Rosja uderzy na Bałtyku? Europa szykuje się do obrony bez USA

We francuskim myśleniu o bezpieczeństwie, które odczuwają i popierają także inne kraje Zachodu, coraz wyraźniej wybrzmiewa założenie, że Europa musi być gotowa do obrony kontynentu bez udziału Stanów Zjednoczonych. W europejskim planowaniu obronnym i operacyjnym przyjmuje się już scenariusze zakładające niemal pełną samodzielność Europy i brak bezpośredniego udziału USA, również w obronie Morza Bałtyckiego. Początkowo we francuskich, a teraz w zachodnich oraz nordyckich analizach wojskowych relacje transatlantyckie są postrzegane jako coraz mniej przewidywalne. Stany Zjednoczone oceniane są nie tylko jako sojusznik, ale również jako konkurent na poziomie politycznym, gospodarczym i militarnym.

Morze Bałtyckie jest traktowane jako jedno z najbardziej prawdopodobnych miejsc gwałtownej eskalacji konfliktu z Rosją. Decydują o tym niewielkie odległości między państwami NATO a Rosją, zagęszczenie zachodniej infrastruktury krytycznej oraz znaczne rosyjskie zdolności do prowadzenia ostrzału rakietowego i wykorzystania komponentu morskiego do działań ofensywnych. Zakłada się, że konflikt rozpocznie się od działań na morzu, blokady portów, uderzeń rakietowych i działań hybrydowych, takich jak sabotaż, dywersja i cyberataki, w krajach bałtyckich, zanim dojdzie do otwartej konfrontacji lądowej.

Scenariusze przewidują intensywne użycie rosyjskich zdolności morskich, w tym okrętów podwodnych, oraz uderzenia na infrastrukturę energetyczną i systemy dowodzenia. Europejska odpowiedź ma mieć charakter połączony, obejmujący działania na lądzie, w powietrzu i na morzu, z naciskiem na obronę wybrzeża, zwalczanie okrętów podwodnych i utrzymanie swobody żeglugi na Bałtyku. Europejskie zdolności obrony przeciwrakietowej są jednak niewystarczające, szczególnie na wschodniej flance. Liczba dostępnych środków obrony jest zbyt mała w stosunku do potencjalnego zagrożenia. Pojawia się także kwestia wykorzystania przez Rosję tysięcy systemów bezzałogowych.

Różne warianty europejskiej odpowiedzi

Część rozważanych wariantów zakłada nie tylko obronę, ale też szybkie ograniczenie rosyjskich zdolności w najbliższym otoczeniu Bałtyku. Z tego powodu pozytywnie oceniane są inicjatywy mające na celu spowolnienie i zablokowanie rosyjskiej ofensywy poprzez uderzenie na Kaliningrad, co jest postrzegane jako sposób na zyskanie czasu dla reakcji sojuszniczej. Inne propozycje, głównie od państw bałtyckich, dotyczą uderzeń znacznie głębszych, na przykład na Sankt Petersburg. W rozważania włączają się też kraje nordyckie, które wolałyby skupić się na obronie wybrzeża.

W wariancie europejskim odpowiedzialność za obronę basenu Morza Bałtyckiego spoczęłaby przede wszystkim na państwach frontowych, czyli Polsce, krajach bałtyckich, Finlandii, Szwecji, Danii i Norwegii. Ich zadaniem byłoby prowadzenie działań opóźniających, obrona terytorium oraz utrzymanie logistyki. Wsparcie operacyjne miałyby zapewnić Francja, Niemcy i Wielka Brytania, uzupełniane przez Belgię i Holandię, głównie w zakresie lotnictwa, marynarki wojennej, dowodzenia, rozpoznania oraz przerzutu sił. Przyjmuje się, że europejski wariant obrony Bałtyku wymagałby wykorzystania około 12 dywizji, złożonych łącznie z 40 do 50 brygad, razem liczących około 200 tysięcy żołnierzy.

Siły musiałyby posiadać co najmniej 1500 czołgów, ponad 3500 bojowych wozów piechoty, około 1000 sztuk artylerii lufowej, głównie haubic kalibru 155 milimetrów, oraz blisko 400 wyrzutni rakiet. W powietrzu konieczne byłoby zaangażowanie od 300 do 350 samolotów bojowych, około 20 do 30 samolotów wczesnego ostrzegania, samolotów rozpoznawczych i tankowania powietrznego, a także kilku tysięcy środków bojowych precyzyjnego rażenia średniego zasięgu. Komponent morski objąłby jedną grupę bojową lotniskowca oraz do czterech zespołów okrętów nawodnych dysponujących zdolnością do zwalczania min i okrętów podwodnych, a także ochrony infrastruktury krytycznej.

Logistyka i ograniczenia

Kluczowym ograniczeniem pozostaje logistyka. W analizach podkreśla się, że zdolności do przerzutu wojsk i sprzętu pozostają niewystarczające w stosunku do potrzeb oraz wymagają wsparcia największych państw europejskich. Sam przerzut francuskich sił na wschodnią flankę oraz na Bałtyk mógłby potrwać około 8 dni, w zależności od zaangażowania Paryża w inne konflikty oraz ćwiczenia. Na początku marca 2026 roku, w obliczu coraz bardziej napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie, Francja zdecydowała o przesunięciu na Morze Śródziemne lotniskowca Charles de Gaulle, który wówczas znajdował się na Bałtyku. Wojna USA i Izraela przeciwko Iranowi pokazała, że nawet przy rosnącym zainteresowaniu Bałtykiem Francja nie jest w stanie trwale koncentrować kluczowych sił wyłącznie na jednym kierunku.

Nowe podejście oznacza przygotowanie Europy na scenariusz obrony bez amerykańskiego parasola, w tym również bez amerykańskiego odstraszania nuklearnego. Nie jest to zerwanie z NATO, ale próba uniezależnienia planowania od politycznej niepewności w Waszyngtonie. Problemem pozostaje jednak brak spójnego systemu dowodzenia i faktycznych zdolności do zarządzania tak dużą operacją wyłącznie na poziomie europejskim. W Białym Domu dość otwarcie padają już propozycje, aby zredukować obecność wojsk amerykańskich na całej wschodniej flance NATO. Od miesięcy podkreślane są oczekiwania administracji Trumpa, aby Europa wreszcie zaczęła odpowiadać za swoje bezpieczeństwo.

Presja na Europę Środkowo-Wschodnią

Po raz kolejny widać rosnącą presję na państwa Europy Środkowo-Wschodniej, aby rozwijały swoje zdolności nie jako uzupełnienie obecności USA, ale jako element stricte europejskiego systemu obrony. To fundamentalna zmiana w myśleniu o bezpieczeństwie kontynentu, szczególnie ważna w obliczu powtarzających się aktów sabotażu i ingerencji ze strony Rosji. Jak widać, powstają plany reakcji na atak Rosji bez udziału USA. Jest to bardzo ważny krok w europejskiej współpracy, który wymaga jednak dalszych działań w zakresie budowy zdolności, systemów dowodzenia i interoperacyjności między armiami państw członkowskich. Europa musi być gotowa na scenariusz, w którym będzie musiała bronić się samodzielnie, a Bałtyk pozostaje jednym z najbardziej prawdopodobnych miejsc konfrontacji. Kraje regionu muszą dostosować swoje plany obronne do tej nowej rzeczywistości, inwestując w nowoczesne technologie, zwiększając zdolności logistyczne i rozwijając współpracę w ramach europejskich struktur obronnych. W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, jedność i gotowość do działania bez wsparcia USA stają się kluczowymi elementami europejskiego bezpieczeństwa.

Fot. Flickr

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu