Rok 2025 przyniósł przełom w polskich działaniach kosmicznych: drugi Polak (Sławosz Uznański-Wiśniewski) poleciał na ISS i przeprowadził 13 eksperymentów, na orbitę trafiły pierwsze wojskowe satelity (MikroSAR, PIAST), a rakieta Perun pomyślnie przeszła testy. Rząd zdecydował o rekordowym zwiększeniu składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej do blisko 550 mln euro na lata 2026-2028. Pieniądze wrócą do Polski w ramach zasady georeturns jako kontrakty dla rodzimych firm. POLSA monitoruje też kosmiczne śmieci i zakłócenia GNSS.
- We wrześniu 2024 Sławosz Uznański-Wiśniewski wyruszył na ISS w ramach misji IGNIS, realizując 13 eksperymentów naukowych przygotowanych przez polskie zespoły. Badano m.in. wpływ mikrograwitacji na organizm ludzki i stabilność leków. Towarzyszył temu program edukacyjny „Klucz do Kosmosu” – 100 tys. zestawów do lutowania trafiło do 10 tys. szkół, by rozbudzić zainteresowanie młodzieży technologiami kosmicznymi.
- 28 listopada 2025 na orbitę trafiły pierwsze polskie satelity wojskowe w programach MikroSAR (radar z syntetyczną aperturą, pracujący niezależnie od pogody) i PIAST (trzy nanosatelity). Równolegle 22 listopada rakieta suborbitalna Perun (14,5 m, 3,5 tony) odbyła trzeci udany lot testowy, a w 2026 planowany jest start z Azorów. To największe polskie obiekty kosmiczne w historii.
- Polska wpłaci do ESA blisko 550 mln euro na lata 2026-2028, co w ramach zasady georeturns zapewni polskim firmom kontrakty o tej samej wartości. POLSA rozwija też systemy bezpieczeństwa: monitoruje kosmiczne śmieci 24/7 (średnio 3 zdarzenia dziennie nad Polską) oraz zakłócenia sygnałów GNSS. Planowana jest też polska misja księżycowa – mapowanie złóż surowców i badania mechaniki gruntu.
Gdy we wrześniu 2024 roku Sławosz Uznański-Wiśniewski wyruszał na Międzynarodową Stację Kosmiczną w ramach misji IGNIS, w mediach pojawiły się standardowe komunikaty o „drugim Polaku w kosmosie”. Ale skala tego przedsięwzięcia była nieporównywalna z lotem Hermaszewskiego. Tamten lot w 1978 roku miał przede wszystkim wymiar polityczny i symboliczny. Misja IGNIS to była przede wszystkim misja naukowa, przygotowywana latami, z udziałem dziesiątek polskich zespołów badawczych i firm.
Astronauta spędził na ISS kilkanaście dni, ale w tym czasie zrealizował 13 eksperymentów naukowych opracowanych przez polskie zespoły badawcze. Badano m.in. wpływ mikrograwitacji na organizm ludzki, właściwości nowych materiałów, zachowanie płynów w warunkach nieważkości. Ale jeden z eksperymentów – „Stability of Drugs” – zasługuje na szczególną uwagę, bo pokazuje, jak kosmos może służyć rozwojowi medycyny na Ziemi.
Naukowcy z Centrum Materiałów Polimerowych i Węglowych PAN w Zabrzu wysłali na orbitę próbki leków umieszczonych w biodegradowalnych matrycach polimerowych. Chodzi o sprawdzenie, czy polimery z lekkich atomów, takich jak wodór i węgiel, mogą lepiej blokować promieniowanie kosmiczne, chroniąc farmaceutyki przed rozkładem. Jeśli hipoteza się potwierdzi, otworzy to drogę do produkcji leków, które będą stabilne przez lata, nawet w ekstremalnych warunkach. Co więcej, zespół planuje budowę urządzenia, które mogłoby wytwarzać takie systemy bezpośrednio w warunkach mikrograwitacji, tak aby astronauci mogli na miejscu „produkować” polimerowe systemy dostarczania leków podczas długotrwałych misji międzyplanetarnych.
W październiku 2025 roku, już po powrocie astronauty, zorganizowano konferencję „IGNIS – Science & Tech Forum”, podczas której autorzy eksperymentów zaprezentowali pierwsze wyniki badań i plany ich dalszego wykorzystania w nauce i biznesie. Równolegle POLSA, Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyżskiego przygotowały ogólnopolską trasę „IGNIS – Polska sięga gwiazd”. W 16 miastach, podczas 17 spotkań na wyższych uczelniach, astronauta dzielił się doświadczeniami z uczniami i studentami, a wyższe uczelnie już odnotowały znaczący wzrost zainteresowania kierunkami związanymi z sektorem kosmicznym.
Do tego dochodzi projekt edukacyjny „Klucz do Kosmosu”, w ramach którego 100 tysięcy zestawów do lutowania trafiło do około 10 tysięcy szkół podstawowych i ponadpodstawowych w Polsce. To nie jest zwykła akcja promocyjna. To realne wprowadzenie młodzieży w podstawy elektroniki, nauka lutowania, nauka alfabetu Morse’a i popularyzacja wiedzy o krótkofalarstwie. W dłuższej perspektywie chodzi o wykształcenie kadr, które za kilkanaście lat będą projektować polskie satelity i rakiety.
Satelity na orbicie, czyli pierwsze oczy wojska w kosmosie
Rok 2025 przyniósł przełom także w dziedzinie, o której do niedawna w Polsce mówiło się raczej w kategoriach pobożnych życzeń. 28 listopada na orbitę trafiły pierwsze polskie satelity wojskowe w ramach programu MikroSAR oraz trzy nanosatelity z programu PIAST. To nie są eksperymentalne zabawki, ale w pełni funkcjonalne systemy, które już teraz dostarczają wojsku satelitarne dane.
Satelita wyposażony w radar z syntetyczną aperturą (SAR) ma jedną zasadniczą przewagę nad optycznymi systemami obserwacji Ziemi. Może pracować w dzień i w nocy, a fale mikrofalowe przenikają przez chmury, dym i mgłę. Dzięki temu możliwe jest precyzyjne wykrywanie obiektów i zmian w terenie, niezależnie od pogody. Dla wojska to narzędzie o fundamentalnym znaczeniu – od rozpoznania, przez monitorowanie przemieszczania się sił przeciwnika, po ocenę zniszczeń po atakach.
Program PIAST, czyli trzy nanosatelity, uzupełnia ten system o dodatkowe możliwości. Wspólnie tworzą one zalążek narodowego systemu obserwacji satelitarnej, który w perspektywie kilku lat ma być rozbudowywany o kolejne jednostki.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że to nie tylko zasługa POLSA, ale także polskich firm i instytutów badawczych, które te satelity zaprojektowały i zbudowały. To dowód, że polski przemysł kosmiczny, wsparty odpowiednimi zamówieniami, jest w stanie tworzyć technologie na światowym poziomie.
Polska rakieta, która wyrasta z raczkowania
Kolejnym obszarem, w którym POLSA odgrywa kluczową rolę, jest wsparcie dla rodzimych technologii rakietowych. 22 listopada 2025 roku polska rakieta suborbitalna Perun z sukcesem odbyła swój trzeci lot testowy. To największy dotychczas polski obiekt kosmiczny, opracowany przez inżynierów firmy Space Forest. Rakieta ma 14,5 metra długości, średnicę 0,85 metra i waży 3,5 tony. Jej pułap to 150 kilometrów, a ładowność wynosi 50 kilogramów.
Ale to nie koniec. W związku z rozwojem narodowych technologii rakietowych, POLSA intensywnie pracuje nad zwiększeniem poziomu bezpieczeństwa prowadzonych startów. Agencja zakupiła i wdrożyła specjalistyczne oprogramowanie do liczenia trajektorii lotu, strefy upadku i fragmentacji rakiet. W 2025 roku zakupiono dodatkowe moduły, które pozwolą prowadzić bardziej zaawansowane obliczenia.
W 2026 roku Perun ma po raz pierwszy wystartować poza granicami Polski. SpaceForest podpisało partnerstwo z Atlantic Spaceport Consortium, a start zaplanowano z wyspy Santa Maria na Azorach. To milowy krok dla polskiej technologii rakietowej – możliwość wynoszenia ładunków z zagranicznego kosmodromu otwiera drzwi do komercyjnych kontraktów i współpracy międzynarodowej.
Rekordowa składka do ESA
Najważniejszą decyzją finansową ostatnich miesięcy było podniesienie polskiej składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Na lata 2026-2028 wpłacimy blisko 550 milionów euro na programy opcjonalne ESA. To kwota, która robi wrażenie – zwłaszcza w porównaniu z wcześniejszymi, symboliczny w zasadzie wpłatami.
Na czym polega mechanizm? ESA to nie jest zwykła organizacja międzynarodowa, do której płaci się składki i otrzymuje się w zamian dostęp do wyników. W ESA działa zasada „georeturns” – każdy kraj członkowski, wpłacając środki na konkretne programy, ma gwarancję, że w przybliżeniu taka sama wartość kontraktów trafi do firm i instytutów badawczych z jego kraju. Innymi słowy, wpłacając 550 milionów euro, otwieramy polskim przedsiębiorcom drzwi do kontraktów o tej samej wartości.
To, co w przeszłości było bolączką polskiego sektora kosmicznego – małe, rozproszone firmy, które nie miały szans na duże zamówienia – teraz staje się szansą. Polskie firmy, wchodząc w konsorcja z europejskimi partnerami, mogą zdobywać doświadczenie, technologie i referencje, które później przełożą się na kontrakty komercyjne. POLSA aktywnie wspiera przedsiębiorców w tej współpracy, organizując spotkania, doradzając i pomagając w nawiązywaniu kontaktów.
Efektem tych starań ma być między innymi budowa Centrum Technologicznego ESA w Polsce. List intencyjny w tej sprawie został już podpisany, a samorządowcy i środowiska naukowe z Łodzi, Krakowa, Katowic i Gdańska zabiegają o to, by ośrodek powstał właśnie u nich. Ostateczna decyzja zapadnie w porozumieniu z ESA, ale sam fakt, że taka możliwość w ogóle istnieje, pokazuje, jak bardzo zmieniło się postrzeganie Polski w europejskiej rodzinie kosmicznej.
Kosmiczne śmieci i bezpieczeństwo, czyli co POLSA robi dla zwykłych obywateli
Dla przeciętnego zjadacza chleba loty rakiet i satelity wojskowe mogą wydawać się odległe. Ale jest obszar działalności POLSA, który dotyka nas wszystkich bezpośrednio, choć zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy. Chodzi o bezpieczeństwo.
W 2025 roku na orbitę wyniesiono 4150 nowych satelitów, głównie na niską orbitę okołoziemską. Łączna liczba aktywnych satelitów przekroczyła już 14 tysięcy. To gigantyczny tłok w kosmosie, a wraz z nim rośnie ryzyko kolizji, generowania odłamków i niekontrolowanych wejść w atmosferę. Do takich zdarzeń dochodzi średnio trzy razy dziennie nad terytorium Polski i całej Unii Europejskiej. Zwykle fragmenty satelitów czy odłamki spalają się w atmosferze, ale nie zawsze.
POLSA monitoruje te sytuacje w swoim Centrum Operacyjnym 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Informacje o potencjalnie niebezpiecznych obiektach przekazywane są do MSWiA, MON, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i służb lotniczych w formie depesz NOTAM. W 2025 roku podpisano porozumienia o współpracy z RCB i Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, co formalnie usankcjonowało ten system.
Kolejnym obszarem jest monitoring zakłóceń sygnałów GNSS, czyli systemów nawigacji satelitarnej, z których korzystamy codziennie w telefonach, samochodach i systemach zarządzania ruchem. POLSA zrealizowała projekt pilotażowy Systemu Monitorowania Zakłóceń Sygnałów GNSS, który śledzi anomalie w sygnałach radiowych. Docelowe narzędzie ma zapewniać usługę powiadamiania o trwającym ataku radiowym, tak by można było jak najszybciej zastosować procedury awaryjne .
POLSA rozwija także Narodowy System Informacji Satelitarnej (NSIS). Uruchomiona platforma NSIS Cloud umożliwia przetwarzanie danych z programów obserwacji Ziemi, w tym Copernicus, programów narodowych i komercyjnych. Stworzono też nowy wskaźnik NDVI, dzięki któremu na podstawie danych satelitarnych można śledzić zmiany w zagospodarowaniu przestrzeni i zapobiegać ewentualnym nadużyciom. W praktyce oznacza to, że urzędnicy i planiści przestrzenni dostają narzędzie do kontrolowania, czy ktoś nie wyciął lasu bez zezwolenia albo nie zabudował terenu, który powinien pozostać zielony.
Rok 2025 był przełomowy, ale plany na przyszłość są jeszcze ambitniejsze. Pod przewodnictwem POLSA przez rok trwały konsultacje branżowe, których efektem są koncepcje misji księżycowej. Polacy planują m.in. wykonanie map złóż surowców na Księżycu i badania mechaniki gruntu w warunkach niskiej grawitacji. To nie są oderwane od rzeczywistości fantazje – w perspektywie najbliższych dwóch dekad Księżyc stanie się areną rywalizacji mocarstw i polem do komercyjnej eksploatacji. Bycie w tym wyścigu od początku to szansa na zdobycie kompetencji i rynków.
Równolegle trwają prace nad eksperymentem GLOWS, instrumentem zaprojektowanym i zbudowanym w Centrum Badań Kosmicznych PAN, który od 1 lutego 2026 roku prowadzi obserwacje naukowe w ramach misji NASA IMAP. To pokazuje, że polska nauka kosmiczna jest w stanie dostarczać instrumenty na pokład amerykańskich sond badających odległe zakątki Układu Słonecznego. Wartość takich projektów jest nie do przecenienia – to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim realne kompetencje, które później można wykorzystać w komercyjnych zastosowaniach.
Czy te pieniądze są dobrze wydawane?
550 milionów euro na składkę do ESA, dziesiątki milionów na programy krajowe, etaty w agencji, projekty badawcze – to wszystko kosztuje. I to niemało. Pytanie, czy polski podatnik ma z tego jakąkolwiek korzyść, czy to tylko fanaberia rządzących, którzy chcą pobawić się w kosmiczne mocarstwo.
Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ale dane z 2025 roku pozwalają na ostrożny optymizm. Misja IGNIS nie była tylko pokazówką – dostarczyła danych, które będą analizowane latami i mogą przełożyć się na konkretne patenty i produkty. Satelity wojskowe to realne wzmocnienie potencjału obronnego państwa, a w czasach, gdy bezpieczeństwo staje się dobrem najwyższym, trudno przecenić wartość własnych oczu na orbicie. Rakieta Perun i programy dla firm to inwestycja w rozwój przemysłu, który za kilka lat może generować miejsca pracy i eksport. Składka do ESA to nie wydatek, ale lokata – pieniądze wrócą do Polski w postaci kontraktów dla rodzimych firm.
Dr Marta Wachowicz, prezes POLSA, podsumowując rok 2025, powiedziała: „Miniony rok jasno pokazał, że Polska weszła do grona państw aktywnie i świadomie kształtujących rozwój narodowego sektora kosmicznego. Skala inwestycji trwale zmienia naszą pozycję, a decyzje finansowe będą procentować przez wiele lat, wzmacniając kompetencje i suwerenność technologiczną Polski” .
Czy to prorocze słowa, czy tylko urzędowy optymizm, przekonamy się za kilka lat. Ale jedno jest pewne – w 2025 roku Polska przestała być w kosmosie tylko petentem i obserwatorem, a stała się graczem, który zaczyna liczyć się na europejskiej scenie. I choć do potęgi jeszcze daleko, kierunek wydaje się właściwy.
Fot. Unsplash

