Wojna w Zatoce Perskiej i irański atak na najważniejszą instalację gazową Kataru wywołały wstrząs na światowych rynkach gazu. W środę w wyniku ataku na obiekt Ras Laffan wybuchł pożar, który spowodował znaczne szkody. Instalacja należąca do QatarEnergy dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny. W efekcie Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie utraciły możliwość eksportowania LNG, a z krajów tych pochodziło około 20 procent globalnego eksportu tego surowca. Ceny gazu w Europie i Azji poszybowały w górę o około 60 procent, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wzrost wyniósł tylko 10 procent. Co to oznacza dla Polski? Prezes Gaz-Systemu Sławomir Hinc uspokaja, że dostawy są zabezpieczone, a marcowe dostawy LNG do terminala w Świnoujściu są realizowane.
- W środę 18 marca 2026 irański atak na instalację Ras Laffan w Katarze wywołał pożar, który spowodował „znaczne” szkody w obiekcie odpowiadającym za około 20 proc. globalnego eksportu LNG. Ubytek podaży natychmiast przełożył się na wzrost cen – w Europie i Azji gaz zdrożał o 60 proc., podczas gdy amerykański indeks Henry Hub wzrósł zaledwie o 10 proc. Rynek amerykański jest w dużej mierze samowystarczalny, Europa importuje.
- Prezes Gaz-Systemu Sławomir Hinc zapewnia, że Polska jest bezpieczna, a marcowe dostawy LNG do terminala w Świnoujściu są realizowane zgodnie z planem. Terminal ma obecnie moc regazyfikacji 8,3 mld m³ rocznie (wzrost z 6,3 mld po rozbudowie), ale udział dostaw z zagrożonego regionu jest niewielki. Ewentualne uzupełnianie brakujących wolumenów na rynku spot może odbywać się po wyższych cenach, ale wiosenny spadek temperatur redukuje zapotrzebowanie.
- Kluczowym zabezpieczeniem Polski jest gazociąg Baltic Pipe, którym płynie 8-10 mld m³ gazu rocznie z Norwegii i Danii. W okresie styczeń-luty był on w pełni wykorzystany. Średnie dobowe zużycie gazu w Polsce spadło z 90-100 mln m³ w styczniu-lutym do 50-55 mln m³ w marcu, co dodatkowo zmniejsza presję na import. Hinc podkreśla, że nawet jeśli któreś z dostaw LNG nie dojdą do skutku, sytuacja będzie mniej dotkliwa dzięki niższemu zapotrzebowaniu i dywersyfikacji źródeł.
Ras Laffan to największy na świecie terminal eksportowy skroplonego gazu ziemnego. Znajduje się na północno-wschodnim wybrzeżu Kataru i jest sercem katarskiego przemysłu LNG. To stąd trafiają dostawy do odbiorców w Azji, Europie i na innych kontynentach. Jakiekolwiek zakłócenia w funkcjonowaniu tego obiektu natychmiast odbijają się na globalnych cenach surowca.
Sławomir Hinc, prezes Gaz-Systemu, wyjaśniał podczas czwartkowej konferencji prasowej, jak sytuacja w Zatoce Perskiej wpływa na światowe rynki.
– Wojna w Zatoce Perskiej spowodowała, że Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie utraciły możliwość eksportowania LNG, a z krajów tych pochodziło około 20 procent globalnego eksportu LNG. Większość tego eksportu była kierowana przede wszystkim do krajów Azji: do Indii, Pakistanu, Tajwanu, Chin. W mniejszej części ten gaz był kierowany do Europy, chociaż także do Europy płynął – powiedział Hinc.
Jak jednak zauważył prezes Gaz-Systemu, ubytek tych 20 procent światowej produkcji LNG wpłynął także na Europę, mimo że bezpośrednie dostawy z Kataru do Europy nie były dominujące.
– Niezależnie od tego, gdzie ten gaz jest fizycznie kierowany, to gdy z dnia na dzień ubywa 20 procent światowej produkcji LNG, to oczywiście wpływa to na ceny, co widzieliśmy, obserwując indeksy giełdowe – i to zarówno w Europie, jak i w Azji. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w Europie i w Azji gaz zdrożał o około 60 procent, podczas gdy amerykański indeks Henry Hub odnotował około 10-procentowy wzrost. Widzimy więc, że sytuacja ta miała odmienne skutki w różnych częściach świata – dodał.
Prezes wyjaśnił, że amerykański rynek jest w dużej części zaspokajany przez wydobycie krajowe, a Europa więcej gazu kupuje na rynkach międzynarodowych, stąd ubytek światowej podaży LNG wpłynął na zmniejszenie dostępnych wolumenów i większy wzrost cen w Europie.
Co z dostawami do Polski? Prezes Gaz-Systemu uspokaja
Pytany o wpływ tej sytuacji na Polskę, Sławomir Hinc odparł, że Polska jest bezpieczna i ma zapewnione dostawy. Terminal w Świnoujściu umożliwia regazyfikację 8,3 miliarda metrów sześciennych gazu rocznie, z czego niewielki udział stanowią dostawy z zagrożonego regionu.
– Pamiętajmy, że jeszcze niedawno, przed rozbudową, którą zakończyliśmy ponad rok temu, terminal mógł zregazyfikować nie więcej niż 6,3 miliarda metrów sześciennych gazu. Dostawy zaplanowane na marzec są realizowane – poinformował prezes Gaz-Systemu.
Hinc przyznał jednocześnie, że ewentualne uzupełnienie dostaw gazu LNG w dostawach spotowych może odbywać się po innych cenach. Zwrócił jednak uwagę, że wiosenny wzrost temperatur przekłada się na duży spadek zużycia gazu w Polsce, więc może się też zdarzyć, że uzupełnianie pewnej części dostaw z Kataru nie okaże się konieczne.
– Spadek zapotrzebowania z powodu wyższych temperatur w oczywisty sposób przekłada się na zmniejszenie potrzeb importowych. Dodam tylko, że średnio w styczniu i lutym zużywaliśmy w Polsce między 90 a 100 milionów metrów sześciennych gazu ziemnego na dobę. Teraz ten poziom spadł do 50-55 milionów. Jeśli więc nie dojdą do skutku któreś z planowanych dostaw gazu, to taka sytuacja będzie mniej dotkliwa i odczuwalna z punktu widzenia ciągłości dostaw i bilansowania systemu – podkreślił Hinc.
Prezes zaznaczył, że gdyby temperatura w kraju spadła bardzo istotnie, byłoby to bardziej odczuwalne. Wejście w sezon wiosenno-letni powoduje jednak, że Polska jest w zdecydowanie lepszej sytuacji.
Baltic Pipe kluczowym zabezpieczeniem. Gaz z Norwegii płynie bez zakłóceń
Sławomir Hinc podkreślił też, że LNG z Kataru to pewien ułamek polskiego importu, a spora część gazu dociera do Polski gazociągami, przede wszystkim dzięki połączeniu Polski z Danią i Norwegią, czyli dzięki gazociągowi Baltic Pipe.
– To gaz, który bez zakłóceń dociera z Europy – z Morza Północnego i z Morza Norweskiego. Tym gazociągiem płynie od 8 do 10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, a w okresie styczeń-luty był on w pełni wykorzystany. Tak więc jeśli chodzi o import, to jesteśmy w dużej części zabezpieczeni dzięki tym dostawom przez gazociąg podmorski – zaznaczył Hinc.
Baltic Pipe, uruchomiony w 2022 roku, okazuje się być strategiczną inwestycją, która w momentach kryzysowych na światowych rynkach LNG zapewnia Polsce stabilne dostawy z kierunku norweskiego. Gazociąg ma przepustowość do 10 miliardów metrów sześciennych rocznie, co pokrywa znaczną część krajowego zapotrzebowania.
Dzięki dywersyfikacji źródeł dostaw – gazociągowi Baltic Pipe, terminalowi LNG w Świnoujściu, a także połączeniom z sąsiednimi krajami – Polska jest dziś w znacznie lepszej sytuacji niż jeszcze kilka lat temu, gdy byliśmy uzależnieni od dostaw z Rosji. Nawet w obliczu kryzysu w Zatoce Perskiej i utraty 20 procent światowej podaży LNG, polski system gazowy pozostaje stabilny.
Warto jednak zwrócić uwagę na wzrost cen. Nawet jeśli fizyczne dostawy są zabezpieczone, wyższe ceny na rynkach światowych prędzej czy później przełożą się na rachunki dla odbiorców końcowych. Wiosenny spadek zużycia łagodzi nieco ten efekt, ale jeśli sytuacja w Katarze się przedłuży, a ceny pozostaną wysokie, jesienią i zimą możemy odczuć to w portfelach.
Fot. Gaz-System
Opracowano na podstawie: informacji Polskiej Agencji Prasowej z 19 marca 2026 roku, wypowiedzi Sławomira Hinca, prezesa Gaz-Systemu, danych o rynku LNG oraz informacji o sytuacji w Katarze.

