Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE), zrzeszający największe firmy branży, zaapelował do unijnych liderów o podjęcie na marcowym szczycie UE (19-20 marca) decyzji o reformie systemu handlu emisjami ETS. Zdaniem PKEE koszt uprawnień do emisji CO₂ to jeden z kluczowych czynników windujących ceny energii, pogłębiający różnice kosztowe między Europą a innymi regionami. Według raportu Draghiego stanowi on ok. 10 proc. detalicznej ceny energii dla przemysłu. Bez reform grozi nam przenoszenie produkcji poza UE.
- Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE) zaapelował do unijnych liderów, by na szczycie Rady Europejskiej 19-20 marca 2026 roku podjęto decyzję o reformie systemu handlu emisjami ETS. Celem jest ograniczenie negatywnego wpływu systemu na ceny energii i konkurencyjność gospodarki.
- Marcin Laskowski, wiceprezes Rady Zarządzającej PKEE, podkreśla, że coraz więcej organizacji reprezentujących europejski przemysł wskazuje na potrzebę złagodzenia obecnych mechanizmów ETS. Potrzebne zmiany powinny zostać wprowadzone jak najszybciej, z perspektywy odbiorców energii to pilna kwestia.
- Koszt zakupu uprawnień do emisji CO₂ jest jednym z kluczowych czynników kształtujących ceny energii elektrycznej w UE. Według raportu Mario Draghiego na temat konkurencyjności unijnej gospodarki, w 2023 roku stanowił on około 10 proc. detalicznej ceny energii elektrycznej dla przemysłu, będąc „wysokim i zmiennym” obciążeniem.
- W praktyce, zdaniem PKEE, oznacza to ryzyko przenoszenia produkcji przemysłowej poza Europę (tzw. carbon leakage) oraz dalsze osłabianie konkurencyjności unijnej gospodarki. Branże energochłonne muszą mieć zapewnione warunki do konkurencyjnego funkcjonowania do czasu pełnego przejścia na bezemisyjne źródła.
- PKEE oczekuje, że rewizja ETS skoncentruje się na realnym zmniejszeniu obciążeń cenowych, zapewni stabilność i przewidywalność systemu oraz umożliwi konkurencyjne funkcjonowanie branż energochłonnych w okresie transformacji. Europejski System Handlu Emisjami pozostaje jednym z głównych mechanizmów walki ze zmianami klimatu, ale wymaga dostosowania do realiów gospodarczych.
Polski Komitet Energii Elektrycznej przedstawił w Brukseli swoje stanowisko dotyczące przyszłości systemu handlu emisjami. Marcin Laskowski, wiceprezes Rady Zarządzającej PKEE, podkreślił, że zbliżające się posiedzenie Rady Europejskiej to ważny moment dla rozpoczęcia rozmów o zmianach w systemie EU ETS.
– Coraz więcej organizacji reprezentujących europejski przemysł wskazuje na potrzebę złagodzenia jego obecnych mechanizmów. Planowana reforma powinna w pierwszej kolejności ograniczyć negatywny wpływ systemu na ceny energii oraz na konkurencyjność europejskiej gospodarki. Z perspektywy odbiorców energii wyraźnie widać, że potrzebne zmiany powinny zostać wprowadzone jak najszybciej – powiedział Marcin Laskowski, wiceprezes Rady Zarządzającej PKEE.
PKEE w swoim stanowisku podkreśla, że koszt zakupu uprawnień do emisji CO₂ jest jednym z kluczowych czynników kształtujących ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw w wielu państwach UE. To pogłębia różnice kosztowe pomiędzy Europą a innymi regionami świata, co w praktyce oznacza ryzyko przenoszenia produkcji przemysłowej poza Europę oraz dalszego osłabiania konkurencyjności unijnej gospodarki.
Organizacja powołuje się na raport byłego premiera Włoch Mario Draghiego na temat konkurencyjności unijnej gospodarki, przygotowany na zlecenie Komisji Europejskiej. Wynika z niego, że koszty emisji CO₂ w 2023 roku stanowiły około 10 procent detalicznej ceny energii elektrycznej dla przemysłu, a dodatkowo są one nie tylko wysokie, ale i zmienne.
Czego chce polski sektor energetyczny? Konkretne postulaty
Zdaniem Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej oczekiwana rewizja ETS powinna koncentrować się na realnym zmniejszeniu związanych z tym obciążeń na cenę energii elektrycznej i konkurencyjność europejskiej gospodarki. Nowe rozwiązania powinny zagwarantować stabilność oraz przewidywalność funkcjonowania tego systemu.
PKEE postuluje, aby system handlu emisjami umożliwił konkurencyjne funkcjonowanie branż energochłonnych do czasu pełnego przejścia na bezemisyjne źródła energii. Wśród szczegółowych propozycji znalazły się również:
- rozwiązanie kwestii płynności systemu po 2030 roku, gdyż jeszcze przed 2040 rokiem, według obecnych parametrów EU ETS, zakończy się podaż uprawnień na rynku pierwotnym,
- przegląd mechanizmów stabilizacyjnych, w tym rezerwy stabilności rynku (MSR) i zasad interwencji, tak aby skutecznie przeciwdziałały zmienności cen, a także zabezpieczyły odporność rynku na spekulację,
- realne wyłączenie szczytowych jednostek z systemu EU ETS,
- odniesienie kosztów systemu EU ETS do innych funkcjonujących na świecie rynków emisyjnych, między innymi poprzez otwarcie na wykorzystanie międzynarodowych kredytów węglowych.
Rosnąca presja na reformę ETS
Polska nie jest osamotniona w swoich postulatach. Jak wynika z informacji przekazanych przez PKEE, na znaczenie stabilności i przewidywalności systemu wskazują również inne państwa poza Polską, w tym Francja, Włochy, Niemcy i Hiszpania, skupione w inicjatywie „Friends of Industry”.
Włochy posuwają się nawet dalej. Minister ds. przedsiębiorczości Adolfo Urso wezwał do tymczasowego zawieszenia unijnego rynku emisji, argumentując, że mechanizm stał się „niczym więcej niż podatkiem” dla energochłonnych firm. Włoscy urzędnicy twierdzą, że rynek uprawnień do emisji powinien zostać wstrzymany do czasu przedstawienia przez Komisję Europejską głębszej reformy, która ma nastąpić w trzecim kwartale tego roku.
Reakcja rynku na te polityczne sygnały była natychmiastowa. Ceny uprawnień do emisji CO₂ spadły poniżej 70 euro za tonę, odzwierciedlając rosnącą niepewność inwestorów co do przyszłości systemu.
Debata na temat ETS toczy się także na forum Rady ds. Konkurencyjności. Podczas posiedzenia 26 lutego 2026 roku ministrowie dyskutowali o rocznym raporcie na temat jednolitego rynku i konkurencyjności. Wskazywano na wyzwania, w tym wysokie ceny energii i koszty związane z systemem handlu emisjami. W kontekście planów dla sektora motoryzacyjnego, duża większość ministrów opowiedziała się za rewizją mechanizmu CBAM i systemu ETS, choć opinie co do potrzebnych zmian znacznie się różniły.
Stanowisko obrońców systemu. Ryzyko osłabienia klimatycznych ambicji
Propozycje osłabienia systemu ETS spotykają się z ostrą reakcją obrońców polityki klimatycznej. Organizacje ekologiczne, takie jak Climate Action Network Europe, ostrzegają, że osłabianie zabezpieczeń środowiskowych nie wzmocni bazy przemysłowej Europy, a jedynie opóźni inwestycje w czyste technologie, przedłuży zależność od paliw kopalnych i zwiększy ryzyko związane ze zmiennością cen energii.
Dania, Finlandia, Luksemburg, Holandia i Szwecja wspólnie wezwały do „politycznej stabilności i przewidywalności” w polityce klimatycznej bloku, sprzeciwiając się dalszym zmianom w systemie ETS podczas jego przeglądu.
Sceptyczni wobec reform są także niektórzy wysocy rangą urzędnicy UE. Jeden z nich, cytowany przez Financial Times, stwierdził, że europejskie stolice i przemysł narzekające na zieloną agendę „źle diagnozują problem”, wskazując zamiast tego na „ogromny brak reform strukturalnych w państwach członkowskich”. Jego zdaniem ETS i polityka klimatyczna odgrywają pewną rolę, ale jest ona drugorzędna, a wycofywanie się z systemu mogłoby zaszkodzić tym krajom i firmom, które dostosowały się do istniejących ram.
Fot. Unsplash.
Opracowano na podstawie: depeszy Polskiej Agencji Prasowej z 5 marca 2026 roku, stanowiska Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, informacji o posiedzeniu Rady ds. Konkurencyjności UE, materiałów Financial Times, Carbon Herald, CAN Europe oraz innych źródeł branżowych .

