Inflacja w styczniu najniższa od 22 miesięcy. GUS zapowiada rewizję danych

Ceny wzrosły o 2,2 procent rok do roku, ale ekonomiści spodziewali się jeszcze niższego odczytu. Głównym powodem spadku inflacji jest efekt wysokiej bazy z ubiegłego roku, a nie rzeczywiste obniżki cen. W marcu GUS zmieni system wag i skoryguje wszystkie dane za 2026 rok.

  • W styczniu 2026 r. inflacja CPI wyniosła 2,2% w porównaniu z rokiem poprzednim – najniżej od marca 2024 r.
  • Spadek wynika głównie z efektu wysokiej bazy zeszłorocznej, kiedy ceny wzrosły o 5,3% r/r.
  • Ceny nadal rosną: żywność i napoje bezalkoholowe +2,4% r/r, energia +3,4% r/r, alkohole i tytoń +7,0% r/r.
  • Paliwa były średnio o 7,1% tańsze niż przed rokiem, co znacząco obniżyło roczną dynamikę CPI.
  • W marcu GUS dokona corocznej rewizji wskaźnika, aktualizując wagi i skład koszyka na podstawie badania budżetów gospodarstw domowych.

Główny Urząd Statystyczny opublikował trzynastego lutego 2026 roku wstępne dane dotyczące inflacji konsumenckiej w styczniu, a ich odczyt – choć zgodny z oczekiwaniami analityków co do kierunku zmian – przyniósł jednak pewne zaskoczenie co do skali spadku. Indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w pierwszym miesiącu roku o 2,2 procent w porównaniu ze styczniem 2025 roku. Był to najniższy wynik od 22 miesięcy, czyli dokładnie od marca 2024 roku, gdy inflacja CPI znajdowała się na trajektorii szybkiego spadku po szczycie z początku 2023 roku.

Ekonomiści ankietowani przez agencje prasowe spodziewali się medianowo odczytu na poziomie 1,9 procent, co oznaczałoby kontynuację trendu spadkowego z grudnia, gdy inflacja wyniosła 2,4 procent . Rzeczywisty wynik okazał się więc wyższy od prognoz o 0,3 punktu procentowego, co analitycy tłumaczą przede wszystkim silniejszym od oczekiwań wzrostem cen żywności i napojów bezalkoholowych w ujęciu miesięcznym.

Warto w tym miejscu poczynić zastrzeżenie, które w debacie publicznej jest nagminnie pomijane lub wręcz tendencyjnie zacierane. Malejąca inflacja CPI nie oznacza w żadnym razie, że ceny towarów i usług w polskich sklepach spadają. Oznacza wyłącznie tyle, że rosną one wolniej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. W styczniu 2026 roku ceny koszyka dóbr konsumpcyjnych były o 0,6 procent wyższe niż w grudniu 2025 roku, co stanowiło największy miesięczny skok od dwunastu miesięcy . Dla porównania, w grudniu dynamika miesięczna wyniosła 0,0 procent, w listopadzie 0,1 procent, a przez dwa poprzednie miesiące również utrzymywała się na poziomie zerowym.

Efekt wysokiej bazy. Dlaczego inflacja spada, choć ceny wciąż rosną?

Gdy ekonomiści i statystycy próbują wyjaśnić pozornie paradoksalną sytuację, w której inflacja spada, a portfele Polaków wciąż odczuwają presję cenową, sięgają po pojęcie „efektu wysokiej bazy”. Mechanizm ten polega na tym, że roczna dynamika wskaźnika CPI jest w równym stopniu determinowana przez zmiany cen w bieżącym okresie, co przez poziom cen w okresie bazowym, czyli przed rokiem.

W styczniu 2025 roku koszyk dóbr konsumpcyjnych podrożał w ujęciu miesięcznym o 1,0 procent, a roczna inflacja sięgnęła wówczas 5,3 procent. Był to jeden z najwyższych odczytów w całym 2025 roku, napędzany przede wszystkim skutkami odmrożenia cen energii oraz wysoką dynamiką cen żywności po okresie świątecznych wyprzedaży. Gdy rok później, w styczniu 2026 roku, miesięczny wzrost cen wyniósł 0,6 procent, to przy porównaniu z tak wysoką bazą efekt statystyczny musiał być spektakularny.

Innymi słowy, to nie dlatego inflacja spadła, że nagle ceny przestały rosnąć. Spadła dlatego, że rok temu rosły znacznie szybciej niż dziś. Gdyby w styczniu 2025 roku dynamika miesięczna była niższa, dzisiejszy odczyt roczny mógłby być nawet wyższy od grudniowego, mimo że realne tempo wzrostu cen pozostałoby niezmienione. To ważne zastrzeżenie, które studzi nadmierny optymizm interpretacyjny i każe patrzeć na dane GUS z pewnym dystansem.

Siedem miesięcy w celu. Inflacja mieści się w pasmie dopuszczalnych odchyleń

Niezależnie od zastrzeżeń co do skali i interpretacji, faktem jest, że styczeń 2026 roku był siódmym miesiącem z rzędu, w którym inflacja CPI mieściła się w granicach dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego. Rada Polityki Pieniężnej definiuje ten cel jako 2,5 procent z symetrycznym pasmem dopuszczalnych wahań plus minus 1 punkt procentowy. Oznacza to, że za zgodną z celem uznaje się inflację w przedziale od 1,5 do 3,5 procent.

Przez 69 z 74 miesięcy poprzedzających ten okres, inflacja konsumencka w Polsce przekraczała górną granicę pasma dopuszczalnych odchyleń, i to często bardzo wyraźnie. Szczyt przypadł na luty 2023 roku, gdy wskaźnik CPI sięgnął 18,4 procent, co było najwyższym odczytem od czasów transformacji ustrojowej. Powrót do pasma wahań wokół celu nastąpił dopiero w połowie 2025 roku i jak dotąd utrzymuje się nieprzerwanie.

Nie zmienia to jednak faktu, że cel inflacyjny NBP został w ostatnich latach trwale przekroczony i to w horyzoncie zarówno średnim, jak i długim. Jak wylicza GUS w swoim opracowaniu, średnia geometryczna inflacja CPI za ostatnie pięć lat wyniosła 7,45 procent w skali roku. Za ostatnie dziesięć lat wskaźnik ten ukształtował się na poziomie 4,58 procent, a za dwadzieścia lat – 3,37 procent. Oznacza to, że w latach 2020–2025 skumulowana inflacja konsumencka w Polsce sięgnęła aż 47,3 procent . Innymi słowy, to, co w 2020 roku kosztowało 100 złotych, na koniec 2025 roku wymagało wydania prawie 150 złotych.

Rewizja w marcu

Wszystkie powyższe analizy i komentarze dotyczą jednak danych, które z perspektywy metodologii statystyki publicznej mają charakter tymczasowy i wstępny. GUS, zgodnie z coroczną procedurą, dokona w marcu 2026 roku rutynowej rewizji wskaźnika CPI, która obejmie zmianę systemu wag oraz zastąpienie dotychczasowych wag opartych na strukturze wydatków z 2024 roku nowymi, opartymi na badaniu budżetów gospodarstw domowych za rok 2025.

System wag w koszyku inflacyjnym odzwierciedla strukturę wydatków przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego. Gdy zmieniają się preferencje konsumentów, gdy jedne towary i usługi zyskują na znaczeniu, a inne tracą, statystycy muszą ten proces uwzględnić, by wskaźnik CPI jak najwierniej oddawał rzeczywistość ekonomiczną. Coroczna rewizja jest więc standardem w większości rozwiniętych gospodarek rynkowych i nie powinna być traktowana jako przejaw jakiejkolwiek nieprawidłowości czy tym bardziej manipulacji danymi.

Praktyczną konsekwencją tej rewizji będzie jednak to, że wszystkie odczyty inflacji za 2026 rok – począwszy od styczniowego – zostaną w marcu skorygowane. Skala korekt bywa różna, ale zazwyczaj nie przekracza kilku dziesiątych punktu procentowego. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy, analitycy i dziennikarze będą musieli przez najbliższy miesiąc operować danymi, które z góry są obarczone świadomością ich tymczasowości.

Co drożeje, a co tanieje?

Choć wstępny charakter danych uniemożliwia pełną, szczegółową analizę struktury inflacji w styczniu, GUS podał w komunikacie kilka najważniejszych kategorii, które zadecydowały o kształcie wskaźnika głównego. Uwagę zwraca przede wszystkim silny wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych, które podrożały o 1,3 procent w stosunku do grudnia i o 2,4 procent rok do roku. To wyraźnie więcej, niż oczekiwał rynek, i więcej, niż wynikałoby z sezonowych prawidłowości.

Za sprawą podwyżek akcyzy, które weszły w życie z początkiem roku, w górę poszły także ceny napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych. W ujęciu miesięcznym wzrost wyniósł 0,7 procent, a w rocznym – aż 7,0 procent. To kategoria, która od lat systematycznie drożeje szybciej niż inflacja średnia, co jest efektem zarówno polityki fiskalnej państwa, jak i specyfiki rynku.

Ceny nośników energii podniosły się w styczniu o 1,9 procent w porównaniu z grudniem i były o 3,4 procent wyższe niż przed rokiem. To wciąż umiarkowana dynamika, zwłaszcza w porównaniu z szokami z lat 2022–2023, ale wyraźnie wyższa od średniej dla całego koszyka. Głównym, choć tu paradoksalnie działającym w przeciwnym kierunku, czynnikiem odpowiedzialnym za wyhamowanie rocznej dynamiki inflacji były natomiast paliwa. Te okazały się średnio o 7,1 procent tańsze niż w styczniu 2025 roku, co przy ich wadze w koszyku konsumpcyjnym przełożyło się na wyraźne obniżenie wskaźnika głównego.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu