Szwedzki gigant meblowy ogłosił 1 września 2026 roku największą w ostatnich latach obniżkę cen w Europie, przeznaczając na ten cel 1,2 miliarda euro, co odpowiada około 5,2 miliarda złotych. Decyzja jest odpowiedzią na trwający od lat kryzys kosztów życia, który zmusił konsumentów do ograniczania wydatków na wyposażenie wnętrz i remonty.
Obniżki objęły setki produktów, w tym kultowe regały BILLY, systemy przechowywania KALLAX, fotele POÄNG czy stoliki BESTA, a skala rabatów w zależności od rynku i produktu sięga od 15 do nawet 29 procent.
To nie jest jednorazowa promocja, lecz długofalowa strategia, która ma przywrócić IKEA pozycję najtańszego dostawcy mebli w czasach, gdy portfele konsumentów są coraz cieńsze, nawet kosztem niższych marży.
Przez ostatnie kilka lat europejscy konsumenci musieli zmierzyć się z bezprecedensowym wzrostem kosztów życia, ponieważ inflacja w strefie euro osiągnęła w 2022 roku rekordowy poziom 9,2 procent, a ceny mebli i wyposażenia wnętrz w Unii Europejskiej wzrosły o około 24 procent w porównaniu z 2015 rokiem. To sprawiło, że wiele gospodarstw domowych zaczęło odkładać decyzje o zakupie nowych mebli na później lub rezygnować z remontów, które jeszcze kilka lat temu były oczywistością. IKEA postanowiła zrobić coś, co w branży meblarskiej jest rzadkością, ponieważ zamiast podnosić ceny, aby utrzymać marże, firma zdecydowała się na masowe obniżki, które mają przywrócić jej pozycję najtańszego dostawcy mebli w czasach, gdy portfele konsumentów są coraz cieńsze, nawet jeśli oznacza to akceptację niższej rentowności w krótkim okresie. To strategiczne posunięcie, które ma na celu nie tylko zwiększenie wolumenu sprzedaży, ale także umocnienie lojalności klientów, którzy w trudnych czasach szukają przede wszystkim oszczędności, a IKEA od zawsze była synonimem dobrej jakości w przystępnej cenie, co w obliczu rosnącej konkurencji ze strony tanich sieci meblowych staje się kluczowym atutem marki.
IKEA przeznaczyła 1,2 miliarda euro na obniżki cen w Europie, co czyni tę inicjatywę jedną z największych w historii firmy w zakresie polityki cenowej, ponieważ środki te pochodzą od Inter IKEA Group, która obniża ceny zakupu dla franczyzobiorców, oraz od samych detalistów, którzy dodatkowo inwestują w niższe ceny dla klientów. To oznacza, że cały łańcuch franczyzowy współpracuje, aby osiągnąć wspólny cel, jakim jest przywrócenie przystępności cenowej w czasie, gdy koszty życia w Europie nadal rosną.
Ceny mają spaść średnio o 15-25 procent w zależności od rynku i kategorii produktów, a w Niemczech, największym rynku IKEA pod względem przychodów, obniżki objęły ponad 1,5 tysiąca produktów, a średnia skala rabatu wynosi 20 procent, podczas gdy we Włoszech średnia obniżka sięga 22 procent, a w Wielkiej Brytanii sięga nawet 28 procent na wybrane produkty. To pokazuje, że skala zmian jest dostosowana do lokalnych warunków rynkowych i oczekiwań konsumentów.
Jak podkreśla Juvencio Maeztu, prezes Ingka Group, największego franczyzobiorcy IKEA, ta inwestycja nie jest jednorazową akcją ani krótkoterminową kampanią, ponieważ chodzi o to, aby IKEA była bardziej przystępna cenowo wtedy, gdy ludzie najbardziej tego potrzebują, nawet jeśli oznacza to niższą marżę, a utrzymywanie niskich cen to długoterminowe zobowiązanie firmy i część jej obietnicy wobec klientów, którzy od dziesięcioleci ufają marce, że oferuje najlepszy stosunek jakości do ceny. Maeztu dodał, że w obliczu spadających przychodów i słabego popytu w Europie, IKEA stawia na zwiększenie wolumenu sprzedaży kosztem jednostkowej rentowności, ponieważ w ostatnim roku obrotowym sprzedaż detaliczna IKEA spadła o 1 procent do 44,6 miliarda euro, co firma tłumaczy własnymi obniżkami cen i ostrożnością konsumentów, nawet mimo wzrostu liczby wizyt i wolumenu sprzedaży o 3 procent, co oznacza, że klienci przychodzą do sklepów, ale wydają mniej na pojedyncze zakupy.
Kultowe produkty nawet o 29 procent taniej. KALLAX, BILLY, POÄNG i BESTA na celowniku
Obniżki objęły najbardziej ikoniczne i najchętniej kupowane produkty IKEA, co ma bezpośrednio przełożyć się na odczuwalne oszczędności dla konsumentów, ponieważ w Niemczech stolik pod telewizor BESTA potaniał o 27 procent, a produkty kuchenne IKEA 365+ nawet o 24 procent. To oznacza, że nawet codzienne zakupy w IKEA stały się bardziej przystępne dla przeciętnego gospodarstwa domowego.
System przechowywania KALLAX w Wielkiej Brytanii spadł z 60 do 49 funtów, a regał BILLY został obniżony o 10 funtów do ceny 25 funtów, co jest znaczącą obniżką dla produktów, które od lat cieszą się niesłabnącą popularnością wśród klientów na całym świecie i są często pierwszym wyborem dla osób urządzających swoje pierwsze mieszkanie. We Włoszech KALLAX potaniał aż o 29 procent, a ramy mebli BESTA średnio o 26 procent, podczas gdy w Niemczech fotel POÄNG został obniżony z 179 do 119 euro, co pokazuje, że IKEA celowo obniża ceny produktów, które są najlepiej rozpoznawalne i najczęściej kupowane, aby maksymalizować efekt psychologiczny obniżek i przyciągnąć klientów do sklepów.
Skala obniżek różni się w zależności od rynku, ponieważ w Wielkiej Brytanii ceny spadły na setkach produktów, a regał BILLY potaniał o 28 procent, a zestaw do przechowywania TROFAST o 24 procent, co oznacza, że brytyjscy konsumenci mogą teraz kupić swoje ulubione produkty IKEA w znacznie niższych cenach niż jeszcze kilka miesięcy temu. W Polsce na razie nie ma oficjalnych informacji o skali obniżek, ale koncern zapowiada trwałe obniżenie regularnych cen we wszystkich europejskich sklepach, co oznacza, że polscy klienci również mogą spodziewać się znaczących rabatów na najpopularniejsze produkty, chociaż szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione, a obniżki zaczęły obowiązywać od 1 września 2026 roku, co daje konsumentom natychmiastowe korzyści z nowej polityki cenowej.
Ceny rosły przez lata, teraz IKEA odwraca trend
Decyzja o masowych obniżkach jest odpowiedzią na lata podwyżek, które były skutkiem inflacji i zakłóceń w łańcuchach dostaw po pandemii, ponieważ inflacja w strefie euro osiągnęła w 2022 roku rekordowy poziom 9,2 procent, a ceny mebli i wyposażenia wnętrz w Unii Europejskiej są obecnie o około 24 procent wyższe niż w 2015 roku, z jeszcze większymi wzrostami w krajach bałtyckich. To sprawiło, że IKEA, która po pandemii podjęła rzadką decyzję o podwyżkach cen, od 2023 roku zainwestowała już od 2 do 3 miliardów euro w obniżki cen o około 10 procent, a tegoroczna inwestycja to kolejny, znaczący krok w tym kierunku.
Obniżki są możliwe dzięki oszczędnościom w łańcuchu dostaw, między innymi na kosztach opakowań i optymalizacji procesów logistycznych, co pozwala firmie na redukcję kosztów bez obniżania jakości produktów, a jak zapewnia Jakub Jankowski, dyrektor zarządzający Inter IKEA Group, dostawcy nie odczują presji kosztowej z powodu obniżek, ponieważ istnieje duża szansa, że jeśli IKEA sprzeda więcej, dostawcy wyprodukują więcej, co zrekompensuje niższe marże jednostkowe i pozwoli utrzymać rentowność całego łańcucha dostaw.
Poza Europą też taniej, ale na mniejszą skalę
Choć główny ciężar obniżek spoczywa na Europie, IKEA nie zapomina o innych rynkach, ponieważ Ingka Group przeznaczy dodatkowe 70 milionów euro na złagodzenie skutków inflacji i wahań kursów walut w Azji i Ameryce Północnej, co oznacza, że klienci na tych rynkach również mogą liczyć na pewne obniżki, chociaż skala tych obniżek będzie mniejsza niż w Europie, gdzie łańcuch dostaw IKEA jest najlepiej przygotowany do wprowadzenia zmian na dużą skalę i gdzie konkurencja na rynku meblowym jest największa.
To pokazuje, że IKEA traktuje Europę jako priorytetowy rynek dla swojej strategii cenowej, ale jednocześnie nie zapomina o innych regionach, w których firma również chce utrzymać swoją konkurencyjność i przyciągnąć klientów, którzy borykają się z podobnymi problemami ekonomicznymi, choć w mniejszym zakresie.
To nie jednorazowa promocja, a nowa strategia cenowa
IKEA podkreśla, że obniżki to nie chwilowa promocja, ale element długofalowej strategii cenowej, ponieważ firma chce być przystępna cenowo dla klientów, nawet jeśli oznacza to akceptację niższej marży, co w obliczu spadających przychodów i słabego popytu w Europie oznacza, że IKEA stawia na zwiększenie wolumenu sprzedaży kosztem jednostkowej rentowności, a w ostatnim roku obrotowym sprzedaż detaliczna IKEA spadła o 1 procent do 44,6 miliarda euro, co firma tłumaczy własnymi obniżkami cen i ostrożnością konsumentów, nawet mimo wzrostu liczby wizyt i wolumenu sprzedaży o 3 procent.
Decyzja o kolejnych obniżkach to odpowiedź na dwa kolejne lata spadających przychodów, ponieważ prezes Ingki Juvencio Maeztu podkreślił, że ludzie mają cienkie portfele, ale wciąż mają potrzeby, marzenia i frustracje, a IKEA ma być dla nich destynacją, która maksymalizuje wartość ich pieniędzy. Dlatego firma inwestuje jednocześnie w otwieranie mniejszych sklepów w ramach strategii wielokanałowej, co ma zwiększyć dostępność marki i przyciągnąć nowych klientów, którzy mogą nie mieć dostępu do dużych centrów handlowych.
Ta strategia pokazuje, że IKEA jest gotowa na długoterminowe zmiany w swoim modelu biznesowym, aby dostosować się do nowej rzeczywistości ekonomicznej, w której konsumenci są bardziej ostrożni w wydawaniu pieniędzy, ale wciąż poszukują produktów wysokiej jakości w przystępnych cenach, co od zawsze było fundamentem filozofii szwedzkiego giganta meblowego.

