Polska odebrała pierwsze trzy myśliwce F-35A o nazwie Husarz, ale maszyny przyszły w wersji przejściowej – bez najnowszego radaru AN/APG-85 i z niepełnym pakietem modernizacyjnym Block 4. Za utrzymanie 32 samolotów zapłacimy rocznie ponad miliard złotych, a łączne wydatki na zakup sięgnęły już ok. 18 mld zł. Kolejne dwie eskadry są już planowane w kontekście nuclear sharing.
Pod koniec maja 2026 r. na lotnisku w Łasku wylądowały pierwsze trzy polskie F-35. Do końca roku ma ich być 14, a dostawy dwóch eskadr zakończą się w 2029 r. Pełną gotowość bojową Husarze mają osiągnąć w 2030 r. Tymczasem większość maszyn wciąż pozostaje w amerykańskiej bazie Ebbing w Arkansas, gdzie szkolą się polscy piloci i technicy.
Problemy techniczne i niska gotowość bojowa
F-35 od lat zmagają się z niską gotowością bojową. Według czerwcowego raportu amerykańskiego Biura Rozliczalności Rządu (GAO) tylko ok. jednej czwartej całej floty jest w danym momencie zdolna do walki. Powodem są chroniczne braki części zamiennych i intensywne potrzeby konserwacyjne. W grudniu 2022 r. doszło do wypadku spowodowanego wibracjami silnika – pęknięta rurka paliwowa uziemiła część maszyn. Odkryto także, że magnes w silniku zawierał chiński stop, co naruszało amerykańskie prawo.
Polskie Husarze są dostarczane bez kluczowego radaru AN/APG-85 – zamiast niego zamontowano balast. Producent, Lockheed Martin, od czerwca 2025 r. stosuje to rozwiązanie w partiach Lot 17 z powodu opóźnień w produkcji nowego radaru. Na razie polskie maszyny otrzymały starszy, sprawdzony radar AN/APG-81, więc nie latają „na ślepo”. Pełny pakiet Block 4 ma być gotowy dopiero w 2031 r.
Koszty utrzymania i wyzwania kadrowe
Zakup 32 F-35 w 2020 r. kosztował ok. 18 mld zł (4,6 mld dol.). Roczny koszt utrzymania floty szacuje się na ponad miliard złotych przez dziesiątki lat. Silnik spala ok. 5 tys. litrów paliwa na godzinę, co przekłada się na 5–7 tys. dol. za każdą godzinę lotu. – Dla 32 samolotów F-35 będziemy potrzebować przynajmniej 50-60 pilotów – powiedział gen. pil. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych.
Według amerykańskich norm na jeden samolot powinno przypadać 90 techników i członków obsługi. Dotychczas do USA wysłano 93 osoby personelu wsparcia. Budowa nowej bazy w Łasku kosztowała prawie miliard złotych. Husarze zakupiono „z półki” – bez offsetu, co oznacza, że poważniejsze naprawy będą wykonywane w USA lub we Włoszech.
Strategiczne znaczenie mimo wad
Mimo problemów technicznych F-35 pozostają kluczowym elementem polskiej strategii odstraszania. – F-35, który kosztuje 100 mln dolarów, nie tylko walczy, ale działa jako centrum dowodzenia – powietrzny komputer – podkreślił płk pil. Krzysztof Duda, dowódca Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Samoloty te mają pełnić rolę hubu danych dla wszystkich rodzajów wojsk.
Szef Sztabu Generalnego WP, gen. Wiesław Kukuła, zapowiedział zakup kolejnych dwóch eskadr F-35. – Żeby już raz na zawsze przeciąć tę dyskusję – interesują nas samoloty piątej generacji – stwierdził. Dodał, że nowe maszyny będą istotne w kontekście nuclear sharing. Gen. Drewniak podkreślił, że F-35 pozwolą aktywnie wejść w rosyjską strefę antydostępową i ją zlikwidować.
Pentagon, mimo problemów, zwiększa zamówienia – w projekcie budżetu na 2027 r. wnioskuje o 21 mld dol. na 85 nowych F-35. Dla Polski oznacza to, że Husarze, choć niedoskonałe, stanowią długoterminową inwestycję w przewagę powietrzną i zdolności uderzeniowe.
Źródło: WNP.PL, Fot. Lockheed Martin / ZOOM MON / mł. chor. Rafał Samluk / Combat Camera Poland

