PFAS, czyli „wieczne chemikalia”, to rodzina około 10 tysięcy związków stosowanych w teflonie, opakowaniach do fast foodów i pianach gaśniczych. Nie rozkładają się w środowisku – mogą przetrwać setki lat. W Europie zidentyfikowano 23 tysiące skażonych lokalizacji, a koszty zdrowotne i remediacji do 2050 roku sięgną 440 mld euro. UE wprowadza zakazy, ale czy to wystarczy?
- PFAS są wyjątkowo trwałe dzięki jednemu z najsilniejszych wiązań w chemii organicznej – węgiel-fluor. Ich okres półtrwania w organizmie człowieka wynosi od 2 do 9 lat, a w środowisku mogą przetrwać tysiąclecia.
- Skutki zdrowotne narażenia na PFAS są dobrze udokumentowane. Badania epidemiologiczne potwierdzają związek z podwyższonym poziomem cholesterolu, nadciśnieniem, cukrzycą typu 2, niepłodnością, nowotworami nerek i jąder, a także osłabieniem odpowiedzi immunologicznej na szczepienia u dzieci.
- UE wprowadza najostrzejsze przepisy na świecie. Od stycznia 2026 roku woda pitna musi spełniać normy: 0,5 mikrograma na litr dla wszystkich PFAS łącznie. PFOS, PFOA i PFHxS są już zakazane, a od października 2026 roku wchodzi stopniowy zakaz pian gaśniczych z PFAS.
Gdy myślimy o przemysłowych katastrofach ekologicznych, przed oczami stają nam obrazy wycieków ropy, kominów dymiących elektrowni czy hałd odpadów po kopalniach. Tymczasem jedna z najpoważniejszych katastrof środowiskowych naszych czasów dzieje się po cichu, niezauważona, w naszych domach, w wodzie, którą pijemy, i w glebie, na której stoimy. Jej sprawcą jest grupa związków chemicznych o nazwie PFAS – substancje per- i polifluoroalkilowe, potocznie nazywane „wiecznymi chemikaliami”. Przez dekady były postrzegane jako cudowna technologia – odporne na wodę, tłuszcze i wysoką temperaturę, stosowano je w patelniach teflonowych, wodoodpornej odzieży, opakowaniach do fast foodów, pianach gaśniczych, kosmetykach, środkach czystości i tysiącach innych produktów. Dziś wiemy, że ta sama trwałość, która czyniła je tak użytecznymi, okazała się ich przekleństwem – i naszym.
PFAS to rodzina około 10 tysięcy syntetycznych związków chemicznych, w których atomy wodoru w łańcuchu węglowodorowym zostały zastąpione atomami fluoru. Wiązanie węgiel-fluor jest jednym z najsilniejszych w chemii organicznej, co nadaje tym związkom unikalne właściwości. Są wyjątkowo odporne na rozkład termiczny, chemiczny i biologiczny, a także na działanie światła i mikroorganizmów. Są hydrofobowe, czyli odpychają wodę, i oleofobowe, czyli odpychają tłuszcze, co czyni je idealnymi do zastosowań wymagających powłok ochronnych i barierowych. Nie ulegają naturalnemu rozkładowi biologicznemu, nie rozkładają się pod wpływem światła ani temperatury. W środowisku mogą przetrwać setki, a nawet tysiące lat. Ich okres półtrwania w organizmie człowieka wynosi od 2 do 9 lat, w zależności od konkretnego związku.
Najbardziej znane to PFOA i PFOS, które przez lata były podstawowymi substancjami w tej grupie, zanim odkryto ich toksyczność. Dziś wiemy, że PFAS są stosowane w patelniach i garnkach z powłoką nieprzywierającą, czyli teflonem, w naczyniach do pieczenia i papierze do pieczenia, w wodoodpornych kurtkach, butach, namiotach, dywanach i tapicerce samochodowej. Znajdują się w pudełkach na pizzę, kubkach na kawę, pojemnikach na frytki i opakowaniach do fast foodów, w podkładach, tuszach do rzęs, szminkach i kremach przeciwsłonecznych, w płynach do mycia podłóg i impregnatach do tkanin i skór. Są też w pianach gaśniczych AFFF, powłokach antykorozyjnych, procesach galwanizacji i produkcji półprzewodników, a nawet w smartwatchach, telefonach, kablach i przewodach.
23 tysiące skażonych lokalizacji w Europie
Zanieczyszczenie PFAS ma charakter globalny. Substancje te zostały wykryte w wodzie pitnej, wodach gruntowych, glebie, powietrzu, w organizmach zwierząt od ryb po niedźwiedzie polarne oraz w krwiobiegu ludzi na całym świecie. Ich wyjątkowa trwałość i mobilność sprawiają, że przenoszą się na ogromne odległości z wiatrem, wodą i przez łańcuch pokarmowy. Według projektu Forever Pollution Project, w Europie zidentyfikowano około 23 tysięcy lokalizacji, w których mogło dość do skażenia PFAS. Są to zarówno bezpośrednie źródła emisji – zakłady przemysłowe, lotniska, poligony wojskowe, składowiska odpadów – jak i obszary, do których zanieczyszczenia dotarły w wyniku migracji z tych źródeł.
W samej Belgii wykryto ponad 2,5 tysiąca takich lokalizacji, w Niemczech około 2 tysięcy, we Francji około 1,8 tysiąca. Globalne badanie 45 tysięcy próbek wód gruntowych, którego wyniki opublikował „New York Times”, wykazało, że 31 procent z nich zawierało poziomy PFAS szkodliwe dla zdrowia człowieka. W Stanach Zjednoczonych EPA oszacowała, że nawet 110 milionów Amerykanów może pić wodę skażoną PFAS.

W 2026 roku Komisja Europejska opublikowała badanie „Koszt zanieczyszczenia PFAS dla naszego społeczeństwa”, w którym oszacowano, że przy obecnym poziomie zanieczyszczenia koszty dla UE do 2050 roku wyniosą około 440 miliardów euro. Obejmują one koszty leczenia chorób wywołanych przez PFAS, remediacji skażonej gleby i wody, utraty wartości nieruchomości oraz zakłóceń w naturalnych procesach ekosystemowych, takich jak zapylanie. Jeśli jednak emisje PFAS nie zostaną zatrzymane u źródła, koszty te mogą być znacznie wyższe – samo uzdatnianie skażonej wody może kosztować ponad bilion euro. W Polsce dotychczasowy monitoring środowiskowy PFAS był ograniczony.
Państwowy monitoring jakości wód prowadzony przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska obejmował jedynie PFOS i to w zaledwie kilku punktach pomiarowych. Niemniej jednak badania wykazały obecność PFOA w największych polskich rzekach, Odrze i Wiśle, na poziomie około 3-3,8 nanograma na litr. Są to stężenia relatywnie niskie, ale ich wykrycie potwierdza, że wieczne chemikalia przeniknęły już do polskich ekosystemów wodnych.
Jak PFAS niszczą organizm od środka?
Skutki zdrowotne narażenia na PFAS są jednym z najlepiej udokumentowanych obszarów w toksykologii środowiskowej. Najwięcej badań dotyczy dwóch najbardziej znanych związków – PFOA i PFOS – ale coraz więcej dowodów wskazuje, że również inne substancje z tej grupy wykazują podobną lub nawet większą toksyczność. Badania epidemiologiczne przeprowadzone na populacjach narażonych na wysoki poziom PFAS, na przykład mieszkańcach okolic zakładów DuPont w Wirginii Zachodniej, wykazały jednoznaczne powiązania między ekspozycją a występowaniem szeregu chorób.
Według kompleksowego przeglądu opublikowanego przez polski rząd, najważniejsze skutki zdrowotne związane z ekspozycją na długołańcuchowe PFAS obejmują zaburzenia lipidowe, czyli podwyższony poziom cholesterolu, nadciśnienie tętnicze i choroby sercowo-naczyniowe, cukrzycę typu 2 i insulinooporność, choroby tarczycy, niepłodność i problemy z płodnością, nowotwory, zwłaszcza nerek, jąder, tarczycy i wątroby, otyłość i zaburzenia metaboliczne, autyzm i problemy neurorozwojowe u dzieci oraz choroby nerek i wątroby, w tym stłuszczenie wątroby i uszkodzenie komórek wątrobowych.

PFAS są również immunotoksyczne – osłabiają odpowiedź układu odpornościowego na infekcje i szczepienia. Badania wykazały, że dzieci z wyższym poziomem PFAS we krwi mają słabszą odpowiedź na szczepienia ochronne, co ma szczególnie niepokojące implikacje dla zdrowia publicznego. Szczególnie narażone grupy to noworodki i dzieci, u których układ odpornościowy i hormonalny są w fazie rozwoju, kobiety w ciąży, ponieważ PFAS przenikają przez łożysko, osoby mieszkające w pobliżu skażonych terenów oraz pracownicy zakładów przemysłowych używających PFAS. Poziomy PFOA i PFOS we krwi przeciętnego człowieka w krajach uprzemysłowionych są mierzone w nanogramach na mililitr – to ilości, które w świetle najnowszych badań są już uznawane za potencjalnie szkodliwe.
UE wprowadza najostrzejsze przepisy na świecie
Reakcja regulatorów na zagrożenie PFAS była początkowo powolna, ale w ostatnich latach nabiera tempa. Unia Europejska podjęła już szereg znaczących kroków w zakresie kontroli PFAS. Najbardziej szkodliwe substancje – PFOS, PFOA, PFHxS i substancje pokrewne, a także długołańcuchowe PFCAs – zostały już zakazane. W 2024 roku UE zakazała stosowania PFHxA i substancji pokrewnych w produktach takich jak tekstylia konsumenckie, opakowania do żywności, kosmetyki i w niektórych zastosowaniach pian gaśniczych.
Przełomowym momentem był październik 2025 roku, kiedy UE wprowadziła stopniowy zakaz wszystkich PFAS w pianach gaśniczych. Szacuje się, że około 60 procent pian gaśniczych wciąż zawiera PFAS, a ich stosowanie doprowadziło do wielu przypadków skażenia gleby i wody w całej Europie. Zakaz wchodzi w życie etapami – od października 2026 roku zakazana będzie sprzedaż przenośnych gaśnic z PFAS, a pełny zakaz stosowania pian PFAS we wszystkich zastosowaniach nastąpi w ciągu najbliższych 10 lat.
Kluczowym elementem unijnej strategii jest zrewidowana dyrektywa w sprawie wody pitnej, która po raz pierwszy wprowadza normy dla PFAS w wodzie przeznaczonej do spożycia. Od 12 stycznia 2026 roku wszystkie państwa członkowskie UE muszą zapewnić zgodność z limitami: 0,5 mikrograma na litr dla wszystkich PFAS łącznie oraz 0,1 mikrograma na litr dla 20 najbardziej powszechnych PFAS, w tym PFOA, PFOS, PFNA i PFHxS. Polska wdrożyła te wymogi, a Główny Inspektorat Sanitarny prowadzi kontrole jakości wody w wodociągach publicznych. Równolegle trwają prace nad powszechnym ograniczeniem PFAS w ramach rozporządzenia REACH.
Propozycja, złożona przez 5 państw członkowskich – Niemcy, Holandię, Danię, Szwecję i Norwegię – zakazuje produkcji, stosowania i wprowadzania do obrotu tysięcy substancji PFAS. Komitet ds. Oceny Ryzyka Europejskiej Agencji Chemikaliów przyjął już swoją opinię, a końcowa opinia Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych spodziewana jest do końca 2026 roku. Decyzja polityczna w tej sprawie może zapaść w 2027 roku. Ponadto od 12 sierpnia 2026 roku w całej UE nie będzie można wprowadzać do obrotu opakowań przeznaczonych do kontaktu z żywnością, jeżeli zawierają one PFAS powyżej określonych progów. To ważny krok w kierunku wyeliminowania PFAS z opakowań fast food, które są jednym z głównych źródeł narażenia konsumentów.

Czy można oczyścić środowisko z wiecznych chemikaliów? Polskie uczelnie pracują nad technologiami
Oczyszczenie środowiska z PFAS jest jednym z największych wyzwań inżynierii środowiska. Ze względu na wyjątkową trwałość tych związków, konwencjonalne metody oczyszczania, takie jak biodegradacja, utlenianie czy redukcja, są w dużej mierze nieskuteczne. PFAS nie rozkładają się naturalnie – trzeba je albo usunąć fizycznie, albo zniszczyć w procesach wymagających ogromnych nakładów energii. Najczęściej stosowaną metodą usuwania PFAS z wody jest adsorpcja na węglu aktywnym. Granulowany węgiel aktywny jest skuteczny w usuwaniu długołańcuchowych PFAS, takich jak PFOA i PFOS, ale krótkołańcuchowe PFAS są słabiej adsorbowane. Adsorpcja na wymieniaczach jonowych i specjalistycznych sorbentach może być skuteczniejsza, ale jest droższa. Metody separacji usuwają PFAS z wody, ale nie niszczą ich – powstaje skoncentrowany odpad, który musi być następnie unieszkodliwiony.
Niszczenie PFAS wymaga zerwania wiązań węgiel-fluor, co jest niezwykle trudne. Spalanie w wysokiej temperaturze, powyżej 1000 stopni Celsjusza, może rozłożyć PFAS, ale wymaga specjalistycznych pieców i jest energochłonne. Istnieje ryzyko, że niepełne spalanie może prowadzić do emisji krótkołańcuchowych PFAS lub innych toksycznych produktów ubocznych. Plazma zimna to obiecująca technologia wykorzystująca wyładowania elektryczne do wytwarzania wysokoenergetycznych rodników, które rozkładają PFAS. Metoda ta jest badana na skalę laboratoryjną i pilotażową. Kawitacja ultradźwiękowa, w ramach projektu CAVICLEAN finansowanego przez UE, wykorzystuje pęcherzyki kawitacyjne generowane przez ultradźwięki, które implodując, wytwarzają lokalnie ekstremalne temperatury i ciśnienia, zdolne do rozbicia PFAS. Metoda ta ma potencjał, by być skalowalną, ekonomiczną i energooszczędną.

Oczyszczanie gleby z PFAS jest jeszcze trudniejsze niż wody. Metody in situ są ograniczone – najczęściej stosuje się wykopy i wywóz skażonej gleby na składowiska, co jedynie przenosi problem, lub stabilizację i solidyfikację, która unieruchamia PFAS, ale ich nie niszczy. W przypadku wód gruntowych stosuje się systemy pompuj i lecz z wykorzystaniem adsorpcji na węglu aktywnym. Polskie uczelnie, w tym Politechnika Gdańska, prowadzą prace nad innowacyjnymi technologiami usuwania PFAS z wody i ścieków. Projekt LIMIT ma na celu opracowanie technologii charakteryzujących się minimalnym śladem środowiskowym, co ma szczególne znaczenie dla ochrony zasobów wodnych, w tym Morza Bałtyckiego.
Opracowano na podstawie: danych projektu Forever Pollution Project, badania Komisji Europejskiej z 2026 roku, informacji Europejskiej Agencji Chemikaliów, danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, raportu „New York Times” z globalnego badania wód gruntowych, stanowiska EPA oraz materiałów polskich uczelni dotyczących technologii remediacji.

