Czy w Polsce zabraknie leków? Rządowy raport ujawnia czarne scenariusze

Agencja Badań Medycznych opublikowała przełomowy raport o bezpieczeństwie lekowym Polski, który rysuje alarmujący obraz zależności od importu oraz demograficznej pułapki. Dokument wskazuje, że jesteśmy niemal całkowicie uzależnieni od dostaw substancji czynnych z Azji, a starzejące się społeczeństwo będzie w najbliższych latach potrzebowało coraz więcej terapii. Eksperci pytają wprost: czy grozi nam kryzys na miarę respiratorowego z 2020 roku?

  • Polska jest szóstym producentem leków w UE pod względem wartości sprzedaży, ale samowystarczalność jest iluzoryczna. Według danych KPO tylko 30 proc. leków w aptekach pochodzi z produkcji krajowej, a udział polskich substancji czynnych w tych lekach jest znikomy. Większość to tylko końcowe mieszanie i pakowanie sprowadzonych z Azji komponentów – prawdziwa kontrola nad łańcuchem dostaw pozostaje poza granicami kraju.
  • Kluczowym wnioskiem raportu jest dramatyczne uzależnienie od Chin i Indii. Produkcję 60-80 proc. substancji czynnych do leków generycznych przeniesiono z UE do Chin. W przypadku antybiotyków zależność sięga ponad 80 proc. Import z Chin podstawowych produktów farmaceutycznych do UE wzrósł z 3,7 mld euro w 2018 do 7,7 mld euro w 2024. Sama Polska w 2024 roku zaimportowała z Chin prawie 50 mln kg produktów farmaceutycznych.
  • Równolegle rośnie zapotrzebowanie na leki. Według danych MRPiPS osoby w wieku 60+ będą stanowić 28 proc. społeczeństwa w 2030, 33 proc. w 2040 i 38 proc. w 2060. Analitycy PEX prognozują wzrost spożycia leków na nadciśnienie o 14 proc. do 2040, a na cukrzycę o 11 proc. Lista leków zagrożonych brakiem dostępności z października 2025 obejmowała setki preparatów, w tym insuliny, leki inkretynowe (Ozempic), kardiologiczne, inhalatory dla astmatyków oraz leki onkologiczne.

Raport ABM, będący elementem szerszej analizy stanu bezpieczeństwa zdrowotnego państwa, nie pozostawia złudzeń. Choć Polska jest szóstym producentem leków w Unii Europejskiej pod względem wartości sprzedaży, to nasza samowystarczalność jest iluzoryczna. Jak wynika z danych przytaczanych w Krajowym Planie Odbudowy, tylko około 30 procent leków sprzedawanych w polskich aptekach pochodzi z produkcji krajowej. Co gorsza, udział substancji czynnych (API) polskiej produkcji w tych lekach jest marginalny.

To oznacza, że nawet leki z napisem „wyprodukowano w Polsce” powstają najczęściej z importowanych komponentów. W polskich fabrykach miesza się sprowadzone z Azji substancje czynne z wypełniaczami i formuje w tabletki. Prawdziwa wartość dodana i kontrola nad łańcuchem dostaw pozostaje poza granicami kraju.

Azjatycka pułapka. Chiny i Indie dyktują warunki

Kluczowym wnioskiem raportu jest diagnoza dramatycznego uzależnienia Europy, a tym samym Polski, od dostaw z Azji. Według analiz przywoływanych w dokumencie, produkcję od 60 do 80 procent substancji czynnych niezbędnych do wytwarzania leków generycznych przeniesiono w ostatnich latach z Unii Europejskiej do Chin. W przypadku antybiotyków zależność sięga ponad 80 procent.

Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wskazuje, że kluczowe dla polskiego rynku są przede wszystkim Indie i Chiny. Kraje Półwyspu Arabskiego odgrywają tu marginalną rolę.

Dane Eurostatu pokazują, że import z Chin podstawowych produktów farmaceutycznych do UE systematycznie rośnie. W 2024 roku osiągnął wartość ponad 7,7 miliarda euro, podczas gdy w 2018 roku było to około 3,7 miliarda. Sama Polska w 2024 roku zaimportowała z Chin produkty farmaceutyczne o masie prawie 50 milionów kilogramów.

Think Tank SGH dla ochrony zdrowia w raporcie prezentowanym na Forum Ekonomicznym w Karpaczu ostrzegał, że obecny kształt globalnych łańcuchów dostaw czyni polski system ochrony zdrowia szczególnie wrażliwym na zakłócenia transportowe i napięcia geopolityczne.

Dr Łukasz Marzantowicz, współautor raportu SGH, podkreśla, że wystarczy kilkudniowy przestój w dostawach, by ryzyko braków leków krytycznych dla pacjentów istotnie wzrosło.

Model just-in-time kontra just-in-case

Eksperci zwracają uwagę, że globalny rynek farmaceutyczny przez lata działał w modelu just-in-time, czyli zamawianiu surowców na bieżąco, w miarę potrzeb. To rozwiązanie minimalizuje koszty magazynowania, ale jest niezwykle wrażliwe na zakłócenia. Wystarczy, że jeden statek utknie w porcie, a w fabryce zaczyna brakować składników.

Raport ABM postuluje przejście na model just-in-case, czyli budowanie strategicznych rezerw leków i substancji czynnych. Jest to droższe, ale zapewnia bufor bezpieczeństwa na wypadek kryzysu w łańcuchu dostaw.

Demograficzna bomba zegarowa. Seniorzy potrzebują leków

Równolegle z zależnością od importu rośnie zapotrzebowanie na leki. Według „Informacji o sytuacji osób starszych w Polsce za 2024 rok” opublikowanej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, osoby w wieku 60 plus będą stanowić 28 procent społeczeństwa w 2030 roku, 33 procent w 2040 roku i aż 38 procent w 2060 roku.

To bezpośrednio przekłada się na konsumpcję leków. Raport firmy analitycznej PEX, cytowany przez „Dziennik Gazetę Prawną”, prognozuje, że spożycie leków na nadciśnienie tętnicze wzrośnie o 6,6 procent do 2030 roku i o 14 procent do 2040 roku. W przypadku leków na cukrzycę wzrost wyniesie odpowiednio blisko 5 procent i blisko 11 procent.

Dr Jarosław Frąckowiak z PEX w rozmowie z Interią Biznes wskazuje, że prognozy GUS mówią o wzroście liczby seniorów w wieku 65 plus z 7,9 miliona do 8,6 miliona w 2030 roku i 9,4 miliona w 2040 roku.

– Ta kasandryczna wizja narastającego długu demograficznego spowoduje konieczność zwiększania wydatków nie tylko na leki, lecz także na system ochrony zdrowia per se – mówi Frąckowiak.

Lista leków zagrożonych brakiem dostępności

O tym, że problem nie jest teoretyczny, świadczy lista leków zagrożonych brakiem dostępności opublikowana przez Ministerstwo Zdrowia w październiku 2025 roku. Znalazły się na niej setki preparatów, w tym kluczowe insuliny (Lantus, Levemir, Humalog, NovoRapid), leki inkretynowe (Ozempic), preparaty kardiologiczne (Rosulip Plus, Pradaxa), a także inhalatory dla astmatyków (Berodual, Atrovent, Formodual).

Farmaceuci alarmowali wówczas, że dostawy się spóźniają, a część leków trudno zamówić w hurtowniach. Na liście znalazły się również leki onkologiczne i immunologiczne, w tym Methotrexat-Ebewe, Somatuline, Hyrimoz oraz immunoglobuliny Kiovig i Privigen.

Ministerstwo Zdrowia uznało produkt za zagrożony brakiem dostępności, jeśli brakuje go w co najmniej 5 procentach aptek w jednym województwie. Takie leki trafiają na tzw. listę antywywozową i nie mogą być wywożone z Polski bez zgody Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

Geopolityczna ruletka. Konflikt w Iranie i cieśnina Ormuz

Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie w marcu 2026 roku pokazała, jak kruche są globalne łańcuchy dostaw. Ataki na Iran i działania odwetowe wywołały silne reakcje na rynkach surowców. Europejskie ceny gazu wzrosły o około 40 procent. Kluczowe znaczenie ma Cieśnina Ormuz, przez którą transportowane jest około 20 procent światowych dostaw ropy i LNG.

Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak uspokajał wprawdzie, że obecnie nie ma sygnałów wskazujących na możliwość ograniczenia dostępności leków, ale przyznał, że długotrwała wojna w Zatoce Perskiej może destabilizować bezpieczeństwo na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej. Konieczność omijania Kanału Sueskiego i opływania Afryki wydłuża czas transportu morskiego o kilkanaście dni.

– Jeżeli chodzi o łańcuchy dostaw i wytwarzania API, aktualnie nie widzimy istotnych ryzyk. Sytuacja jest stabilna – mówił Pietrzak w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Jednak eksperci wskazują, że to właśnie transport w dłuższej perspektywie może być jednym z najważniejszych czynników ryzyka dla rynku leków.

Co robi rząd? Plany są, pieniędzy brak

Krajowy Plan Transformacji na lata 2027-2031 zapowiada wzmocnienie bezpieczeństwa lekowego jako jednego z filarów odporności państwa na przyszłe kryzysy. Dokument wskazuje konkretne kierunki działań, w tym rozwój produkcji API oraz produktów leczniczych w Polsce, szczególnie zawierających substancje znajdujące się na Krajowej Liście Leków Krytycznych.

Problem w tym, że plan nie przewiduje na obecnym etapie wydatkowania pieniędzy na ten cel. Jak czytamy w dokumencie, brak jest możliwości oszacowania skutków finansowych, a ewentualnym kosztem będzie wzrost dopłat NFZ w przypadku objęcia refundacją tak zwanych polskich leków.

Agencja Badań Medycznych w swoim planie działalności na 2026 rok zapowiada szereg inicjatyw mających wzmocnić polską naukę biomedyczną. Po raz pierwszy w historii ogłoszony zostanie konkurs na międzynarodowe niekomercyjne badania kliniczne, w których polskie ośrodki wystąpią jako narodowi koordynatorzy. Rusza także konkurs „Powroty” skierowany do naukowców wracających do Polski.

Prof. Maria Mrówczyńska, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, podczas jednej z debat podkreślała, że inwestycje w badania kliniczne i rozwój sektora biomedycznego to inwestycje w bezpieczeństwo państwa.

– Jeśli nie zainwestujemy teraz w rozwój kompetencji i infrastruktury badawczej, za kilka lat będziemy skazani na łaskę i niełaskę globalnych dostawców – mówiła wiceminister.

Reakcja Unii Europejskiej. Akt w sprawie leków krytycznych

Problem został dostrzeżony także na poziomie unijnym. Komisja Europejska zaproponowała w marcu 2025 roku specjalny akt prawny, który ma doprowadzić do zabezpieczenia dostaw kluczowych leków. UE chce wzmocnić europejskie zdolności produkcyjne i zdywersyfikować źródła dostaw, ograniczając zależność od innych krajów.

Sojusz na rzecz Leków Krytycznych (Critical Medicines Alliance) opublikował w lutym 2025 roku raport, z którego wynika, że na unijnej liście leków, których brak mógłby poważnie zaszkodzić pacjentom, znajduje się 270 substancji, głównie leki generyczne.

Ministrowie zdrowia państw członkowskich w liście do Komisji z początku marca 2025 roku przestrzegali przed uzależnieniem Unii od antybiotyków z Azji. Postulowali stworzenie mechanizmów wsparcia dla europejskich producentów.

Co z respiratorami? Czy historia się powtórzy?

Pytanie postawione w tytule – czy grozi nam kryzys jak z respiratorami – nie jest bezpodstawne. Podczas pierwszej fali pandemii COVID-19 okazało się, że Polska nie ma wystarczających zapasów podstawowego sprzętu ratującego życie, a globalny wyścig o respiratory przypominał gorączkę złota.

Dziś respiratory mamy, ale leki? Te są produkowane w Azji, transportowane przez Cieśninę Ormuz i Kanał Sueski, a ich łańcuchy dostaw są tak samo wrażliwe na zakłócenia, jak w 2020 roku były łańcuchy dostaw środków ochrony osobistej.

Rada ds. Zdrowia przy Prezydencie RP w styczniu 2026 roku alarmowała, że bezpieczeństwo lekowe jest równie ważne jak militarne. Najnowszy raport doradców prezydenta pokazuje, jak kruchy jest system dostaw i produkcji leków, od którego zależy życie milionów Polaków.

Co pacjent może zrobić sam?

Eksperci zalecają, by nie czekać na ostatnią tabletkę. Recepty warto realizować z kilkudniowym lub tygodniowym wyprzedzeniem. To daje czas na reakcję, jeśli okaże się, że danego leku akurat brakuje w aptece.

Warto także porozmawiać z lekarzem o alternatywach. Jeśli przyjmujemy leki na stałe, zwłaszcza na serce, dobrze znać nazwy innych preparatów o tym samym działaniu na wypadek braku podstawowego leku.

Absolutnie nie należy kupować leków na receptę z niesprawdzonych stron internetowych. Ryzyko trafienia na podróbkę, która może być nieskuteczna lub groźna dla zdrowia, jest ogromne.

Czarne scenariusze czy zimny prysznic?

Raport Agencji Badań Medycznych to nie jest straszenie pacjentów, ale raczej zimny prysznic dla decydentów. Wskazuje na realne, udokumentowane zagrożenia: zależność od Azji, demograficzną bombę i niewydolność logistyczną.

Odpowiedź na pytanie, czy zabraknie leków, brzmi: na razie nie brakuje, ale system stoi na krawędzi. Wystarczy przedłużający się konflikt w regionie Zatoki Perskiej, poważna awaria w chińskiej fabryce czy nagły wzrost zapotrzebowania, byśmy znów stanęli w obliczu kryzysu.

Krajowy Plan Transformacji zakłada wprawdzie wzmocnienie bezpieczeństwa lekowego, ale na ten cel nie przewidziano pieniędzy. Cele są, środków brak. To najkrótsze podsumowanie sytuacji.

Fot. Flickr

Opracowano na podstawie: raportu Agencji Badań Medycznych, informacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o sytuacji osób starszych za 2024 rok, danych GUS i Eurostatu, analiz Think Tank SGH dla ochrony zdrowia, raportów Sojuszu na rzecz Leków Krytycznych, Krajowego Planu Transformacji na lata 2027-2031, obwieszczenia Ministra Zdrowia z 22 października 2025 roku, publikacji „Dziennika Gazety Prawnej”, portali Rynek Zdrowia, Interia Biznes, Polskie Radio 24, Demagog.org.pl oraz informacji Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu