Klimat ma się dostosować do nas, czy my do klimatu?

Dotychczasowe próby zapanowania nad zmianami klimatycznymi, które szkodząludziom na  świecie, jak dotąd się nie powiodły. Choć są one wielce chwalebne, gdyż zakładały solidarne działania wszystkich krajów zmierzających do tego celu. Zwoływane światowe konferencje uchwalały wytyczne, normy i ograniczenia, które miały doprowadzić do tego celu. Stosunkowo łatwo zgodzono się na wspieranie podjętych zobowiązań. Z realizacją tych zamierzeń było już znacznie gorzej. Liderami całej operacji klimatycznej początkowo były Stan Zjednoczone i Unia Europejska. Pozostałe mocarstwa i ich sojusznicy aktywnie wspierali wspólne postanowienia likwidacji paliw kopalnych, a na ich miejsce wprowadzenie odnawialnych źródeł energii (OZE).  

Niestety, od ponad ćwierć wieku program ten energicznie wprowadzany w życie, nie przyniósł spodziewanych efektów, a można nawet stwierdzić, że ilość katastrof klimatycznych w tym czasie wzrosła. Za następujące po sobie długotrwałe susze ikatastrofalne powodzie obwinia się zmiany pogodowe El Nino i La Nina, które nie podporządkowały się międzynarodowym zaleceniom klimatycznym wspieranym przez ONZ. Nieznane są koszta tych przedsięwzięć opanowania klimatu Ziemi. Ich globalna skala liczona jest w bilionach dolarów.                

Jak każde tego typu nieudane przedsięwzięcie przyniosła ona również wiele pozytywnych efektów, naukowych, technicznych i organizacyjnych, które są nadal rozwijane zwymiernymi skutkami. Zaliczyć do nich można powrót do energetyki jądrowej we wszystkich jej odmianach, łącznie z energetyką termojądrową.

Kolejnym kierunkiem rokującym duże efekty jest głęboka geotermia rozwijana w USA, która ma szanse na zaspokojenie energetyczne każdego kraju. Nie sposób też pominąć dobre rokowania dla kolejnych odkryć białego (naturalnego) wodoru, jako odnawialnego źródła energii. 

Fatalne El Nino

Tego roczne El Nino ma przynieść światu fatalne skutki. Krajowe, jak i globalne media nie szczędzą nam ponurych prognoz. Po długo trwałej suszy nad Europę mają wczesną jesienią nadciągać ulewne niże tworzone przez parowanie Morza Śródziemnego, które tego lata osiągnęło temperaturę wody dochodzącądo 33 stopni Celsjusza.

Związane z tym ostrzeżenia, lamenty i prognozowane straty zajmują całe strony internetowych wiadomości ze świata.       

Bierne pogodzenie się z losem

Jednym jak dotąd ratunkiem jest bierne pogodzenie się z wyznaczonym nam losem, na którego zmianę nie mamy żadnego wpływu. Jest to stanowisko bardzo wygodne, bo nikogo do niczego nie zobowiązuje. Jego uzasadnieniem jest determinizm przyrodniczy, który jest odwrotną stroną poprzedniego entuzjazmu dla opanowania zmian związanych z ociepleniem klimatu.                         

Historyczne doświadczenia

Ponieważ ludzie nie od dzisiaj są na tym świecie, nie jeden już raz spotkali się z podobnie niekorzystnymi dla nich wydarzeniami klimatycznymi. Ich doświadczenie winno być przynajmniej brane pod uwagę.

Tymczasem nikt o tym nawet nie wspomina. Za ich życia na terenie Europy i Półkuli Północnej około 100 tysięcy lat temu rozpoczęła się epoka lodowcowa. Czy człowiek usiłował walczyć z nadchodzącym lodowcem? Nie, oddawał mu dobrowolnie pole i ustępował coraz dalej na południe, gdzie lodowiec nie miał już zasięgu.

Kiedy po tysiącach lat lodowiec się stopił, wrócił on na opuszczony poprzednio teren, ponosząc z tego tytułu tylko niezbędne straty. Współcześnie doktrynę tę wyraził jeden z meteorologów pytany o podobne  wydarzenia w  TVP.

Powiedział on lapidarnie, że kiedy jest zimno trzeba się ciepło ubierać, a kiedy jest powódź trzeba uciekać jak najwyżej.  

Aby zapobiec w większej skali tego typu  katastrofom, koś musi, coś z tym zrobić. Od tego, aby takie sprawy rozwiązywać perspektywicznie są służby państwowe.

Posiadają one odpowiednie kadry, specjalistów i zaplecze finansowe dla zapobiegania tego rodzaju kataklizmom klimatycznym. Nie ulega wątpliwości, że wszelkie związane z tym prace terenowe wymagają dużych nakładów finansowych. Chodzi tu o rozwiązania strategiczne, minimalizujące ewentualne straty, jak dla przykładu włoskie miasta nawiedzane powodziami zudowano nawzniesieniach. W dawnych czasach suszę łatwiej znoszono, gdyż każda rezydencja, dwór, a nawet chłopska gospoda dysonowała własnym stawem, jeziorem, a nawet sadzawką. To wymagało pewnej pracy dla ich utrzymania, tym bardziej cennej, że były one zapełnione rybami i ptactwem wodnym przynosząc skromne dochody ich właścicielom. Czy można do tego powrócić. Nie tylko, że można, ale trzeba.      

Warto być przygotowanym

Na prowadzenie w szerszej skali prac przeciw działającym  kataklizmom przyrodniczymniezbędna jest na to na to zgoda i poparcie rządu w przyznaniu korzystnych dla inwestorów kredytów i dotacji finansowych. Jak wiadomo jesteśmy rekordowo zadłużeni. Dlatego pieniędzy na podobne cele nie ma i prawdopodobnie ich nie będzie.

Po co więc pisać na ten temat i domagać się nierealnych inwestycji egzystencjalnych? Dziś tak sprawy się mają. Jak wiadomo wszystko na tym świecie się zmienia.

Dlatego być może nadejdą wkrótce czasy, kiedy problem ten będzie mógł być rozwiązany w innej już sytuacji, a  wtedy warto być na to przygotowanym.          

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu