Polska chemia tonie w Unii. Czy Azoty przetrwają 2026 rok?

Grupa Azoty, gigant polskiej chemii, przeżywa największy kryzys w swojej historii. Źródłem problemów jest projekt Polimery Police o wartości ponad 7 mld zł, który przerósł możliwości spółki. Dziś banki żądają natychmiastowej spłaty prawie 4 mld zł kredytów, a dług całej grupy sięga 7,7 mld zł. Orlen złożył ofertę przejęcia projektu, ale nawet jeśli do tego dojdzie, przyszłość Azotów wisi na włosku.

  • Projekt Polimery Police, czyli budowa instalacji do produkcji propylenu i polipropylenu w Zakładach Chemicznych Police, okazał się katastrofą finansową. Inwestycja o wartości ponad 7 mld zł, uroczyście otwierana w czerwcu 2023 roku, wciąż nie została ukończona. Problemy techniczne, opóźnienia wykonawcy (Hyundai Engineering) i spór arbitrażowy (Koreańczycy domagają się 457 mln euro, Azoty kontrują pozwem na 2,98 mld euro) generują straty szacowane na około 100 mln zł kwartalnie.
  • Bank Pekao, jako agent kredytu, postawił w stan wymagalności zobowiązania kredytowe spółki celowej Grupa Azoty Polyolefins (GAP) o łącznej wartości około 3,95 mld zł. Również Orlen, posiadający 17,3 proc. udziałów w GAP, zażądał natychmiastowego zwrotu pożyczki w wysokości 28,7 mln dolarów (ok. 100 mln zł). W styczniu 2026 roku Grupa Azoty utworzyła gigantyczne odpisy aktualizujące – 780 mln zł w samych Policach i 586 mln zł w całej grupie, uznając pożyczki udzielone GAP za bezpowrotnie stracone.
  • Dług całej Grupy Azoty na koniec III kwartału 2025 roku wynosił 7,7 mld zł, a wskaźnik Debt-to-EBITDA przekroczył 9,75, co jest wartością skrajnie niebezpieczną. Bez redukcji części długu i planowanej rekapitalizacji ze środków publicznych spółka może nie przetrwać. Analitycy wskazują, że projekt Polimery był przejawem megalomanii poprzedniego kierownictwa – Azoty powinny były skoncentrować się na podstawowej działalności, czyli produkcji nawozów.
  • Orlen złożył ofertę zakupu 100 proc. udziałów w GAP za około 1,022 mld zł w formule „cash free, debt free”. Oznacza to, że z długiem muszą uporać się banki i same Azoty – konieczne byłoby umorzenie około 2,8 mld zł. Negocjacje są trudne, a decyzje wymagają jednomyślności wszystkich instytucji finansowych. Nawet jeśli Orlen przejmie projekt, na dokończenie instalacji potrzeba kolejnych około 200 mln zł, a na jej uruchomienie dodatkowych kilkuset milionów.
  • Perspektywy dla branży petrochemicznej uległy znacznemu pogorszeniu. Chiny uruchomiły ogromne moce produkcyjne propylenu, zalewając rynek. Projekt, który jeszcze kilka lat temu miał generować 700 mln zł EBITDA rocznie, dziś może dać jedynie 300 mln zł. Aby konkurować z Chinami, trzeba mieć dostęp do taniego gazu, czego Polsce brakuje. Los Azotów zależy teraz od porozumienia z bankami, finalizacji transakcji z Orlenem i wsparcia państwa. Bez tego polska chemia podzieli los hutnictwa – systematyczna wyprzedaż majątku i marginalizacja.

Źródłem obecnych problemów Grupy Azoty jest przede wszystkim projekt Polimery Police – budowa instalacji do produkcji propylenu i polipropylenu w Zakładach Chemicznych Police. Inwestycja, której wartość sięgnęła ponad 7 miliardów złotych, od początku budziła kontrowersje. Krytycy wskazywali, że jest zbyt duża i zbyt ryzykowna dla finansowych możliwości spółki.

Dziś instalacja (uroczyście otwierana w czerwcu 2023 roku) wciąż nie została ukończona. Problemy techniczne, opóźnienia ze strony wykonawcy – koreańskiego Hyundai Engineering – i spór arbitrażowy sprawiły, że zakład nie produkuje na pełną skalę, generując straty szacowane na około 100 milionów złotych kwartalnie. Koreańczycy domagają się od Azotów około 457 milionów euro, a polska spółka kontruje pozwem opiewającym na 2,98 miliarda euro.

Zapisz się do newslettera!

Banki tracą cierpliwość. 4 miliardy do natychmiastowej spłaty

Konsekwencje finansowe tej sytuacji są druzgocące. Bank Pekao, jako agent kredytu, postawił w stan wymagalności zobowiązania kredytowe spółki celowej Grupa Azoty Polyolefins (GAP) o łącznej wartości około 3,95 miliarda złotych. To kwota, której GAP nie jest w stanie spłacić.

Również Orlen, który posiada 17,3 procent udziałów w GAP, zażądał natychmiastowego zwrotu pożyczki w wysokości 28,7 miliona dolarów (około 100 milionów złotych), udzielonej na zakup propylenu. Dla Azotów to kolejny cios i sygnał, że nawet państwowy gigant nie zamierza czekać w nieskończoność.

W efekcie, w styczniu 2026 roku Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police podjęły decyzję o utworzeniu gigantycznych odpisów aktualizujących. Dotyczą one pożyczek udzielonych GAP oraz należności handlowych. Łączna wartość odpisów sięgnęła 780 milionów złotych, co zdruzgotało wynik netto spółki za 2025 rok. Sama Grupa Azoty utworzyła odpis w wysokości 586 milionów złotych. Te kwoty pokazują skalę tragedii finansowej – pożyczki udzielone własnej spółce celowej zostały uznane za bezpowrotnie stracone.

Dług całej Grupy Azoty na koniec trzeciego kwartału 2025 roku wynosił 7,7 miliarda złotych. Z kolei wskaźnik Debt-to-EBITDA, pokazujący zdolność do obsługi zadłużenia, przekroczył 9,75, co jest wartością skrajnie niebezpieczną . Sytuacja jest tak poważna, że według nieoficjalnych informacji, bez redukcji części długu i planowanej rekapitalizacji ze środków publicznych, spółka może nie przetrwać.

Orlen na ratunek? Oferta, która budzi wątpliwości

Światełkiem w tunelu ma być Orlen. Państwowy koncern złożył ofertę zakupu 100 procent udziałów w GAP za kwotę około 1,022 miliarda złotych. Oferta ma formułę „cash free, debt free”, czyli zakłada przejęcie spółki bez zadłużenia. To oznacza, że z długiem muszą uporać się banki i sam Azoty. Banki musiałyby umorzyć około 2,8 miliarda złotych.

Negocjacje są jednak niezwykle trudne, a decyzje wymagają jednomyślności wszystkich instytucji finansowych. Nieoficjalnie mówi się, że Europejski Bank Inwestycyjny jest głównym oponentem.

Ale nawet jeśli Orlen przejmie Polimery, to nie koniec problemów. Analitycy szacują, że na dokończenie instalacji potrzeba kolejnych około 200 milionów złotych, a na jej uruchomienie dodatkowych kilkuset milionów. Co więcej, perspektywy dla branży petrochemicznej uległy znacznemu pogorszeniu. W Chinach powstały ogromne moce produkcyjne propylenu, które zalewają światowy rynek. Jakub Szkopek z Erste Securities szacuje, że projekt, który jeszcze kilka lat temu miał generować 700 milionów złotych EBITDA rocznie, dziś może dać jedynie 300 milionów. Aby konkurować z Chinami, trzeba mieć dostęp do taniego surowca, najlepiej gazu. W Polsce takiego luksusu nie ma.

Strategia na przetrwanie. Emisja akcji i plany na przyszłość

Nawet jeśli uda się sprzedać Polimery, to problemy całej Grupy Azoty się nie skończą. Zarząd podjął strategię koncentracji na produkcji nawozów, ale jej realizacja jest kosztowna. Spółka prawdopodobnie będzie zmuszona do emisji akcji z udziałem Skarbu Państwa, by zasilić swoją kapitałową.

Analitycy DM Trigon, cytowani przez „Parkiet”, zwracają uwagę, że cele strategii są ambitne, ale nawet przy założeniu ich pełnej realizacji, wycena spółki charakteryzuje się wysoką zmiennością. Wolne przepływy pieniężne mogą pojawić się dopiero po 2030 roku.

Czy Azoty przetrwają 2026 rok?

Rok 2026 będzie dla Grupy Azoty rokiem prawdy. Los spółki zależy od trzech czynników: porozumienia z bankami w sprawie redukcji zadłużenia Polimerów, finalizacji transakcji z Orlenem oraz uzyskania wsparcia ze strony państwa.

Jeśli negocjacje się powiodą, Azoty być może uda się uratować, choć okaleczone i zmuszone do wieloletniej restrukturyzacji. Jeśli upadną, czeka nas scenariusz, w którym polska chemia, niegdyś duma przemysłu, podzieli los hutnictwa. Zamiast samodzielnego giganta, pozostanie nam rola biernego obserwatora, a nasze zakłady staną się celem przejęć przez podmioty z kapitałem zagranicznym lub całkowicie znikną z rynku. To przegrana, której konsekwencje odczujemy wszyscy – od rolników kupujących nawozy, po pracowników zakładów i całą gospodarkę.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com