Premier Hiszpanii Pedro Sanchez zapowiedział wezwanie przedstawicieli Meta przed parlament w związku z rzekomym naruszeniem prywatności milionów użytkowników Facebooka i Instagrama. Sprawa dotyczy ukrytego śledzenia aktywności użytkowników Androida przez firmę.
- Hiszpański parlament zbada praktyki Meta dotyczące gromadzenia danych użytkowników i ich łączenia z tożsamością w aplikacjach Facebook i Instagram.
- Premier Pedro Sanchez określił portale społecznościowe mianem „państwa upadłego” i „oligarchii technologicznej”, krytykując brak reakcji na ostrzeżenia administracji.
- Meta stosowała mechanizm śledzenia aktywności użytkowników Androida przez prawie rok bez ich zgody.
- Rząd Hiszpanii planuje środki regulacyjne w zakresie ochrony prywatności, walki z dezinformacją, mowy nienawiści oraz ochrony nieletnich.
- Meta deklaruje poważne traktowanie kwestii prywatności i gotowość do współpracy z władzami w celu wyjaśnienia zarzutów.
– Przedstawiciele firmy Meta, właściciela platform Facebook i Instagram, zostaną wezwani przed komisję parlamentu Hiszpanii w związku z podejrzeniami o masowe naruszenie prywatności użytkowników – poinformował w środę premier Pedro Sanchez. Szef rządu podkreślił, że w Hiszpanii prawo stoi ponad wszelkimi algorytmami, a każdy podmiot, który narusza prawa i wolności obywateli, poniesie konsekwencje.
– Meta będzie musiała odpowiedzieć przed parlamentem za możliwe naruszenie prywatności milionów użytkowników poprzez śledzenie ich aktywności w sieci bez wyraźnej zgody – zaznaczył premier Sanchez. Zapowiedź ta stanowi część szerszego działania władz hiszpańskich mającego na celu ochronę danych osobowych obywateli i egzekwowanie prawa w zakresie prywatności cyfrowej.
Według informacji udostępnionych przez hiszpański rząd, wezwanie parlamentarnej komisji jest wynikiem międzynarodowych badań ujawniających nieprawidłowości w działaniu platform Meta. Przez niemal rok firma stosowała ukryty mechanizm śledzenia aktywności internetowej użytkowników urządzeń z systemem Android. System ten pozwalał na gromadzenie danych dotyczących odwiedzanych stron oraz łączenie ich z tożsamością użytkowników korzystających z aplikacji Facebook i Instagram.
W tle sprawa prywatności użytkowników
W środę szef rządu Hiszpanii wygłosił przemówienie utrzymane w ostrym i krytycznym tonie, w którym określił portale społecznościowe mianem „państwa upadłego” oraz „oligarchii technologicznej”. Premier oskarżył platformy cyfrowe o tolerowanie dezinformacji, kłamstw i mowy nienawiści, a także o brak reakcji na ostrzeżenia i rekomendacje przekazywane przez administrację państwową. Jak podkreślił, w ostatnich latach problem narastającej dezinformacji w internecie oraz niewystarczającej ochrony nieletnich stał się jednym z priorytetów hiszpańskiego rządu, a obecny stan rzeczy zagraża bezpieczeństwu społecznemu i zaufaniu obywateli do instytucji publicznych.
Premier zapowiedział, że w nadchodzących miesiącach rząd przedstawi szereg konkretnych środków legislacyjnych i regulacyjnych, których celem będzie walka z dezinformacją w sieci, zwiększenie ochrony dzieci i młodzieży, przeciwdziałanie mowie nienawiści oraz zapewnienie przestrzegania prywatności użytkowników internetu.
Polityk podkreślił, że rząd nie zamierza ustępować przed naciskiem dużych korporacji technologicznych, a jego działania mają charakter proaktywny i systemowy, obejmując zarówno monitoring treści w sieci, jak i mechanizmy egzekwowania prawa wobec naruszeń.
Do sprawy odniósł się również rzecznik Mety, właściciela platformy Facebook i Instagram. W oświadczeniu przesłanym do agencji Reutera firma zaznaczyła, że „bardzo poważnie traktuje kwestie prywatności” oraz deklaruje gotowość do „konstruktywnej współpracy z władzami hiszpańskimi w tym zakresie”. Meta podkreśliła, że celem przedsiębiorstwa jest zarówno zapewnienie bezpieczeństwa użytkowników, jak i przestrzeganie lokalnych regulacji.
Nie tylko Hiszpania krytykuje
Krytyka ze strony premiera Hiszpanii nie jest odosobniona w skali międzynarodowej. W październiku Komisja Europejska ogłosiła, że Meta naruszyła przepisy dotyczące przejrzystości, zapisane w Akcie o usługach cyfrowych (DSA). Właściciel Facebooka znalazł się w ogniu sporów z unijnym regulatorami, którzy zarzucali firmie niewystarczające działania w zakresie moderowania treści oraz brak transparentności w algorytmach rekomendacji.
Na tym tle w przestrzeni międzynarodowej pojawia się również krytyka ze strony USA. Prezydent Donald Trump oraz członkowie amerykańskiego Kongresu wielokrotnie wyrażali niezadowolenie wobec unijnych regulacji cyfrowych, argumentując, że ograniczają one działalność amerykańskich przedsiębiorstw i stanowią zagrożenie dla wolności słowa w sieci.
Źródło: PAP

