Polskie Elektrownie Jądrowe podpisały strategiczne porozumienie z Siecią Badawczą Łukasiewicz. 22 instytuty mają wesprzeć budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej w Lubiatowie-Kopalinie. W grę wchodzą badania betonu odpornego na wodę morską, certyfikacja spawaczy, logistyka transportu wielkogabarytowego i rozwój kadr. To nie jest list intencyjny – to konkretne zobowiązanie.
- Elektrownia na Pomorzu będzie chłodzona wodą morską, a ta jest agresywna chemicznie. Łukasiewicz zbada, czy beton z lokalnych żwirowni wytrzyma kontakt z chlorkami przez 60 lat. Jeśli tak, to ogromna oszczędność – nie trzeba będzie wozić kruszywa z drugiego końca Polski.
- W elektrowni jądrowej spawanie ma tolerancję 0,1 milimetra, a każdy spawacz musi mieć certyfikat zgodny z amerykańską normą NQA-1. W Polsce takich specjalistów jest niewielu. Łukasiewicz pomoże w szkoleniach i certyfikacji, co zwiększy udział polskiego przemysłu w budowie.
- Elementy reaktora ważą nawet 500 ton i mają 30 metrów długości. Transport z portu w Gdańsku na plac budowy to logistyczne wyzwanie – mosty, drogi, konwoje. Instytuty Łukasiewicza opracują modele przewozu i analizy wytrzymałościowe, by nic nie stanęło na drodze.
Beton, który przez 60 lat ma wytrzymać kontakt z wodą morską, a jednocześnie chronić przed promieniowaniem i trzęsieniami ziemi, nie jest zwykłym betonem. Spawacz, który łączy elementy reaktora – największe stalowe odlewy o grubości ścianek kilkunastu centymetrów – musi mieć certyfikat uznawany na całym świecie, bo od jego pracy zależy życie tysięcy ludzi. Logistyka transportu elementu ważącego 500 ton drogą z Włoch do Morskiej Przystani w Gdańsku wymaga miesięcy planowania i zgód kilkunastu urzędów. Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Lubiatowie-Kopalinie na Pomorzu, planowana od 2028 roku, generuje setki takich wyzwań. Polskie Elektrownie Jądrowe właśnie podpisały umowę z Siecią Badawczą Łukasiewicz, która ma pomóc im rozwiązać te problemy – od laboratorium po plac budowy.
PEJ i Sieć Badawcza Łukasiewicz zawarły umowę partnerstwa strategicznego obejmującą współpracę z Centrum Łukasiewicz oraz 22 instytutami badawczymi Sieci. To nie jest symboliczny list intencyjny. To długofalowe zobowiązanie, które ma zapewnić PEJ dostęp do wyspecjalizowanego zaplecza badawczo-rozwojowego i eksperckiego w kluczowych obszarach związanych z przygotowaniem i budową elektrowni jądrowej na Pomorzu. W grę wchodzą badania materiałów, szkolenia specjalistyczne, certyfikacja, rozwój innowacyjnych technologii – wszystko to, czego polski przemysł jądrowy, raczkujący po latach zaniedbań, potrzebuje najbardziej.
Elektrownia jądrowa na Pomorzu ma powstać w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino, w gminie Choczewo, około 15 kilometrów od linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Teren jest podmokły, grunty są słabonośne, a woda gruntowa występuje płytko – to wyzwanie dla fundamentów. Dodatkowo elektrownia będzie chłodzona wodą morską, co wymaga kanałów chłodzenia biegnących przez kilkaset metrów od brzegu. Woda morska jest agresywna chemicznie (zawiera chlorki, siarczany), więc beton w tych kanałach musi być odporny na korozję i wodoszczelny, a jednocześnie wytrzymały mechanicznie.
W ramach umowy Łukasiewicz będzie prowadzić badania trwałości i badań materiałów stosowanych w energetyce jądrowej, w tym betonu odpornego na oddziaływanie wody morskiej wykorzystywanego w kanałach chłodzenia reaktorów, a także oceny możliwości wykorzystania lokalnych surowców budowlanych. To oznacza, że instytuty takie jak Instytut Ceramiki i Materiałów Budowlanych czy Instytut Metalurgii i Inżynierii Materiałowej będą testować próbki betonu z kruszywem z okolicznych żwirowni, by sprawdzić, czy nadają się do budowy kategorii 1 (bezpieczeństwo jądrowe). Jeśli się okaże, że lokalne materiały spełniają normy, to ogromna oszczędność – nie trzeba będzie wozić kruszywa z drugiego końca Polski.
Kwalifikacje spawalnicze i standard NQA-1
W elektrowni jądrowej spawanie to nie jest zwykłe spawanie. Rurociągi, zbiorniki ciśnieniowe, pręty paliwowe – wszystko to musi być łączone z tolerancją rzędu 0,1 milimetra, a każda spoina jest badana rentgenem i ultradźwiękami. Spawacz, który wykonuje te połączenia, musi przejść specjalne szkolenie i certyfikację zgodną z międzynarodowymi standardami jądrowymi, takimi jak ASME (Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierów Mechaników) czy RCC-M (francuski kodeks projektowania i budowy reaktorów). W Polsce takich specjalistów jest niewielu.
Istotnym obszarem partnerstwa jest rozwój kompetencji przemysłowych – w szczególności wsparcie szkoleń i certyfikacji spawalniczych zgodnych z międzynarodowymi standardami jądrowymi, prekwalifikacja polskich dostawców i wykonawców, w tym w uzyskiwaniu standardu NQA-1. NQA-1 to norma jakości dla dostawców komponentów jądrowych w USA, wymagana przez amerykańską Komisję Regulacyjną Jądrową (NRC). Jeśli polska firma chce dostarczać np. zbiorniki ciśnieniowe, kable, pompy czy zawory do elektrowni (w której głównym wykonawcą będzie amerykański Westinghouse lub inny amerykański partner), musi mieć certyfikat NQA-1.
Łukasiewicz, poprzez swoje instytuty, może pomóc polskim przedsiębiorcom w uzyskaniu tych certyfikatów, oferując szkolenia, audyty i wsparcie techniczne. To z kolei zwiększa udział polskiego przemysłu w budowie elektrowni, co jest jednym z celów rządu.
Bezpieczeństwo łańcucha dostaw i logistyka wielkogabarytowa
Porozumienie obejmuje również zagadnienia związane z bezpieczeństwem łańcucha dostaw, logistyką transportu komponentów wielkogabarytowych, a także wsparciem technicznym w dialogu z operatorem systemu przesyłowego w zakresie wyprowadzenia mocy z elektrowni jądrowej.
Reaktor, generator pary, turbina – każdy z tych elementów jest produkowany w jednej z kilku fabryk na świecie (np. w Korei, Japonii, USA, Francji) i musi zostać przetransportowany drogą morską do portu w Gdańsku, a następnie drogą lądową (specjalne konwoje, mosty tymczasowe, demontaż barier drogowych) na plac budowy. Waga pojedynczego elementu może sięgać 500-600 ton, długość – 30 metrów, szerokość – 8 metrów. Polskie drogi i mosty nie są projektowane z myślą o takich ładunkach. Instytuty Łukasiewicza, takie jak Instytut Logistyki i Magazynowania w Poznaniu, mogą opracować modele transportu, symulacje przejazdów, analizy wytrzymałości mostów i propozycje objazdów.
Dodatkowo, po zbudowaniu elektrowni, energia musi zostać wyprowadzona do krajowej sieci. PEJ będzie negocjować z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE) warunki przyłączenia – moc to około 3,75 GW (dwa bloki AP1000). PSE musi rozbudować infrastruktę przesyłową na Pomorzu, a to kolejne wyzwania techniczne i środowiskowe. Łukasiewicz może wspierać PEJ w tych negocjacjach, dostarczając analizy techniczne i symulacje pracy sieci.
Jak to będzie działać w praktyce?
Podpisane porozumienie to ramy. Współpraca będzie realizowana etapowo, poprzez konkretne projekty i umowy wykonawcze. Oznacza to, że Łukasiewicz i PEJ będą wspólnie definiować zadania, ogłaszać przetargi (wewnętrzne) na ich realizację wśród instytutów Sieci, a następnie nadzorować wykonanie. Przykładowo, Instytut Podstaw Inżynierii Środowiska PAN może dostać zlecenie na ocenę oddziaływania chłodni kominowej na lokalny mikroklimat, a Instytut Metalurgii i Inżynierii Materiałowej – na badania stali stopowych.
– Podpisane porozumienie zapewnia Polskim Elektrowniom Jądrowym realny dostęp do kompetencji polskich instytutów badawczych, które będą wspierać nas w bardzo konkretnych obszarach – od badań materiałowych i technologii budowlanych, przez certyfikację i rozwój kadr, po bezpieczeństwo i organizację łańcucha dostaw. To są elementy istotne dla sprawnej i bezpiecznej realizacji projektu elektrowni jądrowej na Pomorzu, a jednocześnie kolejny ważny krok w kierunku zwiększania udziału polskiego przemysłu w tym przedsięwzięciu – powiedział Marek Woszczyk, Prezes Zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych.
Sieć Badawcza Łukasiewicz. Kim są i co mogą?
Sieć Badawcza Łukasiewicz to trzecia co do wielkości sieć badawcza w Europie (po Fraunhofer w Niemczech i CNR we Włoszech), skupiająca 22 instytuty. Zatrudnia około 7000 pracowników, głównie inżynierów i naukowców. Jej specjalności to m.in. materiały, technologie produkcji, logistyka, automatyka, chemia, środowisko. Wśród instytutów, które mogą być zaangażowane w projekt jądrowy, są m.in. Instytut Metalurgii Żelaza (spawalność stali), Instytut Techniki i Aparatury Medycznej (badania nieniszczące), Instytut Logistyki i Magazynowania (transport), Instytut Ceramiki i Materiałów Budowlanych (beton), Instytut Elektrotechniki (kable i transformatory), Instytut Maszyn Przepływowych (turbiny, pompy).
Celem zawartego porozumienia jest zapewnienie PEJ dostępu do wyspecjalizowanego zaplecza badawczo‑rozwojowego i eksperckiego w kluczowych obszarach związanych z przygotowaniem i budową elektrowni jądrowej na Pomorzu. Współpraca ma charakter długofalowy i obejmuje m.in. prowadzenie badań i ekspertyz, szkolenia specjalistyczne, certyfikację czy rozwój innowacyjnych technologii wspierających transformację energetyczną kraju.
Dla Centrum Łukasiewicz, które koordynuje działania instytutów, to szansa na pokazanie, że polska nauka może być użyteczna w praktyce, a nie tylko w publikacjach.
– Bezpieczeństwo Polski, w tym energetyczne, to dziś jedno z najważniejszych wyzwań, na które może odpowiedzieć potencjał i doświadczenie siedmiu tysięcy pracowników instytutów Sieci. Konsekwentnie zmierzamy w tym kierunku. Istotą działań Sieci jest współpraca z wiodącymi i najbardziej innowacyjnymi przedsiębiorstwami. Cieszę się, że w realizacji zadań państwowych mamy takich partnerów, jak Polskie Elektrownie Jądrowe – powiedział dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz.
Kiedy pierwsze efekty?
Nie wiadomo, kiedy zostaną podpisane pierwsze umowy wykonawcze – to zależy od harmonogramu budowy elektrowni. Wiadomo, że przygotowania trwają, a pierwszy beton ma zostać wylany w 2028 roku (odprawa celna już w 2026?). Do tego czasu PEJ musi rozstrzygnąć przetargi na wykonywanie poszczególnych części inwestycji, a Łukasiewicz może być jednym z podwykonawców, dostarczającym badania i ekspertyzy. W praktyce, pierwsze projekty mogą ruszyć jeszcze w 2027 roku, jeśli konieczne będą np. badania lokalnego betonu pod kątem jego odporności na wodę morską (to można robić niezależnie od harmonogramu budowy).
Dla polskiego przemysłu to także sygnał, że warto inwestować w certyfikacje i szkolenia jądrowe, bo za kilka lat rynek dostawców do elektrowni może być wart miliardy złotych. Dla studentów i inżynierów – że energetyka jądrowa staje się realną ścieżką kariery, a instytuty Łukasiewicza będą jednym z miejsc, gdzie mogą zdobyć unikalne kwalifikacje. Dla lokalnej społeczności na Pomorzu – że wielka inwestycja wreszcie nabiera realnych kształtów, a z nią nadzieja na miejsca pracy i rozwój regionu.
Umowa między PEJ a Łukasiewiczem to kolejny, po umowie z Westinghouse (ustalenie technologii AP1000) i po uzyskaniu decyzji środowiskowej, krok w kierunku budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Nie tak spektakularny jak wmurowanie kamienia węgielnego, ale równie istotny – bo bez badań materiałów, certyfikacji spawaczy i logistyki transportu, kamień węgielny nie ma szans stanąć. Albo stanie, ale na betonie, który po 20 latach rozpadnie się od soli morskiej. A na to Polska nie może sobie pozwolić.

