Amerykański ekonomista Friedrich List napisał receptę na sukces gospodarczy blisko 150 lat temu, obserwując rozwój Stanów Zjednoczonych. Jego „Narodowy system ekonomii politycznej” właśnie doczekał się pierwszego polskiego wydania. List dowodzi, że bogactwo to nie to samo co siła wytwarzania, a wolny handel jest pułapką dla krajów peryferyjnych. Niemcy, Japonia, Korea Południowa i Chiny korzystały z jego rad. Polska po 1989 roku wybrała inną drogę – i wciąż pozostaje peryferiami Zachodu.
Jednoznaczną odpowiedź na tytułowe pytanie blisko półtora wieku temu udzielił Friedrich List obserwując amerykańską gospodarkę, której rozwój zmierzał do jej późniejszej potęgi gospodarczej. Podjęte wtedy działania rządu Stanów Zjednoczonych, jak i prywatnego kapitału zgodnie zmierzały w tym kierunku. Jak się okazuje, są to zasady uniwersalne nadal aktualne, a ich współczesne wdrożenie w życie stworzyło nowe azjatyckie potęgi.
Polski przełom polityczno – gospodarczy 1989 roku otworzył nam drogę do rozwoju na wzór naszych nowych zachodnich sojuszników. Start odbył się na poziomie państwa peryferyjnego, co uznane zostało za sukces. W międzynarodowej konkurencji była to wtedy najniższa klasa zamożnościpozbawiona przyszłych perspektyw. Po prawie czterdziestu latach w stosunku do naszych zachodnich partnerów niewiele się zmieniło.
Z lektury amerykańskiego ekonomisty wynika, co i jak trzeba było zmienić, aby nasz rozwój gospodarczy nie tylko dorównał Zachodowi, ale mógł go pod tym względem wyprzedzić. Refleksja ta związana jest z ukazaniem się na początku tego roku książki amerykańskiego ekonomisty Friedricha Lista „Narodowy system ekonomii politycznej. Jak powstają potęgi gospodarcze”. Jej pierwsze wydanie pochodzi z drugiej połowy XIX wieku w której opisał on i sformułował wnioski rozwijającej się gospodarki amerykańskiej.. Pomimo, że jest to pierwsze polskie wydanie, brak jest szerszej dyskusji nad jej treścią, co wydaje się być usprawiedliwione upływem czasu.
Pozory przedawnienia
Studiowanie dawnych doktryn ekonomicznych nie jest zajęciem popularnym, dlatego pozostawia się to naukowcom, którzy zobowiązani są do odnotowywania ważniejszych wydarzeń w tym zakresie Dziś jest już inna technika produkcji, inne warunki społeczne i ekonomiczne, które sprzyjają odnotowywaniu wspomnianej pozycji naukowej, jako swego rodzaju hołdu dla osiągnięć amerykańskiej ekonomii. Z pozoru jest to dzieło dla amatorów ekonomii, która już dawno przeszła do historii
Ta zewnętrzna ocena powoduje, że ani specjaliści, ekonomiści, ani politycy i wszyscy inni ludzie zainteresowani rozwojem gospodarczym nie są zainteresowani wywodami amerykańskiego ekonomisty. Skierowane zastrzeżenia przeciwko treści tej książki, przy bliższym jej poznaniu, stają się powierzchowne i praktycznie niczym nieusprawiedliwione, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że głoszone przez tego autora zasady stały u podstaw potęgi Anglii, a potem Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Japonii, Korei Południowej, a ostatnio Chin. Swego czasu w krajach tych była to lektura obowiązkowa dla wszystkich ludzi zajmujących się gospodarką.
Bogactwo i jego przyczyny
List zauważa, że bogactwo i sposób jego wytwarzania, to całkiem dwie różne sprawy. Bierne posiadanie nawet znaczącego bogactwa z biegiem czasu prowadzi do ruiny i odwrotnie, ktoś nawet biedny, jeśli posiada siłę wytwarzania dóbr o większej wartości, niż zużywa, staje się coraz bogatszy. Konkluduje, ze moc tworzenia bogactwa jest nieskończenie ważniejsza, niż samo bogactwo, gdyż gwarantuje nie tylko posiadanie i powiększanie, tego co zostało nabyte, ale także zastąpienie tego, co zostało stracone.
Jego zdaniem sercem wzrostu gospodarczego jest stale rosnąca produktywność przemysłu. Wzmacnia ona naukę sztukę i kunszt polityczny, pomnaża dobrobyt ludu, populację, dochody państwa i potęgę narodu. Państwo pozbawione własnego przemysłu rozwija się tylko o tyle, na ile pozwala mu na to zewnętrzna infrastruktura, zagraniczne fabryki i cudze decyzje inwestycyjne. Taki kraj może wzrastać, ale nigdy nie na własnych warunkach.
Najważniejszy podmiot gospodarczy
W przeciwieństwie do indywidualistycznych teorii, zdaniem tego autora, wspólnota narodowa jestnajważniejszym podmiotem twórczości gospodarczej. Uzasadnia on to tym, że ignorowanie narodowości zakłada wieczny pokój i powszechna unię, jakby narody od zarania dziejów nie rywalizowały ze sobą i nie prowadziły wojen. Naród tworzy państwo, które z kolei tworzy warunki rozwoju, instytucje, prawo, stabilne otoczenie oraz infrastrukturę.
Ogromną rolę przypisuje on kulturze oraz potencjałowi duchowemu i moralnemu narodu, który traktuje na równi z potencjałem materialnym. Dlatego List odrzuca podział pracy na produkcyjną i nieprodukcyjną. Nauczyciel uczący muzyki, profesor kształcący kadry dla państwa i sektora prywatnego, artysta wzmacniający wartości społeczne wykonują jego zdaniem pracę równie ważną dla rozwoju, jak fabrykant rozbudowujący swoją firmę.
Łatwiejsze i trudniejsze zmiany
Zdaniem tego ekonomisty znacznie łatwiej jest zmienić stronę materialną gospodarki, aniżeli utrwalone w społeczeństwie normy, nawyki i instytucje. Do tych pierwszych zalicza słabą infrastrukturę, ponieważ można wybudować porty autostrady, kanały, czy kolej. Tak samo można usunąć niedostatki wiedzy technicznej kupując know – how, a brak doświadczonych pracowników można uzupełnić z zagranicy przez drenaż mózgów.
Do trudniejszy należą zmiany dotyczące braku pracowitości, kultury opartej na wiedzy edukacji, społeczne poczucie niesprawiedliwości, wadliwe instytucje państwowe oraz brak swobód obywatelskich i pewności prawa. Również kształt granic państwa, który utrudnia ich kontrolę i nie tworzy wspólnej całości w rezultacie prowadzi do upadku.
Awans krajów peryferyjnych
Podstawą państw zaliczanych do tej grupy jest słynne powiedzenie tego ekonomisty „o odrzuceniu drabiny” przez tych, którzy dotarli po niej do wielkości. Drabinę odrzuca się dlatego, aby nikt inny już nie mógł z niej skorzystać. Natomiast teraz wielki kraj narzuca wszystkim swoje warunki współpracy, handlu i gospodarki.
Obecnie staje się to aktualnym ostrzeżeniem, by ni przyjmować zbyt szybko zasad wolnego handlu narzucanych we współczesnym świecie przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zdaniem tego autora peryferyjne kraje winne najpierw rozwinąć własne moce produkcyjne. Tylko w ten sposób kraje peryferyjne mogą awansować z produkcji prostych nieprzetworzonych dóbr do rdzenia gospodarki kapitalistycznej. Wielce wymownym przykładem tej drogi do wielkości są takie państwa, jak Niemcy, Japonia, Korea Południowa, Tajwan i Chiny.
Diagnoza upadku Polski
Ostatnie lata I Rzeczypospolitej, List od strony gospodarczej ocenia negatywnie. Zaznacza, że jeszcze nie tak dawno Polska była na poziomie kultury Anglii. Niestety, Anglicy poszli drogą uprzemysłowienia i rozwoju cywilizacyjnego. dlatego w realiach XIX wieku stali się supermocarstwem. Dla nas postawił diagnozę całkowitego zrezygnowania z handlu zagranicznego i rozwoju własnej wytwórczości..Zamiast tego, polska szlachta lubowała się w wysyłaniu skromnych owoców niewolniczej pracy na obce rynki i paradowaniu w pięknych zagranicznych tkaninach. Zaznacza, że być może ich potomkowie odpowiedzą teraz na pytanie, czy wskazane jest dla dobra narodu, by kupować produkty z zagranicy, póki krajowe fabryki nie są jeszcze wystarczająco silne, aby móc konkurować z zagranicą pod względem ceny i jakości.
Krytyk wolnego rynku
Zdaniem Lista wolny rynek jest dobry, ale dla krajów na podobnym poziomie rozwoju. Wysoko rozwinięte kraje niemiłosiernie na tym rynku wykorzystują swoich słabszychpartnerów, uniemożliwiając im wzrostgospodarczy. Na uzasadnieniewzajemnych korzyści wydają miliardy dolarów, aby przekonać tych słabszych partnerów do niewidzialnej ręki rynku, która im tylko nabija kasę.
Dlatego autor ten ostrzega, że wszelkie prace propagujące wolny handel państwom stojącym na niższym poziomie gospodarczym, są dla nich pułapką, z której nie będą się mogli wydostać Tym bardziej, że na propagowanie takiego przekonania wydaje się miliardy dolarów, aby krytyków nie dopuścić do głosu, lub choćby ich tylko zmarginalizować.
W amerykańskim stylu
Zasygnalizowana tu książka Friedricha Lista napisana jest w amerykańskim stylu dzieł naukowych, które co do wymaganej dla tego gatunku ścisłości są wzorem do naśladowania, Co do formy to dzieło przeznaczone jest nie tylko dla uniwersyteckich profesorów i studentów. Amerykańska nauka ma ambicje trafiać pod strzechy i popularyzować najlepsze swoje osiągnięcia. Dlatego formą zbliżone są doklasyki powieści kryminalnych. Jest ona tym bardziej fascynująca, że opowiada o wydarzeniach rzeczywistych, dotyczących poziomu życia każdego z nas. Sześćset stron tego dzieła czyta się bez znużenia teoretycznymi rozważaniami,tak charakterystycznymi dla współczesnych krajowych autorów tego tematu.
Fot. Unsplash.

