Surowce wąskim gardłem inwestycji infrastrukturalnych

Zapowiadana na ostatnim Kongresie Gospodarczym w Katowicach infrastrukturalna przebudowa kraju jest realna, ale tylko w wymiarze finansowym. To ważna część tego planu. Realizacja budowy nowych portów lotniczych, tras kolejowych, sieci dróg i autostrad, elektrowni jądrowej i jeszcze wielu innych inwestycji tej samej skali wymaga nie tylko pieniędzy, ale też zabezpieczenia surowcowego i to tego najbardziej popularnego w postaci piasków, żwirów i kamieni łamanych. Bez tych surowców przemysł budowlany nie będzie mógł sprostać nałożonym na niego wymaganiom, niezależnie od tego ile funduszy przeznaczy się na dostawy.

Gospodarcze wyniki klasyfikują nasz kraj, jako dwudziestą gospodarkę świata. Statystycznie to świetna wiadomość. Nowoczesna technika, zagraniczne inwestycje, transformacja energetyczna, budowa kolejnych elektrowni jądrowych podnosi nasze oceny.

Tymczasem mamy poważne kłopoty w najprostszych sprawach takich jak dostawy kruszyw, tam gdzie realizowane sa kluczowe inwestycje. Problem ten jest o tyle istotny, że infrastruktura komunikacyjna ma być priorytetem. Paradoksem jest fakt, że Polska posiada ich zasoby w miliardach ton, które wydobywane są milionach.

Sytuacja ta jest o tyle intrygująca, że zasoby wydobywanych odkrywkowo tych kruszyw mamy 12 miliardów ton, wszystko to zalega od powierzchni i od strony górniczej nie stanowi żadnego problemu. Ich roczne wydobycie wynosi 15 milionów ton i rachunkowo wystarcza prawie na tysiąclecie Dlaczego zatem, jeśli jest tak dobrze, to jednak jest źle?

Zapisz się do newslettera!

Własny kapitał

Skarb Państwa nie inwestuje w górnictwo, które realizowane jest w skali milionów złotych na dodatek w rozproszonych lokalizacjach. Zakłady górnicze wydobywające kruszywa muszą wypracować własne zyski dla tego rodzaju inwestycji. Banki na ogół odmawiają udzielania im kredytów, gdyż realizują one wspieraną przez państwo politykę ochrony środowiska.

Jest to traktowane jako górnicze rzemiosło oddane w ręce prywatne, spółdzielcze inne tego rodzaju formy organizacyjne. Problem jest w tym, że kapitał ten równie niechętnie inwestuje w zakłady wydobywcze, które są pod ostrzałem, jako nie ekologiczne, niszczące środowisko i negatywnie oceniane przez kontrolujące je instytucje państwowe. Nie ma się zatem co dziwić, że mimo gigantycznych i stosunkowo łatwo wydobywanych surowców materiałów budowlanych, na krajowym rynku panuje ich deficyt uzupełniany importem.

Zagadnienie to jest o tyle istotne, że infrastruktura komunikacyjna ma być priorytetem.. Rynkowe braki dla firm, które realizują tego rodzaju projekty zasadniczo nie stanowią problemu, bo mogą to wszystko uzyskać z importu, co wliczane jest w koszta inwestycyjne. Powoduje to, że transport tych materiałów na miejsce budowy jest droższy aniżeli importowany surowiec.

3 strefy

Na ogół braki w ich dostawach tłumaczy się nierównomiernym rozmieszczeniem ich występowania na terenie kraju. Dotyczy to kruszyw łamanych, które są niezbędne dla budownictwa drogowego i kolejowego. Podstawowe materiały do budowy infrastruktury komunikacyjnej nie występują w Polsce regularnie. Najważniejsze z nich znajdują się na południu w trzech regionach wymienionych kolejno według posiadanych zasobów: dolnośląskie, małopolskie i strefa karpacko – sudecka. które zawierają 60 procent zasobów.

W strefie centralnej jest ich około 10 procent i północnej 30 procent. Na dodatek ich zróżnicowanie jest nie tylko ilościowe, ale także jakościowe. Na południu występują wszelkiego rodzaju kruszywa łamane wysokiej jakości piaszczysto – żwirowe. W strefie centralnej tylko wapienie o ograniczonym zastosowaniu. Na tym terenie na dużą skale wykorzystuje się bardzo dobrej jakości wszelkiego rodzaju narzutniaki polodowcowe stanowiące bardzo dobre kruszywo łamane.

Kryzys surowców pospolitych

Pomimo alarmu ponoszonego w gospodarczych mediach o zagrożeniu dla realizacji podstawowych celów budowlanych w kraju, nie widać rządowego zainteresowania sie tym problemem.

W ślad za tym krajowa produkcja kruszyw drogowych budowlanych mało kogo interesuje. Dotyczy ona surowców pospolitych, a więc powszechnie dostępnych, co już choćby z tego powodu problem ten czyni marginalnym.

Ujemny bilans

W sprawie łatwo wydobywanych surowców idziemy dawnym śladem najbardziej rozwiniętych krajów świata, uzależniając się od zagranicznych dostaw najbardziej podstawowych produktów, do których w naszym przypadku należą kruszywa. Mając ich pod dostatkiem, z wygody i błędnej oceny ich znaczenia gospodarczego wolimy je drogo importować, aniżeli wydobywać je zaspokajając krajowe potrzeby, a ich nadwyżki przeznaczać na eksport, W ten sposób ich bilans handlowy byłby dodatni, a nie jak to od dziesięcioleci ma miejsce, że więcej piasku, żwiru oraz innych kamieni łamanych i kruszyw importujemy, aniżeli sprzedajemy za granicę. Co najdziwniejsze, że negatywną ocenę tego stanu prezentują rządowe materiały przedstawione w Bilansie zasobów złóz kopalin w Polsce, nie wyciągając z tego żadnych wniosków.

Zapisano tam, że w grupie surowców skalnych zanotowano w 2024 roku duży wzrost tonażu importu i na skutek tego (przy spadku eksportu) pogorszenie ujemnego salda wielkości obrotów handlowych. Saldo wyniosło – 5 456 tys. ton i uległo pogorszeniu o 2 688 tys. ton (prawie dwukrotnie). Saldo wartości obrotów handlowych natomiast, po jednorocznym wzroście do dodatniego (+280 897 tys. PLN w 2023 roku po skutkach pandemii), ponownie spadło do wartości ujemnej (-248 422 tys. PLN).

Saldo pogorszyło się w porównaniu z 2023 rokiem o 529 319 tys. PLN, na skutek dużego spadku wartości eksportu (o 443 877 tys. PLN, czyli o 9,75%) przy jednoczesnym wzroście wartości importu (o 85 443 tys. PLN, czyli o 2,00%).

Fot. Pixabay

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com