Spór o saszetki nikotynowe. W Szwecji zgasiły papierosy, ale WHO I Bruksela chcą się ich pozbyć. Ekspert o skutkach ewentualnego zakazu „snusów”

Szwecja jest dziś jedynym krajem UE, który skończył z paleniem. Papierosy pali tu mniej niż 5% społeczeństwa. Dla Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) to sukces – i porażka jednocześnie. Sukces, ponieważ Szwedzi faktycznie wygasili palenie i mają status „kraju wolnego od dymu papierosowego”. Ale porażka, ponieważ dokonali tego metodami, których WHO ani nie zaleca, ani nie pochwala. Szwedzcy palacze zastąpili papierosy snusami i saszetkami z nikotyną – używa ich obecnie ok. 19% Szwedów, najwięcej w UE. WHO chce walczyć z tą formą nikotyny, m.in. wprowadzając zakaz smaków w tych wyrobach. Podobny kierunek zapowiadają Komisja Europejska i Polska. Zdaniem Briana Erkilli, byłego toksykologia amerykańskiej Agencji Żywności i Leków, takie regulacje są ślepą uliczką. 

25 maja szwedzkie Stowarzyszenie na rzecz Edukacji na temat Alkoholu i Papierosów (CAN) poinformowało, że w 2025 r. liczba palaczy w Szwecji spadła poniżej 5 procent. Nie dokonał tego żaden inny kraj w UE. 

Kilka dni wcześniej WHO wezwała do restrykcyjnych regulacji dot. saszetek nikotynowych. Pomysł WHO trafił na podatny grunt w Brukseli: Komisja Europejska rozpoczęła właśnie konsultacje nad rewizją unijnej dyrektywy dot. produktów tytoniowych (ang. Tobacco Products Directive, TPD). Jednym z pomysłów dyrektywy jest zrównanie statusu prawnego saszetek nikotynowych z papierosami.

Nad regulacjami zmierzającymi do faktycznego zakazu saszetek nikotynowych pracuje też Polska. Ministerstwo Zdrowia proponuje m.in. zlikwidowanie wszystkich wariantów smakowych – poza jednym: smakiem tytoniowym. Rzecz w tym, że saszetki nikotynowe nie zawierają tytoniu, a tych o smaku tytoniowym już teraz próżno szukać w sprzedaży.

Brian Erkilla, były toksykolog amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), a obecnie główny specjalista ds. regulacji w szwedzkiej firmie Swedish Match (jeden z największych globalnych producentów saszetek nikotynowych i snusów) ocenia, że takie zakazy mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Rozkwit nielegalnego rynku, powrót palaczy do palenia papierosów czy brak kontroli nad sprzedażą nieletnim – to tylko niektóre z punktowanych przez niego skutków.

Na wywiad z Brianem Erkillą udaliśmy się po konferencji naukowej w Sztokholmie. W rozmowie z Industry Alarm ekspert zwracał nam uwagę, że w raporcie WHO dot. saszetek nikotynowych przemilczano kwestię znacznie niższej toksyczności saszetek w porównaniu z papierosami. W ocenie byłego toksykologa FDA, WHO demonizuje saszetki nikotynowe, prezentując tylko jedną stronę medalu i koncentrując się wyłącznie na potencjalnych zagrożeniach, a nie na tym, że saszetki mogą okazać się pragmatycznym rozwiązaniem problemu palenia. Tak jak stało się to w Szwecji.

– Autorzy raportu całkowicie pominęli aspekt ograniczenia negatywnych skutków zdrowotnych, jakie wywołuje palenie. Moim zdaniem ten raport pomija także dowody naukowe, które kilka instytucji publicznych, takich jak amerykańska FDA, oceniło i rozważyło w swoich działaniach – mówi Brian Erkilla.

Z badań wynika, że palacze, którzy z papierosów przeszli na produkty bezdymne, w tym na saszetki nikotynowe, istotnie ograniczyli kontakt z substancjami szkodliwymi, które występują w znacznie niższych stężeniach niż w dymie papierosowym. Kluczowa różnica leży bowiem w procesie spalania tytoniu. To wtedy powstaje większość rakotwórczych i szkodliwych substancji, generując dym. Nikotyna zaś, jak podaje sama WHO, nie jest rakotwórcza, choć uzależnia.

– W produktach bezdymnych nie ma czegoś takiego jak proces spalania. To jest kluczowy fakt, który powinny znać osoby podejmujące decyzje regulacyjne w poszczególnych krajach. Te informacje powinny też trafić do dorosłych palaczy papierosów– dodaje Brian Erkilla.

Zapisz się do newslettera!

Szwedzki model: mniej zakazów, mniej chorób i mniej zgonów

Prawda jest prosta i niewygodna: Szwecja to dzisiaj jedyne państwo w UE „bez papierosów”. Ale nie jest to zasługą WHO, lecz samej Szwecji. 

Szwecja od lat prowadzi politykę nikotynową w kontrze do kluczowych wytycznych WHO i Komisji Europejskiej. Pomimo wielokrotnych nacisków ze strony Brukseli, Szwedzi nie zdecydowali się na wprowadzenie zakazu sprzedaży tradycyjnego, bezdymnego wyrobu nikotynowego, jakim jest snus. To wilgotny tytoń porcjowany w w woreczki celulozowe, które umieszcza się między dziąsłem a wargą. Nikotyna uwalnia się z niego do krwiobiegu przez kontakt ze śluzówką i śliną. W 2014 roku sprzedaż snusu została zakazana w całej Unii Europejskiej – poza Szwecją.

– Przypadek Szwecji pokazuje, że prowadzenie zbalansowanej polityki regulacyjnej, opartej na badaniach naukowych i wynikającej z faktycznych zachowań konsumentów – może doprowadzić do pozytywnych zmian w zakresie publicznego. Rynek w naturalny sposób przesunął się tutaj w kierunku doustnych wyrobów nikotynowych, takich jak snus, a potem saszetki nikotynowe – wyjaśnia Brian Erkilla.

Jeszcze w 2000 r. papierosy paliło prawie 20% Szwedów. W ostatnich latach, dzięki m.in. konsekwentnej polityce regulacyjnej (odmiennej od zaleceń WHO), odsetek palaczy spadł radykalnie i w2025 r. wynosił mniej niż 5%. Jednocześnie ok. 19% Szwedów używa dziś snusu i saszetek nikotynowych. WHO mówi dziś jednak tylko o tym pierwszym procencie. Ten drugi pozostaje niewygodną prawdą, którą Organizacja w swoich raportach przemilcza. 

Zmiany w sposobie konsumpcji nikotyny w Szwecji doprowadziły w ostatnich 20 latach do radykalnej poprawy zdrowia publicznego. Według ostatniego raportu OECD Szwecja ma jeden z najlepszych populacyjnych wyników w UE, z przewidywaną długością trwania życia w 2024 r. osiągającą 81,4 lata (najwyższy wynik w UE) – o ponad 2 lata powyżej średniej unijnej.

Szwedzki rząd, oprócz dopuszczenia do sprzedaży snusu i saszetek nikotynowych, wprowadził także ograniczenia sprzedażowe i nałożył podatki na wyroby nikotynowe, proporcjonalne do stopnia ryzyka, związanego z poszczególnymi kategoriami produktów. Przykładowo, w ostatnim czasie Szwedzi podnieśli o 9% podatek akcyowy na papierosy, ale akcyzę na snus obniżyli o 20%. 

FDA kontra WHO. Spór między pragmatyzmem a idealizmem

Podobne podejście do Szwedów wyznają Amerykanie. W 2009 roku powierzyli kluczową rolę w regulowaniu wyrobów tytoniowych i nikotynowych amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (ang. Food and Drug Administration, FDA). 

FDA stosuje model oparty na twardych dowodach naukowych – producent, aby wprowadzić nowy produkt tytoniowy lub nikotynowy na rynek, musi dostarczyć miliony stron analiz chemicznych i toksykologicznych, które Agencja skrupulatnie weryfikuje. Następnie FDA ocenia czy wprowadzenie takeigo wyrobu na rynek przyniesie korzyść dla zdrowia publicznego. Jeśli tak – produkt może być sprzedawany. Jeśli nie – nie trafia na rynek. FDA umiejscawia przy tym sam produkt na skali ryzyka zdrowotnego: największe ryzyko amerykański regulator przypisuje papierosom. Najniższe – saszetkom nikotynowym i snusom właśnie. Najniżej notowana jest tzw. nikotynowa terapia zastępcza. 

WHO i Komisja Europejska wybrały inną ścieżkę. WHO nie uznaje żadnej skali ryzyka dla zdrowia. Uważa, że wszystkie wyroby nikotynowe są tak samo szkodliwe. W podobnym tonie wypowiadał się ostatnio unijny Komisarz ds. Zdrowia, Olivér Várhelyi.

– Amerykańskie podejście jest wyjątkowe. Wszystkie produkty tytoniowe i nikotynowe podlegają ścisłym regulacjom FDA. To podejście zapewnia tworzenie niezależnych i opartych na badaniach naukowych przepisów, za którymi stoi szanowana instytucja państwowa – wyjaśnia Brian Erkilla, który sam wcześniej pracował jako toksykolog w FDA.

Z perspektywy naukowej różnica między papierosami a saszetkami nikotynowymi jest jego zdaniem prosta i zasadnicza: papierosy uwalniają nikotynę w procesie spalania tytoniu, podczas gdy saszetek nikotynowych nie da się zapalić – te uwalniają nikotynę w kontakcie ze śluzówką jamy ustnej. Co to oznacza z perspektywy tokskykologa?

– Woreczki nikotynowe uwalniają średnio o 99 procent mniej szkodliwych lub potencjalnie szkodliwych substancji chemicznych w porównaniu do palenia papierosów. Z punktu widzenia toksykologa wybór jest oczywisty– mówi nam Erkilla.

FDA, zezwalając na wprowadzenie produktów alternatywnych do sprzedaży wydaje tzw. autoryzacje MRPT (Modified Risk Tobbacco Products), które są potwierdzeniem pozytywnej weryfikacji przez Agencję badań naukowych dotyczących takich produktów. 

W sprawie saszetek nikotynowych FDA stwierdziła, że mogą odgrywać pozytywną rolę w ochronie zdrowia publicznego, pomagając ludziom odejść od palenia papierosów. Potwierdziła też, że wiążą się one ze znacznie niższym ryzykiem onkokologicznym, niż palenie papierosów. 

Jednocześnie FDA odnotowała, że takie produkty praktycznie nie są używane przez osoby, które wcześniej nie używały nikotyny, ani przez młodych ludzi. Agencja zatwierdziła je do sprzedaży na rynku amerykańskim otwarcie wskazując je jako wyroby o najniższym profilu ryzyka w kategorii produktów nikotynowych i tytoniowych. 

Podejście WHO i Komisji Europejskiej jest radykalnie odmienne. 

–To filozofia, którą można sprowadzić do stwierdzenia: “To wydaje się niewłaściwe, więc powinno być zakazane”, bez zagłębiania się w naukowe analizy – podsumowuje ekspert.

Dlatego zarówno WHO, jak i Komisja Europejska – zapowiadają ostry kurs wobec saszetek. Albo całkowity zakaz, albo istotne ograniczenia.

Prohibicja wzmacnia szarą strefę, a szara strefa to brak kontroli nad rynkiem i sprzedażą niepełnoletnim

Doświadczenia zakazów z innych państw, które wprowadziły prohibicję politykę antynikotnynową (np. Holandia czy Francja, które już zakazały saszetek nikotynowych), pokazują, że produkt zakazany nie znika z rynku całkowicie. Zmienia się tylko kanał jego sprzedaży: z legalnego i nadzorowanego przez państwo – na nielegalny, z którego profity czerpią wyłącznie zorganizowane grupy przestępcze. 

– Prohibicja prowadzi do rozwoju nielegalnego rynku. W szarej strefie czy na czarnym rynku nie żadnego nadzoru regulacyjnego, więc konsument nie wie nawet, jaki jest skład i jakość kupowanego produktu – ostrzega ekspert.

Co oczywiste, na nielegalnym rynku nie istnieją żadne mechanizmy chroniące osoby niepełnoletnie przed dostępem do takich wyrobów. Podmioty działające poza prawem nie są też zainteresowanie przestrzeganiem przepisów dotyczących legalnego wieku sprzedaży. Dla nich kluczowym celem jest tylko maksymalizacja zysku – i uniknięcie organów ścigania.

– Uważam, że zakazy mogą przynieść szereg negatywnych skutków ubocznych dla zdrowia publicznego. Tego typu działania mogą także zaszkodzić dorosłym palaczom papierosów, ponieważ pozbawiają ich dostępu do lepszej alternatywy dla dalszego palenia – dodaje Erkilla.

Fot. Lukasz Gdak/East News / East News

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com