Choczewo bez tajemnic. PEJ odpowiada na trudne pytania

Rząd przelał na konto PEJ 4,6 mld zł z obligacji skarbowych i zaproponował zmianę limitów wsparcia – niższe nakłady w 2026, wyższe w 2030. PEJ uspokaja: harmonogram oddania pierwszego bloku w Choczewie pozostaje bez zmian. Sześć polskich firm („Wielka Szóstka”) walczy o certyfikat ASME NQA-1, by jeszcze w tym roku stanąć do przetargów. W grę wchodzą kontrakty warte miliardy.

  • Rząd przelał 4,6 mld zł z obligacji skarbowych na konto PEJ, a jednocześnie zaproponował zmianę limitów wsparcia budżetowego – niższe nakłady w 2026 roku, ale wyższe w 2030. Spółka zapewnia, że to tylko korekta w rozłożeniu wydatków, a harmonogram oddania pierwszego bloku (bez zmian) i pieniądze na bieżące działania są zabezpieczone.
  • 6 wyselekcjonowanych polskich firm, nazywanych już „Wielką Szóstką”, znajduje się na końcowym etapie uzyskiwania zgodności z normą ASME NQA-1 – standardem w amerykańskim przemyśle atomowym.
  • W szczycie budowy na placu w Choczewie ma pracować ponad 10 tysięcy osób, a późniejsza eksploatacja elektrowni będzie wymagać wykwalifikowanej kadry przez dekady. PEJ współpracuje z kilkunastoma uczelniami i szkołami branżowymi, traktując kwestie zasobów ludzkich nie jako ryzyko, lecz proces do świadomego kształtowania.

Rząd przelał na konto Polskich Elektrowni Jądrowych 4,6 mld zł z obligacji skarbowych, a jednocześnie zaproponował zmianę limitów wsparcia budżetowego – niższe nakłady w 2026 roku, ale wyższe w 2030. Dla obserwatorów rynku to sygnał niepokoju: czy gigantyczna inwestycja w gminie Choczewo zaczyna się przesuwać? Czy pieniędzy zabraknie szybciej, niż planowano? PEJ uspokaja. Harmonogram oddania pierwszego bloku pozostaje bez zmian, a 4,6 mld zł z obligacji ma w pełni pokryć potrzeby inwestycyjne na ten rok. Zmiana limitów to jedynie korekta w rozłożeniu wydatków, nie zaś rewizja całego harmonogramu. Spółka zapewnia, że nie ma poślizgu, a pieniądze na bieżące działania są zabezpieczone.

– Polskie Elektrownie Jądrowe otrzymały 30 grudnia 2025 roku obligacje skarbowe emitowane przez Ministra Finansów i Gospodarki o wartości nominalnej 4,6 mld zł na finansowanie kolejnego etapu realizacji projektu budowy elektrowni jądrowej, prowadzonego w 2026 roku. Proponowana zmiana limitu wsparcia budżetowego na rok 2026, wraz z wymienionym powyżej dokapitalizowaniem pozwoli w pełni sfinansować planowane działania inwestycyjne w tym roku. Harmonogram oddania do użytku pierwszego bloku elektrowni jądrowej pozostaje bez zmian – mówi rzecznik prasowy PEJ, Marcin Skolimowski.

Równolegle trwają prace nad docelową strukturą finansowania całego projektu. To tutaj wchodzi do gry Bank Gospodarstwa Krajowego, który po procesie market soundingu złożył wstępną ofertę finansowania znaczącej części nakładów. Ale to dopiero początek drogi. Kolejnym krokiem jest due diligence, które pozwoli pozyskać wiążące oferty od agencji kredytów eksportowych i banków komercyjnych. PEJ pracuje nad tym z konsorcjum BNP Paribas i KPMG. Zamknięcie finansowania planowane jest na koniec 2028 roku – czyli jeszcze przed oddaniem pierwszego bloku do użytku. To ważny moment, bo od tego, jaką strukturę uda się wypracować, zależeć będą koszty obsługi długu i stabilność całego przedsięwzięcia.

– W ramach przeprowadzonego pod koniec 2025 roku procesu market soundingu Bank Gospodarstwa Krajowego, wspólnie z innymi bankami krajowymi, złożył wstępną ofertę finansowania znaczącej części nakładów inwestycyjnych i będzie uwzględniony w strukturze finansowania dłużnego projektu. Obecnie jako kolejny krok w procesie pozyskania finansowania, trwają przygotowania do procesu Due Diligence, którego przeprowadzenie umożliwi pozyskanie wiążących ofert finansowania ze strony Agencji Kredytów Eksportowych oraz banków komercyjnych. Równolegle prowadzone są prace nad strukturą finansowania dłużnego, realizowane przez PEJ we współpracy z doradcą finansowym – konsorcjum BNP Paribas i KPMG. Zamknięcie finansowania projektu planowane jest na koniec 2028 r. – informuje rzecznik, odpowiadając na pytania redakcji Industry Alarm.

Zapisz się do newslettera!

Polskie firmy w atomowym łańcuchu dostaw

Prezes PEJ mówił niedawno o możliwym udziale polskiego przemysłu na poziomie nawet 50 procent. To deklaracja, która elektryzuje rodzimy biznes. W grę wchodzą kontrakty warte miliardy złotych. Aby polska firma mogła liczyć na zamówienie w części jądrowej, musi spełnić rygorystyczne wymogi techniczne, jakościowe i formalne, w tym normę ASME NQA-1, która jest standardem w amerykańskim przemyśle atomowym. To nie jest zwykły certyfikat – to proces, który trwa miesiącami, wymaga wdrożenia nowych procedur, szkoleń, a na koniec produkcji próbki (mock-up) pod nadzorem audytorów Westinghouse.

6 wyselekcjonowanych polskich firm, nazywanych już w branży „Wielką Szóstką”, jest właśnie na końcowym etapie tego procesu. Jeśli audyt wypadnie pozytywnie, trafią na listę kwalifikowanych dostawców Westinghouse i będą mogły brać udział w postępowaniach zakupowych jeszcze w tym roku. To realna perspektywa, ale nie gwarancja kontraktów. Postępowania są bowiem konkurencyjne – i to nie tylko między polskimi firmami, ale także z zagranicznymi graczami. PEJ nie może faworyzować krajowych dostawców, choć robi wszystko, by wyrównać ich szanse.

– 6 wyselekcjonowanych polskich firm, tzw. „Wielka 6”, znajduje się na końcowym etapie drugiej fazy procesu uzyskiwania zgodności, podczas której wdrażają opracowane w pierwszej fazie procesy, procedury i instrukcje oraz organizują wymagane szkolenia i egzaminy dla personelu. Po zakończeniu tego etapu firmy te przystąpią do produkcji przygotowanej próbki (tzw. mock-up), zgodnie z nowym systemem zarządzania, opartym na ASME NQA1. Zakończenie całego procesu oraz pozytywny wynik audytu Westinghouse pozwoli na wpisanie tych firm na listę kwalifikowanych dostawców Westinghouse i branie udziału w postępowaniach, które wymagają zgodności z NQA1 – tłumaczy rzecznik prasowy PEJ, w odpowiedzi na pytania Industry Alarm.

– Zgodnie z ustalonymi z PEJ warunkami prowadzenia postępowań zakupowych, muszą one być prowadzone w sposób konkurencyjny. Oznacza to, że firmy, które chcą otrzymać kontrakty, muszą złożyć najkorzystniejsze oferty. Zakładając, że proces uzyskiwania zgodności z wymaganiami ASME NQA‑1 dalej będzie przebiegał zgodnie z ustalonym harmonogramem, firmy te będą mogły wziąć udział w postępowaniach zakupowych Westinghouse dla naszego projektu jeszcze w tym roku – dodaje.

PEJ nie zostawia jednak polskich firm samych sobie. Wspólnie z Westinghouse analizowane są kolejne obszary projektu, które można otworzyć na krajowych dostawców. Agencja Rozwoju Przemysłu i BGK angażują się w przygotowanie dedykowanych instrumentów wsparcia, głównie finansowego. Chodzi o to, by małe i średnie firmy, które często nie mają wystarczającego kapitału na proces certyfikacji, mogły w ogóle stanąć do startu. Spółka podkreśla, że polscy dostawcy dysponują potencjałem, a szeroki udział krajowych firm w postępowaniach zakupowych, a także częstość, z jaką już otrzymują zamówienia w częściach konwencjonalnych, jest dowodem ich zdolności.

– Polscy dostawcy, chcący wejść do łańcucha dostaw naszego projektu, dysponują potencjałem, by brać udział w realizacji tej pomorskiej inwestycji. Co więcej, szeroki udział polskich firm w takich postępowaniach, a także częstość z jaką już otrzymują zamówienia, jest dowodem ich zdolności i możliwości w tym zakresie. Spółka od dłuższego czasu współpracuje też z właściwymi państwowymi instytucjami, w tym na przykład z Agencją Rozwoju Przemysłu, czy Bankiem Gospodarstwa Krajowego, w celu przygotowania odpowiednich, dedykowanych rozwiązań wspierających starania małych i średnich firm we włączaniu się w łańcuch dostaw – mówi rzecznik.

PEJ o największych ryzykach i wyzwaniach

W szczycie budowy na placu budowy w Choczewie ma pracować ponad 10 tysięcy osób. Później elektrownia będzie potrzebować wykwalifikowanej kadry do eksploatacji. To jedne z największych wyzwań logistycznych i personalnych w historii polskiego przemysłu. PEJ podchodzi do tego z pełną świadomością. Spółka współpracuje z kilkunastoma uczelniami, szkołami branżowymi i instytucjami rynku pracy. Uczelnie techniczne rozwijają kierunki związane z energetyką jądrową, a firmy zwiększają nakłady na podnoszenie kwalifikacji. Rzecznik podkreśla, że dostępność kadr to obszar, który można świadomie kształtować, pod warunkiem że działania rozpoczną się odpowiednio wcześnie. Obserwujemy, że rynek pracy w Polsce coraz lepiej odpowiada na potrzeby tak dużych przedsięwzięć.

– Zapewnienie wykwalifikowanych kadr dla tego typu projektów jest jednym z wyzwań, które stoją zarówno przed nami, jak i przed sektorem edukacji. Dlatego też podchodzimy do kwestii dostępności wykwalifikowanych kadr z dużą uważnością i realistyczną oceną rynku. Zarówno etap budowy, wymagający w szczytowym momencie zaangażowania ponad 10 tys. osób, jak i późniejsza eksploatacja elektrowni, będą wiązały się z koniecznością stopniowego budowania szerokiego zaplecza kompetencyjnego – wyjaśnia rzecznik.

– Stawiamy na działania długofalowe i szeroką współpracę. Współpracujemy z kilkunastoma uczelniami, szkołami branżowymi i instytucjami rynku pracy, aby systematycznie rozwijać kompetencje potrzebne w kolejnych fazach projektu. Chcemy również aktywnie wykorzystywać dostępne instrumenty finansowe, w tym środki unijne przeznaczone na szkolenia i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Dzięki takiemu, szerokiemu podejściu traktujemy kwestie zasobów ludzkich nie jako ryzyko, lecz jako proces, który można świadomie kształtować i skutecznie zaplanować – dodaje.

„Polska ma doświadczenie w zarządzaniu odpadami promieniotwórczymi”

Rzecznik odnosi się też do krytyki dotyczącej kosztów (niektórzy analitycy mówią już o 200-300 mld zł) oraz problemu składowania odpadów promieniotwórczych przez tysiąclecia. PEJ przypomina, że Polska ma doświadczenie w zarządzaniu odpadami promieniotwórczymi, a skala tych odpadów z elektrowni jądrowej jest relatywnie niewielka w porównaniu z ilością wytwarzanej energii. Na terenie elektrowni odpady będą przechowywane tymczasowo, a następnie przekazywane do docelowych składowisk. To standardowe procedury, stosowane w każdym kraju z energetyką jądrową. Aby uniknąć kosztownych opóźnień, które dotknęły inne europejskie projekty, PEJ zapowiada stosowanie instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem kursowym, zmianami stóp procentowych oraz wahaniami cen surowców.

– Polska ma doświadczenie w zarządzaniu odpadami promieniotwórczymi. Warto też pamiętać, że skala promieniotwórczych odpadów pochodzących z elektrowni jądrowej jest relatywnie niewielka w stosunku do ilości energii elektrycznej, którą taki obiekt produkuje. Na terenie elektrowni odpady przechowywane tymczasowo, w sposób całkowicie bezpieczny i zgodny z przepisami. Następnie będą przekazywane do docelowych składowisk, w tym na wypalone paliwo jądrowe – mówi rzecznik.

– Polskie Elektrownie Jądrowe prowadzą i będą prowadzić politykę zabezpieczania ekspozycji na kluczowe czynniki kosztowe, w szczególności ryzyko kursu walutowego, ryzyko stopy procentowej oraz ryzyko zmian cen surowców (commodities). Stosowanie instrumentów zabezpieczających pozwoli ograniczyć wpływ ewentualnych niekorzystnych zmian makroekonomicznych i rynkowych na całkowity koszt realizacji inwestycji, zwiększając przewidywalność wydatków oraz stabilność finansową projektu w długim horyzoncie – dodaje.

PEJ nie ma też wątpliwości, że jej rola nie kończy się na Choczewie. Spółka jest przygotowana do realizacji kolejnych reaktorów, jeśli taka decyzja zapadnie. Obecnie jednak wszystkie kluczowe zasoby są skoncentrowane na pierwszej elektrowni. Decyzja o tym, które podmioty włączą się w drugi projekt jądrowy, należy do rządu. Jeśli zapadnie decyzja o potrzebie zaangażowania PEJ także w drugą elektrownię, spółka deklaruje, że ma do tego kompetencje. Zespół ekspercki rośnie, a know-how wypracowane na Pomorzu będzie bezcenne.

– Polskie Elektrownie Jądrowe są spółką w stu procentach należącą do Skarbu Państwa i realizują swoje działania zgodnie z założeniami „Programu polskiej energetyki jądrowej”. Naszym podstawowym celem jest obecnie przygotowanie i budowa pierwszej elektrowni jądrowej, która powstaje w gminie Choczewo – to projekt, na którym dziś koncentrujemy wszystkie kluczowe zasoby. W ramach realizacji projektu na Pomorzu konsekwentnie budujemy zespół ekspercki i poszerzamy kompetencje niezbędne przy prowadzeniu tego typu inwestycji. Decyzja dotycząca tego, które spośród podmiotów pozostających pod nadzorem Skarbu Państwa oraz w jakim zakresie włączą się w realizację drugiego projektu jądrowego, należy do naszego właściciela, którym jest strona rządowa. Jeśli więc zapadnie decyzja o potrzebie zaangażowania PEJ także w projekt drugiej elektrowni jądrowej w Polsce, to mamy do tego kompetencje – podsumowuje rzecznik.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu