Europejska motoryzacja może w najbliższych latach zapłacić wysoką cenę za transformację technologiczną. Nowe badanie wskazuje, że do 2040 roku z europejskiego sektora motoryzacyjnego może zniknąć nawet 726 tysięcy miejsc pracy. Analiza została przygotowana przez Fraunhofer Institute for Industrial Engineering na zlecenie niemieckiego związku pracodawców Gesamtmetall, a jej ustalenia opisał między innymi portal Politico.
Skala potencjalnych zmian jest znacząca. Autorzy badania szacują, że do 2030 roku liczba miejsc pracy w analizowanych obszarach może zmniejszyć się o około 375 tysięcy. Pięć lat później ubytek może sięgnąć już 660 tysięcy, a w 2040 roku nawet 726 tysięcy. To nie oznacza, że wszystkie te stanowiska zostaną automatycznie zlikwidowane, ale jest to prognoza pokazująca skalę ryzyka dla europejskiego przemysłu w przypadku utrzymania obecnego kierunku zmian.
Eksperci ostrzegają jednocześnie, że problemem nie jest wyłącznie odejście od silników spalinowych. W grę wchodzą również konkurencja z Chin, rosnące koszty oraz utrata kontroli nad kluczowymi technologiami. Niemiecka branża motoryzacyjna już ogranicza zatrudnienie. Według danych cytowanych pod koniec sierpnia 2026 roku liczba pracowników niemieckiego przemysłu samochodowego spadła do 691,5 tysiąca, co jest najniższym poziomem od początku porównywalnych statystyk w 2005 roku. W ciągu roku zatrudnienie zmniejszyło się o 42,3 tysiąca osób.
Jednym z głównych czynników wskazywanych przez autorów badania jest transformacja napędów. Produkcja samochodu elektrycznego wymaga innego zestawu komponentów niż pojazdu wyposażonego w silnik spalinowy. W przypadku elektromobilności znaczenie zyskują baterie, elektronika oraz oprogramowanie, podczas gdy część tradycyjnego łańcucha dostaw traci na znaczeniu. Zmiana ta może szczególnie mocno uderzyć w firmy wyspecjalizowane w produkcji elementów układów napędowych samochodów spalinowych.
Problem polega na tym, że nowe miejsca pracy niekoniecznie powstają w tych samych przedsiębiorstwach, regionach czy krajach, w których znikają stare stanowiska. Transformacja może więc oznaczać nie tylko zmianę technologii, ale również głębokie przetasowanie europejskiego rynku pracy. W przeszłości europejski przemysł motoryzacyjny opierał się na silnym powiązaniu między produkcją komponentów a montażem pojazdów w jednym regionie. Elektromobilność rozrywa te powiązania, przesuwając produkcję baterii i elektroniki do Azji.
Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego ostrzegało wcześniej, że do 2035 roku tamtejszy sektor może stracić kolejnych 125 tysięcy miejsc pracy. Organizacja apelowała przy tym o większą neutralność technologiczną unijnych regulacji. Według VDA, sama elektryfikacja nie wystarczy, jeśli Europa nie zapewni konkurencyjnych warunków produkcji, w tym dostępu do taniej energii i surowców. Obecne koszty energii w Niemczech są jednymi z najwyższych w Europie, co dodatkowo pogłębia problem.
Europa może uzależnić się od innych państw
Autorzy badania zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Sama transformacja w kierunku samochodów elektrycznych nie gwarantuje utrzymania europejskiej pozycji w branży. Jeśli Europa nie podejmie odpowiednich działań, może stać się trwale zależna od państw trzecich w zakresie kluczowych technologii. Dotyczy to szczególnie tych elementów przemysłu, które są niezbędne dla przyszłej produkcji samochodów, takich jak ogniwa bateryjne, półprzewodniki czy oprogramowanie do systemów autonomicznych.
To istotne również w kontekście rosnącej konkurencji ze strony Chin. Europejscy producenci muszą jednocześnie inwestować w elektryfikację, rozwój oprogramowania i baterii oraz konkurować cenowo z coraz silniejszymi azjatyckimi przedsiębiorstwami. Chiński przemysł motoryzacyjny, wspierany przez państwo, dynamicznie zwiększa eksport pojazdów elektrycznych do Europy, co dodatkowo osłabia pozycję europejskich marek na własnym rynku.
Debata dotycząca przyszłości europejskiej motoryzacji często koncentruje się na regulacjach dotyczących silników spalinowych. Tymczasem sytuacja jest bardziej złożona. Unia Europejska rozpoczęła już korektę pierwotnego podejścia do celu na 2035 rok. Komisja Europejska zaproponowała złagodzenie wcześniejszych założeń, co ma umożliwić dalszą sprzedaż części samochodów wykorzystujących napędy inne niż w pełni elektryczne. Jednocześnie producenci samochodów mierzą się z problemami, które nie wynikają bezpośrednio z polityki klimatycznej. Wysokie koszty energii i pracy, słabsza konkurencyjność europejskiej produkcji oraz presja ze strony chińskich producentów również wpływają na decyzje dotyczące zatrudnienia.
Czy Europe stać na skuteczną reakcję?
Autorzy badania Fraunhofera wskazują, że Europa nadal może ograniczyć skalę problemu. Warunkiem jest jednak odpowiednio szybka reakcja i inwestowanie w technologie, które pozwolą europejskim firmom zachować konkurencyjność. Chodzi zarówno o rozwój własnej produkcji baterii, jak i o tworzenie ram prawnych sprzyjających innowacjom oraz utrzymaniu miejsc pracy w Europie. Niezbędne jest również wsparcie dla przekwalifikowania pracowników, którzy stracą zatrudnienie w tradycyjnych sektorach motoryzacyjnych.
Część ekspertów wskazuje, że kluczowe znaczenie będzie miało utrzymanie kontroli nad wartością dodaną w łańcuchu dostaw. Jeśli Europa zdoła zachować produkcję kluczowych komponentów na swoim terytorium, spadek zatrudnienia może być mniejszy. W przeciwnym razie ryzyko utraty miejsc pracy jest realne i może dotknąć nie tylko samego sektora motoryzacyjnego, ale także branż powiązanych. Niemcy, jako największy producent samochodów w Europie, są szczególnie narażone na te zmiany. W ciągu ostatniego roku zatrudnienie w niemieckim przemyśle samochodowym spadło o 42,3 tysiąca osób, a tendencja ta może się pogłębiać. Wielu ekspertów podkreśla, że przyszłość europejskiej motoryzacji zależy nie tylko od regulacji, ale również od zdolności do konkurowania z Chinami w zakresie innowacji i kosztów.

