Czekolada drożeje na potęgę. Przez ocieplenie klimatu i… politykę w Afryce

Czekolada stała się towarem luksusowym. W ciągu ostatnich dwóch lat jej ceny poszybowały w górę jak nigdy wcześniej, a konsumenci w Polsce i Europie z przerażeniem patrzą na paragony. Za standardową tabliczkę ważącą 80-100 gramów trzeba dziś zapłacić równowartość nawet 20-25 złotych, a większe tabliczki często przekraczają 30 złotych . Choć od kilku miesięcy ceny kakao na światowych giełdach spadają, w sklepach tanio nie jest i długo nie będzie. Za tym zjawiskiem stoi splot dramatycznych wydarzeń: zmiany klimatu niszczące plantacje w Afryce Zachodniej oraz decyzje polityczne lokalnych rządów, które doprowadziły do paraliżu rynku.

Jeszcze rok temu kakao biło historyczne rekordy, sięgając zawrotnego poziomu ponad 12 tysięcy dolarów za tonę. Dziś tona kosztuje około 3-4 tysiące dolarów, czyli czterokrotnie mniej. Ten spektakularny wzrost był efektem globalnego kakaowego dołka, który zaczął formować się w 2023 roku. Przyczyną były katastrofalne zbiory w Afryce Zachodniej, skąd pochodzi ponad 60 proc. światowej produkcji kakao.

Plantacje w Ghanie i Wybrzeżu Kości Słoniowej zostały zdziesiątkowane przez serię kryzysów pogodowych. Drzewa kakaowca są niezwykle wrażliwe na niedobory wody w glebie – okresy suche nie powinny przekraczać trzech miesięcy, a opady muszą być obfite i równomiernie rozłożone w ciągu roku. Tymczasem Afrykę Zachodnią nawiedziły fale upałów i nieregularne opady, które zdaniem ekspertów są bezpośrednią konsekwencją zmian klimatycznych.

Dodatkowym ciosem okazały się choroby roślin. Wirus atakujący drzewa kakaowca wywołuje zgrubienia pędów i łodyg, deformację liści i hamuje wzrost roślin. W ciągu kilku lat prowadzi do całkowitego obumarcia plantacji. Efekt był taki, że ziarna było tak mało, iż przetwórcy rozpoczęli światowy wyścig o każdą dostępną partię towaru.

Polityka, która zablokowała rynek

Gdy w 2025 roku sytuacja pogodowa nieco się poprawiła, a rolnicy – zwabieni rekordowymi cenami – wrócili do upraw, pojawił się nowy problem. I tym razem nie miały z nim nic wspólnego chmury czy wirusy, tylko decyzje polityków.

W Ghanie i Wybrzeżu Kości Słoniowej obowiązuje system regulowanych cen skupu, który ma chronić plantatorów przed wahaniami rynkowymi. Władze tych krajów ustalają co sezon sztywną cenę, po której skupowane jest kakao od rolników. Gdy na światowych rynkach ceny zaczęły spadać, okazało się, że ceny gwarantowane są znacznie wyższe od rynkowych.

Eksporterzy oraz instytucje regulacyjne mieli ogromne trudności z realizacją wcześniejszych kontraktów sprzedaży, zawieranych przy znacznie wyższych cenach. W efekcie skup od rolników wyhamował, a w magazynach zaczęły piętrzyć się setki tysięcy ton ziarna, na które nie było chętnych. Jak podaje Reuters, na Wybrzeżu Kości Słoniowej zapasy sięgają już 700 tysięcy ton, a sytuacja stała się tak poważna, że rząd planuje interwencyjny skup zalegającego towaru.

Franklin Cudjoe, prezydent instytutu IMANI Africa, zwrócił uwagę na paradoks całej sytuacji. Gdy Ghana obcięła cenę dla rolników do poziomu 41 392 cedis za tonę (około 2 587 cedis za worek), rolnicy poczuli się dotknięci. Tymczasem ich koledzy z Wybrzeża Kości Słoniowej otrzymują jeszcze mniej – równowartość zaledwie 980-1225 cedis za worek. Różnica jest kolosalna i pokazuje, jak bardzo zróżnicowane mogą być skutki polityki w poszczególnych krajach.

– Rolnicy w Ghanie otrzymują prawie dwukrotnie więcej niż ich odpowiednicy na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Gdzie są ci wszyscy krzykacze i polityczni akrobaci? – pytał retorycznie Cudjoe na platformie X.

Dramat rolników: ziemia pod koparki złota

Dla zwykłych plantatorów sytuacja stała się dramatyczna. Manu Jawu Fofi, 52-letni rolnik z Ghany pochodzący z rodziny uprawiającej kakao od pokoleń, podjął decyzję, która jeszcze kilka lat temu była nie do pomyślenia: wynajął część swojej ziemi nielegalnym kopaczom złota.

– Jeśli przez następne 10 lat będę dalej uprawiał kakao, za te pieniądze nie utrzymam rodziny – tłumaczy Fofi w rozmowie z agencją Associated Press.

Jak podaje chiński portal QQ News, w ciągu ostatniego roku ceny kakao spadły tak bardzo, że w zachodnioafrykańskich magazynach część zapasów po prostu zgniła. Równocześnie globalni producenci czekolady wciąż poszukują surowca, a konsumenci czekają na tańsze słodycze.

W Ghanie rolnicy skarżą się na opóźnienia w płatnościach. Niektórzy nie otrzymali pieniędzy od miesięcy, co zmusza ich do szukania alternatywnych źródeł dochodu. Popularnym rozwiązaniem stało się wydzierżawianie pól nielegalnym kopaczom złota i piasku, co daje szybki zastrzyk gotówki, ale w dłuższej perspektywie dewastuje ziemię i uniemożliwia dalszą uprawę.

Rząd Ghany próbuje ratować sytuację, opracowując nowy model finansowania oparty na emisji obligacji skarbowych zabezpieczonych kakao. W planach jest też zwiększenie mocy przerobowych, by przetwarzać lokalnie więcej ziarna – z obecnych 30-40 proc. do co najmniej 50 proc. w sezonie 2026/27.

Dlaczego w sklepach wciąż jest drogo?

Mimo że ceny kakao na światowych giełdach spadły już o około 70 proc. od szczytów z 2024 roku, konsumenci nie widzą jeszcze różnicy w sklepach. Powód jest prozaiczny: producenci słodyczy zakontraktowali surowiec z wyprzedzeniem, często na rok lub dwa lata do przodu. W czasach najwyższych cen podpisywali umowy, które dziś zmuszają ich do kupowania kakao po astronomicznych stawkach.

– Wrażliwość cen detalicznych na obniżki cen na rynkach surowcowych jest mniejsza niż na podwyżki – tłumaczył w TOK FM dr Mariusz Dziwulski, ekspert rynku rolno-spożywczego w PKO Banku Polskim.

Gigant rynku słodyczy, Mondelez (producent m.in. czekolady Milka), szacuje, że realne korzyści z niższych cen kakao pojawią się najwcześniej w 2027 roku. Eksperci rynkowi są nieco bardziej optymistyczni – przewidują, że tańsza czekolada może trafić na półki w drugiej połowie 2026 roku, gdy producenci wykorzystają już zapasy z czasów drożyzny.

Gdzie szukać nadziei?

Sytuacja na rynku kakao jest na tyle poważna, że zmusza producentów i naukowców do szukania alternatyw. Coraz głośniej mówi się o karobie – roślinie uprawianej w basenie Morza Śródziemnego, która potrzebuje mało wody i jest odporna na trudniejsze warunki klimatyczne. Po wyprażeniu wydziela aromat zbliżony do kakao, choć jej smak pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Naukowcy pracują nad enzymami, które miałyby zwiększyć gorycz i podbić słodycz, by karob mógł stać się realnym zamiennikiem kakao.

Równocześnie postępuje rozwój plantacji w innych regionach świata. Ekwador, który już dziś jest liderem rynku w Ameryce Łacińskiej, ma szansę wkrótce wyprzedzić Ghanę. Rośnie produkcja w Peru, Brazylii, Ugandzie, Tanzanii, Indonezji, Wietnamie i na Filipinach. W dłuższej perspektywie może to zmniejszyć uzależnienie światowego rynku od kaprysów pogody w Afryce Zachodniej.

Na razie jednak Afryka Zachodnia wciąż trzyma świat w garści. A dopóki tak jest, czekolada pozostanie droga, a jej produkcja – zakładnikiem tropikalnych ulew i politycznych decyzji w krajach, które odpowiadają za ponad połowę światowej podaży kakao.

Fot. Flickr

Opracowano na podstawie: danych Slobodna Dalmacija z 24 lutego 2026 roku , analiz agencji Bloomberg z 2 lutego 2026 roku , raportu Cultivar Magazine z 20 lutego 2026 roku , wpisu Franklina Cudjoe na platformie X z 27 lutego 2026 roku , artykułu TOK FM z 21 lutego 2026 roku , informacji Portalu Spożywczego z 24 lutego 2026 roku , raportu QQ News z 12 marca 2026 roku , analiz Nasdaq z 13 marca 2026 roku oraz artykułu Rzeczpospolitej z 14 lutego 2026 roku .

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu