30 marca 2026 roku zarząd Mostostalu Warszawa podjął dwie decyzje: pozwać GDDKiA o 487 mln zł i zwołać Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie w sprawie likwidacji spółki. Powód? Ujemne kapitały własne i 44 mln zł straty netto przy przychodach 1,36 mld zł. Hiszpański akcjonariusz Acciona odwołał NWZA i dostał czas na analizę. Cień upadłości wciąż wisi nad 81-letnią firmą.
- Mostostal Warszawa odnotował w 2025 roku przychody na poziomie 1,36 miliarda złotych, ale strata netto sięgnęła 44 milionów, a kapitały własne stały się ujemne.
- Głównym źródłem problemów są kontrakty drogowe podpisane w latach 2019-2021 z wynagrodzeniem ryczałtowym, bez pełnej waloryzacji o rosnące ceny materiałów.
- Przyszłość Mostostalu zależy od trzech rzeczy: wyniku pozwu (sąd może przyznać część z 487 milionów, ale to potrwa lata), decyzji hiszpańskiej Acciony (która ma 65 proc. udziałów i może dokapitalizować spółkę) oraz negocjacji z wierzycielami.
30 marca 2026 roku zarząd Mostostalu Warszawa podjął dwie decyzje, które w normalnych warunkach oznaczają początek końca. Tego samego dnia spółka pozwana Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad o zapłatę 487 milionów złotych, argumentując, że drastyczny wzrost cen materiałów i kosztów realizacji kontraktu na odcinku drogi ekspresowej S19 Rzeszów Południe – Babica nie został zrekompensowany przez umowny mechanizm waloryzacji. Tego samego dnia zarząd zwołał Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie na 28 kwietnia 2026 roku, aby podjąć uchwałę w sprawie dalszego istnienia spółki, ponieważ wstępne dane finansowe za 2025 rok wykazały ujemne kapitały własne i stratę netto w wysokości 44 milionów złotych przy przychodach 1,36 miliarda złotych. W połowie kwietnia, po interwencji większościowego akcjonariusza – hiszpańskiej spółki Acciona Construcción Polonia – NWZA zostało odwołane, aby dać akcjonariuszom czas na zapoznanie się z prognozami potrzeb kapitałowych i planowanymi źródłami finansowania. Mostostal Warszawa, jeden z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych wykonawców infrastrukturalnych w Polsce, którego korzenie sięgają 1945 roku, stanął w obliczu egzystencjalnego kryzysu.
W oficjalnym komunikacie opublikowanym na stronie internetowej spółki 16 kwietnia 2026 roku zarząd poinformował, że na podstawie wstępnych danych finansowych za rok 2025 Mostostal Warszawa odnotował znaczne straty, co spowodowało wystąpienie ujemnych kapitałów własnych na dzień bilansowy oraz zidentyfikował istotne zagrożenie lub wątpliwości dotyczące kontynuacji funkcjonowania spółki i jej grupy kapitałowej. W ocenie zarządu projekcja płynności spółki wskazuje na zwiększone zapotrzebowanie na środki pieniężne w celu sfinansowania bieżącej działalności oraz wywiązywania się ze zobowiązań w miarę ich wymagalności. Założenie kontynuacji działalności spółki oraz grupy jest w istotnym stopniu uzależnione od realizacji działań finansujących, w szczególności od potencjalnego wsparcia ze strony akcjonariuszy.
Strata netto 44 mln zł i ujemne kapitały własne
Z szacunkowych danych wynika, że grupa Mostostal Warszawa w 2025 roku miała przychody ze sprzedaży w wysokości 1,36 miliarda złotych, co w porównaniu z latami poprzednimi nie jest wynikiem złym – firma wciąż generowała duże obroty. Problemem okazała się rentowność. Strata netto wyniosła 44 miliony złotych, a ujemne kapitały własne oznaczają, że wartość zobowiązań spółki przewyższa wartość jej aktywów. W polskim prawie handlowym taka sytuacja uruchamia obowiązek podjęcia działań naprawczych, a w skrajnych przypadkach – postawienia spółki w stan upadłości. To właśnie art. 397 Kodeksu spółek handlowych, który mówi o obowiązku zwołania walnego zgromadzenia w celu podjęcia uchwały o dalszym istnieniu spółki, gdy kapitał własny spadnie poniżej jednej trzeciej kapitału zakładowego, został przywołany przez zarząd Mostostalu jako podstawa do zwołania NWZA na 28 kwietnia.
Sytuacja nie jest jednak przesądzona. Hiszpański akcjonariusz większościowy, Acciona Construcción Polonia, który posiada około 65 procent udziałów w Mostostalu Warszawa, nie chce dopuścić do upadłości spółki, ponieważ oznaczałoby to utratę zaangażowanego kapitału i potencjalne problemy wizerunkowe na polskim rynku. Acciona to jeden z największych koncernów infrastrukturalnych w Europie, obecny w Polsce od lat, realizujący między innymi odcinki dróg ekspresowych i autostrad. Dla hiszpańskiej grupy Mostostal Warszawa jest nie tylko inwestycją finansową, ale także narzędziem do zdobywania kontraktów w Polsce, gdzie jako lokalna spółka z wieloletnim doświadczeniem ma przewagę nad czysto zagranicznymi wykonawcami. Dlatego Acciona wstrzymała procedurę likwidacyjną i zażądała czasu na analizę planu naprawczego.
Pozew o 487 mln zł i odstąpienie od kontraktu za 1 mld zł
Głównym powodem kłopotów finansowych Mostostalu Warszawa są kontrakty drogowe zawarte w latach 2019-2021, których wynagrodzenie było ustalane jako ryczałtowe, bez mechanizmu pełnej waloryzacji o rosnące ceny materiałów. Wybuch wojny w Ukrainie w lutym 2022 roku spowodował eksplozję cen stali, paliw, asfaltu i innych materiałów budowlanych, a także gwałtowny wzrost kosztów energii i transportu. Wykonawcy, którzy podpisali kontrakty przed 2022 rokiem, znaleźli się w pułapce – zobowiązani do realizacji inwestycji po cenach, które nie pokrywały rzeczywistych kosztów.
Mostostal Warszawa, działając jako spółka cywilna Mostostal Acciona S19 Tunel wspólnie z podmiotem powiązanym Acciona Construcción, 30 marca 2026 roku złożył pozew o ukształtowanie stosunku prawnego i zapłatę przeciwko Skarbowi Państwa – Generalnemu Dyrektorowi Dróg Krajowych i Autostrad o wartości 487 milionów złotych brutto. Kwota ta wynika z tego, że drastycznie wzrosły ceny i koszty realizacji kontraktu na odcinku S19 od węzła Rzeszów Południe do węzła Babica (długość około 10,3 kilometra), które nie zostały zrekompensowane poprzez umowny mechanizm waloryzacji wynagrodzenia. Wykonawca domaga się podwyższenia wynagrodzenia ryczałtowego przewidzianego w umowie oraz ustawowych odsetek w przypadku opóźnienia zapłaty żądanej kwoty, liczonego od dnia wydania wyroku.
Na początku kwietnia 2026 roku Mostostal Warszawa odstąpił od innego kontraktu – na zaprojektowanie i budowę podkarpackiego odcinka drogi ekspresowej S19 Domaradz–Iskrzynia, o wartości ponad 1 miliarda złotych. Jako przyczynę wskazano zwłokę oraz brak współdziałania ze strony Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA uznała to działanie za bezpodstawne i zapowiedziała podjęcie kroków prawnych, w tym egzekwowanie kar umownych i roszczeń odszkodowawczych. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, odpowiadając 16 kwietnia na pytania posłów w Sejmie, wskazał, że w przypadku braku wznowienia prac GDDKiA będzie postępować zgodnie z zapisami umowy oraz kodeksu cywilnego, egzekwując wszelkie należności Skarbu Państwa. Dodał, że rozmowy między GDDKiA a wykonawcą cały czas są prowadzone, ale jeśli wykonawca nie wznowi prac, to jeszcze w 2026 roku zostanie ogłoszone nowe postępowanie przetargowe na dokończenie tego odcinka.
Roszczenia branży wobec GDDKiA sięgają 3 mld zł
Mostostal Warszawa nie jest odosobnionym przypadkiem. W całej branży drogowej narasta fala sporów sądowych między wykonawcami a GDDKiA na tle waloryzacji kontraktów zawartych przed 2022 rokiem. Szacuje się, że wartość potencjalnych roszczeń firm wykonawczych wobec Generalnej Dyrekcji może przekraczać 3 miliardy złotych. Wiele spółek, podobnie jak Mostostal, boryka się z problemami płynnościowymi i ujemnymi kapitałami własnymi, a część z nich już ogłosiła upadłość lub jest w trakcie restrukturyzacji.
GDDKiA broni się, argumentując, że umowy zawierają klauzule waloryzacyjne, które zostały zastosowane, ale nie obejmowały one pełnego wzrostu kosztów. Ponadto dyrekcja wskazuje, że wykonawcy nie dochowali należytej staranności w szacowaniu ryzyka cenowego przy podpisywaniu kontraktów, a część wzrostu kosztów wynika z ich własnych opóźnień i nieefektywnego zarządzania. W przypadku sporu na odcinku S19 Rzeszów Południe – Babica, GDDKiA twierdzi, że Mostostal Acciona S19 Tunel nie udowodnił, że wzrost kosztów był bezpośrednim skutkiem okoliczności, których nie można było przewidzieć, i że nie można go było uniknąć.
NWZA odwołane, ale widmo likwidacji wciąż istnieje
Odwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które miało podjąć uchwałę o dalszym istnieniu spółki, nie oznacza, że niebezpieczeństwo minęło. Acciona Construcción Polonia, jako większościowy akcjonariusz, potrzebuje czasu na przeanalizowanie dokumentów i podjęcie decyzji, czy dokapitalizować Mostostal Warszawa, czy też pozwolić mu upaść i skupić się na realizacji kontraktów pod własną marką. Hiszpańska grupa ma wystarczające zasoby finansowe, by uratować spółkę – w 2025 roku Acciona odnotowała przychody na poziomie 12 miliardów euro i zysk netto 800 milionów euro. Jednak decyzja o wsparciu Mostostalu będzie miała charakter biznesowy, a nie sentymentalny.
W komunikacie spółka poinformowała, że NWZA zostało odwołane w celu uprzedniego zapoznania akcjonariuszy z informacją zarządu szacującą przewidywane potrzeby kapitałowe spółki oraz odnośnie planowanych źródeł finansowania tych potrzeb, a także, aby umożliwić akcjonariuszom kompleksową analizę materiałów i sprawozdań finansowych. Innymi słowy, zarząd i główny akcjonariusz grają na czas, by wypracować plan ratunkowy. Jeśli plan się powiedzie, Mostostal Warszawa będzie kontynuować działalność, prawdopodobnie po redukcji zadłużenia i renegocjacji warunków kontraktów z GDDKiA. Jeśli nie – spółka stanie przed sądem upadłościowym, a jej majątek zostanie sprzedany, a kontrakty przejęte przez innych wykonawców. Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych tygodni lub miesięcy. Mostostal Warszawa ma przed sobą najtrudniejszy okres w swojej 81-letniej historii. I choć na razie odroczono wyrok, cień likwidacji wciąż wisi nad firmą, która budowała polskie mosty i drogi przez osiem dekad.

