Ceny energii elektrycznej będą rosły mimo zwiększania udziału OZE, jeśli Unia Europejska nie zmieni mechanizmu wyceny energii – ostrzegają branże energochłonne.
- Przedstawiciele przemysłu energochłonnego wskazują, że obecny model rynku energii oparty na mechanizmie merit order utrzymuje wysokie ceny prądu.
- Ich zdaniem to elektrownie gazowe, a nie OZE, nadal wyznaczają hurtowe ceny energii elektrycznej w Europie.
- Branże energochłonne apelują o pozostawienie darmowych uprawnień do emisji CO₂ oraz zwiększenie środków UE na dekarbonizację.
- Przemysł zwraca uwagę, że ceny energii w UE są średnio o około 50 proc. wyższe niż w USA i Chinach, a w Polsce należą do najwyższych w Unii.
- Bez zmian w systemie EU ETS, CBAM oraz kosztach dystrybucji, transformacja energetyczna może doprowadzić do utraty konkurencyjności europejskiego przemysłu.
Przedstawiciele przemysłu energochłonnego wskazują, że ceny energii elektrycznej mogą nadal rosnąć, nawet przy zwiększającym się udziale odnawialnych źródeł energii w produkcji, jeśli nie dojdzie do zmian w unijnym mechanizmie wyceny energii. Według przedstawicieli branży obecne zasady funkcjonowania rynku energii nie prowadzą do obniżenia kosztów ponoszonych przez odbiorców przemysłowych. W tym kontekście przemysł energochłonny postuluje m.in. utrzymanie darmowych uprawnień do emisji CO₂ oraz zwiększenie środków unijnych przeznaczonych na proces dekarbonizacji.
Tematy te były poruszane podczas wtorkowej konferencji zorganizowanej przez Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele branż uznawanych za energochłonne, w tym przemysłu stalowego, cementowego oraz chemicznego. Zwracali oni uwagę na problemy związane z konkurencyjnością unijnych przedsiębiorstw wobec podmiotów działających poza Unią Europejską. Uczestnicy spotkania podkreślali, że regulacje związane z transformacją energetyczną wpływają na warunki prowadzenia działalności w tych sektorach.
Podczas konferencji zwrócono również uwagę na poziom finansowania unijnego przeznaczonego na dekarbonizację przemysłu. Zdaniem przedstawicieli branży środki te są niewystarczające w relacji do skali potrzeb przedsiębiorstw energochłonnych. Przypomniano, że Unia Europejska planuje utworzenie Europejskiego Funduszu Konkurencyjności oraz Banku Dekarbonizacji Przemysłu, co wiąże się z pracami nad budżetem UE na lata 2028–2034.
Z przedstawionych informacji wynika, że wydatki kierowane do branż energochłonnych mają stanowić jedynie niewielką część Europejskiego Funduszu Konkurencyjności. Łączna kwota przewidziana w tym obszarze to 67,4 mld euro, z czego około 40 mld euro na czyste technologie ma pochodzić z Funduszu Innowacji. Przedstawiciele przemysłu zwracali uwagę, że dla polskich sektorów energochłonnych istotne będzie zabezpieczenie możliwie największej części tych środków na potrzeby krajowe, aby nie zostały one w przeważającej mierze wykorzystane przez bogatsze państwa członkowskie Unii Europejskiej.
Kilka krajów się sprzeciwia
Prezes Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu Henryk Kaliś odniósł się do mechanizmu CBAM, czyli granicznego podatku węglowego, który ma chronić producentów z Unii Europejskiej przed konkurencją ze strony firm z państw trzecich, które nie ponoszą kosztów zakupu uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. Wskazał, że rozwiązanie to spotyka się ze sprzeciwem części krajów spoza UE, które kwestionują jego zgodność z międzynarodowymi zasadami handlu.
– Rosja złożyła oficjalny sprzeciw argumentując, że ten mechanizm nie jest zgodny z zasadami WTO (Światowej Organizacji Handlu), sprzeciw na forum WTO wyraziła też m.in. Turcja, Indie – przekazał Kaliś.
Podczas konferencji zaprezentowano także analizę przygotowaną przez firmę Enerxperience, dotyczącą środków tymczasowego funduszu dekarbonizacji planowanych na lata 2028–2029. Z dokumentu wynika, że pula środków ma wynieść 600 mln euro i zostać rozdysponowana w skali całej Unii Europejskiej. Fundusz ma częściowo rekompensować branżom energochłonnym koszty związane z wycofywaniem darmowych uprawnień do emisji CO2 w związku z wdrażaniem mechanizmu CBAM.
Konsekwencje zmian
Piotr Kardaś ze Związku Pracodawców „Polskie Szkło” podczas spotkania poświęconego sytuacji przemysłu odniósł się do konsekwencji zmian w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2. Wskazał, że zgodnie z obowiązującymi założeniami całkowite wycofanie darmowych uprawnień do emisji CO2 ma nastąpić w 2039 roku.
„– Całkowite wycofanie darmowych uprawnień do emisji CO2 w 2039 r. oznacza, że w 2040 r. upadną wszystkie firmy, które się nie zdekarbonizowały – podkreślił.”
Zwrócił także uwagę na rosnące koszty związane z zakupem uprawnień do emisji. Przekazał, że ceny uprawnień systematycznie wzrastają i przekroczyły już poziom 90 euro za tonę CO2. Jak podał, według dostępnych prognoz w 2030 roku cena jednej tony CO2 ma wynieść 200 euro, natomiast w 2040 roku może osiągnąć poziom od 500 do 750 euro.
W dalszej części wypowiedzi odniósł się do wpływu tych kosztów na ceny energii dla przemysłu.
– W związku z tym możemy spodziewać się, że cena energii dla przemysłu w 2030 r. i w latach następnych może wynieść za 1 MWh 200 euro. Przy takiej cenie energii nie będziemy w stanie się skutecznie się zdekarbonizować – wskazał.
Podczas spotkania poruszono również stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie sposobów obniżenia cen energii dla przemysłu.
– Komisja Europejska twardo stoi na stanowisku, że obniżka cen energii dla przemysłu wymaga przede wszystkim zwiększenia udziału źródeł odnawialnych w systemie elektroenergetycznym – zwrócili uwagę uczestnicy spotkania.
Uczestnicy konferencji przekazali jednocześnie, że nie dostrzegają zapowiadanych efektów tego podejścia. Wskazywali przy tym na funkcjonowanie hurtowego rynku energii opartego na mechanizmie ceny krańcowej, zgodnie z którym poziom cen na rynku europejskim jest najczęściej wyznaczany przez elektrownie gazowe.
Gaz głównym czynnikiem cen energii
Podczas dyskusji dotyczącej cen energii zwrócono uwagę, że głównym czynnikiem wpływającym na ich poziom w Europie pozostaje gaz, a nie odnawialne źródła energii. Wskazano, że obowiązujący w Unii Europejskiej mechanizm merit order powoduje, iż koszt energii elektrycznej jest powiązany z najdroższym źródłem wytwarzania, co przekłada się na wysokie ceny dla odbiorców końcowych. Podnoszono, że bez zmiany tego mechanizmu ceny energii będą nadal rosły.
– Kupując energię na giełdzie, czy z krajowego systemu elektroenergetycznego, kupujemy ją z całym kosztem emisji. To się nie zmieni, dopóki nie będzie zmiany mechanizmu merit order lub odrębnej wyceny zielonej energii, ale KE nie wyraziła na to zgody – zauważyła członkini zarządu FOEEiG Elżbieta Rozmus.
Rozmus wskazała również na inne elementy krajowego systemu energetycznego, które wpływają na końcowy koszt energii ponoszony przez przemysł. Wymieniła w tym kontekście opłaty dystrybucyjne oraz koszty bilansowania systemu elektroenergetycznego, które są uwzględniane w rachunkach za energię elektryczną odbiorców przemysłowych.
Podkreślono także różnice w poziomie cen energii pomiędzy Unią Europejską a innymi regionami świata. Zwrócono uwagę, że średnie ceny energii w UE są o około 50 proc. wyższe niż w Stanach Zjednoczonych czy w Chinach. W tym kontekście wskazano również na sytuację w Polsce.
– Dzisiaj przedsiębiorstwo w Polsce, które chce kupić energię na rynku terminowym np. na rok 2027 musi zapłacić za nią około 450 zł za MWh. W tym samym okresie nasz niemiecki sąsiad zapłaci 350 zł za MWh. Dodatkowo jesteśmy narażeni na bardzo duże wahania tych cen – zaznaczyła Rozmus.
Jak stwierdziła, różnice w poziomie cen energii mają bezpośrednie przełożenie na koszty produkcji ponoszone przez przedsiębiorstwa. Zwrócono również uwagę, że w Polsce ceny energii należą do najwyższych w Unii Europejskiej, co wiązane jest z wysoką emisyjnością krajowej produkcji energii elektrycznej.
W trakcie wystąpienia przedstawiono postulaty przemysłu dotyczące zmian na rynku energii.
– Postulujemy więc przywrócenie obliga giełdowego. Obecnie większość obrotu energią jest poza giełdą, co naraża odbiorców na dodatkowe koszty związane m.in. z marżami dostawców – powiedziała Rozmus.
Wskazano także na potrzebę obniżenia opłat dystrybucyjnych do poziomu obowiązującego w innych państwach Unii Europejskiej, z którymi konkurują polskie przedsiębiorstwa.
16 miliardów. Tyle może kosztować budowa instalacji wychwytu CO2
Przedstawiciele branży cementowej oszacowali koszty budowy instalacji do wychwytywania CO2 w Unii Europejskiej i w Polsce. Według ich szacunków, realizacja takich instalacji w całej UE wymagałaby wydatku około 16 mld euro, natomiast w Polsce inwestycja miałaby kosztować od 4 do 5 mld euro. Branża zwraca uwagę, że instalacje tego typu zużywają bardzo duże ilości energii, których polski system elektroenergetyczny nie jest w stanie zapewnić.
Przemysł energochłonny w związku z tym postulował pozostawienie darmowych uprawnień do emisji CO2 dla sektorów objętych mechanizmem CBAM. Zgłaszano także potrzebę rewizji systemu EU ETS oraz zwiększenia środków Unii Europejskiej przeznaczonych na dekarbonizację przemysłu. Wśród postulatów znalazły się również propozycje rozszerzenia katalogu sektorów uprawnionych do rekompensat z tytułu pośrednich kosztów emisji w ramach CBAM oraz wprowadzenie limitów cen energii dla branż.
Źródło: PAP

