Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu wyniosło 8 769 zł, co oznacza wzrost o 7,1 proc. w ujęciu rocznym – podał GUS. Ekonomiści PKO BP wskazują, że jest to najsłabszy nominalny wzrost płac od lutego 2021 r., a dane potwierdzają utrzymującą się słabość popytu na pracę.
- Wzrost płac nominalny i realny: Nominalnie: +7,1% r/r – najniższy od lutego 2021. Realnie: nieznacznie powyżej 4% r/r.
- Branże z wyraźnym spowolnieniem: górnictwo (spadek dynamiki do 1% r/r z 21,4% w czerwcu), transport (8,8% z 10,4% w lipcu).
- Sektory rosnące szybciej: przetwórstwo przemysłowe (+7,7%), energetyka, gospodarka wodna i kanalizacja.
- Miesięczne zmiany: przeciętne wynagrodzenie spadło o 1,5% m/m, zannualizowany impet płac osiągnął najniższy poziom od połowy 2020 r. (7,5% po odsezonowaniu).
- Zatrudnienie: 6,42 mln etatów w sierpniu, spadek o 0,8% r/r; szczególnie spada zatrudnienie w przetwórstwie przemysłowym.
Sierpniowe dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 8769,08 złotych, co oznacza wzrost o 7,1 procent w ujęciu rok do roku. Wynik ten okazał się nieco niższy od oczekiwań ekonomistów, którzy prognozowali dynamikę na poziomie 7,5 procent. Eksperci PKO BP zwracają uwagę, że nominalny wzrost płac był najniższy od lutego 2021 roku, a po uwzględnieniu inflacji realny wzrost osiągnął nieco ponad 4 procent. Mimo że jest to wciąż solidny wynik, spadek dynamiki w porównaniu z poprzednimi miesiącami rodzi pewne obawy dotyczące przyszłego tempa wzrostu wynagrodzeń i jego wpływu na siłę nabywczą gospodarstw domowych.
Spowolnienie wzrostu płac dotknęło większość sektorów gospodarki. W górnictwie i wydobyciu, które w czerwcu 2025 roku odnotowało skok wynagrodzeń o ponad 50 procent z powodu wypłaty premii, dynamika spadła do zaledwie 1 procent w sierpniu, co oznacza gwałtowne hamowanie wzrostu płac po lipcowym poziomie 21,4 procent. W transporcie, w tym w sektorze kolejowym, również odnotowano spadek dynamiki – płace wzrosły o 8,8 procent, podczas gdy w lipcu wynosiły 10,4 procent. Przetwórstwo przemysłowe, które zatrudnia około 36 procent pracowników sektora przedsiębiorstw, odnotowało wzrost płac o 7,7 procent, co stanowiło niewielką poprawę o 0,1 punktu procentowego w stosunku do lipca, ale po wcześniejszym spadku o 1,1 punktu. To pokazuje, że mimo umiarkowanego odbicia w przetwórstwie, ogólny trend spowolnienia płacowego utrzymuje się w całej gospodarce.
W ujęciu miesięcznym przeciętne wynagrodzenia spadły o 1,5 procent, co jest większym spadkiem niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Zannualizowany impet płac, po uwzględnieniu sezonowości, osiągnął poziom 7,5 procent, najniższy od połowy 2020 roku. Wyjątkami w trendzie spowolnienia były sektory energetyki oraz gospodarki wodnej i kanalizacji, w których płace rosły szybciej, ale ich dynamika nie była wystarczająca, aby zrównoważyć spadek w innych branżach. Te dane wskazują na malejącą presję płacową w gospodarce, co może mieć wpływ na ceny towarów i usług, potencjalnie dając Radzie Polityki Pieniężnej większe pole do manewru w kwestii obniżek stóp procentowych w przyszłości.
Zatrudnienie kurczy się w przetwórstwie
W sierpniu 2025 roku zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6,42 miliona etatów, co oznacza spadek o 0,8 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Choć jest to nieznaczna poprawa w stosunku do lipcowego spadku wynoszącego 0,9 procent, ogólny trend pozostaje negatywny i sygnalizuje słabnący rynek pracy. Ekonomiści PKO BP szacują, że miesięczny ubytek etatów wyniósł około 13 tysięcy, co mieści się w granicach obserwowanych w ostatnich latach, jednak nie zmienia obrazu utrzymującej się słabości zatrudnienia. Szczególnie dotkliwie spadek odczuwalny jest w przetwórstwie przemysłowym, gdzie dynamika roczna pozostaje ujemna od stycznia 2023 roku.
Sektor przetwórstwa obejmuje produkcję maszyn, chemikaliów oraz artykułów spożywczych i zatrudnia ponad 2 miliony osób. W sierpniu 2025 roku odnotowano spadek zatrudnienia o 0,3 procent w ujęciu miesięcznym. Choć jest to mniejszy spadek niż w poprzednich latach, utrzymujący się trend wskazuje na trwałe osłabienie popytu na pracę w tym obszarze. Problemy te wynikają z globalnego spowolnienia gospodarki, szczególnie w Niemczech, który jest kluczowym partnerem handlowym Polski, co ogranicza eksport i inwestycje firm w nowe miejsca pracy. W górnictwie również obserwuje się spadek zatrudnienia, choć dane GUS nie podają szczegółowych wartości dla sierpnia 2025 roku.
Inne branże, takie jak energetyka, handel i usługi, utrzymują stabilniejszy poziom zatrudnienia, ale w skali całego sektora przedsiębiorstw ogólny obraz rynku pracy pozostaje trudny. Dane GUS z 2024 roku wskazują, że liczba ofert pracy w sektorze przedsiębiorstw spadła o 10 procent w porównaniu z rokiem 2023, co potwierdza słaby popyt na pracę. W regionach przemysłowych, takich jak Śląsk, spadek zatrudnienia w przetwórstwie i górnictwie wywiera presję na lokalne gospodarki, zwiększając konieczność tworzenia miejsc pracy w nowych sektorach lub poprzez inwestycje w technologie zielone i przemysł innowacyjny.
Górnictwo i transport w pułapce płacowej
Górnictwo, które przez dekady było jednym z filarów polskiej gospodarki, obecnie znajduje się w trudnym okresie adaptacji do zmieniających się warunków rynkowych i regulacyjnych. W czerwcu 2025 roku sektor odnotował wyjątkowo wysoki wzrost płac, sięgający ponad 50 procent w ujęciu miesięcznym, co było efektem wypłaty premii motywacyjnych dla pracowników. Jednak już w sierpniu dynamika wynagrodzeń dramatycznie spadła do zaledwie 1 procent rok do roku, co jest najniższym wynikiem od wielu lat. Za tym spadkiem stoi brak nowych premii oraz malejące zapotrzebowanie na węgiel, którego wydobycie w 2024 roku osiągnęło 40,2 miliona ton, o 5,5 procent mniej niż w roku poprzednim, co pokazuje tendencję spadkową w sektorze węgla kamiennego. Sytuacja ta odbija się na nastrojach pracowników oraz ogranicza zdolność branży do konkurowania o wysoko wykwalifikowanych pracowników.
Transport, jako kolejny istotny sektor gospodarki, również odczuwa skutki spowolnienia gospodarczego i rosnących kosztów operacyjnych. W sierpniu 2025 roku średni wzrost płac w tym sektorze wyniósł 8,8 procent, wobec 10,4 procent w lipcu, co odzwierciedla mniejsze zapotrzebowanie na usługi transportowe, zwłaszcza w logistyce międzynarodowej, gdzie globalne łańcuchy dostaw wciąż odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego. Firmy transportowe, konfrontowane z rosnącymi cenami paliw, kosztami energii i obowiązującymi regulacjami unijnymi, ograniczają podwyżki płac, aby utrzymać rentowność działalności, co bezpośrednio wpływa na siłę nabywczą pracowników sektora.
Oba sektory zmagają się jednocześnie z transformacją strukturalną. W górnictwie spadek znaczenia wynika w dużej mierze z unijnych celów klimatycznych, które promują odnawialne źródła energii, co w dłuższej perspektywie zmniejsza zapotrzebowanie na węgiel. W 2024 roku udział OZE w krajowym miksie energetycznym Polski wyniósł 20 procent, co ogranicza rynek dla węgla i wymusza restrukturyzację sektora. Transport, mimo rosnących inwestycji w infrastrukturę drogową i kolejową, odczuwa skutki spadku eksportu oraz wzrostu kosztów operacyjnych, w tym utrzymania floty i regulacji środowiskowych, co przekłada się na ograniczoną możliwość podnoszenia wynagrodzeń.
Dane GUS wskazują, że spowolnienie dynamiki płac nie ogranicza się jedynie do górnictwa i transportu. W innych branżach, takich jak handel detaliczny, wzrost wynagrodzeń również zwalnia, choć pozostaje nieco powyżej średniej krajowej. W budownictwie płace wzrosły w sierpniu o 9 procent, co nadal jest wynikiem solidnym, ale niższym niż dwucyfrowe tempo wzrostu w 2023 roku. Te dane pokazują, że spowolnienie płacowe jest zjawiskiem powszechnym w polskiej gospodarce i wskazują na potrzebę wprowadzenia impulsów ekonomicznych lub inwestycji wspierających rozwój nowych branż, aby odwrócić obecne negatywne trendy na rynku pracy oraz wzmocnić siłę nabywczą pracowników.
Presja płacowa maleje, stopy procentowe w grze
Dane z sierpnia 2025 roku sugerują, że rynek pracy w Polsce wykazuje oznaki osłabienia, co może wpływać na politykę monetarną kraju. Ekonomiści PKO BP wskazują, że spowolnienie wzrostu płac i malejący popyt na pracę zmniejszają presję inflacyjną, co w praktyce oznacza, że ceny mogą rosnąć wolniej niż wcześniej prognozowano. W 2024 roku inflacja wyniosła średnio 4,2 procent, natomiast prognozy na 2025 rok wskazują, że może spaść do 3,5 procent, pod warunkiem że koszty pracy nie będą rosnąć w szybkim tempie. W takiej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej może mieć większą swobodę w rozważeniu obniżek stóp procentowych, które obecnie utrzymują się na poziomie 5,75 procent. Obniżki stóp procentowych mogłyby działać stymulująco na inwestycje przedsiębiorstw, które w 2024 roku w sektorze przedsiębiorstw spadły o 2 procent. Niższe koszty kredytu mogłyby ułatwić firmom finansowanie modernizacji i zakup nowych technologii, co w dłuższym okresie wspierałoby produktywność. Jednak eksperci zwracają uwagę, że ekspansywna polityka fiskalna rządu, zakładająca deficyt budżetowy na poziomie 289 miliardów złotych w 2025 roku, ogranicza pole manewru RPP. Dodatkowo wysokie ceny energii, które w 2024 roku wzrosły o 10 procent, zwiększają koszty produkcji, ograniczają rentowność firm i negatywnie wpływają na możliwość podwyżek wynagrodzeń dla pracowników.
Osłabienie popytu na pracę jest również efektem głębszych zmian strukturalnych w gospodarce, związanych z automatyzacją i digitalizacją procesów przemysłowych. W przetwórstwie przemysłowym przedsiębiorstwa coraz częściej inwestują w maszyny i technologie cyfrowe, co ogranicza zapotrzebowanie na pracę ludzką. W 2024 roku nakłady inwestycyjne w technologie wzrosły o 5 procent, jednak nie przełożyło się to na wzrost zatrudnienia, co pokazuje, że polska gospodarka znajduje się w fazie transformacji, gdzie technologia w coraz większym stopniu zastępuje tradycyjną pracę fizyczną i umysłową. W konsekwencji obserwowane spowolnienie na rynku pracy jest efektem zarówno czynników cyklicznych, jak i strukturalnych, co wymaga od polityki monetarnej i fiskalnej wyważonego podejścia, by wspierać inwestycje i stabilizować inflację, nie pogłębiając jednocześnie problemów związanych z bezrobociem i siłą nabywczą gospodarstw domowych.
Przetwórstwo przemysłowe w cieniu spowolnienia
Przetwórstwo przemysłowe w Polsce odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu całej gospodarki, odpowiadając za zatrudnienie około 36 procent pracowników sektora przedsiębiorstw i generując znaczną część PKB. W sierpniu 2025 roku płace w tym sektorze wzrosły o 7,7 procent w ujęciu rocznym, co jest niewielką poprawą w porównaniu z lipcem, jednak zatrudnienie nadal wykazuje tendencję spadkową, notując ubytek 0,3 procent w ujęciu miesięcznym. Ujemna dynamika zatrudnienia utrzymuje się nieprzerwanie od stycznia 2023 roku, co obrazuje głębsze problemy strukturalne w tym sektorze. Spadki te są w dużej mierze efektem globalnego spowolnienia gospodarczego, zwłaszcza w Niemczech, jednym z głównych partnerów handlowych Polski, gdzie produkcja przemysłowa w 2024 roku zmniejszyła się o 3 procent.
Sektor przetwórstwa obejmuje w Polsce produkcję samochodów, elektroniki, maszyn, chemikaliów i żywności, a jego kondycja jest silnie uzależniona od eksportu, który stanowi około 80 procent całkowitego handlu zagranicznego. W 2024 roku eksport do UE spadł o 2,5 procent, co zmusiło firmy do ograniczania kosztów operacyjnych, w tym redukcji zatrudnienia i ograniczania wzrostu płac. W regionach o wysokiej koncentracji przemysłu, takich jak Wielkopolska, szczególnie dotkniętej przez spadek popytu w sektorze motoryzacyjnym i meblarskim, obserwuje się roczny spadek zatrudnienia na poziomie około 1 procent.
Dodatkowym czynnikiem ograniczającym liczbę etatów w przetwórstwie jest rosnąca automatyzacja i wdrażanie nowych technologii. W 2024 roku liczba robotów przemysłowych w fabrykach wzrosła o 10 procent, co pozwoliło zwiększyć wydajność produkcji, ale jednocześnie zmniejszyło zapotrzebowanie na pracowników w tradycyjnych rolach. W efekcie rynek pracy musi się przystosować do zmian, gdzie tradycyjne sektory tracą na znaczeniu, podczas gdy nowe branże, takie jak technologie zielone i przemysł odnawialnych źródeł energii, rozwijają się zbyt wolno, aby w pełni zrekompensować utratę miejsc pracy.
Eksperci wskazują, że dla utrzymania konkurencyjności polskiego przetwórstwa niezbędne jest wsparcie inwestycyjne. W 2025 roku fundusze unijne mają przeznaczyć około 10 miliardów euro na modernizację przemysłu, co stwarza szansę na wprowadzenie nowych technologii i rozwój infrastruktury produkcyjnej. Skuteczne wykorzystanie tych środków może prowadzić do tworzenia nowych miejsc pracy, ale wymaga jednocześnie aktywnej polityki przekwalifikowania pracowników z tradycyjnych sektorów w kierunku branż innowacyjnych. Bez takiego wsparcia polski przemysł może nadal zmagać się z ograniczoną liczbą etatów i rosnącym wyzwaniem, jakim jest utrzymanie konkurencyjności na europejskim i globalnym rynku.
Źródło: GUS, PKO BP

