Podczas sesji „Górnictwo przyszłości” na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach eksperci i rządowi ministrowie zgodnie przyznali, że bez surowców nie ma reindustrializacji. Problem w tym, że zlikwidowano biura projektów i kadry specjalistów. Nikt nie ma pomysłu, jak odtworzyć zaplecze techniczne. Debata jest, ale konkretów brak.
- Alicja Krzemień, prezydent EURACOAL i profesor GIG, wprost stwierdziła, że Europa nie może mówić o reindustrializacji bez surowców. Górnictwo trzeba zdefiniować na nowo – jako strategiczną, odpowiedzialną środowiskowo gałąź polityki przemysłowej. Marian Zmarzły, wiceminister energii, przyklasnął tym słowom. Problem w tym, że ani on, ani nikt inny nie przedstawił konkretnych działań.
- Polska nie ma już zaplecza technicznego do projektowania nowych kopalń. Biura projektów i studia ekonomiczne zostały zlikwidowane podczas transformacji. Brakuje geologów, mierniczych, specjalistów od wentylacji, transportu i energetyki górniczej. Bez nich żaden projekt nowej kopalni nie zostanie zatwierdzony. Instytuty naukowe mogą pomóc, ale nie zastąpią praktyków.
- Groźba sprzedaży KGHM za 400 mln dolarów w 1992 roku pokazała, że polskie surowce mogą trafić w obce ręce. Strajk załogi uratował spółkę, która dziś jest warta kilkadziesiąt miliardów. Teraz zagrożenie wisi nad innymi podmiotami. Bez własnych kadr i projektów, zagraniczne koncerny same przejmą inicjatywę – zabiorą zyski, a nam zostawią podatki.
Na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach padały coraz bardziej trzeźwe oceny dotyczące krajowego górnictwa węglowego. Sformułowano je podczas sesji „Górnictwo przyszłości”. W debacie tej podniesiono od dawna formułowane, ale dotąd na szczeblu państwowym niedostrzegane ogólne stwierdzenia, że bez górnictwa trudno będzie utrzymać europejski przemysł.
Zakwestionowano dominujące u nas przeświadczenie, że górnictwo jest branżą przestarzałą i wręcz niemal zbędną. Pogląd ten uznano za całkowicie błędny, gdyż kopalnie są nadal potrzebne, co więcej powinny powstawać nowe. Bez nich bowiem europejskie plany co do niezależności surowcowej to mrzonki. Alicja Krzemień, prezydent Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego EURACOAL i profesor w Głównym Instytucie Górnictwa Państwowym Instytucie Badawczym uzasadniła to stwierdzeniem, że Europa nie może mówić o reindustrializacji bez surowców. A jak my mówimy o surowcach, to mówimy o górnictwie. I powinniśmy natomiast zdefiniować na nowo górnictwo w ramach demokratycznej, wymagającej środowiskowo i strategicznie odpowiedzialnej i świadomej polityki przemysłowej. W tym duchu padło jeszcze wiele innych podobnie brzmiących głosów, wśród których można odnotować wystąpienie Mariana Zmarzłego, wiceministra energii odpowiedzialnego za górnictwo.
Niepokojący lament
To dobrze, że wśród kluczowych ekspertów kraju i rządu następuje zgoda odnośnie potrzeby rozwoju krajowego górnictwa jako całości, a szczególnie jego sektora węglowego. Generalnie był to lament nad sytuacją polskiego sektora surowcowego.
Niepokojący jest ten sam ton debaty przekazywany przez rządowych ministrów, którzy powołani są do zapobiegania tego rodzaju sytuacjom gospodarczym, a nie wspierania krytycznych głosów skierowanych pod ich własnym adresem. Zachodzi zatem obawa, że skądinąd słuszne postulaty, wnioski i zalecenia może w innej tylko wersji powtórzone zostaną na kolejnych tego typu imprezach w skali państwa.
Pesymistyczne wnioski z tego rodzaju debat wynikają z braku jakichkolwiek konkretnych działań zmierzających do ich realizacji. Bez tego samo formułowanie najlepszych nawet rozwiązań i propozycji pozostaje martwe. Bez tego choćby padały najbardziej nawet groźne prognozy, niczego to nie zmieni. Być może, że debaty te do tego właśnie zmierzają, bo w krytycznej sytuacji, która nieuchronnie się zbliża rozwój polskiego górnictwa wobec braku własnych technicznych możliwości może być powierzony zagranicznym koncernom, które nam zostawią podatki, a same zabiorą zyski.
Przykład KGHM
Przykładem już raz zastosowanej tego rodzaju polityki była propozycja sprzedania KGHM na początku transformacji polityczno – gospodarczej kraju w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku. Trzydzieści cztery lata temu, 20 lipca 1992 roku, wybuchł jeden z ważniejszych strajków w KGHM. Załoga sprzeciwiła się planom sprzedaży udziałów spółki amerykańskiej firmie Asacroza 400 mln dolarów. Jest to suma, przynajmniej trzykrotnego obecnie dochodu rocznego KGHM nawet po uwzględnieniu inflacji. Plan ten polegał na tym, że amerykańska firma dostanie na ten cel kredyt z polskich banków i nim zapłaci rządowi RP za tę transakcję. Akcja protestacyjna trwała 32 dni i była pierwszym legalnym strajkiem w kraju.
Powtórna groźba
Nadal istnieje groźba powtórki tej sytuacji , obecnie już w stosunku do innych podmiotów surowcowych kraju. Dlaczego istnieje to zagrożenie dla krajowego sektora surowcowego? Istnieje ono dlatego, że górnictwo polskie nie ma już zaplecza technicznego w postaci biur projektów i studiów ekonomicznych. Instytucje naukowe, mogą być w tym wypadku pomocnicze, ale nie zastąpią one wykwalifikowanych praktyków w projektowaniu nowych kopalń na terenie kraju. I nie chodzi tu tylko o rozwiązania górnicze, ale o dostosowane do jego potrzeb wszelkich innych działów niezbędnych do funkcjonowania kopalń. Są to branże geologiczne, miernicze, wodne, elektryczne i energetyczne, wentylacyjne, transportowe oraz szereg jeszcze innych bez których żaden projekt nie zostanie zatwierdzony do realizacji.
Tych wszystkich specjalności na polskim rynku brakuje, gdyż skutecznie zostały on zlikwidowane w ramach panującej transformacji gospodarczej. Ich odtworzenie jest konieczne, aby przemysł surowcowy pozostał w rękach polskiego kapitału. Niestety, nikt się tym nie zajmuje i jak wynika z przeprowadzonych dotąd debat nawet nie zamierza cokolwiek w tym kierunku uczynić, a bez tego mimo najlepszych chęci, realizacja nowych kopalń jest niemożliwa. Debata na te tematy w żaden sposób nie zstąpi konkretnego działania, którego na razie nie ma i jak na razie nikt nie zamierza go podjąć. Dlatego końcowy wniosek z pozytywnej debaty o górnictwie jest pesymistyczny.
Fot. Magnific

