Australijska firma wygrała z Polską 1,2 miliarda złotych odszkodowania. Teraz zagospodaruje niemiecką miedź bez nas

W sierpniu 2024 roku Londyńska Giełda Metali poinformowała o odkryciu gigantycznych złóż rud miedzi w Niemczech, w rejonie Tannenberg w Hesji. Odkrycia dokonała australijska firma GreenX Metal Limited za pośrednictwem swojej warszawskiej filii, korzystając z polskich materiałów geologicznych i doświadczenia KGHM. Złoże zalega płytko – na głębokości 300–500 metrów – a historyczne szacunki wskazują na 728 tysięcy ton miedzi i 6,5 miliona uncji srebra.

​​​​​​​​​​Po raz pierwszy informację o odkryciu gigantycznych złóż rud miedzi w Niemczech w rejonie miejscowości Tannenberg w sierpniu 2024 roku zamieściła Londyńska Giełda Metali (The London Metal Exchnge –LME). Od tego czasu w Polsce ukazało się kilka wiadomości na ten temat sugerujących nawiązanie polsko –niemieckiego porozumienia w ich zagospodarowaniu. Było to tym bardziej uzasadnione, że australijska firma, GreenX Metal Limited, odkrycia tego dokonała za pośrednictwem swojej filii znajdującej się w Warszawie.

Nie ukrywała ona tego, że odkrycie to zawdzięcza polskim informacjom o geologii tych złóż eksploatowanych przez KGHM w Lubinie. Obfite źródła wszelkich na ten temat materiałów, studiów i analiz są powszechnie dostępne w bibliotece Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) w Warszawie, które australijscy geolodzy przy pomocy swoich polskich kolegów pilnie studiowali. Zarówno z polskiej, jak i australijskiej strony, to wszystko odbywało się na stopie legalnych i jawnych działań. Nasi zagraniczni partnerzy zawsze to doceniali i podkreślali znaczenie polskich ustaleń naukowych dla ich niemieckich odkryć.    

Jest to projekt Tannenberg, położony jest w Hesji, w sercu niemieckiego przemysłu, z płytką mineralizacją miedzi i srebra na obszarze historycznie eksploatowanym, Przyszłym powiązaniom polsko – niemieckim w tej dziedzinie, sprzyja stosunkowo bliska odległość naszego centrum wydobycia miedzi od jego niemieckiego odpowiednika, wynosząca w prostej linii około 400 km na zachód od polskich złóż na Dolnym Śląsku. ​​​

Zapisz się do newslettera!

Archiwum zamiast prac terenowych

 ​​​​​​Badania nowo odkrytych złóż rud miedzi większe sukcesu odnoszą w pracach archiwalnych, aniżeli w kosztownych pracach wiertniczych.  Koncentrują sięone na wykonanych w przeszłości tego rodzaju robotach, których rdzenie wiertnicze, i dokumentacja przetrwała do dzisiaj. Są to w sumie 142 historyczne odwierty wykonane w dwóch fazach: 95 podczas kampanii narodowosocjalistycznej z lat 30. XX wieku i 47 z eksploracji po latach 70. XX wieku.

Dochodzą do tego akta trzech w pełni udokumentowanych kopalni podziemnych z wynikami ponad 15 000 unikalnych próbek rdzeni wiertniczych tylko z kopalni Reichenberg. Zachowały się też szczegółowe plany kopalń zpomiarami miąższości w całym wyrobisku oraz kompleksowymi informacjami o strukturach geologicznych i stratygrafii.​​​​​ 

Logistyka​​​​​​​​​​

Australijska pięcioosobowa firma GreenX większość prac zleca zewnętrznym wykonawcom, sama skupiając się na ich koordynacji interpretacji uzyskanych wyników. Dysponuje ona historycznym szacunkiem z 1940 roku, wskazującym na 728 000 ton miedzi, opartym na przestarzałym modelu geologicznym i całkowicie wykluczającym srebro. Posiada również ocenę z 1984 roku, która wskazuje na grubszą mineralizację i znaczące zasoby srebra. 

Obecnie dysponuje ona nowoczesnymi analizami z 2025 roku, które potwierdzają zawartość i wykazują przechwyty o grubości do 3,7 metra ze spójną mineralizacją srebra.Złoże zalega od powierzchni bardzo płytko, bo do 500 metrów głębokości w rejonie Richelsdorf, czyli znacznie płycej niż inne podobne projekty. Posiadadoskonałą infrastrukturę w środkowych Niemczech z dostępem drogowym i kolejowym, ugruntowaną bazę przemysłową oraz przyjazne dla górnictwa otoczenie regulacyjne. ​​​​     

Prognozy zasobów​​​​​​​​​

GreenX spodziewa się znaczących zasobów miedzi zawartych w nowo odkrytych złożach. Ponieważ jest to spółka giełdowa, nie podje ich skali bez uzasadnionych jeszcze obliczeń i badań. Powołuje się na historyczne szacunki, które wskazują na znaczny potencjał miedzi i srebra, jak te z 1940 roku. Potwierdzają one zasoby 728 000 ton miedzi o zawartości 2,6 procent miedzi w rudzie. Szacunki z 1984 roku dodają do tego jeszcze 169 000 ton miedzi i 6,5 miliona uncji srebra. Najnowsze wyniki analiz potwierdzają historyczne zawartości i szersze mineralizacje, z interwałami rzędu 1,5 metra przy zawartości 2,7% miedzi i 55 g/t srebra. 

Koncesja poszukiwań obejmuję powierzchnię 1900 kilometrów kwadratowych. To przy miąższości produktywnego złoża 2 m i występowania złoża na blisko połowie tej powierzchni szacunkowe zasoby mogą być zbliżone do 2 miliardów ton rudy o zawartości 2 procent miedzi, co daje około 400 milionów ton miedzi o potencjalnej wartości blisko 500 miliardów USD, plus połowę tej wartości jaka stanowi zawartość srebra. Obliczenia te są bardzo przybliżone, lecz wskazują na skalę ewentualnych zysków, jakie teoretycznie może przynieść ta inwestycja. 

Odkrycia te pod względem gospodarczym są dużo bardziej korzystne, aniżeli podobnych złóż w Polsce. Przede wszystkim zalegają one na głębokości około 300 – 500 m, w geologicznej strukturze płaskiej antykliny sięgającej do powierzchni ziemi. Opublikowane materiały Londyńskiej Giełdy (Acquring Large Scale CopperProject In Germany) i ich porównywanie z polskimi złożami miedzi wskazują na podobną skalę ich zasobów.

W kilku otworach wykonanych na południowym skraju obszaru koncesyjnego uzyskano rewelacyjne wyniki zarówno, co do miąższości złoża w granicach 1,5 – 3,45 m, jak i zawartości miedzi od 1.0 do 3,7 procent Cu. Firma, która dokonała odkrycia niemieckich złóż rud miedzi powołuje się na amerykańską literaturę dotyczącą europejskiego basenu cechsztyńskiego, z którym związane są złoża rud miedzi występujące w skałach osadowych.​​​​

Polskie milczenie​​​​​​​​​​

Kilka notatek, które w ciągu dwóch lat ukazały się na ten temat w krajowych mediach pozostały bez echa wśród rządowych i zawodowych środowiskodpowiedzialnych za nasze górnictwoJest to też jest ewenement, gdyż o naszych chilijskich i amerykańskich kopalniach miedzi nieustannie pisze się o najdrobniejszych dotyczących ich szczegółach. 

Tymczasem, kiedy tuż za naszą zachodnia granica powstaje odpowiednik niemieckiego KGHM, trwa milczenie. Od strony formalnej nie wiadomo, czym jest to spowodowane. Zajęcie się tym problemem należy do kompetencji Głównego Geologa Kraju i podlegającemu mu Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) w Warszawie, który udostępnił polskie materiały umożliwiając australijskiej spółce dokonanie tego odkrycia.

To materiały jawne, z którymi każdy może się zapoznać po uzyskaniu karty bibliotecznej. Nie powinien być to powód do milczenia w tej sprawie. Drugą instytucją jest KGHM, dla którego współpraca z Niemcami winna przynieść obopólne korzyści. Też firma ta milczy udając, że za naszą zachodnią granica nic ważnego się nie dzieje. Jest to instytucja podlegająca ministrowi aktywów państwowych i bez jego zgody żadna jej zagraniczna inwestycja, ani inicjatywa nie może mieć miejsca. Tej zgody nie ma i dlatego jest, jak jest.​​​​        ​​​​​​        

Gniew rządu

Pewnym wyjaśnieniem tego milczenia polskich instytucji jest spór o kopalnię Jan Karski z wspomnianą australijską firmą GreenX, która wygrała proces o odszkodowanie za odstąpienie od tej inwestycji w wysokości około 1,2 miliarda złotych. Jest to tym bardziej przykre, że australijska firma za pieniądze te dokona ostatecznego rozpoznania niemieckich złóż rud miedzi całkowicie bez naszego kapitałowego i zawodowego udziału. Po międzynarodowym wyroku w tej sprawie premier zarządził dochodzenie mające ujawnić winnych, którzy doprowadzili do tego stanu.

Prawdopodobnie nie zostaną oni ukarani, bo ponieśli już odpowiedzialność polityczną tracąc w wyniku wyborów swoje stanowiska rządowe. Gniew rządu na australijską spółkę, która wygrała z nim spór sądowy jest zrozumiały. Z tym, że nie powinien on przynosić strat polskiej gospodarce, a ignorowanie niemieckich odkryć złóż miedzi na to właśnie wskazuje.​​​​​​​​​       ​       

Troska o krajowy przemysł miedziowy     ​​​​​​

Rząd polski składa się z polityków, którzy w interesie przyszłości naszego przemysłu miedziowego winni przejsć do porządku dziennego, nad po ludzku słusznym gniewem.Karę w przegranym procesie trzeba jak najszybciej uregulować i firmie GreenX zaproponowaćformalną współpracę biznesową upoważniając KGHM do reprezentowania naszych interesów. 

Jest to konieczne, gdyż przyszła współpraca w udostępnieniu niemieckich złoz miedzi może przynieść nam wielokrotnie większe zyski aniżeli zapłacona kara w przegranym procesie. I  to winno by celem rządu i krajowego przemysłu miedziowego.   Być może, że GreenX odrzuci naszą propozycję, ale od tego sa politycy aby umieli przełamać wzajemną nieufność i rozpocząć twórczą pracę nad niemieckim złożami, zamiast bierni przyglądać się, jak tuż za nasza granica rośnie miedziowy gigant, który w wyniku dalszych sporów jest w stanie przejąć nasze aktywa. To zagrożenie winno być motywem dla nieustających naszych wysiłków w nawiązaniu współpracy, tak z Niemcami, jak i Australijczykami w tej sprawie.​​​​​​​​

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu