Najstarsza huta w Polsce właśnie celuje w energetykę jądrową. Czekają na nią miliardy

Huta Częstochowa, która jeszcze dwa lata temu była w upadłości, właśnie rozpoczęła procedurę uzyskania certyfikatów dla sektora jądrowego. Amerykański ASME NQA-1 i międzynarodowy ISO 19443 otwierają drzwi do dostaw stali dla elektrowni atomowych. W grę wchodzą kontrakty warte miliardy złotych. Pierwsze dostawy realne już w 2028 roku.

  • Certyfikaty bramą do atomowego raju. Huta Częstochowa wdraża jednocześnie dwa rygorystyczne standardy jakości. ASME NQA-1 to wymóg amerykański, niezbędny dla dostawców Westinghouse’a. ISO 19443 to standard europejski. Bez nich ani jeden polski reaktor nie przyjmie stali z Częstochowy. Proces certyfikacji potrwa co najmniej kilka miesięcy i pochłonie 10–15 milionów złotych.
  • Rynek wart miliardy, ale wymaga precyzji. Budowa trzech polskich elektrowni jądrowych (łącznie 6–9 reaktorów) wygeneruje zapotrzebowanie na 240–450 tysięcy ton stali konstrukcyjnej i zbrojeniowej. To wartość 1–2 miliardów złotych. Do tego dochodzą elementy bardziej skomplikowane – zbiorniki, rurociągi, konstrukcje wsporcze. Tam marże są znacznie wyższe, ale wymagania jakościowe jeszcze ostrzejsze.
  • Huta stawia na ludzi i maszyny. W zakładzie zatrudnionych jest obecnie około 800 osób. Planowane jest zatrudnienie dodatkowych 50–100 specjalistów – inżynierów materiałowych, spawalników, kontrolerów jakości. Huta inwestuje w tomografy przemysłowe, ultradźwiękowe głowice wielogłowicowe i spektrometry. Bez precyzji rzędu ułamków milimetra ani jednego elementu nie dopuszczą do reaktora.

Stalownia, która przez lata kojarzyła się z przemysłem ciężkim, węglem i wielkimi piecami, właśnie zaczęła stawiać pierwsze kroki w świecie, w którym precyzja liczy się bardziej niż tonaż. Huta Częstochowa, po przejęciu przez Węglokoks i restrukturyzacji w latach 2024-2025, rozpoczęła procedury uzyskania dwóch kluczowych certyfikatów jakości: amerykańskiego ASME NQA-1 oraz międzynarodowego ISO 19443. Oba standardy są bramą do dostaw dla sektora energetyki jądrowej, a ich zdobycie może otworzyć przed hutą drzwi do udziału w budowie elektrowni jądrowych w Polsce i Europie.

ASME NQA-1 (Nuclear Quality Assurance) to opracowany przez American Society of Mechanical Engineers i uznawany na świecie standard zarządzania jakością dla sektora energetyki jądrowej. Obejmuje wymagania dotyczące organizacji, projektowania, produkcji oraz zapewnienia jakości w łańcuchu dostaw produktów istotnych dla bezpieczeństwa jądrowego. Certyfikacja zgodna z NQA-1 stanowi potwierdzenie najwyższych standardów jakości procesów i wyrobów w tej branży.

Huta Częstochowa powstała w 1896 roku jako Zakładów Górniczo-Hutniczych „Huta Częstochowa” i przez ponad sto lat produkowała głównie wyroby dla przemysłu ciężkiego – szyny, profile, blachy, a w ostatnich dekadach głównie stal dla górnictwa. Upadek kopalń i transformacja energetyczna sprawiły, że tradycyjny rynek huty zaczął się kurczyć. W 2023 roku Huta Częstochowa ogłosiła upadłość, a w 2024 roku została przejęta przez Węglokoks, który widział w niej potencjał do produkcji wyrobów dla sektora energii odnawialnej i jądrowej.

– Posiadanie certyfikatu NQA-1 pozwoli Hucie Częstochowa rozszerzyć asortyment wyrobów i wejść na rynek instalacji nuklearnych, w tym uczestniczyć w budowie przyszłych polskich elektrowni jądrowych – podkreślił Adrian Sienicki, prezes Huty Częstochowa Sp. z o.o.

Dziś huta produkuje głównie stal konstrukcyjną, zbrojeniową i odlewy, ale po zdobyciu certyfikatów będzie mogła wytwarzać elementy dla systemów bezpieczeństwa jądrowego – zbiorniki, rurociągi, elementy konstrukcji wsporczych, a nawet niektóre komponenty reaktorów. Rynek jest ogromny: sama Polska planuje budowę trzech elektrowni jądrowych (Lubiatowo-Kopalino, Bełchatów, Pątnów) o łącznej mocy około 6-9 GW, co generuje zapotrzebowanie na dziesiątki tysięcy ton stali o podwyższonych parametrach jakościowych.

Zapisz się do newslettera!

Dwa standardy, jedna brama

Huta zdecydowała się na równoczesne wdrażanie dwóch systemów. ASME NQA-1 to standard amerykański, wymagany przez większość projektów jądrowych na świecie, w tym przez Westinghouse (dostawcę reaktorów AP1000 dla pierwszej polskiej elektrowni). ISO 19443 to standard europejski, który opiera się na normie ISO 9001 (zarządzanie jakością) i jest rozszerzony o specyficzne wymagania dla sektora jądrowego. Posiadanie obu certyfikatów otwiera drogę do współpracy zarówno z amerykańskimi, jak i europejskimi (EDF, Framatome, KHNP) dostawcami technologii jądrowych.

– Ze względu na to, że ISO 19443 stanowi rozszerzenie stosowanej już w Hucie normy ISO 9001, wdrożenie jej wymagań powinno być mniej pracochłonne i mniej czasochłonne niż w przypadku NQA-1. Również w tym przypadku niezbędne będą jednak zmiany w istniejącej dokumentacji oraz przeprowadzenie audytów – wyjaśnił Arkadiusz Pyrkosz, dyrektor Działu Kontroli Jakości Huty Częstochowa.

Jednak to amerykański standard ASME NQA-1 jest bardziej rygorystyczny i wymaga od producenta nie tylko udokumentowania procesów, ale także udowodnienia, że system zarządzania jakością jest w stanie zagwarantować powtarzalność i śledczość każdego wyrobu przez cały jego cykl życia. W przypadku elementów dla elektrowni jądrowych oznacza to, że każda sztuka stali musi mieć swoją dokumentację – od wytopu, przez obróbkę, po transport i montaż.

Proces, który potrwa miesiące

Jak zaznacza dyrektor Działu Kontroli Jakości Arkadiusz Pyrkosz, proces uzyskania certyfikatu jest złożony i potrwa co najmniej kilka miesięcy. Standard ASME NQA-1 zawiera bowiem szereg wymagań odmiennych od systemów funkcjonujących obecnie w Hucie. W związku z tym konieczne będzie m.in. opracowanie nowych dokumentów dotyczących utrzymania ruchu, kapitału ludzkiego, produkcji, technologii, kontroli i badań, a także powołanie grupy zadaniowej, przeprowadzenie dodatkowych audytów, zakup specjalistycznego wyposażenia pomiarowego oraz przeszkolenie pracowników.

– Prace rozpoczęliśmy już w lutym od szkoleń dla kierownictwa Huty, przeprowadzonych przez specjalistów z firmy TÜV Nord – powiedział Arkadiusz Pyrkosz.

TÜV Nord to jedna z najbardziej uznanych na świecie jednostek certyfikujących w sektorze jądrowym. Firma przeprowadziła już pierwsze szkolenia dla kadry zarządzającej Huty Częstochowa, która obecnie przygotowuje dokumentację systemową. Kolejnym krokiem będzie wdrożenie procedur i przeszkolenie pracowników produkcji, a następnie audyt wewnętrzny i audyt certyfikujący. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, huta może otrzymać certyfikaty pod koniec 2026 lub na początku 2027 roku.

Rynek wart miliardy

Jeśli Huta zamierza uczestniczyć w łańcuchu dostaw produktów ważnych dla bezpieczeństwa jądrowego, wdrożenie wymagań ASME NQA-1 oraz ISO 19443 jest koniecznością – podsumował Arkadiusz Pyrkosz.

Huta Częstochowa nie jest jedynym polskim producentem stali, który celuje w sektor jądrowy. Wcześniej podobne certyfikaty zdobyły już Huta Łabędy (część grupy Węglokoks) oraz Cognor. Jednak skala Huty Częstochowa – zdolności produkcyjne rzędu 700 tysięcy ton stali rocznie, w tym 400 tysięcy ton wyrobów długich (pręty, kształtowniki) i 300 tysięcy ton odlewów – daje jej potencjał do roli głównego dostawcy stali konstrukcyjnej dla polskich elektrowni jądrowych.

Budowa jednego reaktora jądrowego o mocy 1200-1400 MW wymaga około 40-50 tysięcy ton stali zbrojeniowej i konstrukcyjnej. Dla trzech planowanych elektrowni (łącznie 6-9 reaktorów) to zapotrzebowanie na poziomie 240-450 tysięcy ton stali – wartość rzędu 1-2 miliardów złotych. Do tego dochodzą elementy bardziej skomplikowane, jak zbiorniki, rurociągi i konstrukcje wsporcze, gdzie stal musi spełniać jeszcze wyższe normy jakościowe i być dostarczana przez certyfikowanych dostawców. Tu marże są znacznie wyższe.

Nowe miejsca pracy i kompetencje

Wejście w sektor jądrowy to dla Huty Częstochowa nie tylko nowe rynki, ale także konieczność podniesienia kompetencji swoich pracowników. W zakładzie zatrudnionych jest obecnie około 800 osób, a po zdobyciu certyfikatów planowane jest zatrudnienie dodatkowych 50-100 specjalistów – inżynierów materiałowych, spawalników, kontrolerów jakości. Część z nich przejdzie specjalistyczne szkolenia w ośrodkach TÜV Nord i Polskiej Agencji Atomistyki.

Huta inwestuje także w nowe urządzenia pomiarowe. W sektorze jądrowym tolerancje są rzędu ułamków milimetra, a każda wada materiałowa może dyskwalifikować element. Dlatego huta planuje zakup tomografów przemysłowych, ultradźwiękowych głowic wielogłowicowych oraz spektrometrów do analizy składu chemicznego stali. Łączne koszty inwestycji związanych z certyfikacją i nowym wyposażeniem szacowane są na 10-15 milionów złotych.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu