Jakość lokalizacji i kawa z ekspresu. Jak Orlen Charge chce wygrywać z konkurencją?

W wyścigu o elektromobilność nie liczy się już liczba punktów ładowania, lecz ich jakość i lokalizacja. Orlen, dysponujący blisko 2 tysiącami stacji paliw w Polsce oraz atrakcyjnymi gruntami po dawnych stacjach w miastach, stawia na koncept Stop Café i wielofunkcyjne huby, które mają zamienić przymusowy postój w doświadczenie, a nie stratę czasu. Każda inwestycja musi jednak opierać się na solidnym rachunku ekonomicznym, dlatego miasta do 50 tysięcy mieszkańców pozostają na razie poza horyzontem.

Przez lata w branży ładowarek pojazdów elektrycznych liczyła się przede wszystkim liczba punktów – im więcej, tym lepiej. Orlen przeszedł jednak transformację myślenia i dziś kluczowe stały się inne wskaźniki.

– Już dawno odeszliśmy od wyścigu na punkty ładowania. Choć nie było to proste, nawet wewnątrz naszej organizacji, bo wszyscy jednak się porównują, kto ma ile punktów – mówi Krzysztof Kaczyński dyrektor wykonawczy ds. elektromobilności w Grupie Orlen.

Wewnętrzna ewolucja była więc konieczna, zanim firma mogła spojrzeć na rynek z nowej perspektywy. Dziś Orlen porównuje przede wszystkim moce zainstalowane oraz sprzedaż energii elektrycznej do transportu, a nie suche liczby.

Kluczowa zmiana polega na przewartościowaniu efektywności. Dobrze ulokowane ładowarki potrafią generować wyższe obroty niż ich znacznie liczniejsze, ale przypadkowo rozlokowane odpowiedniczki.

– Możemy budować 2 tysiące ładowarek, a i tak 100 ładowarek dobrze ulokowanych będzie miało większy obrót niż te 2 tysiące – podkreśla Kaczyński.

Zapisz się do newslettera!

Grunty, które mają znaczenie

Skąd jednak brać dobre lokalizacje, skoro o nie jest trudno? Orlen ma w tej dziedzinie przewagę, której konkurencja nie może łatwo skopiować. Dysponuje siecią tradycyjnych stacji paliwowych – naturalnych punktów postoju dla kierowców w trasie – a także gruntami po stacjach, które działały w miastach w przeszłości. Te miejsca są już zagospodarowane, mają infrastrukturę i co najważniejsze – znajdują się tam, gdzie kierowcy i tak by się zatrzymali.

– Wiemy jak trudno jest pozyskać dobre grunty, a my je mamy w postaci naszych stacji tradycyjnych, paliwowych albo gruntów takich jak w miastach, gdzie na przykład stacje kiedyś były, a są to nasze grunty i teraz te stacje nadają się pod elektromobilność – mówi przedstawiciel Orlenu.

Przykłady takich miejsc? Działające niegdyś stacje przy ulicy Smolnej czy Wisłostradzie w Warszawie to lokalizacje doskonale rozpoznawalne, wygodne dla kierowców i znacznie lepiej nadające się pod elektromobilność niż przypadkowe place na obrzeżach miast.

​Stop Cafe jako game changer

Same ładowarki to jednak nie wszystko. Orlen odchodzi od modelu klasycznej stacji paliw na rzecz miejsca, które oferuje coś więcej niż tylko możliwość uzupełnienia energii. Kluczowym elementem tej zmiany jest koncept Stop Cafe, który zamienia postój w trasie w moment, który można wykorzystać produktywnie.

– Odchodzimy od modelu, że chcemy być czysto stacją benzynową. Ta stacja benzynowa jest nam bardzo potrzebna, bo to jest nasz core business. Ale to jest też coś, co ściąga do nas potencjalnych klientów na cały convenience, na kawę,, posiłki, odpoczynek, czyli to, czego w trasie potrzebujemy – wyjaśnia Kaczyński.

Innowacyjność Orlenu idzie jednak dalej. W niektórych lokalizacjach pojawiają się nawet siłownie plenerowe, bo firma zdaje sobie sprawę, że nie każdy kierowca w trakcie przerwy chce jeść czy pić kawę. Kluczowe jest to, co dzieje się w trakcie postoju w trasie, a akurat w tym obszarze Orlen ma już rozwiniętą infrastrukturę i wieloletnie doświadczenie z siecią Stop Cafe.

Technologia na dziś, ale z okiem na jutro

Orlen nie ulega też technologicznej presji. W branży często mówi się o rewolucyjnych rozwiązaniach, które mają wkrótce zmienić rynek. Spółka podchodzi do nich z dystansem, uznając je na razie za czystą abstrakcję laboratoryjną.

– Technologia, którą my teraz promujemy, już myślimy, że jest na dzisiaj trochę nadmiarowa. Na następne parę lat pewnie wytrzyma – mówi Krzysztof Kaczyński, dyrektor wykonawczy ds. elektromobilności w Grupie Orlen.

Orlen przyjmuje założenie, że standardem podróży pozostanie około 15 minut postoju. To właśnie ten czas firma zamierza wypełnić swoim pakietem udogodnień, licząc na akceptację klientów.

– Tu całe nasze udogodnienia. To jest taki unikat na rynku. Jesteśmy jedyną firmą, która rozwija elektromobilność, a ma cały pakiet Stop Cafe – podkreśla Kaczyński.

Klient akceptuje wyższą cenę za kilowatogodzinę, jeśli w zamian otrzymuje coś więcej niż tylko słup z wtyczką, a to jest dokładnie ten model, który Orlen od lat rozwija na swoich stacjach paliwowych.

Małe miasta na razie poza horyzontem, a Ukraina w dalszej perspektywie

Każda inwestycja Orlenu podlega twardemu rachunkowi ekonomicznemu to biznes, który ma się zwracać, a nie działalność oparta na entuzjazmie czy dotacjach. Dlatego miasta rzędu 50 tysięcy mieszkańców nie są na razie przedmiotem zainteresowania.

– Jeśli mówimy o mniejszych miastach , to pewnie kiedyś ten etap nastąpi. Ale pamiętajmy też, że my chcemy się rozwijać głównie na rynku publicznym, z uwzględnieniem też rynku destination. Na razie ta wizja jest abstrakcją – przyznaje przedstawiciel Orlenu.

Polska przeskoczyła przy tym etap rozwoju ładowarek wolnego ładowania (AC) i od razu postawiła na szybkie ładowarki prądu stałego (DC), co może okazać się strategiczną zaletą. W dalszej perspektywie Orlen rozważa różne kierunki ekspansji zagranicznej, a Ukraina po ewentualnym zakończeniu wojny jest postrzegana jako bardzo dobry kierunek. Na razie spółka działa na 7 rynkach, a strategia w każdym z nich jest dostosowana do lokalnych uwarunkowań.

– Stacje benzynowe w Polsce są naprawdę wyjątkowe. Wynika to z naszej pozycji rynkowej, która jest w Polsce. W Niemczech są inne i stosujemy te możliwości do rozwoju rynku niemieckiego ze wszystkimi też proporcjami. Rynek niemiecki jest dużo bardziej zaawansowany w stosunku do liczby samochodów i ładowarek i w ogóle takiego mindsetu ludzi, którzy jeżdżą samochodami elektrycznymi – dodaje Kaczyński.

Strategia rozwoju elektromobilności nie jest w Orlenie projektem oderwanym od reszty biznesu. Stanowi integralną część wielowymiarowo zorganizowanej strategii całej grupy. Blisko 2 tysiące stacji paliw w Polsce jest idealną liczbą do jej realizacji, a jakość urządzeń, parametrów technicznych i lokalizacji ma zapewnić nie tylko przewagę nad konkurencją, ale i długoterminową opłacalność całego przedsięwzięcia.

– Mamy prawie 2 tysiące stacji, więc naprawdę duża część z tych stacji jest idealna pod tę naszą strategię, którą realizujemy. Strategię rozwoju elektromobilności. I ona nie jest oderwaną strategią. Ona jest częścią całej strategii Grupy Orlen, która jest w bardzo wielu wymiarach zorganizowana – podsumowuje Krzysztof Kaczyński.Jakość lokalizacji i kawa z ekspresu.

Fot. Orlen Charge

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com