Światowe zapotrzebowanie na energię elektryczną do 2030 roku wzrośnie o 5400 TWh – to równowartość ponad dwóch obecnych rocznych potrzeb Unii Europejskiej – wynika z raportu IEA „Elektryczność 2026”. Popyt będzie rósł 2,5 raza szybciej niż ogólne zużycie energii, napędzany przez AI, centra danych, elektryfikację przemysłu i klimatyzację. OZE i atom do 2030 roku pokryją połowę światowej produkcji prądu.
- Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło średnio o ponad 3,5 proc. rocznie do 2030 roku, a przyrost wyniesie 5400 TWh. Dla porównania, Unia Europejska w 2025 roku zużyła około 2500 TWh – to tak, jakby do globu dołożyć dwie nowe Unie. W 2024 roku po raz pierwszy od trzech dekad wzrost popytu na prąd przewyższył wzrost gospodarczy.
- Głównymi motorami wzrostu są nowe, energochłonne sektory: centra danych i sztuczna inteligencja, elektryfikacja przemysłu, rozwój pojazdów elektrycznych oraz rosnące wykorzystanie klimatyzacji. Za prawie 80 proc. dodatkowego zużycia do 2030 roku odpowiadać będą gospodarki wschodzące, szczególnie Indie i Azja Południowo-Wschodnia, ale po 15 latach stagnacji popyt rośnie też w rozwiniętych gospodarkach.
- OZE i energetyka jądrowa do 2030 roku osiągną 50 proc. udziału w światowej produkcji energii elektrycznej (obecnie 42 proc.). W pierwszej połowie 2025 roku odnawialne źródła po raz pierwszy w historii wyprzedziły globalnie węgiel w miksie elektroenergetycznym, osiągając 34,3 proc. wobec 33,1 proc. dla węgla. Chiny cały wzrost zapotrzebowania pokryły energią z OZE.
- Aby sprostać rosnącemu popytowi, konieczne będzie zwiększenie rocznych inwestycji w sieci o 50 proc. do 2030 roku. Kluczowe znaczenie zyskają magazyny energii (już silnie rozwijane w Kalifornii, Niemczech, Teksasie czy Wielkiej Brytanii), elastyczność systemów oraz odporność na ekstremalne zjawiska pogodowe, cyberzagrożenia i starzejącą się infrastrukturę.
- W Polsce zapotrzebowanie na prąd w 2025 roku wzrosło o ponad 3 proc., a w czerwcu po raz pierwszy w historii wyprodukowaliśmy więcej energii z OZE niż z węgla, głównie dzięki fotowoltaice. Do 2030 roku OZE mogą dostarczać ponad połowę polskiego prądu. Odpowiedzią na wyzwania proceduralne ma być Industrial Accelerator Act, który wprowadzi „jedno okienko” dla inwestorów, skróci termy pozwoleń i utworzy obszary przyspieszenia przemysłowego. Jego ostateczna wersja zostanie ogłoszona 4 marca.
W czasach znacznej niepewności na rynkach energii jedno jest pewne: globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną rośnie znacznie silniej niż w ciągu ostatniej dekady.
– W erze elektryczności wzrost globalnego zużycia energii do 2030 roku ma być równoważny powstaniu ponad dwóch nowych Unii Europejskich – mówił po publikacji raportu jego współautor i dyrektor ds. rynków energii i bezpieczeństwa w IEA, Keisuke Sadamori.
Co dokładnie oznacza to porównanie? Według raportu szacunkowy przyrost globalnego zużycia energii w ciągu najbliższego pięciolecia wyniesie 5400 TWh. Unia Europejska natomiast w 2025 roku zużyła około 2500 TWh. Globalny przyrost zapotrzebowania do końca dekady stanowi zatem ponad dwukrotność obecnego rocznego zużycia całej Wspólnoty.
– Aby sprostać temu zapotrzebowaniu, do 2030 roku konieczne będzie zwiększenie rocznych inwestycji w sieci o 50 procent. Kluczowe znaczenie będzie miała również rosnąca elastyczność, ponieważ sieci energetyczne będą się nadal rozwijać. Podobnie ważny będzie silny nacisk na bezpieczeństwo i odporność – dodał Sadamori.
Eksperci Agencji zwracają też uwagę na zjawisko, które w 2024 roku wystąpiło po raz pierwszy od trzech dekad (z wyłączeniem okresów kryzysowych). Globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną przewyższyło wzrost gospodarczy. IEA porównuje tu dwie rzeczy rok do roku: dane dotyczące wzrostu gospodarczego pochodzące z Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz procentową zmianę w faktycznym i prognozowanym zużyciu energii. Normą w spokojnych latach – bez wojen czy kataklizmów – było dotąd, że zapotrzebowanie na prąd i gospodarka rosły równolegle. Dziś zużycie prądu rośnie szybciej niż PKB i to będzie nowy, trwały trend.
Skąd ten popyt? Elektryfikacja, AI i klimatyzacja
Coraz więcej energii elektrycznej pochłania elektryfikacja przemysłu. Wzrost popytu wynika też z upowszechniania się pojazdów elektrycznych, rosnącego wykorzystania klimatyzacji, a w końcu – rozwoju centrów danych i sztucznej inteligencji.
Filarem wzrostu popytu na prąd wciąż będą gospodarki wschodzące. To one będą odpowiadać za prawie 80 procent dodatkowego zużycia energii elektrycznej do 2030 roku, a szczególnie ma wzrosnąć udział Indii oraz Azji Południowo-Wschodniej. Miniony rok jednak pobudził pod tym względem też rozwinięte gospodarki – pierwszy raz po 15 latach stagnacji.
W 2024 roku po raz pierwszy od trzech dekad (z wyłączeniem okresów związanych z kryzysem) globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną przewyższyło wzrost gospodarczy. Normą w spokojnych latach było dotąd, że zapotrzebowanie na prąd i gospodarka rosły równolegle. Dziś zużycie prądu rośnie szybciej niż PKB i to będzie nowy, trwały trend.
OZE i atom wypłaszczą emisje. Przełomowy moment w miksie
Mocno w raporcie wybrzmiewa prognoza, że do 2030 roku odnawialne źródła energii i energetyka jądrowa będą odpowiadać za 50 procent światowej produkcji prądu. Obecnie to 42 procent. Rosnąć ma też znaczenie gazu ziemnego jako paliwa przejściowego. To te dane odpowiadają za wypłaszczenie się globalnych emisji sektora energetycznego. Według prognoz emisje ustabilizują się w latach 2026–2030 właśnie dlatego, że OZE i energia jądrowa będą miały coraz większy udział w wytwarzaniu energii.
Jak przypomina raport, wytwarzanie energii elektrycznej pozostaje największym źródłem emisji związanych z energią – to około 13,9 miliarda ton CO2 rocznie.
– Po wzroście o średnio 1,4 procent rocznie w latach 2022–2024, emisje CO2 z wytwarzania energii elektrycznej ustabilizowały się w 2025 roku. W porównaniu z dekadą wcześniej globalna intensywność emisji CO2 z energii elektrycznej spadła o 14 procent i przewiduje się, że będzie spadać jeszcze szybciej do 2030 roku, ponieważ udział wytwarzania niskoemisyjnego nadal rośnie – czytamy w raporcie.
Think tank Ember informował, że w pierwszej połowie 2025 roku po raz pierwszy w historii odnawialne źródła energii wyprzedziły globalnie węgiel w miksie elektroenergetycznym. Ich udział wzrósł do 34,3 procent, z 32,7 procent w analogicznym okresie roku 2024. Udział węgla spadł z 34,2 do 33,1 procent.
Ciekawy jest przypadek Chin, które – choć wciąż mocno stoją węglem – cały wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną pokryły energią ze źródeł odnawialnych. Ich udział w chińskim miksie także sukcesywnie rośnie.
W Polsce w 2025 roku zapotrzebowanie na prąd wzrosło o ponad 3 procent. W czerwcu 2025 roku, po raz pierwszy w historii, Polska wyprodukowała więcej energii z OZE niż z węgla, głównie dzięki fotowoltaice. Do 2030 roku odnawialne źródła energii mogą dostarczać już ponad połowę prądu w Polsce, podczas gdy produkcja energii z węgla będzie systematycznie spadać. Autorzy raportu zauważają też rolę budującej potencjał na Bałtyku energetyki morskiej oraz plany budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej w Choczewie, której start zaplanowano na 2033 rok.
Wąskie gardło transformacji. Sieci nie nadążają
Popyt i dynamiczny rozwój odnawialnych źródeł energii powoduje jednak nowe wyzwania. Przy specyficznych warunkach pogodowych powstaje więcej prądu, niż sieć może przyjąć. Pojawia się mechanizm ujemnych cen i konieczność eksportu nadwyżek energii, których nie ma gdzie przechować.
Procedury dotyczące różnego rodzaju pozwoleń i przyłączy do sieci ciągną się zbyt długo, co paraliżuje rozwój. Nie jest więc zaskoczeniem rekomendacja ekspertów z IEA, iż w najbliższym czasie niezbędne będą inwestycje w magazyny energii, które pomogą ustabilizować system, a także w szybką i efektywną rozbudowę sieci elektroenergetycznych i zwiększenie elastyczności systemu.
– Rynki takie jak Kalifornia, Niemcy, Teksas, Australia Południowa i Wielka Brytania odnotowały w ostatnich latach silny wzrost liczby instalacji magazynów energii na skalę przemysłową – czytamy w raporcie.
Eksperci zalecają „wzmożone wysiłki w celu poprawy bezpieczeństwa i odporności systemów energetycznych na całym świecie, które są narażone na rosnące zagrożenia związane ze starzejącą się infrastrukturą, ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, cyberzagrożeniami i innymi pojawiającymi się lukami w zabezpieczeniach”.
Z ekspertami IEA zgadzają się analitycy polskiego think tanku Forum Energii. W raporcie „Modernizacja czy marginalizacja” przekonują, że elektryfikacja przemysłu w Polsce jest nieunikniona, ale jej powodzenie zależy od rozbudowy i modernizacji sieci elektroenergetycznych, inwestycji przemysłu w efektywność i elastyczność oraz rozwój własnych i kontraktowych źródeł OZE.
– Największym wyzwaniem dla elektryfikacji jest ograniczona podaż energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych – czytamy w raporcie.
Marcin Dusiło, Koordynator Programu Przemysł w Forum Energii, wyjaśnia: „Polski przemysł dla zachowania konkurencyjności w galopującym świecie musi się elektryfikować. Ogranicza to również uzależnienie od importu energii, co jest polską racją stanu. W najnowszym raporcie Forum Energii wskazujemy, że choć 17 z 24 branż przemysłu można w pełni zelektryfikować już dziś, to ograniczeniem jest fizyczna przepustowość sieci, która musi być gotowa na zwiększony pobór energii elektrycznej.”
Co szykuje Unia? Industrial Accelerator Act jako odpowiedź
Jako jedną z kluczowych barier dla skutecznej elektryfikacji Forum Energii wskazuje przewlekłość procedur. Odpowiedź z Unii Europejskiej może przyjść już pod koniec lutego, wraz z ogłoszeniem Industrial Accelerator Act, czyli dyrektywy ws. przyspieszenia rozwoju przemysłu.
Z przecieków, do jakich doszło przed pierwszym terminem ogłoszenia IAA w styczniu, wiadomo, że przewiduje on skrócenie i usztywnienie terminów wydawania pozwoleń dla projektów uznanych za strategiczne. Powołuje się przy tym i wzmacnia przepisy Aktu w sprawie przemysłu neutralnego emisyjnie (Net-Zero Industry Act, NZIA).
Państwa członkowskie miałyby też stworzyć u siebie mechanizm „jednego okienka”, a mianowicie jedną instytucję prowadzącą inwestora przez cały proces uzyskiwania pozwoleń – koordynującą decyzje środowiskowe, budowlane i energetyczne. Taki organ miałby też nie później niż 45 dni od otrzymania wniosku potwierdzić, że jest on kompletny lub żądać uzupełnienia brakujących informacji. Dotąd zdarzało się, że procedury administracyjne trwały nawet kilka lat.
Ekspert wyjaśnia, że z jednej strony IAA proponuje cały wachlarz rozwiązań, które mogą skrócić proces uzyskiwania pozwoleń: od tzw. milczącej zgody (uznania braku odpowiedzi urzędu w terminie za zgodę), przez utworzenie wspomnianego jednego punktu kontaktu na linii inwestor-państwo, aż po nadanie najważniejszym projektom statusu nadrzędnego interesu publicznego.
– Z drugiej jednak strony pełna implementacja oznaczałaby prawdziwe trzęsienie ziemi w administracji. Obecnie każda instytucja, czy to RDOŚ, czy Wody Polskie, czy jednostki samorządowe, pracuje w silosach z bardzo ograniczoną wymianą informacji, za to z bardzo ściśle określonym zakresem kompetencji oraz kar za ich przekroczenie. IAA wymagałby zmiany co najmniej mentalnej, by to państwo – w postaci jednego organu koordynującego – brało odpowiedzialność za przepływ dokumentacji i dotrzymywanie terminów, a nie inwestor. Istnieje również ryzyko wydawania decyzji odmownych, by… nie przekroczyć terminów – dodaje Dusiłło.
Jego zdaniem bardzo obiecującym rozwiązaniem w IAA jest wymóg wyznaczenia przez każde państwo co najmniej jednego tzw. obszaru przyspieszenia przemysłowego.
– To strefa, w której to państwo bierze na siebie ciężar przygotowania terenu, np. przeprowadzenia badań środowiskowych. Ma to maksymalnie skrócić czas uzyskiwania pozwoleń przez inwestora. Dodatkowo wnioski o przyłączenia do sieci elektroenergetycznej w tych strefach miałyby być rozpatrywane priorytetowo, a samo ich uzyskanie bardziej prawdopodobne, ze względu na konieczność uwzględnienia tych stref w planach inwestycyjnych operatorów – wyjaśnia ekspert.
Termin ogłoszenia ostatecznej wersji Industrial Accelerator Act Komisja Europejska wyznaczyła na 4 marca.
Fot. Unsplash.
Opracowano na podstawie: raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej „Elektryczność 2026. Analizy i prognozy do 2030”, danych think tanku Ember, analiz Forum Energii.

