Europejska Agencja Środowiska przeanalizowała dane z komputerów pokładowych 109 tys. samochodów (roczniki 2021-2023) zarejestrowanych w Szwecji. Średnia różnica między spalaniem katalogowym a rzeczywistym wynosi ok. 10 proc. Najlepiej wypadły Seat (3 proc. różnicy) i Honda (3,6 proc.). Najgorzej Renault (21,9 proc.), Cupra (19,4 proc.) i Dacia (18,5 proc.). Hybrydy Renault Arkana i Clio spalają ponad 6,5 l/100 km – gorsze wyniki niż benzynowe odpowiedniki. Zaskoczeniem są auta luksusowe, które często spalają mniej niż w katalogu (Bentley Continental GT – 30 proc. mniej).
- Średnia różnica między spalaniem katalogowym (WLTP) a rzeczywistym wynosi ok. 10 proc. To znaczący postęp w porównaniu z normą NEDC, gdzie rozbieżności sięgały nawet 40 proc. Mimo to testy laboratoryjne wciąż nie oddają w pełni codziennych warunków – korków i jazdy autostradowej.
- Najlepiej w analizie wypadły Seat (3 proc. różnicy – 6,6 l/100 km zamiast 6,4) i Honda (3,6 proc. – 5,6 l/100 km zamiast 5,4). W czołówce znalazły się też Ford (5,5 proc.), Skoda (5,8 proc.), Lexus (5,9 proc.) i Volvo (6,1 proc.). To marki, których deklaracje są najbliższe rzeczywistości.
- Największe rozbieżności zanotowano u Renault (21,9 proc. – realne 6,6 l/100 km zamiast 5,4), Cupra (19,4 proc.) i Dacia (18,5 proc.). Kierowcy tych aut spalają o ponad litr więcej na 100 km niż sugerują dane producenta, co przy dużych przebiegach robi znaczącą różnicę w kosztach.
- Hybrydy Renault Arkana i Clio spalają ponad 6,5 l/100 km – wyniki gorsze niż w przypadku klasycznych silników benzynowych. To paradoks, który nie dotyczy wszystkich hybryd – Honda HR-V, Honda CR-V, Toyota Camry i Toyota Yaris wyróżniają się niskimi rozbieżnościami.
- Żaden producent w analizie nie osiągnął średniego spalania niższego od katalogowego. Wyjątkiem są pojedyncze modele luksusowe i sportowe: Bentley Continental GT (30 proc. mniej), Mercedes S680 Maybach (ok. 19 proc. mniej), Audi RS Q3 i RS 3 (ok. 15 proc. i 14 proc. mniej). Homologowane z wysokim spalaniem zakładają agresywną jazdę, a ich właściciele często poruszają się nimi wolniej.
Szwedzki magazyn Vi Bilägare w artykule z 24 lutego 2026 roku przeanalizował dane zebrane z 109 tysięcy samochodów benzynowych i z silnikiem Diesla, w tym klasycznych hybryd. Okazało się, że średnia różnica między spalaniem katalogowym a rzeczywistym wynosi około 10 procent.
To i tak duży postęp w porównaniu z przeszłością. Jeszcze w czasach starej normy NEDC rozbieżności potrafiły sięgać nawet 40 procent. Obowiązująca dziś procedura WLTP jest znacznie bardziej realistyczna, bo uwzględnia dynamiczniejszą jazdę i wyższe prędkości. Mimo to laboratoryjne testy wciąż nie oddają w pełni codziennych warunków: korków, jazdy autostradą czy zmiennej pogody.
Czy można więc traktować dane producentów jako wiarygodny punkt odniesienia? Tylko częściowo. Dla jednych marek rozbieżności są minimalne, dla innych sięgają ponad 20 procent, co przy dużych przebiegach robi zauważalną różnicę w portfelu.
Które marki mają spalanie najbliższe danym WLTP?
Niektórzy producenci trzymają się swoich deklaracji zaskakująco blisko. Najlepiej w analizie wypadły Seat i Honda. W przypadku Seata różnica między deklaracją a rzeczywistością wyniosła 3 procent – średnio 6,6 l/100 km zamiast katalogowych 6,4 l/100 km. Honda osiągnęła wynik 3,6 procent, z rzeczywistym spalaniem 5,6 l/100 km wobec deklarowanych 5,4 l/100 km.
Blisko czołówki znalazły się także Ford z różnicą 5,5 procent, Skoda – 5,8 procent, Lexus – 5,9 procent i Volvo – 6,1 procent. W praktyce oznacza to, że w wielu modelach tych marek komputer pokładowy pokazuje wartości tylko minimalnie wyższe od danych z katalogu. To dokładnie to, czego oczekują kierowcy – przewidywalności i zgodności z deklaracjami.
Na drugim końcu zestawienia sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Największą rozbieżność zanotowano w przypadku Renault – aż 21,9 procent. Realne spalanie wyniosło średnio 6,6 l/100 km, podczas gdy katalog wskazuje 5,4 l/100 km. Niewiele lepiej wypadły Cupra z różnicą 19,4 procent oraz Dacia – 18,5 procent.
To oznacza, że kierowcy tych aut często spalają o ponad litr paliwa więcej na każde 100 kilometrów niż sugerują dane producenta. Przy rocznym przebiegu 20 tysięcy kilometrów daje to dodatkowe 200 litrów paliwa, co przy obecnych cenach przekłada się na około 1,5 tysiąca złotych dodatkowych wydatków rocznie.
Hybrydy Renault zaskoczyły spalaniem. Wyniki gorsze od benzyny
Szczególnie słabo wypadły hybrydy Renault. Model Arkana, który według katalogu powinien spalać mniej niż 5 l/100 km, w rzeczywistości zużywa ponad 6,5 l/100 km. Podobnie jest z Clio z tym samym napędem hybrydowym – jego realne spalanie również przekracza 6,5 l/100 km.
To paradoksalna sytuacja. W wielu przypadkach takie wyniki są gorsze niż w klasycznych silnikach benzynowych bez hybrydy. Oznacza to, że kierowcy, którzy wybrali hybrydę, kierując się oszczędnościami, w rzeczywistości mogą płacić więcej za paliwo niż posiadacze tradycyjnych aut.
Nie wszystkie hybrydy mają jednak problem z rozbieżnościami. W zestawieniu modeli, które najlepiej trzymają się katalogowych danych, wyróżniają się Honda HR-V, Honda CR-V, Toyota Camry i Toyota Yaris. Dlaczego jedne systemy hybrydowe radzą sobie lepiej od innych? Często chodzi o sposób zarządzania energią, konstrukcję skrzyni biegów i to, jak często silnik elektryczny faktycznie przejmuje napęd w ruchu miejskim.
Czy jakieś samochody spalają mniej niż w katalogu?
Na poziomie całych marek odpowiedź jest prosta: nie. Żaden producent w analizie nie osiągnął średniego spalania niższego od katalogowego. Na poziomie pojedynczych modeli zdarzają się jednak wyjątki.
Najbardziej spektakularny przykład to Bentley Continental GT Speed, który w analizie spalał średnio 9,6 l/100 km – aż 30 procent mniej niż wynika z danych katalogowych. Podobny efekt zanotowano w przypadku Mercedesa S680 Maybach, gdzie realne spalanie było o około 19 procent niższe, oraz w Audi RS Q3 (około 15 procent mniej) i Audi RS 3 (około 14 procent mniej).
Wyjaśnienie jest proste: samochody sportowe i luksusowe są homologowane z bardzo wysokim spalaniem, zakładając agresywną jazdę z wykorzystaniem pełnych osiągów. Tymczasem ich właściciele często poruszają się nimi znacznie wolniej, w komfortowym, spokojnym stylu, co naturalnie przekłada się na niższe zużycie paliwa.
Dla przeciętnego kierowcy te dane są jednak mało pocieszające. Większość z nas jeździ zwykłymi samochodami, które w rzeczywistości spalają więcej, niż obiecują producenci. Różnice rzędu 10-20 procent oznaczają realne pieniądze wydawane na paliwie, a w przypadku flot firmowych – wymierne straty w budżetach operacyjnych.
Dane Europejskiej Agencji Środowiska po raz kolejny potwierdzają, że laboratoryjne testy, nawet te najbardziej zaawansowane, nie są w stanie oddać rzeczywistych warunków jazdy. Dopóki procedury homologacyjne nie zostaną zbliżone do realiów drogowych, kierowcy muszą traktować katalogowe dane z dużą dozą ostrożności, a przy wyborze auta kierować się niezależnymi testami i opiniami użytkowników, a nie tylko obietnicami producentów.
Fot. Unsplash.
Opracowano na podstawie: artykułu szwedzkiego magazynu Vi Bilägare z 24 lutego 2026 roku, danych Europejskiej Agencji Środowiska zebranych podczas przeglądów technicznych i wizyt serwisowych w Szwecji.

