczego odrzucono określone rozwiązania. Właśnie te informacje są niezbędne, aby ocenić, czy utrata komputerowej działalności ELWRO była nieuniknionym skutkiem przemian rynkowych, czy też wynikała w znacznym stopniu z przyjętej strategii właścicielskiej.

