Polska śpi na wodzie. Dlaczego więc boimy się suszy, skoro pod ziemią mamy jej zatrzęsienie?

Eksperci portalu Samorządowego ostrzegają, że podczas obecnej suszy Polsce może zabraknąć wody pitnej. To prawda – ale tylko pod jednym warunkiem: że będziemy tylko ostrzegać i nic nie robić. Tymczasem rządowy dokument „Bilans złóż kopalin i wód podziemnych w Polsce” mówi coś zupełnie innego. Zasoby eksploatacyjne wód podziemnych, czyli te, które możemy technicznie wydobywać, wynoszą około 2 milionów metrów sześciennych na godzinę. Na dobę wypada ponad 1 metr sześcienny na każdego mieszkańca Polski. Problem nie leży w braku wody, ale w jej nierównomiernym rozpoznaniu i braku lokalnych ujęć. Australia od lat korzysta ze swojego Wielkiego Basenu Artezyjskiego. Polska śpi na polodowcowych wodach – i czas się obudzić.

Niech od strony dostępu do wody pinej przykładem będą praktyczni Anglicy, którzy zagospodarowując Australię na ogromnych przestrzeniach tego kontynentu natknęli Siena braki wody pitnej. Stało się to tym bardziej dla nich dokuczliwe, że okresy suszy były tam znacznie dłuższe aniżeli w Polsce. Śląski Uniwersytet w Katowicach pisze na swoich stronach internetowych, że spragniona wody półpustynna Australia śpi dosłownie na wodzie.  

Wystarczy wywiercić studnię artezyjską, aby na głębokości około 200 czy 300 metrów mieć obfitość wody, pitnej. Sprawia to odkryty Wielki Basen Artezyjski (Great Artesian Basin) – największy  artezyjski basen świata położony w Australii w najniższej części Niziny Środkowoaustralijskiej  pomiędzy  Wielkimi Górami Wododziałowymi a Wyżyną Zachodnioaustralijską. Zajmuje on obszar 1 700 000 km² co stanowi ok. 22% powierzchni kontynentu, najwięcej w Queensland, południowo-wschodni róg  Terytorium Północnego, północno-wschodnią część Australii Południowej  i północną część Nowej Południowej Walii.

Jego głębokość miejscami sięga 3000 metrów i szacuje się, że zawiera 64 900 kilometrów sześciennych odnawialnych zasobów wód podziemnych. Wody artezyjskie są istotne dla rolnictwa w Australii, gdyż panują tam susze, Zasoby tej wody są odnawialne i nie ulegają wyczerpaniu. Dzieje się tak ponieważ burze, sztormy i huragany idące z Oceanu Spokojnego zatrzymują się na przybrzeżnych Górach Wododziałowych nie dopuszczając ich w głąb kraju, gdzie na ogół panują warunki półpustynne. Obfite opady w tych górach systematycznie i ciągle zasilają podziemny basen artezyjski, skąd pobiera się wodę dla celów gospodarczych. 

Zapisz się do newslettera!

Polodowcowy basen wód podziemnych

 ​​​​​​Naszym odpowiednikiem australijskich zasobów artezyjskich wód podziemnych, są piaski i żwiry w polodowcowych warstwach wodonośnych, występujących zwykle na głębokości do 100 metrów od powierzchni ziemi. Ilość poziomów wodonośnych związanych z tymi strukturami rośnie od Tatr, Sudetów i Gór Świętokrzyskich w kierunku północnym aż do Bałtyku. W ten sposób Polska jest prawie na całym terenie od powierzchni pokryta utworami polodowcowymi, wśród których płytko zalegające warstwy piasku zawierają wody nadające się zarówno do picia, jak i dla celów gospodarczych. 

Jak dotychczas udokumentowano tylko główne zbiorniki tych wód zasilających wybrane obiekty przemysłowe i aglomeracje miejskie.  Drobniejsze struktury nie odpowiadające tym kryteriom zostały pominięte. Posiadają one odnawialne zasoby mogące lokalnie zabezpieczyć w wodę mniejsze miasta, wioski uprawy rolnicze niezależnie od panującej aktualnie suszy. 

Dokładne mapy występowania tego rodzaju polodowcowych poziomów wodonośnych winne być sporządzone dla każdej gminy na terenie kraju. Ujęte z nich wody mogłyby skutecznie zapobiec wszelkim skutkom suszy. Tym bardziej, że jej skutki dla tchpoziomów wodonośnych  oddalone są w czasie dziesiątków lat. Elementem paraliżującym szersze zagospodarowanie tych wód jest powszechne przekonanie, że wszystko zależy od pogody i opadów na które nikt nie ma wpływu. Dlatego susza na powierzchni odbierana jest jako wydarzenie przyrodnicze, które munie można zapobiec. ​​​​        

Śpimy na wodzie​​​​​​​​​​​

Polska jest prawie na całym terenie od powierzchni pokryta utworami polodowcowymi, wśród których płytko zalegające warstwy piasku zawierają wody nadające się zarówno do picia, jak i dla celów gospodarczych. Dokładne mapy występowania tego rodzaju poziomów wodonośnych winne być sporządzone dla każdej gminy na terenie kraju. Ujęte z nich wody mogłyby skutecznie zapobiec wszelkim skutkom suszy. Tym bardziej, że jej skutki dla wód podziemnych oddalone są w czasie dziesiątków lat.​Z dawnych informacji zawartych w rządowym dokumencie „Bilan złóż kopalin i wód podziemnych w Polsce.”  

Wiemy, że zasoby eksploatacyjne tych wód, czyli te które możemy technicznie je wydobywać wynoszą ok. 2 miliony metrów sześciennych na godzinę! Tak się szczęśliwie składa, że ich największe zasoby znajdują się w województwach zwykle najciężej dotkniętych skutkami suszy. Na dobę wypada ponad 1 metr sześcienny na mieszkańca Polski. Z tym zastrzeżeniem, że zasoby te nie są równomiernie rozłożone i nie ma krajowej sieci wodociągowej, która wyrównywałaby istniejące w tej materii różnice.

Są one również nie równomiernie rozpoznane. Zasoby te są wykorzystywane lokalnie i to jest ich pierwszą wadą. Występujący w jednym miejscu ich nadmiar nie może być przesyłany już kilka kilometrów dalej, gdzie jest jej brak. Nie mniej i temu można choćby częściowo zaradzić, przy pomocy budowy płytkich (do 100 m głębokości) studni wierconych i kopanych dla potrzeb poszczególnych wsi i lokalnych zakładów oraz dla potrzeb rolnictwa. ​​​​   

Potrzebne działanie​​​​​​​​​​

To wszystko wymaga skoordynowanego działania tak na poziomie rządowym, jak wojewódzkim i gminnym, nie mówiąc o liczonych w miliardach złotych potrzebnych nakładach na ten cel. Krótko mówiąc wody nam nie brakuje, jest jednak problem z budową jej ujęć przeznaczonych tak dla celów pitnych, jak i gospodarczych. Zaletą tych wód jest ich znacznie lepsza jakość od wód w australijskich basenach artezyjskich, gdzie woda przepływając dziesiątki i setki kilometrów pod ziemią ulega znacznej mineralizacji.

 ​​​​​​​​​​Są one najczęściej wykorzystywane w gospodarstwach wiejskichOd wód polodowcowych różnią się one występowaniem na głębokości do kilku metrów pod powierzchnią ziemi. Dlatego szybko reagują one na brak opadów związanych z suszą. Wynika to z ich bliskiego zasilania opadami w odległościach liczonych  w dziesiątkach i setkach merów. Tego typu ujęcia jako pierwsze pierwsze odnotowują ubytek wody na skutek suszy. Jak wspomniano nie dotyczy to o kilkadziesiąt metrów głębszych wodonośnych poziomów polodowcowych.

Korzystać z tego co mamy 

​​​​​​​​Australia wykorzystuje dla swojej gospodarki gigantyczny Basen Artezyjski. Naszym odpowiednikiem w tej skali zasobów wód podziemnych sarozmieszczone na terenie prawie całego kraju zbiorniki odnawialnych wód polodowcowych. Ich dokładniejsze zbadanie, rozpoznanie i zagospodarowanie staje się konicznością w przeciwstawianiu się coraz częstszym skutkom suszywystępującej w skali całego kraju.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu