W ciągu ostatnich 18 miesięcy doszło do co najmniej trzech poważnych incydentów uszkodzenia podmorskich kabli energetycznych na Bałtyku, w tym połączenia EstLink 2 między Finlandią a Estonią w grudniu 2024 roku oraz NordBalt między Litwą a Szwecją w grudniu 2024 roku.
Bałtyckie kable energetyczne, łączące Polskę ze Szwecją (SwePol), Litwę ze Szwecją (NordBalt), Estonię z Finlandią (EstLink 1 i 2) oraz Niemcy ze Szwecją (Baltic Cable), stanowią fizyczną sieć wymiany mocy między krajami bałtyckimi a skandynawskim systemem synchronicznym. Ich strategiczne znaczenie wzrosło po inwazji Rosji na Ukrainę i decyzji państw bałtyckich o odłączeniu od systemu elektroenergetycznego BRELL (zintegrowanego z rosyjską i białoruską siecią) i synchronizacji z siecią kontynentalną europejską w lutym 2025 roku. Pytanie o podatność tej infrastruktury na ataki hybrydowe nie jest więc teoretyczne – opiera się na udokumentowanych incydentach, raportach wywiadów morskich i analizach ryzyka przygotowanych przez operatorów przesyłu.
Podmorskie kable energetyczne różnią się od światłowodowych kabli telekomunikacyjnych przede wszystkim swoją funkcją – przesyłają wysokie napięcie stałe (HVDC) rzędu 300–450 kilowoltów, a ich uszkodzenie powoduje natychmiastowe zakłócenie przepływów mocy między zsynchronizowanymi dotąd systemami. W przeciwieństwie do lądowych linii przesyłowych, które można objechać lub obejść poprzez inne połączenia, kable podmorskie stanowią często jedyne połączenie o dużej przepustowości między dwoma rynkami energii. Dla krajów bałtyckich, które przez dekady były częścią rosyjskiego systemu elektroenergetycznego, kable łączące je z Finlandią i Szwecją stały się głównym korytarzem wymiany mocy i zabezpieczeniem przed niedoborami energii po odłączeniu od BRELL.
Sama fizyczna konstrukcja kabla nie czyni go szczególnie odpornym na ataki. Kabel HVDC układa się na dnie morskim na głębokościach od kilkudziesięciu do ponad stu metrów, zabezpieczony jedynie warstwą izolacji i stalowym oplotem. Nie jest chroniony betonowymi osłonami ani zakopywany na całej długości – w wielu miejscach spoczywa bezpośrednio na dnie, przykryty jedynie cienką warstwą osadu. Uszkodzenie kabla może nastąpić przez kotwicę statku handlowego, włok rybacki, ale także przez celowo zwodowane urządzenia – miny denne, zdalnie sterowane pojazdy podwodne (ROV) wyposażone w przecinaki lub ładunki wybuchowe. Identyfikacja sprawcy jest niezwykle trudna, ponieważ ślady na dnie morskim szybko ulegają naturalnemu zatarciu, a statki mogą działać pod fałszywą banderą lub z wyłączonymi systemami automatycznej identyfikacji (AIS).
Incydent EstLink 2
Do najbardziej spektakularnego incydentu w ostatnich latach doszło 25 grudnia 2024 roku, kiedy podmorski kabel EstLink 2, łączący Estonię z Finlandią, został wyłączony z powodu awarii. Przyczyną okazało się fizyczne uszkodzenie kabla na głębokości około 80 metrów, w odległości 30 kilometrów od wybrzeża Finlandii.
W tym samym czasie w pobliżu uszkodzenia przebywał tankowiec Eagle S pływający pod banderą Wysp Cooka, który jest częścią rosyjskiej floty cieni. Fińskie władze zatrzymały tę jednostkę, a według wstępnych ustaleń uszkodzenie zostało prawdopodobnie spowodowane przez wlokącą się kotwicę statku.
Kluczowe znaczenie dla analizy ryzyka ma jednak kontekst geopolityczny. Estońska premier Kaja Kallas w komentarzu dla mediów stwierdziła, że „nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z elementem wojny hybrydowej”. Fińska agencja ds. ruchu statków po incydencie wprowadziła obowiązek zgłaszania przez jednostki wpływające na obszar uszkodzenia, ale identyfikacja winnych pozostaje w toku. Okres naprawy kabla wyniósł około siedmiu miesięcy – EstLink 2 powrócił do komercyjnego użytkowania 25 czerwca 2025 roku.
Północny Bałtyk jako obszar podwyższonego ryzyka
Analitycy ośrodków badawczych, takich jak estońskie ICDS czy fińskie Fiia, zwracają uwagę na specyfikę Bałtyku jako akwenu o ograniczonej zdolności państw nadbrzeżnych do ciągłego monitorowania podmorskiej infrastruktury. Głębokość wód na trasach kabli rzadko przekracza 120 metrów, co teoretycznie ułatwia inspekcję, ale jednocześnie ogranicza manewrowość okrętów nawodnych i podwodnych w przypadku próby przechwycenia podejrzanych jednostek.
Od 2022 roku w basenie Morza Bałtyckiego zintensyfikowała się aktywność tzw. floty cieni – statków przewożących rosyjską ropę pod banderami innych państw, często z wyłączonymi systemami AIS lub z fałszywymi danymi lokalizacyjnymi. Statki te nie tylko naruszają sankcje, ale także stanowią potencjalne platformy do działań sabotażowych, ponieważ ich identyfikacja i pociągnięcie do odpowiedzialności jest utrudnione na arenie międzynarodowej.
Przykładem jest incydent z grudnia 2024 roku, gdy uszkodzeniu uległ kabel NordBalt między Litwą a Szwecją. W tym samym czasie w strefie uszkodzenia zarejestrowano obecność jednostki pływającej pod banderą Kamerunu, która wcześniej była notowana jako statek przewożący ładunki z rosyjskich portów. Szwedzka marynarka wojenna wysłała w rejon okręt patrolowy, ale jednostka opuściła wody terytorialne, zanim udało się przeprowadzić kontrolę.
Operatorzy kabli przyznają, że obecne środki – głównie nadzór satelitarny i okazjonalne patrole – nie są w stanie zapewnić ochrony całej długości podmorskich połączeń. Koszt ciągłego monitorowania jednego kabla za pomocą załogowych okrętów lub bezzałogowych pojazdów nawodnych (USV) szacuje się na 15–20 milionów euro rocznie, co dla komercyjnych operatorów jest kwotą trudną do udźwignięcia bez wsparcia państwowego.
Dlaczego kabel jest bardziej atrakcyjnym celem niż gazociąg?
Z perspektywy potencjalnego agresora kabel energetyczny ma kilka cech czyniących go atrakcyjniejszym celem niż gazociąg podmorski. Po pierwsze, uszkodzenie kabla powoduje natychmiastowy, mierzalny skutek w systemie elektroenergetycznym – zakłócenie bilansu mocy, wzrost cen energii na rynku spot, konieczność uruchomienia rezerw w elektrowniach węglowych lub gazowych.
W przeciwieństwie do wybuchu na gazociągu (jak w przypadku Nord Stream w 2022 roku), awaria kabla nie jest natychmiastowo kojarzona z aktem sabotażu, co daje sprawcy czas na zatarcie śladów i przeniesienie uwagi opinii publicznej na awarię techniczną.
Po drugie, reperacja kabla energetycznego jest procesem długotrwałym i kosztownym, ale nie powoduje takiego samego szoku politycznego jak zniszczenie strategicznego gazociągu. Uszkodzenie EstLink 2 w grudniu 2024 roku spowodowało przerwę w dostawach mocy na ponad 7 miesięcy – kabel został przywrócony do pełnej sprawności dopiero w czerwcu 2025 roku, po wymianie około kilometrowego odcinka.
Koszt naprawy oszacowano na około 50–60 milionów euro, do podziału między fińskiego i estońskiego operatora systemu. W czasie awarii kraje bałtyckie musiały importować energię z elektrowni węglowych w Polsce i Szwecji, co zwiększyło emisje CO₂ o około 1,2 miliona ton. Dla agresora działającego w logice wojny hybrydowej – czyli bez wypowiadania wojny i przy zachowaniu możliwości zaprzeczenia – takie skutki są w pełni satysfakcjonujące.
Podatność nowych połączeń po synchronizacji z siecią europejską
Szczególnie newralgicznym momentem dla bezpieczeństwa bałtyckich kabli energetycznych było pierwsze półrocze 2025 roku, kiedy kraje bałtyckie finalizowały odłączenie od rosyjskiego systemu BRELL i synchronizację z siecią europejską (system synchroniczny Europy Kontynentalnej).
Proces ten zakończył się formalnie w lutym 2025 roku, ale przez kilka miesięcy po synchronizacji system pracował w trybie testowym, z podwyższoną wrażliwością na zakłócenia częstotliwości. W tym okresie każde nieplanowane wyłączenie kabla łączącego kraje bałtyckie z Finlandią lub Szwecją mogło wywołać reakcję łańcuchową w postaci spadku częstotliwości i konieczności odłączenia odbiorców.
Operatorzy systemów przesyłowych (TSO) – fiński Fingrid, estoński Elering, litewski Litgrid i polski PSE – wprowadzili w tym czasie wzmożony nadzór nad kablami, ale nie dysponowali środkami do fizycznej ochrony kabli na całej długości. W 2025 roku ENTSO-E opublikowało analizy wskazujące, że infrastruktura podmorska jest jednym ze słabszych ogniw północno-wschodniego korytarza energetycznego, choć nie ma publicznie dostępnego raportu o tym tytule z początku 2026 roku.
Czy ryzyko ataku hybrydowego jest rzeczywiste, czy tylko hipotetyczne?
Europejskie służby wywiadowcze i wojskowe nie mają wątpliwości, że ryzyko ataku hybrydowego na podmorską infrastrukturę krytyczną, w tym kable energetyczne, jest rzeczywiste i zostało uwzględnione w ocenach zagrożeń na lata 2025–2028. Estoński Välisluureamet (służba wywiadu zagranicznego) w swoim dorocznym raporcie za 2026 rok wskazał, że Rosja dysponuje zarówno technicznymi środkami (okręty badawcze przystosowane do prac podwodnych, załogowe miniaturowe okręty podwodne), jak i motywacją do testowania odporności zachodniej infrastruktury.
Cele takich działań nie ograniczają się do wywołania blackoutu, ale obejmują również zbieranie danych o sieci przesyłowej, testowanie procedur reakcji oraz wprowadzanie chaosu informacyjnego poprzez jednoczesne ataki dezinformacyjne.
Z kolei w raportach szwedzkich władz podkreśla się, że sama obecność rosyjskich jednostek badawczych w pobliżu kabli nie stanowi dowodu planowania sabotażu, ale jest elementem szerszego wzorca zachowań, który obejmuje również naruszenia przestrzeni powietrznej, cyberataki na systemy sterowania energią oraz próby wywierania wpływu na decydentów.
Wzorzec ten nosi wszystkie cechy wojny hybrydowej – działań poniżej progu konfliktu zbrojnego, które mają na celu osłabienie wroga bez ponoszenia odpowiedzialności politycznej. W przypadku kabli energetycznych na Bałtyku największym ryzykiem nie jest dziś pojedynczy, spektakularny atak, ale seria drobnych incydentów, które stopniowo podkopują zaufanie do niezawodności połączeń i zmuszają operatorów do ponoszenia rosnących kosztów ochrony i napraw.
Środki ochrony i ograniczania ryzyka
W odpowiedzi na zidentyfikowane zagrożenia, państwa bałtyckie i skandynawskie rozpoczęły w 2025 roku wdrażanie pakietu środków ochrony infrastruktury podmorskiej. W styczniu 2025 roku NATO uruchomiło operację „Baltic Sentry”, której celem jest ochrona podmorskiej infrastruktury krytycznej na Bałtyku. W maju 2025 roku Finlandia, Estonia, Litwa, Łotwa, Szwecja, Polska i Dania podpisały memorandum w sprawie wspólnych patroli morskich w rejonie kluczowych kabli energetycznych.
Na mocy tego porozumienia okręty patrolowe poszczególnych flot mają prawo wchodzić w przyległe strefy ekonomiczne innych sygnatariuszy w celu interwencji w przypadku podejrzenia działań sabotażowych. Jest to istotny krok, ponieważ wcześniejsze przepisy prawa morskiego ograniczały możliwość kontroli obcych jednostek poza wodami terytorialnymi.
Równolegle operatorzy systemów przesyłowych wdrożyli systemy ciągłego monitorowania parametrów kabli, wykorzystujące pomiary rezystancji izolacji (tan delta), analizę temperatury włókien światłowodowych zintegrowanych z kablem (technologia DTS – Distributed Temperature Sensing) oraz akustyczne systemy detekcji wstrząsów.
Systemy te są w stanie wykryć nie tylko uszkodzenie, ale także próbę zbliżenia się do kabla przez pojazd podwodny – każde uderzenie lub tarcie o kabel generuje charakterystyczny sygnał, który można zlokalizować z dokładnością do kilkuset metrów. W 2026 roku trwają prace nad wykorzystaniem bezzałogowych pojazdów nawodnych wyposażonych w sonary do patrolowania odcinków kabli szczególnie narażonych na uszkodzenia – w okolicach portów, na płyciznach i w miejscach przecięcia się tras kabli ze szlakami żeglugowymi.
Pomimo tych działań, eksperci wskazują na istotną lukę w systemie ochrony. Komercyjni operatorzy kabli (spółki często z większościowym udziałem państwa, ale działające na zasadach rynkowych) nie mają mandatu do zatrzymywania lub abordażowania podejrzanych jednostek – to zadanie marynarki wojennej i straży przybrzeżnej. Koordynacja między operatorami, służbami cywilnymi i wojskiem bywa czasochłonna, a w sytuacji, gdy podejrzany statek przebywa na wodach międzynarodowych, interwencja wymaga uzgodnień dyplomatycznych.
Dlatego też w raportach eksperckich postuluje się uznanie kabli energetycznych łączących państwa członkowskie NATO za infrastrukturę o znaczeniu sojuszniczym, co automatycznie włączyłoby je w system wczesnego ostrzegania i planów obronnych. Bez takiego statusu ochrona będzie zawsze spóźniona o kilka godzin – a to często wystarczy, aby kabel został uszkodzony, a sprawca oddalił się bez możliwości identyfikacji.

